Skocz do zawartości
Nerwica.com

Bardzo lubię szpitale...A Wy?


Gość Moniczka

Rekomendowane odpowiedzi

Lubie szpitale-tak,nie pomylilam sie w tym stwierdzeniu.Jest w nich cos takiego,co mnie uspokaja,daje nadzieje,poczucie bezpieczenstwa,zaufania do czegos lub do kogos.Wsrod ciemnych zakreconych korytarzy,ruchomych stolikow i biegajacych pielegniarek odnajduje wbrew pozorom jakis spokoj i przekonanie,ze ktos mi zawsze pomoze,ze nie jest to miejsce cierpienia,bolu i umierania ale miejsce gdzie to wszystko da sie przezwyciezyc.Odkad choruje na nerwice lekowa,czesto bylam pacjentem pogotowia,szpitalnych izb przyjec i sal.Nigdy nie balam sie dziwnej aparatury,strzykawek,zabiegow.Gdy mam atak paniki mysle o tym by znalesc sie w szpitalu,wsrod lekarzy,ktorzy zawsze mnie uspokoja.Nie ufam wszystkim doktorom bezgranicznie-wiem,ze wsrod nich tez sa nieczule konowaly ale wiem tez z drugiej strony,ze w szpitalu czuje sie bezpiecznie.Czy to dziwne,zludne,niespotykane...?Czy jest na tym forum jeszcze ktos, kto podzieli moj poglad?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moniczko, mam całkowicie odmienne odczucia! Panicznie boję się lekarzy, badań, w ogóle ingerencji w moje ciało.Na widok strzykawki robi mi się od razu słabo, tak samo nawet na mysl o szpitalu.Najgorszym moim lękiem jest to, ze zemdleję a wtedy przyjedzie pogotowie i będą coś ze mną robić, badać, pobierać krew brrrrrrr.... to jest najgorsze.bardzo ci zazdroszczę twojego podejścia do tematu, bo to właściwie moja najgorsza zmora ten aspekt kliniczny. :D pozdrawiam.Ania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam pacjentem szpitala czy pogotowia. Mimo silnych napadów paniki z objawami fizycznymi, nie wzywałam nigdy pogotowia... Trudno powiedzieć, czy dobrze bym się czuła w szpitalu... Pewnie bezpiecznie, pod tym względem, że pomoc blisko. Ale lekarzom ufam w sposób ograniczony...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeciez lekarze pogotowia wiedza,co to sa ataki paniki i nie zamkna nas w gumowych scianach...Oni potrafia pomoc,uspokoic.Jak sie dusilam i czulam gule w gardle to lekarka pogotowia mnie postawila do pionu: krzyknela,ze nic tam w gardle nie mam,ze to tylko nerwy w mojej glowie.Paradoksalnie,uspokoila mnie tym-lezalam na lozku,dostalam zastrzyk na uspokojenie i byl czas by przy monitorze badajacym serce wszystko to sobie ulozyc i przemyslec.Ale rzecz jasna nie mozna slepo ufac sluzbie zdrowia.Kazdy zna swoj organizm i jego reakcje i umie sam ocenic,czy pomocy fachowej mu w danej chwili potrzeba czy trzeba sie tylko uspokoic i nie dac nerwicy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bardzo rozumiem co może być w tych szpitalach takiego strasznego. Kretko a może nie boisz się szpitali tylko ich poprostu nie lubisz - jak większość ludzi. Też za nimi nie przepadam ale i od nich nie stronie. Jeśli się boicie to uświadomcie sobie po co one wogóle są. A po to by nie było nieportrzebnego bólu i przedwczesnego umierania. Kiedyś jako 10 - 16 letni chłopak także panicznie bałem się tych "sal śmieci" dpotuty, dopuki właśnie sobie nie uświadomiłem po co one właściweie istnieją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stricte lubić to generalnie może nie, ale nie mam niechęci do szpitali samych w sobie, byle tylko mieć swobodę poruszania się, nie mieć konieczności leżenia, no i dobrze by było, żeby móc pić kawę.

Był jednak jeden szpital, który można powiedzieć, że nawet lubiłem. Szpital na zaciszu, odległy od obszarów zabudowanych, w lesie. Był w nim bardzo duży luz, pacjenci na chodzie mogli popołudniami iść lub jechać, gdzie mają ochotę, byle wrócić przed wieczornym obchodem. A w weekendy to i na cały dzień, była akurat bardzo dobra pogoda, okolica niezła i z pacjentów na chodzie mało kto miał ochotę czekać na obchód lekarza dyżurnego, który przychodził na ten obchód "jak sobie przypomniał", większość nie czekała.

Inne podejście miałem w dzieciństwie, pomimo, że obiektywnie nic strasznego mnie nie spotykało, to pobyty wywoływały silne lęki oraz jakieś poczucie silnej samotności i opuszczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gdyby był wybór między odsiadką w więzieniu a pobytem w szpitalu to bym wolał iść do kicia.z kicia wiesz kiedy wyjdziesz.wychodzisz zdrowy a nie w plastikowym worku bo lekarz nie zaznał w nocy udanego seksu i jak myslisz na kim to sobie odbije?no i ta powszechna indolencja lekarzy.zwłaszcza kiedy sama natura nie chce żebyś istniał na ziemi i nikt nie będzie marnować swoich cennych zasobów na leczenie cie,edukowanie,ubieranie,karmienie cie co skutkuje bardzo częstymi hospital;izacjami i amputacjami każdej części ciała która boli.w więzieniu SW nie rozstrzeliwuje codziennie kogo popadnie,nie napełniają spacerniaka wodą na kazdym spacerze

Edytowane przez nieboszczyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×