Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Która ładna, mądra i cierpliwa nie za młoda i nie za stara, tak w wieku 32-39 zaopiekuje się takim czymś jak ja, bez przyszłości i nadziei? Wiem, wyląduje to w koszu ale już nie wyrabiam z sobą. Potrzebuję ciepła, nawet upały mnie specjalnie nie ruszały, ot było troszkę cieplej. Zima mnie przeraża, no ale może nie dożyję. Taaa pobożne życzenia, taki tchórz to nic nie zrobi. Bezsens totalny. nawet nie w tym topiku piszę co trzeba. Chore konie się dobija dlaczego nie ludzi. W holandii maja coffe shopy z maryśką to powinni zrobić u nas jakieś z truciznami dla takich jak ja. Na szwajcarię mnie nie stać. Ahh dopiero jak popijam czuję się bardziej normalny bo dociera do mnie bardziej jaki jestem. DNO.

Jestem bezdomny bo nie mam domu, mam 4 ściany wokół siebie ale po co? By wegetować, by przedłużać agonię, to nie dom, to klatka. Wyrwać się ale kierunek tylko jeden. Może jutro już się nie obudzę, cholera czemu to nie działa, chcę pilota od tego TV by to wyłączyć. :time::time::time: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chore konie się dobija dlaczego nie ludzi.

 

Zasrany ignorant, koni się nie dobija.

Przykro mi, na nic milszego po czymś takim mnie nie stać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chore konie się dobija dlaczego nie ludzi.

Zasrany ignorant, koni się nie dobija.

Przykro mi, na nic milszego po czymś takim mnie nie stać.

Jak widzisz zatracony - mamy tu różne zaburzenia. Ty masz pewnie depreche, a chojrakowa .. szkoda słów, mam nadzieje, ze nie bierzesz ich do siebie ;) Napiszesz coś więcej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że jestem ignorantem i to nawet zasranym bo na niczym się nie znam. Powinienem usunąć ten wątek zaraz następnego dnia po napisaniu bo jest żałosny. Majster piszę więcej ale w dziale depresja.

btw

Co robi się ze zwierzętami, których nie można wyleczyć ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chore i nieuleczalnie chore to nie to samo :P .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety ale zwierzeta sie dobija, przeciez robia to weterynarze. załamanemu na pewno o to chodziło. no i przeciez jest jeszcze znany film "Czyz nie dobija sie koni"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zatracony, przepraszam cię za tego 'zasranego ignoranta', z tym 'dobijaniem koni' to po prostu... osobiste nieciekawe przejścia. I tyle.

Nie potyrzebujesz dobicia, na dobicie nikt nie zasłużył, nikt ani nic. Albo na wyciągnięta rękę, albo na kojący sen, ale niestety to drugie ludziom nie jest dane dopóki sami sobie tego nie wezmą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma sprawy Chojrakowa. Napisałem o tych koniach niejako w przenośni. Nieuleczalnie chore zwierzęta się usypia by zaoszczędzić im cierpień, dla nieuleczalnie chorego człowieka, choćby o to błagał, jest to nieosiągalne. Wniosek taki, że człowiek nie może liczyć na litość innych, no ale może (jak jest na tyle sprawny) wsiąść sprawy w swoje ręce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zatracony, whatever z tymi zwierzakami robią, Ty musisz dać sobie radę inaczej. Jak się czujesz? Czy minął ten dół, który zaowocował pierwszym postem, czy też jest to stan permanentny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od początku sierpnia łykam seronil. Pierwszy tydzień to zobojętnienie dla samego siebie, mniej negatywnych emocji ale w tym tygodniu zaczyna się powolutku powrót starego myślenia i np irracjonalne pomysły by się przestać leczyć bo w momencie kryzysu ostatecznego nie będę zdolny się zabić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O! Też tak miałam, były momenty kiedy rozważałam odstawienie prochów, żeby się pogorszyło i żebym przestała mieć wątpliwości. Jednak wyszło na dobre, pomogły na baaardzo długo. Szkoda że nie na zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zatracony, depresję leczy się też terapią. Co rozumiesz przez bycie bezdomnym :?: Poza tym wydaje mi się (nie wydaje a wiem z autopsji...), że szukanie ukojenia bólu psychicznego czy sposobu na życie w innych to nie jest żadne wyjście a błędne koło. I na tym kończę moje mądrzenie się bo sama póki co nie znalazłam innego sposobu wyjścia z problemów natury egzystencjonalnej ani psychicznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem sam w 4 ścianach. Właśnie dopadają mnie dobre okruchy dawnego życia, skręca mnie ogrom swojej głupoty, bezsilności. Spieprzyłem życie kobiecie i dziecku, swoim oddaleniem, niezaangażowaniem, brakiem okazywania uczuć czy zainteresowania. To co przebijało się przez moją skorupę było niewystarczające. W końcu zdradzała i nie czuje się z tego powodu winna. Wg niej to moja wina, że zdradzała. Czarne jest białe, białe jest czarne. Nie ma w tym sensu, tak jak i w moim życiu. Szkoda, że nie zakręciła mną bardziej jak byłem w totalnym dole. Nie pisałbym teraz tych bzdur.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jednak, to ważne, że jesteś i piszesz. To znaczy, że masz siłę - my tu wszyscy mamy - na to, żeby jednak utrzymać się na powierzchni. Samemu czy wspólnie, jednak dajemy radę.

Strasznie mi się dzisiaj nastrój waha. Nie lubię tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie, że mam siłę, może nawet więcej niż przeciętny człowiek bo przeżyłem przecież ciężkich kilkanaście lat sądząc, że tak ma być, że tak mają wszyscy. Naprawdę gubię się gdzie jest moje prawdziwe "ja" a gdzie wpływ ma choroba. Nawet nie jestem już pewny czy jestem chory, może sobie to wkręcam by usprawiedliwić swoją beznadziejność?

Teraz gdy zapaliła się rezerwa i zacząłem jechać na resztkach zaczynam leczenie farmakologiczne a jak się "zakwalifikuję", cokolwiek to znaczy, na psychoterapię to i tego spróbuję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę lepiej. Nawet ciężkie rozmowy z ex nie były aż taką dużą traumą. Ex składa pozew o rozwód. Mam świadomość, że godząc się na "bezbolesny" rozwód w mojej sytuacji finansowej i jej chorobie prawdopodobnie wyjdę na tym źle, ale na walkę z tą kobietą nie mam po prostu sił, bo swoją perfidią zamieni moje życie w jeszcze większy koszmar. Potrafi to znakomicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W takim razie jeśli kiedys ktoś znowu mnie zapyta jakim zwierzęciem chciałabym byc to bez zastanowienia powiem że KONIEM.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zatracony,

Doskonale wiem jak się czujesz ,wystarczy zmienić kilka drobnych szczegółów i nick z Twojego na mój .

Staram się walczyć ,barak mi już jednak siły.Ta pieprzona różnica pomiędzy słowami dom i mieszkanie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zatracony, nie jest wcale tak źle. To Ty tworzysz swoją rzeczywistość, bo ona jest tym, jak ją odbierasz. Masz teraz dużo czasu, możesz zająć się czytaniem książek, pisaniem własnej, rozwijaniem się. Zapisz się na jakieś zajęcia, na siłownię, taniec, cokolwiek. Obyś wyszedł do ludzi. Otwórz to swoje mieszkanie na innych, wtedy stanie się domem.

 

Wiem, że to trudne, ale postaraj się zebrać w sobie i odnaleźć choć kilka plusów swojego życia. Na pewno jest ich wiele :)

 

Nie nakręcaj się, postaraj się odnaleźć w codzienności malutkie, ale wzruszająco piękne szczegóły.

 

Jesteś silnym facetem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kotek, nie załamuj się :* będzie okej, jeszcze będzie okej, zobaczysz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki, szkoda że w mi w realnym życiu nigdy już tak ładnie nie powie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno ktoś powie. Tylko trzeba jakoś, na ile to możliwe, spokojnie przetrwać ciężki czas ;*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Która ładna, mądra i cierpliwa nie za młoda i nie za stara, tak w wieku 32-39 zaopiekuje się takim czymś jak ja, bez przyszłości i nadziei?.

 

 

zgłaszam sie na ochotniczkę.. :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×