Problemy z mężem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Problemy z mężem

przez polakita 13 sty 2011, 11:27
Tornado napisał(a): Za wszelką cenę chciałabym mu pomóc - może aż za bardzo?

Właśnie tak mi się wydaje, że za bardzo się nim przejmujesz, co on powie, co on zrobi, a mniej się przejmujesz tym czego TY potrzebujesz, czego potrzebuje wasze DZIECKO - w ogóle nie rozumiem sytuacji że ty pracujesz, a on siedzi w domu i jeszcze marudzi ???!!?! zamiast cię po rękach całować że utrzymujesz za niego cały dom. I nawet sobie nie szuka pracy? Owszem wydaje mi się że dałaś mu się wmanipulować, i jeszcze siebie oskarżasz a nie dostrzegasz jego winy. Nie wiem na co jest chory twój mąż, ale wygląda że dolega mu coś więcej niż depresja/nerwica... albo ma paskudny charakter, albo jest niezdolny do prowadzenia normalnego życia... Czy on przypadkiem nie ma jakiejś poważniejszej choroby psychicznej? jeżeli nie jest w stanie pracować, to coś jest z nim NIE TAK!! A może ma za dobrze bo utrzymuje go matka i żona - może NIE MUSI pracować bo i tak wszystko ma? Ale jak facet który ma dziecko może nie szukać pracy? Wybacz ale ja się dziwię dlaczego przy nim trwasz za wszelką cenę, rozumiem że jest mężem ale chyba się nie sprawdza w tej roli... ani w roli ojca, wybacz że mówię tak wprost ale może OTWORZYSZ OCZY i przestaniesz siebie oskarżać o to, ani na siłę go wlec na terapię skoro on nawet nie chce...
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: Problemy z mężem

Avatar użytkownika
przez Tornado 13 sty 2011, 12:19
polakita, on często mówi, że chce terapii - ale mam wrażenie, że mówi to dla świętego spokoju, bym się odczepiła, bo na mówieniu się kończy. Chcę spróbować z terapią małżeńską - kocham go mimo, iż jest właśnie tak a nie inaczej. Im więcej mnie wkurza, tym bardziej nie widzę sensu tego wszystkiego, ale wystarczy choć jedna normalna rozmowa albo przez chwilę trochę czułości w słowach - rzadko ale się zdarza - mięknę i mam wyrzuty do siebie, że przesadzam, że nie jest tak źle, że go krzywdzę itp itd. Tym bardziej, że wyprowadzana non stop z równowagi (za łatwo mu się udaje mnie zdenerwować swoimi poglądami i wmawianiem - przepraszam - argumentowaniem i przekonywaniem - że są jedynie dojrzałe i słuszne) i podnoszę głos (zaczynam się zachowywać jak on). Chciałabym być pewna, że zrobiłam wszystko co można, by odbudować rodzinę. Ale coraz bardziej potrzebuję równocześnie ciągłej uwagi i koncentracji nad moimi reakcjami i zachowaniami, nad pracą nad sobą, bo jest coraz gorzej. Motam się w tym wszystkim. A nie powinnam. Dziecko też, tak jak ja - ojca bardzo kocha - stąd też dodatkowa moja rozterka.

Oprócz tego, że czeka nas rozprawa w sądzie 10 lutego o ograniczenie praw nad dzieckiem (z tego co kurator mówiła, to tylko (aż) mężowi, ale i tak się boję, to ostatnio stwierdziliśmy w kłótni, że potrzebna będzie rozdzielność finansowa... Muszę się wywiedzieć, jak wyglądają procedury - ale na szczęście wiem, gdzie się zwrócić po poradę - tylko znaleźć czas...
Wszystko jest takie ciężkie i zagmatwane, bolące i raniące... Mam coraz częściej dni słabości i nie radzenia sobie z samą sobą przez to wszystko. Wiem, że poddać się nie ma sensu - i nie zamierzam, ale nie wiem jak sobie radzić z tym wszystkim. A co tygodniowa godzinna terapia okazuje się być kroplą w morzu potrzeb...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Re: Problemy z mężem

przez polakita 13 sty 2011, 13:10
Tornado, myślę że rozdzielność finansowa to dobry pomysł... i wcale się nie dziwię że już nie wyrabiasz, tak samo potrzebujesz wsparcia i pomocy, nie tylko dbania o siebie, dziecko i faceta który ma ciągle fochy... nie znam go, na pewno ma jakieś zalety ale myślę że dobrze żebyś trochę odpoczęła od tych problemów i spojrzała na nie z daleka - bo na razie się w tym wszystkim miotasz... nie obraź się ale widzę cię trochę jak żona alkoholika która wierzy ciągle że jej mąż przestanie pić, obwinia siebie, czuje się za wszystko odpowiedzialna... zamiast kopnąć go w d** i posłać na księżyc.
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z mężem

Avatar użytkownika
przez Ahmed 13 sty 2011, 15:57
Tornado,
a ja widze że coraz więcej Was dzieli niż łączy - no wiesz rozdzielnośc finansowa, ograniczenie praw rodzicielskich itp. Czy nadal uważasz że ten związek jest sens jeszcze ciagnąć i da sie go uzdrowić? Wiem wiem ...miłość. To akurat chyba jest to w co ja chyba już przestałem wierzyć.
Mąż Twój za chwilę pewnie zacznie sie na Tobie odgrywać za te wszystkie "małzeńskie rewelacje", które mu zafundowałaś. Wtedy będzie pewnie już tylko gorzej.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Re: Problemy z mężem

Avatar użytkownika
przez Tornado 13 sty 2011, 16:25
Allah, nie za bardzo rozumiem, co masz na myśli mówiąc "małżeńskie rewelacje", które mu zafundowałam?
Pytam, bo może czegoś nie dostrzegam, coś robię źle... Wiem - ciągłe poczucie winy u mnie - ale nie do końca właśnie zrozumiałam wypowiedzi... To on mi zafundował szarpaniny razem z podduszaniem i podbijaniem oczu - i to z dzieckiem na ręku - dziwne, że się bronię? Co prawda dawno takich akcji już nie urządzał po wtargnięciu policji, ale czy to wiele zmienia?... A co do rozdzielności - oszukuje mnie, kłamie jak może, kombinuje, a moją wypłatą próbuje się rządzić jak swoją, a sam nie zarabia nic - tyle co dostaje od matki (która za "pomoc przy stronie internetowej", która jest marna jak licho (ocena nie moja a teściowej)) niebotyczne sumy, które po prostu gdzieś przepadają. To ja funduję, czy on?

[Dodane po edycji:]

Tornado napisał(a):Co prawda dawno takich akcji już nie urządzał po wtargnięciu policji, ale czy to wiele zmienia?...


Miałam na myśli, że nadal jest dla mnie człowiekiem niebezpiecznym, teraz się powstrzymuje, ale kto wie co może być w przyszłości? Z gwałtowności jego niektórych wypowiedzi wynika, że nieraz miałby ochotę dać mi w pysk...

A sprawa o ograniczenie praw jest z urzędu - bo była niebieska karta...

Wychodzę też ogólnie z założenia w tym wszystkim, że jest mimo wszystko odpowiedzialny za swoje czyny, tzn. potrafi ponieść ich konsekwencje. Z drugiej strony - jego zachowanie i kombinactwo przeczyłoby temu założeniu...

Udało mi się nas umówić na terapię na marzec- strasznie daleko, ale może to coś da...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Re: Problemy z mężem

Avatar użytkownika
przez Ahmed 14 sty 2011, 14:41
może troszkę źle się wyraziłem .
chodzi mi o to że za dni kilka lub kilka tygodni znów poruszy go instynkt zranionego samca i za tą rozdzielność majątkową czy ograniczenie praw rodzicielskich (to sa te "rewelacje") zacznie się na Tobie odgrywać.
Oczywiście uważam całkowicie za słuszne te wszystkie Twoje reakcje obronne bo z tego co opisujesz to faktycznie należał by mu się "mały" wpierdal (za przeproszeniem - bo nie nawidzę damskich bokserów) za to wszystko co uczynił Tobie. Problemem natomiast jest co innego. A mianowicie - dokąd Was to zaprowadzi ??? Przecież Wasze życie stało się walką jeden przeciwko drugiemu. Jest tam jeszcze jakaś miłość, ludzkie odruchy, albo choćby jakieś objawy przyjaźni ?? Czy może tak jak u mnie zostały już tylko awantury, wypominanie, złośliwości ? Ja ciężko "pracowałem" 12 lat na taki stan w moim domu ale Wy to chyba jesteście dopiero parę lat razem z tego co wyczytałem. Strach pomyśleć co będzie za kolejne kilka. Człowiek który kocha nie bije przecież ukochanego ...chyba że tylko mówi że kocha a tak naprawdę jest hipokrytą.
Moje zdanie na ten temat naprawdę się nie liczy bo nie znam Was i waszego życia. Ale z tego co wyczytałem to mieszkasz z katem i oprawcą a przed takim się raczej nie obronisz. Jak nie przywali Ci za dnia to zrobi to nocą- czyli jak nie do gryzie ci w ten sposób to znajdzie sobie jakiś inny.
Fajnie że zgodził się na terapię - oby Wam pomogła bo jak nie ona to nic Wam chyba już nie pomoże i chyba realnie będzie trzeba zastanowić się nad separacją dla własnego i dziecka bezpieczeństwa.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do