Brak chęci do życia...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 16 sie 2010, 09:21
I po pierwszym spotkaniu...chyba rzeczywiście zbyt dużo po nim oczekiwałam, ale nie było tak źle.
W zasadzie to wiele nowych rzeczy się nie dowidziałam, ale czasami nawet te oczywiste dla nas usłyszane z ust fachowca inaczej trafiają do człowieka...
staram się jakoś godzić ze swoją rzeczywistością...ale czasami nie daję rady, bo czy odrobina szczęścia, rodzina i wzajemny szacunek do siebie to zbyt duże oczekiwania od życia...
Widocznie tak...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Brak chęci do życia...

przez To takie czary... 16 sie 2010, 19:14
No gratuluję ! :brawo:
To dopiero pierwsza rozmowa -jeszcze niczego nie dotknęliście tak naprawdę.

Możesz sobie na kartce spisać rzeczy które utrudniają ci życie ,twoje zachowania wobec ludzi które chcesz zmienić ,problemy z przeszłości które cie męczą ,myśli które ci przeszkadzają .Możesz nadać temu tytuł jaki chcesz :np moje problemy ,syf który mi przeszkadza.Do następnej wizyty zapełnisz tą kartkę i wręcz ją psychologowi. Podczas kolejnych wizyt będziecie wałkowali do bólu pewne problemy w kolejności i wg metody terapii jaką uzna za stosowną psycholog albo okrężną drogą o której nie wiedziałaś.
Na takich spotkaniach musisz być szczera ale i też uważnie słuchać.
Z jednego takiego spotkania wyniesiesz 1 lub kilka zdań które będą twoją mapą drogową na resztę życia...

Wtedy sobie zdasz sprawę jak cenne rzeczy robi psychoterapia :smile:
To takie czary...
Offline

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 16 sie 2010, 23:43
Widzisz jest tylko jeden problem, ja chodzę tam niestety na NFZ a te wizyty nie są tak częste jak bym chciała...
Łaziłam bez celu dziś...właśnie wróciłam...życie to syf...jeden wielki syf
Jak jest się dla kogoś powietrzem...
jest mi wszystko obojętne. Nie wiem co jest gorsze płacz, czy taka obojętność...i bezsens
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Brak chęci do życia...

przez brokenwing 16 sie 2010, 23:57
piscis, Witaj.
Ciężko mi się czyta ten temat. Czytając czuje jakby ktoś mi we flakach rozżarzonym pogrzebaczem jeździł .To chyba oznacza ,że poruszony temat dotyczy i mnie .
brokenwing
Offline

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 17 sie 2010, 07:54
Szkoda gadać. Ogarnia człowieka taka niechęć i rezygnacja...z resztą sam wiesz na pewno. Słowami ciężko to opisać.
Bezsenność a na drugi dzień masakra w pracy...żeby tylko nie zasnąć.
Najgorsze jest to, że jak przez kilka dni jest w miarę, wydaje mi się, że sobie nawkręcałam, że jest wszystko dobrze. A potem znowu przychodzą te dni...kiedy nie ma po co żyć.
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Brak chęci do życia...

przez To takie czary... 17 sie 2010, 09:50
Ja też chodziłem na NFZ ,ale to chyba niema znaczenia na co chodzisz bo podejrzewam że wszystkim ciężko jest między wizytami...
To takie czary...
Offline

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 17 sie 2010, 09:53
na pewno jest ciężko, ale wytrzymać tydzień a miesiąc...kurczę przecież przez miesiąc tyle może się wydarzyć...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Brak chęci do życia...

przez To takie czary... 18 sie 2010, 20:47
W takiej sytuacji to możesz zapytać czy terapeuta przyjmuje prywatnie i 1 wizytę w miesiącu byś opłaciła.
Wyszły by 2 spotkania w miesiącu a to byłoby łatwiej przeżyć.
Nic ciekawszego do głowy mi nie przyszło :(

Też wydaje mi się że raz w miesiącu to mało...
Ciekawe jak ludzie z forum sobie radzą między odległymi wizytami.

..a tak wogóle to świetnie sobie radzisz na forum :smile:
To takie czary...
Offline

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 19 sie 2010, 07:54
nie wiem co w tym jest, ale jakoś te forum mnie motywuje...wiem, że z takimi problemami nie jestem sama. wiem, że jak ktoś odpisuje to pomaga (bynajmniej mi), gorzej jak nikt by się nie odezwał.
Gorzej radzę sobie w życiu...i coraz częściej piję wieczorami...niby nie dużo bo rano trzeba wstać, ale jednak...jest po prostu łatwiej, no i do tego tabletki na sen...
i ten bezsens, który dopada wieczorami...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Brak chęci do życia...

przez wiola 19 sie 2010, 08:25
Jak czytam te wszystkie posty, to mam wrażenie jakbym czytała swój własny pamiętnik:( znam to wszystko aż za dobrze! Jednak mam dla Ciebie pocieszającą wiadomość: tabletki i psychoterapia na prawdę pomagają, tylko trzeba być cierpliwym. Kiedy ja na początku zaczęłam zażywać asentrę czułam się jeszcze gorzej niż przedtem. Moje samopoczucie zaczęło się poprawiać dopiero po 3 tygodniach. Też wszystko było dla mnie bez sensu, ale dosłownie wszystko, całe to funkcjonowanie naszego świata. Patrzyłam na ludzi i ogarniał mnie pusty śmiech: wszyscy zabiegani, tyrają jak woły, żeby pod koniec miesiąca dostać parę banknotów, istny wyścig szczurów, aby coś gdzieś załatwić trzeba mieć mnóstwo głupich papierów. To wszystko mnie przerastało, prozaiczne czynności były dla mnie jak przebiegnięcie maratonu. Teraz jest lepiej, po poprawie wspomina się tamten beznadziejny stan jak koszmarny sen (rozmawiałam z innymi, którzy przez to przechodzili i mają podobne odczucia). Niech nikt Ci nie mówi "weź się w garść". Ja też słyszałam to milion razy, działa wręcz przeciwnie. Niestety żyjemy w trochę zacofanym kraju, gdzie ludzie nie zdają sobie sprawy jak ciężką chorobą jest nerwica czy depresja. Nikt nie zrozumie Ciebie póki sam tego nie doświadczy (ja nie życzę tej choroby nawet największemu wrogowi). Gadanie "weź się w garść"- to tak jakby powiedzieć osobie chorej na zapalenie płuc "nie przesadzaj i wyzdrowiej bez lekarstw". Mam nadzieję że społeczeństwo zrozumie w końcu że nieleczona nerwica czy depresja jest CHOROBĄ ŚMIERTELNĄ (ja wiem to najlepiej). Życzę Ci powodzenia i wytrwania. Pozdrawiam z całego serca:* I odezwij się proszę na gg, tam częściej można mnie zastać, moj nr 11008819:)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 sie 2010, 17:15

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 19 sie 2010, 08:54
zastanawiałam się co napisać, jak przeczytałam Twojego posta...
jedna rzecz mi przyszła do głowy...
tacy ludzie są tu potrzebni... :D
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Brak chęci do życia...

przez wiola 19 sie 2010, 11:10
Bardzo mi miło że tak piszesz:) Jedno wiem na 100 procent:D Da się tę walkę wojnę wygrać, może cześto przegrywa się te małe bitwy w ciągu dnia, ale z wojny wyjdziemy zwycięsko:) WSZYSCY!!! :great:
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 sie 2010, 17:15

Re: Brak chęci do życia...

Avatar użytkownika
przez piscis 19 sie 2010, 11:24
Super, że masz w sobie tyle optymizmu...
Też chciałabym go trochę mieć...i tyle lat co Ty :smile:
może łatwiej byłoby zmienić podejście do życia i uwierzyć, że coś się jeszcze poukłada...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Brak chęci do życia...

przez wiola 19 sie 2010, 11:43
piscis napisał(a):Super, że masz w sobie tyle optymizmu...
Też chciałabym go trochę mieć...i tyle lat co Ty :smile:
może łatwiej byłoby zmienić podejście do życia i uwierzyć, że coś się jeszcze poukłada...



Stara się odezwała:P Daj mi jeszcze parę dni to Cię trochę zarażę tym optymizmem:D Zapraszam Cię jeszcze raz na gg:D
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 sie 2010, 17:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do