Skocz do zawartości
Nerwica.com

witam wszystkich


liliannna

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, jestem Lily i mam 18 lat.

Od roku leczę się na depresję i nerwice(?). Niby mało, ale leczyć zaczęłam się chyba dopiero w tym najbardziej krytycznym momencie. Aktualnie faszeruje się Mozarinem, Depakine i Miansec'iem. Właściwie nie wiem czy mi to pomaga.

Powód dla którego założyłam tu konto nie jest pewnie zbyt odkrywczy. Po prostu nie ma w moim otoczeniu osób, które by mnie i moją chorobę rozumiały i akceptowały. Totalny brak wsparcia, cóż.

Ostatnio mam szczególnie gorszy moment (główny powód - moje "wspaniałe" liceum)

 

Mam nadzieję znajdę tu jakieś wsparcie, czy powód by inaczej spojrzeć na świat. :)

 

pozdrawiam wszystkich forumowiczów. :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, też jestem tu nowa :)

 

Piszesz, że Twoja szkoła jest powodem rozbicia psychicznego. Radzę ja zmienić. Może to radykalne ale na pewno dłuższe wystawianie się na taki stresor może jedynie pogorszyć Twoje samopoczucie. Zmiana środowiska może Ci pomóc w ogólnym leczeniu i w polepszeniu Twojego stanu psychicznego.

 

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, też jestem tu nowa :)

 

Piszesz, że Twoja szkoła jest powodem rozbicia psychicznego. Radzę ja zmienić. Może to radykalne ale na pewno dłuższe wystawianie się na taki stresor może jedynie pogorszyć Twoje samopoczucie. Zmiana środowiska może Ci pomóc w ogólnym leczeniu i w polepszeniu Twojego stanu psychicznego.

 

Pozdrawiam :)

Albo pogorszyć, nowe miejsce, stres.. Zwłaszcza w nie zbyt dobrym momencie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo pogorszyć, nowe miejsce, stres.. Zwłaszcza w nie zbyt dobrym momencie.

 

 

Jeśli jest w tej chwili źle to nowe miejsce może właśnie pomóc. Stres jest i teraz. Nie można od razu nastawiać się na "nie", układać czarne scenariusze. Znam wiele osób z bardzo silną nerwicą, które po zmianie środowiska zupełnie wyzdrowiały a w tej chwili cieszą się życiem i obecnością ludzi, którzy są im życzliwi :)

Nie można pozwolić by lęk wpychał nas do mysiej dziury i nie pozwalał na zmiany na lepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natalia123, nie mówię, że zmiana jest zła. Ciągle zachodzą jakieś zmiany. Ja akurat zmieniałam szkołę i było jeszcze gorzej, co nie znaczy, że dla kogoś innego nie byłoby to korzystne. Później takie zmiany zmieniły się w formę ucieczki 'bo gdzieś indziej na pewno jest lepiej'. Mi później radzono by wrócić to starego środowiska bo tylko tam będę mogła się zmierzyć z problemem. Każdy ma inną historię i trzeba to dokładnie przeanalizować, zastanowić się jakie są możliwości, zastanowić się nad ew skutkami, najlepiej z terapeutą. Albo coś pomoże, albo nie. Z jednym się zgodzę, że trzeba próbować, bo jeśli nie będziemy próbować niczego nie zmienimy. Na lepsze czy gorsze to się okaże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy ma inną historię i trzeba to dokładnie przeanalizować, zastanowić się jakie są możliwości, zastanowić się nad ew skutkami, najlepiej z terapeutą.

 

To jasne. Nie można jednak przewidzieć "jak to będzie", trzeba zatem w pewnym sensie zaryzykować. Nie chodzi o wyrobienie sobie nawyku uciekania, tylko o pewną asertywność, umiejętność powiedzenia "stop" gdy jest źle. I próby zmiany tego na lepsze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem, że zmiana zrobiłaby mi na dobre, bo strasznie tego potrzebuję. mam dosyć mojego mieszkania, tych samych ludzi, miejsc i czynności. ale szkoły nie zmienię bo już mi się nie opłaca. za rok o tej porze będę pisać maturę. na studia wyjeżdżam do stolicy... a poza tym w innej szkole też nie miałabym siły się motywować, do tego musiałabym wszystkich poznawać od nowa.

 

może to rzeczywiście swojego rodzaju ucieczka, bo tak jak napisałaś buu, "gdzieś indziej na pewno jest lepiej". tak czy owak odliczam już dni, do tej ucieczki. uwolnienia się od pierwotnej przyczyny moich problemów, jaką jest mój płodziciel (bo na miano ojca nie zasługuje).

 

anyway, dzięki za zainteresowanie :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

liliannna, rozumiem Cię doskonale. Moim zdaniem faktycznie na takim etapie nie ma to sensu, przeniesienie wbrew pozorom nie jest takie łatwe, jeszcze do klasy maturalnej. Wierze, że dasz sobie radę. Masz konkretne plany. I jak widać szkoła nie jest jedyną przyczyną, która ciągnie Cię do zmian. Ja też po cichutku odliczam i czuje, że jeszcze mam w sobie jakieś ostatki nadziei, że uda się coś zmienić na lepsze ;)

Korzystasz z jakiejś terapii, czy tylko bierzesz leki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatki nadziei to lepsze niż jej kompletny brak, więc i ja wierzę, że dasz radę zmienić to, co chcesz. :smile:

 

aktualnie tylko biorę leki. moja psycholog tak naprawdę wcale mi nie pomagała. mogłam się jej co najwyżej wyżalić. nie wiem jak powinna wyglądać terapia ale chyba nie tak. nie potrafię znaleźć odpowiedniej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×