depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez zagubiona28 20 kwi 2011, 23:41
Dla mnie istnieją dwa rodzaje zdrady: emocjonalna i fizyczna. Pewnie każda inaczej boli. Nie doświadczyłam zdrady fizycznej, ale czuję się zdradzona emocjonalnie. Mąż wydzwania do innych dziewczyn, co jakiś czas pojawia się nowa "koleżanka", on twierdzi, że tak tylko sobie z nimi gada, no i przecież ma prawo mieć koleżanki. Ja nie miałabym nic przeciwko temu gdybym o tych koleżankach wiedziala, a tak wszystko dzialo sie za moimi plecami. To cholernie boli, a nie dość że boli to powoduje jeszcze we mnie coraz niższą samoocenę (przecież ze mną musi być coś nie tak, skoro on woli rozmawiać z iinymi niż ze mną). Raz czuję do niego zlosć a innym razem jest mi bardzo przykro, bo on nie widzi w tym nic złego.
Jeśli chodzi o zdradę fizyczną. Wydaje mi się, że inaczej jest jeśli ktoś zdradzi raz, a inaczej jest jak ktoś ma dłuższy romans. Niektórzy twierdzą, że zdrada może uzdrowić związek. Może i tak jest w niektórych przypadkach (pewnie jeśli chodzi o jednorazowy wybryk). Ale wydaje mi się, że zdrady nie można wybaczyć (dla mnie wybaczyć = zapomnieć), można spróbować z tym żyć. Aniu36, jestem w stanie Cię zrozumieć. Choć mimo mojej sytuacji męża bym nie zdradziła. I wiem też jedno, zemsta nic nie da, to nie zmieni przecież faktu że bylo sie zdradzonym.
I mam takie przekonanie, że jeśli istnieje cień szansy na ratowanie związku to trzeba walczyć do końca.
"Zawsze kiedy robię plany na przyszłość, zaskakuje mnie teraźniejszość." Paulo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
17 kwi 2011, 20:58

depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez adumbet 21 kwi 2011, 07:19
Zagubiona28 nie doszukuj sie winy w sobie. zacznij działac. Uderz w jego czuły punkt. Nic ci nie da płakanie, błaganie. nic na siłe wszystko młotkiem.(żartuje) Przetestuj go. Niewiem czy twój mąż jest w stanie podnieść na ciebie reke? Ja tak zrobiłam. To było 2002. Mój lekarz doradził mi żebym naszykowała sobie jakieś stare talerze i jak mnie złapią nerwy to walnać pare razy o ściane, ale co z tego narobie pierdolniku a pózniej sama to będe musiała to sprzątnąć.Mój mąż ma piedolca na punkcie samochodu chodzi myje poleruje. Wstałam rano i do dzieła rozpieprzyłam cały samochód od środka powyrywałam co się dało pociełam fotele demolka lakieru nie ruszałam bo zdawałam sobie sprawe że na porodówke bede musiała czyms dojechać a byłm w 8-ym mc ciąży.A garaż w środku wyglądał jakby bomba spadła. Niech zobaczy jak to jest jak nerwy człowiek złapią tylko w taki sposób mogłam podnisc mu cisnienie. To cód ze ja wtedy nie urodziłam.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 kwi 2011, 10:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do