dusze.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez Ishtaar 09 gru 2010, 17:01
Tak, to zdecydowanie antropologia kulturowa ;) jeśli chodzi o konsumpcjonizm i jego przynależność do Ameryki, to spojrzenie socjologa prof. Baumana, ja je tylko przytaczam ;) a że moja praca dotyczyła i antropologii i socjologii, więc powstało cuś takiego :D Wydaje mi się mimo wszystko, że przez homogenizację kultury, również i u nas można zaobserwować wpływ amerykański, z pewnością jest bardziej widoczny w dużych miastach niż w tych mniejszych (ja właśnie z takiego pochodzę). Przykładem tego typu zachowań może być na przykład szukanie pracy: jeśli przyjdą na rozmowę kwalifikacyjną jedna piękna lecz nie koniecznie z doświadczeniem lub odpowiednimi kwalifikacjami a druga z doświadczeniem ale nie koniecznie urodziwa, to jeśli szefem jest osobnik płci męskiej wybierze tą ładniejszą z nadzieją na to, że będzie kumata i nie będzie swoją aparycją odstraszać potencjalnych klientów ;P niestety kult urody i powierzchowności przyszedł do nas z zachodu >.<
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 gru 2010, 19:40

Re: dusze.

przez victoria26 09 gru 2010, 22:16
Nie uważam by temat śmierci był przerażający:)Panna_Modliszka czy nawet nawiedzony :D Miło że się dołączyłaś :D Temat jak każdy inny....Napisze inna ciekawostkę związaną z nagłą śmiercią....duszami:)Tym w jaki jeszcze inny sposób możemy zatrzymać przy sobie duszę.
Gdy kochająca para została rozdzielona trudno jej się z tym pogodzić.Dlatego normalnym jest fakt,że po pogrzebie z czułością wspominamy naszego ukochanego\ukochaną,często rozmyślając nad wspólnie spędzonymi chwilami.Rozpamiętujemy w myślach każdy pocałunek,czuły dotyk ....Nasza wyobraźnia zaczyna tworzyć coraz to nowe obrazy,a wspomnienia nie mają końca.Takie fantazjowanie daje nam ukojenie,jest nam jakby lżej na sercu.Jest to jednak bardzo krytyczny okres,podczas którego musimy być czujni.Z samego początku bardzo cieszymy się ,że tak intensywnie czujemy obecność ukochanej osoby,ulegamy wrażeniu jakby był.Zaczynamy coraz bardziej namacalnie odczuwać jego dotyk,pieszczoty.Jest nam dobrze.Nie zauważamy,że posuwamy się coraz dalej w tym co robimy.Dochodzi do momentu ,w którym czujemy się ,jakbyśmy kochali się fizycznie( ze zmarłym ukochanym).....Wkrótce staje się to dla nas normalnością i już na dobre zaczynamy mieć seks z duchem.Taki stan może trwać nawet do końca życia,ale gdy tylko zechcemy go przerwać,zaczną się kłopoty.Spytacie jakiej natury??Mijają tygodnie,miesiące,może lata i to co ,dawało nam na początku tyle radości i ukojenia teraz nam już nie wystarcza.My już więcej nie chcemy i nie możemy żyć w samotności ,wśród duchów.Chcemy do ludzi ,do żywych.Poznaliśmy kogoś,z kim jest nam dobrze,chcemy pójść na spacer,do kina.Chcieli byśmy zapomnieć o przeszłości.Zazwyczaj jednak to nam się nie udaje,bo związek z duchem trwa nadal.Bardzo często nie pozwala on nam na kontakty z innymi ludźmi.Przepędzi każdego,kto znajdzie się na naszej drodze lub jest w pobliżu.Doprowadza do tego że wszyscy nagminnie nas unikają.Nawet do głowy nam nie przyjdzie,że każdy kto się do nas zbliży,zostanie najzwyczajniej przez ducha odepchnięty......nasuwa się więc pytanie jak pożegnać się z ukochanym??Czy w ogóle nie przeżywać żałoby??Przeżywać,w sposób jak najbardziej nam odpowiadający ,ale jednocześnie tak by nie zakłócać spokoju duszy( w końcu zależy nam by zaznała spokoju,gdyż nie chcemy doprowadzić do sytuacji gdzie będzie skazana na wieczną tułaczkę)Niech wie że ją kochamy,że już w tej chwili za nią tęsknimy,ale właśnie że tak ją kochamy pozwalamy jej odejść.Jest to bardzo trudny okres i dla nas i dla umierającego.W ciężkich chwilach powinniśmy zdawać sobie sprawę ,że wszyscy należymy do Boga i że w momencie śmierci wracamy do niego.Gdy to zrozumiemy ,lub chociaż zaczniemy w ten sposób myśleć,będzie nam już dużo lżej.Śmierć jest niczym innym jak powrotem ze szkoły,jaką jest ziemskie życie ...aż w końcu powrót w ramiona kochającego Boga.Na ziemię przyszliśmy po to ,żeby się czegoś nauczyć (miłości),a gdyż przerobimy nasze lekcje na ziemi wracamy do domu.Gdy usiłujemy zatrzymać przy sobie odchodzącą duszę to jest to tak,jakbyśmy zatrzymywali w klasie kolegę ze szkoły,nie bacząc na to ,że w domu wkrótce się zobaczymy(dom to nasza wieczność...spokój dla duszy u boku Boga)
victoria26
Offline

Re: dusze.

przez victoria26 09 gru 2010, 22:20
Naturalnie że tak,nawet nie wiesz jak bardzo to szanuje......lubię czytać wypowiedzi innych,tych którzy się ze mną zgadzają i tych którzy mają przeciwne zdanie :D
pozdrawiam Cie:)
victoria26
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 09 gru 2010, 22:45
Victoria rozpamietujac sutuacje, placzac, zwracajac sie do duszy naszych bliskich wyrzadzamy jej krzywde, nie mozemy jej obarczac nasza rozpacza i problemami, mamy ich zostawic w spokoju. piszesz o Bogu, nie modlisz sie czasem za dusze zmarlch, i nie prosisz wtedy o wieczny odpoczynek dla nich?
powiesz ze to co pisze to tylko teoria... wiem tak samo, jak to co Ty piszesz, ale nie wydaje Ci sie ze jak mielibysmy miec z nimi kontakt to Bog nie zabieralby ich?
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez Ishtaar 09 gru 2010, 22:58
victoria26, z całym szacunkiem dla Twoich przemyśleń, ale co z ludźmi niewierzącymi w Boga, jest ich coraz więcej... a jeszcze więcej jest ludzi, którzy właśnie Boga obwiniają za śmierć ukochanej osoby? Skąd wiem, że tak jest? Najlepszy na to dowód znajdziesz w cmentarnych epitafiach. Takim ludziom nie jest łatwo pomyśleć o tym, że śmierć to powrót do domu ze szkoły, owszem fajna alegoria, ale dla osób głęboko wierzących. Myślę, że nawet ci głęboko wierzący mają duży problem ze zrozumieniem zjawiska umierania. A przecież też jest im potrzebna żałoba. Co więcej, jeśli chodzi o uwalnianie duszy zmarłego... z takich ciekawostek antropologicznych mogę przedstawić pewne rytuały, które odprawiała rodzina zmarłego, by dusza mogła jak najswobodniej opuścić domostwo. Co prawda lekki uśmiech drwiny może zagościć na ustach niektórych osób, ale w to wierzyli jeszcze nasi dziadkowie, a dziś praktykowane to jest na wiejskich terenach Litwy, Białorusi itp. Kiedy ktoś umierał, zatrzymywano wszystkie zegarki, bo czas do pogrzebu był niejako momentem zawieszenia miedzy tym co doczesne a tym co wieczne. Zasłaniano ciemnymi materiałami wszelkie lustra, zwierciadła, by dusza zmarłego się w nich nie przeglądała i nie została uwięziona. Nogi zmarłego przewiązywano czerwonym sznurkiem, by nie pozwolić duszy wrócić. Zasłaniano okna, by dusza nie mogła zaglądać w nie. Zapalano świece, zapraszano profesjonalne płaczki pogrzebowe, aby swoim lamentem odstraszały duszę. Ustawiano trumnę tak, aby nogi skierowane były w kierunku drzwi, by dusza mogła spokojnie opuścić dom. Tych zabobonów wiejskich było jeszcze cała masa, w zależności od regionu, w którym zmarła osoba. Wszystkie te czynności miały pomóc nie tyle duszy zmarłego, co żywym, to był moment od którego zaczynali żałobę, i żegnali się ze zmarłym, miało to im pomóc w pogodzeniu się ze stratą i na tym polegać ma proces żałoby. Współcześnie społeczności zachodu negują żałobę, uważając ją za obnoszenie się ze swoim bólem, więc ludzie, których dotyka śmierć najbliższych muszą skrywać swoje prawdziwe uczucia, swój żal i ból. Jeśliby nie musieli tego robić, nie byłoby tych jak to nazwała ładnie linka sanktuariów domowych na cześć osoby zmarłej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 gru 2010, 19:40

Re: dusze.

przez victoria26 10 gru 2010, 14:24
Odnośnie.... placzac, zwracajac sie do duszy naszych bliskich wyrzadzamy jej krzywde.....w momencie śmierci bliskiej osoby, gdy sama dusza nie jest do końca świadoma co się właśnie stało,nie powinniśmy płakać,żalić,błagać o powrót ,bo to właśnie wtedy do duszy dochodzą te głosy i jeżeli stoi przed wyborem ,,nowego życia,,(jednej wielkiej niewiadomej)a powrotem do ukochanych osób (tego co doskonale zna)co wybiera ??powrót naturalnie,wierząc że wracając wróci wszystko do normy.To że dociera do duszy w pewnym momencie że nic już nie będzie tak jak zawsze,jest już za późno to właśnie wtedy zostaje ona skazana na tułaczkę....czy się modle??zawsze...staram się też zachować odpowiednio,pozwalam odejść w spokoju,modle się za zmarłe dusze by odpoczywały w spokoju to oczywiste kto się nie modli??Cały ten mój pogląd na temat śmierć,to co dzieje się po niej,o błąkających się duszach jest dla mnie także czymś nowym tak jak i dla was,ale ta tematyka niezmiernie mnie interesuje....nawet bym napisała fascynuje.Wiem że to wszystko co wiemy na dany temat jest poparte albo przeżyciami,teorią książkową czasem filmami lub opowieściami innych ale czy to nie jest naprawdę ciekawe.....nie wierzę w to że nikt tu z was obecnych choćby na chwilę nie zastanowił co się dzieje z naszymi bliskimi po śmierci(nie piszę tu o świadomości każdego ,że ciało się rozkłada)mówię właśnie o duszy....o tym czym ona tak naprawdę jest...tym co się z nią tak naprawdę dzieje...mówię o tym czy ta nasza nabyta wiedza tu za życia na ziemi ,chociaż częściowo pokryje się z tym co o niej wiemy teraz???jak to naprawdę będzie,często o tym myślę.....odpowiedzi nie znajdę nigdy....Natomiast co do istnienia Boga to zupełnie odrębny temat,tu też bym was zaskoczyła.... :D
victoria26
Offline

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 10 gru 2010, 14:44
jest temat "Bog" tutaj na forum, mozesz sie rozpisac do woli ;)
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Re: dusze.

przez victoria26 10 gru 2010, 15:02
Wole nie:) zostanę przy tym o którym pisze :)
victoria26
Offline

Re: dusze.

przez paradoksy 10 gru 2010, 15:04
victoria26 napisał(a):w momencie śmierci bliskiej osoby, gdy sama dusza nie jest do końca świadoma co się właśnie stało,nie powinniśmy płakać,żalić,błagać o powrót ,bo to właśnie wtedy do duszy dochodzą te głosy i jeżeli stoi przed wyborem ,,nowego życia,,(jednej wielkiej niewiadomej)a powrotem do ukochanych osób (tego co doskonale zna)co wybiera ??

Wiesz, nie negując tego co piszesz... uważam, że nie powinnaś mówić, że nie powinniśmy płakać itd, bo wtedy x i y.... bo tego nie wiesz. Nie jest to udowodnione. To tylko teoria, bądź Twoje odczucia.
paradoksy
Offline

Re: dusze.

przez victoria26 10 gru 2010, 15:06
To jest teoria...sama w swoim życiu pożegnałam 1 bliską mi osobę.
victoria26
Offline

Re: dusze.

przez paradoksy 10 gru 2010, 15:07
victoria26, ja też pożegnałam parę bliskich osób.
Niemniej jednak nie wierzę w takie rzeczy, życie po śmierci, duchy itd... To ludzie wymyślili sobie takie teorie żeby stłumić swoją pustkę odczuwaną po utracie bliskiej osoby.
Takie jest moje zdanie.
paradoksy
Offline

Re: dusze.

przez victoria26 10 gru 2010, 15:13
Oczywiście że tak, z tym się z Tobą zgodzę bo masz rację....to my ludzie wymyślamy sobie wszystko.... tylko po co??by łatwiej nam się żyło ...umierało(chodzi mi tu o wiarę w niebo i piekło)ale czy one tak naprawdę istnieje???Wszystko o czym piszę to tylko teorie... no i naturalnie jakieś własne odczucia :)po przeczytaniu danej książki.
victoria26
Offline

Re: dusze.

przez Lili-ana 10 gru 2010, 15:22
Płacz jest naturalną reakcją na śmierć bliskiej osoby, trzeba przejść przez okres żałoby i żalu ale nie powinno się moim zdaniem błagać o powrót, bo to bezsensowne przecież... Żałoba to czas, który jest potrzebny, żeby pogodzić się ze stratą bliskiego.

Mi zmarła 1,5 roku temu wieloletnia przyjaciółka, najbliższa osoba w moim życiu, płakałam tylko na kremacji i pogrzebie... czasem mi jej brakowało, ale rozumiałam i rozumiem jej śmierć, czemu odeszła, czemu tak musiało być. Ja we wszystkim widzę sens, nawet w największym cierpieniu, że coś dzieje się w naszym życiu po coś...
Ale żeby nie zbaczać z tematu, ta moja przyjaciółka bardzo często, jak umierała i już po jej śmierci, odwiedzała mnie w snach, zawsze były to niesamowite sny, czasem bardzo realne, tak jakby chciała mi jeszcze coś przekazać od siebie dla mnie. Od kilku miesięcy nie śni mi się ona wcale, tak jakby już wszystko co chciała to mi przekazała.
Co ciekawe jak pytałam jej mamy, męża, teściowej i siostry czy śniła im się Grażyna(tak miała na imię) to żadnej z tych osób się nie śniła. Najbardziej związana była ze mną albo może i ja z nią i może dlatego tylko do mnie przychodziła? Co innego, że mam trochę zdolności parapsychiczne, więc może to też miało na to wpływ?
A może to "tylko" sny i moja wybujała wyobraźnia? ;)

[Dodane po edycji:]

ciekawy dokument o wędrówkach dusz:
"Wędrówka dusz Regresing Hipnityczny" http://www.youtube.com/watch?v=iVdfh79Jrz0

[Dodane po edycji:]

* regresing hipnotyczny
Lili-ana
Offline

Re: dusze.

przez victoria26 10 gru 2010, 19:01
Faktycznie dokument przejrzałam okazał się bardzo ciekawy...w sumie mowa była tam o tym wszystkim co umieszczone jest w książce która na ten temat czytałam.Uważam że to wszystko jest poparte wieloletnimi badaniami wiedzą ludzi którzy mają ogromne doświadczenie,którzy bardzo głęboko zagłębiają się w ,,życiu po śmierci,,w wędrówkach dusz....wspaniały wywiad.Można wtedy jasno stwierdzić iż dusze to wszystko co do tej pory było tu napisane staje się czymś więcej niż tylko teorią.Żona mojego brata zmarła bardzo młodo nie miała nawet 30lat ,była nauczycielką chemii...skończyła studia w ogóle cały czas doskonaliła się zawodowo...ideał ,mąż ,dziecko...czego chcieć ..nagle pojawiła się śmierć(nowotwór)...i czego dowiadujemy się o osobie która do tej pory w zaciszu domowym uchodziła za dobra matkę ,córkę...że tak naprawdę nie była taka doskonała..że była zupełnie kimś innym...czasem zastanawiam się nad tym po co ludzie ukrywają swoje niedoskonałości pokazują innym to co oni chcą zobaczyć..dlaczego staramy się za wszelką cenę pokazać jacy to my jesteśmy idealni...wiem o zmarłych źle się nie mówi tak wiem..ale moje rozmowy z bratem na ten temat mają dla mnie ogromne znaczenie,mimo że jest on właśnie psychologiem sam nie potrafi wytłumaczyć sobie ...dlaczego tak udajemy przed innymi .Tak krótko jesteśmy na tym świecie....doznajemy tylu lekcji...w postaci chorób,śmierci bliskich,nie powodzeń życiowych,zawodów miłosnych....czy to ma tak naprawdę jakiś sens???skoro mimo tych wszystkich złych rzeczy które nam się przytrafiają i tak udajemy zawsze kogoś innego...udajemy że nic się nie stało....czy potrafimy być tak naprawdę uczciwi wobec siebie??Można nad tym sie długo zastanawiać.........Ale wracając do śmierci bliskiej osoby,osobiście nie wierzę w sny,gdyż sny to tylko odzwierciedlenie rzeczywistości,tego co oglądamy,z kim rozmawiamy,co czytamy,o czym myślimy....uważam że jeżeli dużo myślimy o kimś to ta osoba nam się przyśni w sposób znany tylko nam.....owszem na swój sposób wierzę w te teorie nie powiem......wierzę również że można mieć kontakt z duszami zmarłych,w to że oni mogą nam przekazywać jakieś informacje....ale dzieje się to tylko wtedy kiedy sami dajemy na to przyzwolenie oraz bardzo tego kontaktu chcemy ale i potrzebujemy.
victoria26
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do