Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy leki uzależniają? Wątek zbiorczy.


Gość aneta.

Rekomendowane odpowiedzi

zaqzax-3,

''Benzodiazepiny bardzo uzależniają, mniej niż alkohol ale jednak. (uzal. fizyczne jak i psychiczne)'' Dla mnie to tylko jesteś śmieszny, ale innych ludzi wprowadzasz tą bzdurą w błąd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nortt, Fakt, bezno uzalezniaja silniej od alkoholu Nortt :mrgreen::mrgreen: Czytalem opinie heroinistow, a zarazem wjebanych w benzo przez wiele lat, ktorzy mowili, ze herke latwiej bylo odstawic, niz klona :mrgreen: Tylko, ze zeby wpiepszyc sie w benzo trzeba bardzo chciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko, że żeby wpieprzyc się w benzo trzeba bardzo chcieć.

Hmm, możesz nieco rozwinąć tą myśl..? Pytam z autentycznej ciekawości bo to dość odmienna opinia od obiegowej, co czyni ją w moich oczach interesującą. Plus sam łykam czasem benzo i nie czuję zbytniej potrzeby ich szamać codziennie, ani nie widzę w tym sensu w moim przypadku - więc w sumie pogląd mam podobny do twojego; stąd interesuje mnie czym tłumaczysz takie a nie inne nastawienie? Powtórzę - w morzu głosów w tonie "nie tykaj tego nigdy bo to szatan" taka opinia jest interesująca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

deader, nie powiem nic odkrywczego- po prostu efekt, powiedzmy euforyczny, czy blogostan za bardzo nie wystepuje. Tym samym benzo raczej nie tworzy takiej "obsesyjnej" zaleznosci, skojarzenia w umysle- ze wezme substancje XXX i pojde do raju.

 

Natomiast zdradliwosc bezno IMO polega na pewnej subtelnosci dzialania, to jest po prostu najwygodniejsze rozwiazanie gdy czlowieka telepie. Wtedy -jesli ktos zachowuje sie nieodpowiedzialnie- zaczyna zrec pigulki jak cukierki, bo mu wygodnie, a potem wielki placz, jak odstawka boli.

 

Lubie dzialanie benzo, to po prostu skuteczny lek, ale rowniez nie wyobrazam sobie, jak sie mozna od tego uzaleznic :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NieznanySprawca, czyli tak jak podejrzewałem - sytuacja podobna do mojej. Nic nas nie zmusza do zażywania, nie mam żadnej nerwicy czy lęków, na które o ile się orientuję benzo jest najczęściej przepisywane "na stałe". Czyli mamy niejako "łatwiej" bo dla nas to bardziej substancja rekreacyjna bądź "awaryjna" - osobiście dużo większy akcent mam n tą drugą opcję, rekreacyjnego potencjału w benzo nie widzę, to nie trawa czy koks po którym czuję się wyraźnie inaczej. Łykam w momencie kiedy potrzebuję "wyłączyć" emocje czasem, albo w sytuacjach wyjątkowo silnego stresu.

 

Możemy mieć trochę nieobiektywne zdanie przez to. Widać to nie jest "nasza trucizna". Tak samo na przykład dla mnie niepojęte jest zjawisko alkoholizmu, a przecież jest, można powiedzieć, powszechne...

 

I w sumie bardzo dobrze ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopcy, nie jesteście sami ze stwierdzeniem, że trzeba się postarać żeby uzależnić się od benzo. Ja dostałam Xanax pezy okazji schodzenia z wenlafaksyny na escitalopram w razie problemów odstawiennych. Mój ówczesny facet jadł Xanax na potęgę (jest uzależniony, chociaż twierdzi, ze nie) i twierdził, ze tylko to go uspokaja i jednocześnie usypia. Odstawienie minęło gładko więc nie musiałam sięgać po Xanax. Ale kiedyś ostro pokłóciłam się z siostrą, wróciły wspomnienia z dzieciństwa, wyłam całą noc a rano z nerwów trzęsły mi się ręce i postanowiłam spróbować. I wiecie co? Jedna tabletka - nic. Druga - nic. Trzecia też nic. Na mnie to zwyczajnie chyba nie działa. A już napewno nie usypia. Może mam coś nie tak z mózgiem? :P

 

W każdym razie jeśli chodzi o uzależnienie od leków bardziej boli mnie fakt, że pewnie będę je MUSIAŁA przyjmować do śmierci. Moja nadmierna emocjonalność sprawia, ze czasami nie potrafię funkcjonować. A ponieważ trzeba żyć, pracować i jakoś funkcjonować w społeczeństwie nie mogę dopuścić do sytuacji kiedy z dnia na dzień biorę zwolnienie, bo nie dam rady normalnie myśleć. Więc wiem, ze jedynym sposobem jest łykanie tabletek, które choć trochę mnie stępią. Na psychoterapię się nie nadaję, ponieważ mój wrodzony upór powoduje, ze pewnych spraw nie przyswoję i nikt nie jest mnie w stanie przekonać. Poza tym mimo, ze ja wiem, ze powinno być tak, a nie inaczej mój mózg myśli zgoła inaczej. Więc to nie jest uzależnienie, ale smutna alternatywa dla życia jak w kołowrotku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lubie dzialanie benzo, to po prostu skuteczny lek, ale rowniez nie wyobrazam sobie, jak sie mozna od tego uzaleznic :mrgreen:

 

klonazepam jest po prostu ćpany, większość dilerów ma go w ofercie

nie mówimy tu przecież o okazjonalnym braniu, albo o niskich dawkach

ćpany jest również zolpidem, rekordzista Polski brał bodaj 1200mg dziennie (6 opakowań)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MalaMi1001, kto wie, może coś ci się w życiu pozmienia, poukłada, tak, że nie będziesz musiała łykać prochów. Ja przez 28 lat sobie bez psychotropów radziłem, zakładam też że jednak do końca życia ich szamać nie będę. Pomagają mi dojść do siebie, a jak się mój świat ustabilizuje to się odstawi ;)

 

barsinister, słyszałem o tym że klon jest traktowany jako ćpańsko, ale to chyba trzeba mieć do tego "specjalne predyspozycje". Ja jestem ćpakiem a opakowanie klona leży sobie w szufladzie i wcale nie "kusi". Gdybym miał tam torbę amfy to bym pewnie cały czas myślał "przywalić? - nie przywalić? - przywalić?"... Po prostu jakoś szczególnie mnie do tego nie "ciągnie", jak nie mam konkretnych powodów żeby łyknąć to nie czuję żadnego "haju" po tym (próbowałem łykania w dni kiedy nic mi "nie dolegało" i nie czułem się w żaden sposób "inaczej").

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lubie dzialanie benzo, to po prostu skuteczny lek, ale rowniez nie wyobrazam sobie, jak sie mozna od tego uzaleznic :mrgreen:

 

klonazepam jest po prostu ćpany, większość dilerów ma go w ofercie

nie mówimy tu przecież o okazjonalnym braniu, albo o niskich dawkach

ćpany jest również zolpidem, rekordzista Polski brał bodaj 1200mg dziennie (6 opakowań)

8) Ja pierdole, całe kichy w benzo...

Już lepiej by bylo sobie to wstrzykiwać, albo brać nosem, na hyperreal byli tacy agenci :>.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pierdylę. Ja w sumie byłem od zolpidemu uzależniony, jak zacząłem przygodę z nerwicą to dostałem go na sen a przez niewiedzę brałem codziennie. Brałem tylko jedną tabletkę dziennie a mimo to się uzależniłem szybko (rodzinne predyspozycje ;)) Potem 2-3 noce bez snu, istny koszmar. Ten lek ma jakieś działanie narkotyczne faktycznie. Biorąc 1 tabletkę, po pół godziny widziałem podwójnie, urywał mi się film, podobno byłej dziewczynie wygadywałem wtedy coś przez telefon - nic z tego nie pamiętam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pierdylę. Ja w sumie byłem od zolpidemu uzależniony, jak zacząłem przygodę z nerwicą to dostałem go na sen a przez niewiedzę brałem codziennie. Brałem tylko jedną tabletkę dziennie a mimo to się uzależniłem szybko (rodzinne predyspozycje ;)) Potem 2-3 noce bez snu, istny koszmar. Ten lek ma jakieś działanie narkotyczne faktycznie. Biorąc 1 tabletkę, po pół godziny widziałem podwójnie, urywał mi się film, podobno byłej dziewczynie wygadywałem wtedy coś przez telefon - nic z tego nie pamiętam.

 

miałem tak, kiedy brałem jedną tabletkę, teraz od 2 lat biorę połówkę i nie mam amnezji następczej ani też specjalnych objawów odstawienia (choć w sumie nie miałem nawet tygodnia przerwy więc ciężko stwierdzić na dłuższą metę)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja próbowałem raz kwetiapiny, wziąłem 50mg i rano czułem się jak po restarcie mózgu. Nie dałem szansy temu lekowi, a szkoda, bo mirtazapina czy trazodon nie działają już na mnie nasennie. Kwetiapina jest w chad refundowana, więc może podejdę do niej drugi raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ach te benzo, wszystko jest fajnie, potem kopie w dupe.

w szpitalu dostawalam klonazepam, tranxene, diazepam, lorazepam, no i oczywiscie po kazdym mialam tragiczne odstawienie. No coz ale lekarze w szpitalu sa madrzejsi wiedzac ze mam ogromne sklonnosci do uzaleznien.

Tak sie wlasnie uczy cpania, moge im za to podziekowac :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dżejmson, ale miales zabawne przygody :D

no bo z daleka to komedia, a z bliska tragedia, poniekad 8)

karoll007, na mnie benzo dzialalo przez 2 - 3 dni, a potem mimo ze robilam przerwy to w ogóle. nie wiem czemu.

mimo to trzymam opakowanie na rodzinne zakupy, zeby nie zdemolować sklepu i innych dwunożnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie ma leku z grupy lorazepamów, które by nie uzależniały

 

Nie ma takiej grupy leków jak lorazepamy. Lorazepam to substancja czynna, mogą być co najwyżej leki zawierające lorazepam a mające różne nazwy handlowe(Lorafen, Tavor, Ativan, Tolit, Merlit, Temesta). Sam lorazepam należy do grupy benzodiazepin- a te jak wiadomo uzależniają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×