Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez nightwish 01 gru 2010, 21:23
Stwierdzono u Niego schizofrenię, psychozę lękową, zespół paranoidalny i depresję.

Nie potrafię uwierzyć, że człowiek nie jest w stanie zrobić danej czynności pomimo tego, że bardzo chce.
Dla mnie to oczywiste, że jak chcę iść zrobić sobie herbatę to po prostu idę.
Jak chcę okazywać swe uczucie to, to robię na różne sposoby, a nie siedzę na internecie całymi godzinami nie spędzając czasu z partnerem.

Uważam, że mojemu chłopakowi jest tak po prostu wygodnie, że się nad Nim tak rozczulam i że jest w centrum zainteresowania, że to wymówka przed zrobieniem różnych rzeczy, że sam sobie to wkręcił, bo przez dłuższy czas Mu na to "pozwalałam", a wręcz matkowałam.

Czy możecie mi powiedzieć czy to ja nie rozumiem tej choroby czy jednak jest mozliwe że ktos sobie wszystko bo mu tak wygodnie żyć...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
01 gru 2010, 20:25

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez Paranoja 01 gru 2010, 21:29
no cóż skoro to u niego stwierdzili lekarze, to znaczy, że Ty tego nie rozumiesz... i żeby Cię pocieszyć to nie jesteś jedyną osobą, która tego stanu nie rozumie. Nikt kto nie przeżył depresji, czy nerwicy nie jest w stanie zrozumieć chorego.

Tobie sie wydaje że on symuluje, że mu tak wygodniej, że sobie wkręcił. Oczywiście może tak być, ale jestem przykładem na to, że tak właśnie można.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez nightwish 01 gru 2010, 21:37
dziękuję za odpowiedź

A czy można sobie wkręcić różne rzeczy tak dobrze i tak bardzo by móc przekonać do tego nawet lekarzy?

Zastanawiam się nad pójściem do psychologa i porozmawiania o tym.. tylko nie wiem czy to cos da....
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
01 gru 2010, 20:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 gru 2010, 16:06
nightwish, mozna wkrecic -jak ktos bardzo cche to wkreci. Natomiast najprawdopodbniej twoj partner ma schizofrenie, znam osoby ze schizofrenia, i wiem jak to sie dzieje. Pewna kobieta tez nie chciala sobie zrobic herbaty, wolala siedziec bez picia zamiast isc i sie zmobilizowac, nie wynika to ze zlej woli tylko z choroby.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez Agnieszka_1988 02 gru 2010, 16:18
nightwish, pewnie chciałabyś usłyszeć, że owszem, można sobie tak wkręcić, bo jest wygodniej... Niestety lekarze nie mylą się zazwyczaj w takich kwestiach. Zaburzenia i choroby psychiczne są ciężkie, zarówna dla Twojego partnera, jak i dla Ciebie. Ja czasem wolałabym mieć jakąś chorobę fizyczną niż nerwicę szczerze mówiąc.
Postaraj się go zrozumieć i wspierać, bo bez tego może być mu jeszcze ciężej.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez Lolita 02 gru 2010, 16:24
nightwish
Przede wszystkim zapoznaj się z tą chorobą, żebyś wiedziała na czym stoi twój parter.
Inaczej możesz mieć problemy ze zrozumieniem go, bo to nie jest tak że on nie chce , on chce ale choroba w pewien sposób mu to uniemożliwia. Druga kwestia ludzie chorzy też mogą normalnie żyć pod warunkiem że będą się leczyć.
Zdaje sobie z tego sprawę że ta diagnoza spadła jak grom z jasnego nieba i nie jest Ci z tym łatwo .
Porozmawiaj też z jego lekarzem o swoich wątpliwościach, chorobie partnera on ci wytłumaczy na czym polega ten cały mechanizm i dlaczego ciągle Ci się wydaje że twój parter Cię wkręca.

Życie z kimś chorym nie jest łatwe, to bardzo trudna paca ponieważ wymaga dużo poświęcenia.
Jesteś na to gotowa ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez coma 02 gru 2010, 16:36
nightwish, Wizyta u psychologa rzeczywiście może być dobrym pomysłem. Może dobrze byłoby udać się wspólnie do psychiatry (oczywiście jeżeli Twój partner się zgodzi), który wytłumaczyłby Ci wszystko? Ale najpierw poczytaj wypowiedzi na forum. Myślę, że nigdy do końca nie zrozumiesz tego stanu, ale może Ci to pomóc w zaakceptowaniu choroby. Powinnaś uwierzyć w jego chorobę i w to, że Twój partner nie kłamie. Myślę, że potrzebuje Twojego wsparcia, ale nie matkowania.

Ty nie możesz wyobrazić sobie jak to jest być chorym, ja natomiast nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś może nie wierzyć w chorobę bliskiej osoby - tym bardziej jeżeli ta osoba została zdiagnozowana przez psychiatrę. Jest to co najmniej krzywdzące.
coma
Offline

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez paradoksy 02 gru 2010, 16:37
nightwish, ile ze sobą jesteście, na jakim etapie związku dowiedziałaś się o chorobie chłopaka?
mieszkacie razem? planujecie wspólną przyszłość?
paradoksy
Offline

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez agi114 02 gru 2010, 16:56
Ciężko zrozumieć. Ja wielu rzeczy nie rozumiem choć syn choruje od roku. Troche zrozumienia nabrałam właśnie tu, na forum. Ale i tak w głowie rodzi mi się często stwierdzenie: rusz dupę i sie ogarnij. A tak się nie da. Rusz dupę mozna powiedzieć mi i ja ją ruszę. Syn natomiast, ruszyć dupę chce ale strach go paraliżuje. Musisz poczytać na temat tych przypadłości.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 02 gru 2010, 19:30
Nie rób tego, ale sobie wyobraź:

Weź garść np. ataraxu i kilka mocnych kaw. Nie zaśniesz. Szczególnie jak się postarasz. Ale i będziesz dziwnie się czuła. Twoje nogi będą naprawdę ciężkie, a nie jak na reklamie... Zobaczysz wtedy, że czasem może być tak, że pogodzisz się np. z wielkim pragnieniem, bo wykonanie czynności koniecznych by mieć przed sobą herbatę wyda się zbyt męczące.




Odległe?


To inaczej - rozumowo wszystko jest ok. Ale poczujesz odrazę.

1. Bardzo chcesz pić.
2. Masz czajnik, gąbkę do jego umycia, płyn. Kran. Gniazdko do czajnika.
3. Niestety ktoś nasrał (sorry) do czajnka. Możesz jednak gówno wypłukać, wyszorować, zagotować w nim wodę i ona będziesz czysta i bez bakterii. A potem zalać herbatę.

Czy zrobisz sobie tą herbatę? Obstawiam, że nie. Choć może zaraz ktoś przyjść i wyjaśnić, że po wyszorowaniu będzie czysty, a nawet jak nie to temperatura zabija zarazki. Że woda z kranu też nie jest destylowana, etc.... Ale pewnie trudno Cię będzie przekonać (ja bym wolał nie pić herbaty - choć rozumowo zgadzam się z takimi argumentami - ale emocje nie pozwalałyby mi).

Te argumenty to jest to właśnie jak ktoś tłumaczy, że fizycznie jesteś w stanie to zrobić. Że czynność nie jest trudna. Że przecież są okresy, że radzisz sobie z nią doskonale.




Oczywiście może być tak, że chłopak wkręca lekarzy i wszystkich. Ale przy takiej diagnozie to musiałby być mistrzem i mieć w tym ogromne doświadczenie. Historia zna takie przypadki, że ponoć ktoś kogoś wkręcił. Choć osobiście raczej bym w to nie wierzył - po takich diagnozach.



Pójście razem do lekarza - o ile Twój facet się na to zgodzi i lekarz będzie chciał (wcale nie musi) może wiele wyjaśnić. I pomóc Tobie zrozumieć, i jemu też pomóc - zrozumieć czemu Ty tak go nie rozumiesz.



To trudne jest. Jak widzisz kogoś ze złamaną ręką to nie każesz nią nosić ciężarów. Ale jak coś w tej ręce jest w środku to czasami nie wiadomo na ile ktoś marudzi albo udaje, a na ile naprawdę ma problem. Z chorobami i zaburzeniami o których piszesz to jest tak, że wielu osobom ktoś może wydać się kimś wygodnym, wręcz leniwym który pewnych rzeczy nie chce zrobić. Tak to widać. I naprawdę może być trudno odróżnić laikowi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

przez nightwish 03 gru 2010, 12:33
Dziękuję Wszystkim za wielki odzew i zainteresowanie tematem.
Z góry przepraszam, że odpiszę Wam ogólnie, nie zwracając się do każdego z osobna.


Moje niedowierzanie i niezrozumienie wynika chyba z faktu,że nigdy nie miałam do czynienia z tymi chorobami czy to u siebie, u bliskich czy mniej bliższych znajomych. To jest pierwszy przypadek, z którym sie spotykam i chyba stąd mam te trudności...

Jesteśmy ze sobą 1,5 roku ( i tak, planujemy wspólną przyszłość) i właściwie tyle samo mieszkamy razem. Byłam z Nim od same początku kiedy to się zaczęło nasilać (Piszę "nasilać" gdyż myślę, że te choroby nie biorą się nagle, ale jakby z całego życia. Akurat trafiło tak, że gorszy okres przyszedł/uaktywnił się w trakcie trwania Naszego związku) i o wszystkich Jego stanach wiedziałam i w nich "uczestniczyłam".

Pierwszy raz poszedl do lekarzy rok temu. Otrzymał różne leki, różnie łączone, zamieniane, ale skutku nie przynosiły. Właściwie po nich było jeszcze gorzej... Po pół roku zaprzestał brania leków. Obecnie od 2 tygodni znow jest pod opieką lekarzy.

Piszecie o zrozumieniu, cierpliwości i wsparciu...
Przyznaję, że zrozumienie okazywałam rzadko... bo w końcu jak miałabym je okazywać skoro nie rozumiem tych chorób... Raczej była to wyrozumiałość..może nawet odpuszczanie Mu...w sensie "skoro nie mozesz, to ok, nie rób". Ale niestety towarzyszyła mi przy tym złość... że znów muszę coś zrobić sama... a niestety "samotności" nie znoszę(!)

Co do cierpliwości... Miałam jej dużo przez pierwsze miesiące... ale później zaczęłam ją tracić gdy nic się nie poprawiło mimo leczenia... Niecierpliwość łączyła sie wtedy z niezrozumieniem,a wtedy potrafił byc sajgon...

To samo ze wsparciem... Choć to chyba wychodzi mi najlepiej. Nawet chyba za dobrze, bo czuje sie czasem jak matka głaszcząca syna po głowie że wszystko będzie dobrze... A ja po prostu potrzebuje związku PARTNERSKIEGO, gdzie wspieramy się oboje. Niestety przy Jego stanach trudno było liczyć na zaangażowanie/wsparcie emocjonalne/zainteresowanie moimi sprawami... Jakby wszystko kręcił się wokół Niego...

Chcę być wsparciem, miec cierpliwosc i rozumieć.
Czy macie jakieś wskazówki jak zachowywac się/co mówić w konkretnych sytuacjach? Gdy przychodzi do zrobienia czegos wspolnie w domu/ zorganizowania czegos etc.
Przede wszystkim po to by malymi krokami zwalczac Jego choroby, by slowa ktorych uzyje bardziej do Niego trafialy, by czul sie bezpieczniej, czuł mniejszy lęk.. etc.
Jaki wydźwięk powinny mieć te słowa? Jaki ton powinien byc użyty?

Wydaje mi się że uzyłam już wszystkiego co przyszło mi na myśl, ale to nie działało.
Proszę o wskazówki jeśli takowe można wyodrębnić.

Pozdrawiam!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
01 gru 2010, 20:25

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 03 gru 2010, 14:09
Myślę, że najlepiej jak porozmawiasz z jego lekarzem. Nie ma uniwersalnej recepty. Czasami potrzeba dać komuś luzu i przeczekać, czasami pomóc, a innym razem dać kopa w d..ę. Lecz pomaganie i dawanie kopa w złych momentach może zaszkodzić a nie pomóc. A tu są tylko słowa - i trudno powiedzieć co tak naprawdę jest i co będzie skuteczne.

Bardzo ważna jest psychoterapia. Pójdź z nim razem. Ustalcie też jasne reguły. Czasami np. dawanie kopa jest nieprzyjemne dla osoby odbierającej takie "czułości" jednak po jakimś czasie może być bardzo za to wdzięczny. Ale żeby nie czuł się źle to wytłumacz czemu to robisz.

No i nie można demonizować. Niech on coś robi w domu. Małymi kroczkami - od małych obowiązków. Tak terapeutycznie. Ale jak się nie uda to to też nie można rozpaczać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez Ahmed 03 gru 2010, 16:03
Jego lekarz Ci raczej nic nie powie - przynajmniej nie powinien obowiazuje go tajemnica lekarska jak kazdego lekarza.
Nie ma na każdego chorego uniwersalnej recepty. Z jednym wystarczy porozmawiać a innego np. trzeba podgladać a jeszcze innego podsłuchiwac :)
Może sie zdarzyć że nie raz wykorzysta swoja chorobe w akcie lenistwa ale na to juz wpływu nie masz. Generalnie ja uważam (ale jest to tylko i wyłącznie moje zdanie) że jak CI powie "nie zrobie sobie herabty bo jestem chory" to coś tu bedzie nie tak. Wydaje mi sie że osoba z takimi chorobami jak napisałas raczej nie zdaje sobie sprawy ze swojej niemocy.
Musisz byc czujna. A skoro zamierzacie spędzić razem reszte zycia to musisz poznać te chorby i rozpoznawać kiedy on udaje a kiedy faktycznie jest coś nie tak.
Możemy CIe wspierac w poznawaniu choroby Twojego chłopaka ale to Ty go widzisz na co dzień i codziennie z nim rozmawiasz więc staraj sie zapamietywać jak najwięcej szczegółów z jego zachowań czy rozmów to może pomóc w przyszłosci w zdiagnozowaniu problemu.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Re: Nie dowierzam, że mój partner ma depresje.Nie rozumiem Go.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 03 gru 2010, 16:54
No chłopak się oczywiście musi zgodzić i raczej będzie to wtedy rozmowa razem.

Choć zgoda chłopaka nie gwarantuje, że lekarz powie co i jak. Ale jeżeli zechce to powie wtedy.



Z tą symboliczną herbatą to raczej wymyśli tysiąc bardziej prawdopodobnych powodów dla których nie może jej zrobić. Ludzie często szukają wytłumaczenia. Racjonalizowanie jest więc jak najbardziej na miejscu. Najlepiej też wytłumaczyć, że to z powodów zewnętrznych. I raczej nieświadomie.

Możesz też się zdziwić, że czasami może mieć mnóstwo energii. Tak to już bywa.



IMO warto rozmawiać z chłopakiem i spróbować czy chłopak i lekarz nie zgodziliby się na wspólne spotkanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do