Proszę o pomoc....

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Proszę o pomoc....

przez Joanna26 07 paź 2010, 10:09
Witam. Chciałam prosić o poradę w dosyc w sumie prostej aczkolwiek dla mnie skomplikowanej sprawie. Jestem tuż przed rozwodem w międzyczasie gdy rozwalał się mój związek małżeński poznałam przyjaciela co przerodziło się z czasem w uczucie jak sądziłam ale chyba tylko z mojej strony. mam swoje mieszkanie. On ma swoje gdzie po pewnym czasie wprowadziłam się. Ze względu na koszty (mieszkamy od siebie kawałek) postanowiłam wrócić do siebie. On miał 2 wesela teraz więc wiadomo że nie dalibyśmy rady płacić za dojazdy do pracy do mojego miasta i dodatkowo wyłożyć dużą sumę na ślub jego rodzeństwa. Nasze wspólne zamieszkanie i dogadywanie nie układało się dobrze, może z racji moich wcześniejszych doswiadczeń stałam się wycofana z tego zwiazku, zmęczona, często mając już dosyć kłótni pakowałam się chcąc właściwie zobaczyć co mój obecny partner zrobi. Nie wiedziałam czy mu na mnie faktycznie zależy. Nigdy mi nie powiedział zostań, zawsze mówił zrobisz co uważasz. On był w zwiazku 7 lat i wydaje mi się że w jego myślach jest cały czas ta kobieta.Będąc i mieszkając z nim myślałam że bedziemy już naprawdę razem zresztą wszystko trwało już rok więc mając trochę pieniędzy a wiedząc że on się dopiero urządza wyłożyłam pieniądze nie dużo bo 1 300zł (oświetlenie, prosta kuchnia). W momencie jak zamieszkałam sama zaczęły się problemy bo mój facet zaczął milczeć, skończyły się smsy, dzwonienie. Nie cieszyło go nawet chyba juz to że przyjeżdżam na weekend do niego. Nie wierzę że chodzi o tą jego byłą kobietę bo ona już jest w Warszawie wyjechała do pracy. Nie ważne. W pewnym momencie przestałam jeżdżic na weekendy gdyż on chciał sobie wszystko przemyśleć trwało to 2 tygodnie. Gdy próbowałam się dowiedzieć o co chodzi wysyłałam smsy dzwoniłam , nie odbierał, nie pisał miał mnie w nosie. W końcu się zdenerowałam i powiedział że w takim razie chcę odebrać swoje rzeczy i że to koniec ( bo częśc moich rzeczy plus to co wyłożyłam zostało u niego) spotkaliśmy się w niedzielę. jeszcze wtedy mi na nim zależało. On powiedział że już nie chce tego ciągnąc, załamałam się jako powód powiedział że nie chce byc z kimś co się ciagle pakuje. Ponadto miał mi do zarzucenia że na początku mojej znajomości z nim spotkałam się ze swoim mężem który za chwile przestanie nim być. Rozumiem go, ale ja wtedy nie myślałam racjonalnie. Spotkałam się z mężem tylko po to zeby załatwić wszystkie sprawy z przepisaniem mediów na mnie a przy okazji zawiózł mnie do lekarza bo nie czułam się za dobrze. W ta niedzielę rozkleiłam się, czułam się bezradna, zmęczona tym ze znowu mi nie wyszło. On zaczął mnie pocieszać przytulać, w końcu powiedział ze ok że albo zrobimy sobie przerwę albo sie rozstaniemy. Stanęło na przerwie. Zadzwonił do mojej mamy mówiąc że jestem w złym stanie emocjonalnym i ze potrzebuje pomocy. zostawił mnie z tym wszystkim samą. Już teraz od 3 tygodni mamy przerwę w spotkaniach on sporadycznie pisze tylko krótkie :" co słychać" a już wogóle niezrozumiałym dla mnie jest jego postępowanie bo chce ze mną iść na ślub swojego brata. Ten ślub jest w sobotę. W tamtym tygodniu miałam urodziny na które został zaproszony i powiedział że nie przyjdzie bo: ma tłuczenie szkła od brata" na moje pytanie a co z moimi urodzinami odpowiedział że uczcimy je kiedy indziej. To była sobota wiec w niedzielę gdyby mu zależało śmiało mógł przyjechać. Dzisiaj jest czwartek i znowu wysłał mi smsa po tej ciszy od moich urodzin : co słychać? i jak zrobimy z tym ślubem. Powiem szczerze że nie wiem co zrobić bo raz ze nie chce iść na ten ślub chyba to zrozumiałe nawet nie był na moich urodzinach a dwa chcę odzyskać od niego pieniądze swoje i rzeczy które u niego zostawiłam. Co ja mam mu odpisać na tego smsa? jak potraktować sprawę żeby z tego wyjść najmniej cierpiąc. Ja mam teraz depresje, męczę się nie dosyć z sprawą nadchodzącą rozwodową to jeszcze z tą totalną porażką w tym drugim związku. nic mi się nie chcę, jestem zmęczona, całymi dniami praktycznie śpię. Pomóżcie proszę!!!!:((((((((((((
Ostatnio edytowano 07 paź 2010, 12:28 przez Korba, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przenoszę do odpowiedniego działu.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 paź 2010, 09:30

Re: Proszę o pomoc....

przez WodnikSzuwarek 07 paź 2010, 11:00
Odpisz że wpadniesz po swoje rzeczy. Bądź konsekwentna i nie zmieniaj co chwilę zdania. On ma Ciebie głęboko w d.... Nie słuchaj tego co mówi, zabierz co Twoje i zapomnij o nim. Z nim szczęśliwego życia sobie nie ułożysz. I najważniejsze... To nie Twoja wina i to nie Ty poniosłaś porażkę. To z nim coś jest nie tak i powinnaś się cieszyć że tak szybko pokazał jakim jest człowiekiem. Zakończ sprawę z rozwodem, ogarnij rzeczywistość a na miłość przyjdzie jeszcze czas. Kiedyś poznasz właściwego człowieka. Młoda z Ciebie kobieta, wszystko przed Tobą, nie próbuj na siłę ładować się w następne bagno, chyba że bierzesz pod uwagę jeszcze kilka rozwodów i porażek w swoim życiu.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 paź 2010, 08:31
Lokalizacja
Warszawa

Re: Proszę o pomoc....

Avatar użytkownika
przez A->+12 ° 59` 3``<-O 11 paź 2010, 11:29
Daj sobie dziewczyno na wstrzymanie z tymi nowymi znajomościami. Twoja psychika nie jest w stanie teraz racjonalnie ocenic relacji damsko-męskich. Zamknij najpierw jeden rozdział, aby móc trzeźwo spojrzec na początek kolejnego. Mówi się, że miłośc to kierowanie się sercem. Gówno prawda. Czasami mózg też trzeba uruchomic by nie wleciec w kolejne emocjonalne bagno. Pamiętaj o tym podczas kolejnych uczuciowych uniesień.
...Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy...
...Jeżeli chcesz być kimś, stań się najpierw człowiekiem...
Posty
106
Dołączył(a)
11 paź 2010, 10:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Proszę o pomoc....

Avatar użytkownika
przez Milutki 12 paź 2010, 18:12
Dokładnie. Też tak myślę, zakończ jedną sprawę i zrób sobie przerwę, naprawdę jest Ci to teraz bardzo potrzebne...
a nie pakuj się w kolejny - z góry nieudany - związek.

A swoją drogą szkoda, że Ci nie wyszło z pierwszym mężem...
Właśnie wczoraj przeczytałem w Metrze artykuł o rozwodach, rzeczywiście to szok, że w ciągu 10 lat ich liczba wzrosła o 60%...
faktycznie, "ofiary ślubnego boomu"
ale pewnie też i lekkomyślności i nie używania rozumu... :hide:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do