Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 18 sie 2013, 21:48
Witam. Mam 22 lata... pierwszy raz jestem na tego typu forum. Właściwie to nie wiem, od czego zacząć.

Nie byłem u żadnego psychologa, psychiatry, nie wiem, raczej nie widzę w tym sensu. Ale chyba powinienem... od dość długiego czasu zdaje się, że mam ciężką nerwicę. Łatwo wybucham gniewem, najmniejsze niepowodzenie powoduje we mnie brak chęci i motywacji, jestem facetem, a wieczorami płaczę jak dziecko nad zepsutą zabawką. Ale teraz będzie najgorsze...

Jestem zakochany. Ostatnie nieco ponad 2 lata to najcudowniejszy okres jak dotąd w moim życiu. Oboje mieliśmy na swoim punkcie obłęd. To było nie do opisania, jak bardzo się kochamy. Wspólne plany, marzenia. 4 dni temu mnie zostawiła. Z moją nerwicą i, jak podejrzewam, depresją. Stałem się wrakiem. Sięgnąłem dno. Od środy wytrzeźwiałem dopiero kilka godzin temu. Jestem rozstrzęsiony. Kołacze mi serce, ciężko się oddycha, brzuch boli. To był IDEALNY związek. A jednak...

Zostawiła mnie, bo dawała mi już szanse do poprawy i zmarnowałem ostatnią. Narobiłem jej dużo krzywd, wszystko mi wybaczała. Byłem zbyt porywczy, nerwowy, oboje powiedzieliśmy sobie dużo przykrości. Tym razem, gdy usłyszałem, że to koniec, zalałem się łzami. Zatrzymywałem ją, próbowałem rozmawiać. Nic z tego... do dziś nic sie nie zmienia i nic nie wskazuje na to, by coś się zmieniło. Gdy pytam, czy możemy porozmawiać, odpowiada, że nie mamy o czym już. Najgorsze są chyba dwa teksty: że "nadal mnie kocha" i "mam o siebie dbać bo jestem zbyt cudowny żeby się stoczyć"... nie mam już szansy, za późno, nie chce rozmawiać, cierpi. Robię co tylko mogę żeby przeprosić, WYBŁAGAĆ choćby spotkanie i rozmowę. Nadaremnie. Obawiam się, że to naprawdę koniec, tylko po prostu to jeszcze do mnie nie dotarło.

Już od dawna mam nieleczone myśli samobójcze, które przez te dni się nasiliły. Zdaje się że to i tak cud, że nic sobie nie zrobiłem, skoro 4 dni nie wychodziłem z cugu alkoholowego. Często myślę o zabiciu się. Pracuję, muszę jutro rano wstać, a zwyczajnie się tego boje. Myślę, żeby się zwolnić, bo zwyczajnie nie dam sobie rady w pracy. Nie wiem, co ze sobą zrobić...

Dostałem wsparcie od kolegów, znajomych, rodziców, porozmawiają ze mną. Nawet mam kontakt z jej znajomymi. Marzy mi się tylko to, żeby jednak to sie zmieniło, żeby wróciła. Dużo jednak czasu spędzam przy komputerze, potrzebuję pomocy... nie daję sobie zwyczajnie rady, jestem facetem a nie potrafię powstrzymać łez, nie potrafię sobie poradzić... nie mogę przestać o niej myśleć, nie mogę przestać się bać, że to naprawdę definitywny koniec... wole, żeby stado słoni przebiegło mi po głowie niż odczuwać TAK OGROMNY ból tak bardzo rozdartego serca... wydawać się może banalne, ot zwykła historia nieszczęśliwej młodzieżowej miłości, jakich tu zapewne od groma. Ale ja Ją kocham... kocham Ją ponad życie, nawet własne, a ona zwyczajnie po dwóch cudownych latach zerwała...

Przepraszam za chaotyczne pismo, ale jestem po prostu rozstrzęsiony...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Witam

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 18 sie 2013, 21:56
maggoth, nie chcę ci robić głupiej nadziei, ale może jak zaczniesz się leczyć, to ona zechce do ciebie wrócić. Możesz sobie obiecywać, że się poprawisz, ale sam powidziałeś jaki potem był efekt.
Nie wydaje mi się, że gdyby teraz wróciła, to ty nie zacząłbyś od nowa burzyć waszego związku.
Idź do psychiatry i udowodnij jej, że coś jednak robisz ze sobą.

Jeśli to nie podziała to lepiej odpuść, może rzeczywiście zmarnowałeś ostatnią szansę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 18 sie 2013, 22:04
Naprawdę bardzo ciężko jest odpuścić. Chcę iść do lekarza, bo to zdecydowanie za długo trwa... nie potrafię się uspokoić, jak się domyślam czeka mnie taka sama nieprzespana noc jak od dłuższego czasu, to wszystko to jeden wielki ból... mam nadzieję znaleźć tu trochę bratnich dusz. Znajomi i rodzice mi nie pomogą, wśród mojego najbliższego otoczenia nie ma osób z takimi problemami...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 18 sie 2013, 22:11
maggoth, wiesz ja nie mam żadnych sukcesów na tym polu, ale pisać posty mogę ;)

Uspokój się, nie pisz do niej pod wpływem emocji, bo się wtedy tylko pogrążasz, a ona może całkowicie zerwać kontakt, widząc do jakiego żałosnego stanu cię doprowadza.

Powiedz jej, że zaczynasz leczenie i tym razem za twoją poprawą nie idą jedynie słowa.
Skoro pisała, że cię kocha, to może zrozumie i da kolejną, myślę, że tym razem definitywnie OSTATNIĄ szansę.

Ale ja nie jestem nią i w ogóle was nie znam, więc mogę się mylić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 18 sie 2013, 22:22
Z tymże ja nawet nie mam pojęcia, gdzie się zgłosić... prywatnie niestety raczej odpada, wizyty kosztują a ja nie zarabiam kroci. Z kolei wizyta u lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie... to się będzie wiązało z długim oczekiwaniem na wizyte...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Witam

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 18 sie 2013, 22:26
maggoth, z myślami samobójczymi powinieneś się móc wcisnąć przed kolejkę.
Mi tak kiedyś lekarz rodzinny załatwił.
Idź jutro do lekarza rodzinnego i porozmawiaj z nim.

Zresztą nawet bez skierowania, na telefon rejestrowałem się już na 2 dni do przodu, nie zamartwiaj się tym póki nie ma problemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 18 sie 2013, 22:35
Tak zrobie... dzięki za odpowiedzi. Jutro się postaram tu napisać, co z tego wyszło, póki co czas się kłaść... może na kilka godzin zasnę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Witam

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 18 sie 2013, 22:40
Trzymam kciuki :)

-- 18 sie 2013, 22:41 --

Napisz jutro jak było.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Witam

Avatar użytkownika
przez _ewa_ 18 sie 2013, 22:44
W ogóle popełniłeś błąd,że nie udałeś się do żadnego specjalisty.Oni nie gryzą,a pomagają. To samo nie przechodzi a raczej się pogłębia jeśli to zaniedbasz. Może porozmawiaj z nią,że pójdziesz na terapię i może będzie kolejna szansa,czego Ci życzę
Yesterday is history .. Tomorrow's a mystery

http://www.youtube.com/watch?v=sV4_wHvP7b8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
268
Dołączył(a)
04 sie 2013, 18:59
Lokalizacja
Poznań

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 19 sie 2013, 20:01
Byłem dziś u lekarza pierwszego kontaktu, po tym co powiedziałem dostałem skierowanie do szpitala. Pani doktor powiedziała, żebym się przeszedł, zobaczył, żeby ze mną porozmawiali. Wolałbym, żeby obyło się bez hospitalizacji, chociaż z drugiej strony... nie sądzę, że chciałbym spędzić tygodnie w psychiatryku. Ale poza lekarzem, byłem dziś w starostwie u psychologa w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie (ktoś mi powiedział, że można przyjść w kryzysie, bezpłatnie, bez wcześniejszych rejestracji)... porozmawialiśmy, powiedziałem jej to, co wczoraj wam, albo i więcej. Umówiła mnie na wizytę na środę. Zobaczymy co z tego wyjdzie... żyję tylko i wyłącznie nadzieją, że Ona się odezwie. Chociaż widzę już, że to niemożliwe.

Potrzebuję teraz ludzi, rozmów i towarzystwa, ale najbardziej o czym marzę to Jej odzew...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Witam

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 19 sie 2013, 20:28
maggoth, dobrze zrobiłeś. A ona ci już nie odpisuje na wiadomości?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 19 sie 2013, 20:50
Nie odpisuje. Próbowałem, ale nic z tego. O dzwonieniu mogę zapomnieć, zablokowała numer, jedynie smsy dochodzą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Witam

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 19 sie 2013, 20:55
maggoth, pisałem już, że pewnie zerwie kontakt. Napisałeś coś do niej?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Witam

Avatar użytkownika
przez maggoth 19 sie 2013, 21:01
Wczoraj pisałem, napisałem Jej dużo. Myślałem, że napisze znowu "nie zmienię zdania", jednak nie odpisała nic. Najdziwniejsze jest to, że nadal trzyma wspólne zdjęcia na facebooku, bez zmian. W dzień rozstania nadal twierdziła, że kocha i nie przestanie. Twierdzi, że nie chce żebym się stoczył i chce dla mnie jak najlepiej. Po co to? Żeby mnie bardziej wgnieść w ziemię, żebym jeszcze bardziej umierał z żalu i robił sobie nadzieje...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sie 2013, 21:22
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do