Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Avatar użytkownika
przez Wielbark 10 gru 2007, 16:02
a_o_wroc napisał(a):mam takie pytanko, czy refluks i okropna gorycz w ustach moze byc objawem nerwicy?

Raczej efektem, ale jak najbardziej może! Zresztą póki nie masz nadżerek (a to świństwo powoli i trudno się leczy i dieta niezbędna) to utrudnienie życia nie jest duże...
Stanę na chwilę
wtulony za wodospadem
Początek lata
(Matsuo Basho)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
06 gru 2007, 23:48
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez rolingstone 17 gru 2007, 14:02
Ja mam takie bóle od czasu do czasu. Czasem bardziej, czasem mniej nasilone. Zespół jelita nadwrażliwego związany jest oczywiście z psychiką. Na większe bóle biorę nospę, ale polecam dużo owoców i warzyw.
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

przez abcdefgh 22 gru 2007, 13:35
Witam wszystkich bo to mój pierwszy post na tym forum. Od około roku biorę Cital (lęki, natręctwa, depresja) i właśnie przeszedłem grypę żołądkową. W związku z tym mam pytanie: czy czterodniowa biegunka mogła zaburzyć przyswajanie Citalu? Bo po przebyciu tej grypy czuję się trochę gorzej - trochę bardziej dokuczają mi lęki i obniżony nastrój. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 gru 2007, 13:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Misiunia 31 gru 2007, 19:05
Hej!czy jest ktos kto wyleczył sie z jelita wrażliwego na dobre??Ja już powoli zaczynam tracic nadzieję.Własciwie to sama juz nie wiem czy to jelito wrazliwe czy jakieś inne cholerstwo.U mnie zaczelo sie 4 lata temu od zapalenia żołądka,które wykazała gastroskopia.Lekarz gastrolog stwierdził,że to na tle nerwowym.Dostałam leki i po zakończonej kuracji poczułam się lepiej.Jednak to wraca co jakis czas,a ja za kazdym razem mam czarne mysli,ze to jakaś straszna choroba.Ostatnio,dokładnie od miesiąca czuję się fatalnie jak nigdy.Do bólu żołądka doszły okropne wzdęcia (nawet rano po przebudzeniu),które mam bez przerwy od kilku tygodni,ciągłe bulgotania,przelewania w jelitach,ból podbrzusza,kolki,ogólnie czuję sie ciągle śpiąca,słaba i nic mi sie nie chce.Moja praca,którą tak lubiałam jest teraz koszmarem.Często boli mnie głowa od tych rewolucji w brzuchu,często dostaje dreszczy.Załamałam się na dobre i oczywiście wmówiłam sobie,że mam raka.7 go stycznia mam umówione spotkanie wstepne z psychologiem,może to mi pomoże...Zyc sie nie chce.Jak ktos ma podobnie i miałby ochotę pogadac,wymienic się uwagami to piszcie na PW,albo na GG.Zawsze to fajnie pogadac z kimś kto jest w temacie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez dlugi 31 gru 2007, 19:30
Mi się udało to zaleczyć ale męczyłem się 15 lat dzieki również psychoterapii ważne jest przestrzeganie kilku zasad i można swobodnie z tym żyć.Jeżeli chcesz chętnie wymienie kilka uwag.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Misiunia 31 gru 2007, 20:36
W jaki sposób udało ci się to zaleczyc?Dzieki psychoterapii?ja wybieram się za tydzien po raz pierwszy do psychologa.Jezeli to mi nie pomoże,to juz chyba całkiem strace nadzieje.Najgorsze jest to że zaden lekarz nie stwierdził u mnie że to jest w 100% jelito wrażliwe i stąd te lęki,że to jakas straszna choroba.Miałam robione tylko podstawowe badania krwi i moczu + USG,oraz dawno temu gastroskopie,nie miałam np. kolonoskopii,bo lekarz stwierdził,że nie jest konieczna.Męcze się strasznie,cały czas żyję wyobrażając sobie że w moich jelitach dzieja sie jakies masakryczne rzeczy.Próbuję o tym nie myslec,ale jak tu nie myslec skoro cały czas boli.Koszmar....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

Jak pomóc dziecku pokonać niechęć do jedzenia na tle nerwowy

przez czarnula 09 sty 2008, 12:48
Mój 6 latek jest dzieckiem nerwowym, ogólnie jest niejadkiem, ale po jelitówce boi się jeść. On się boi wymiotować. Jak już bierze coś do buzi to sa to malutkie ilości. co robić?
Czy stosował ktoś Peritol na pobudzenie apetytu?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
03 cze 2007, 11:34
Lokalizacja
śląsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 sty 2008, 17:11
czarnula napisał(a):Mój 6 latek jest dzieckiem nerwowym, ogólnie jest niejadkiem, ale po jelitówce boi się jeść. On się boi wymiotować. Jak już bierze coś do buzi to sa to malutkie ilości. co robić?
Czy stosował ktoś Peritol na pobudzenie apetytu?

Moim zdaniem Peritol ani żaden inny lek nie pomoże. Sam we wczesnym dzieciństwie miałem podobny problem. W sumie tyle co mogę powiedzieć - nic na siłę, nie zmuszaj go do jedzenia większych kęsów, w trakcie jedzenia najlepiej nie wspominaj o tej sprawie - będzie czuł się w centrum uwagi jedzących przy stole co będzie dla niego presją i na pewno się nie przełamie. Pamiętam że mi samo przeszło ale dopiero, gdy spełnione zostało to, co wyżej napisałem. Do tego: metoda małych kroków, ale: bez cienia presji. No i ... byłaś z tym u jakiegoś specjalisty?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez czarnula 09 sty 2008, 19:11
Byłam z nim u psychologa, stwierdził, ze syn jest dzieckiem wrażliwym, a objawy nerwicowe są normalne u dzieci w tym wieku. Dała wskazówki jak z nim postepować. Czasem jest mi ciężko, bo sama mam nerwicę( na razie od dwóch lat mam od niej spokój, dzieki tej samej psycholog), boję się, ze on się tez męczy i te problemy nerwicowe zostaną mu na zawsze.

Rzeczywiście próby zignorowania problemu u syna pomogły, dzis ładnie jadł. Wogóle o tym z nim nie rozmawiam, zjadł ile chciał, nie czuł presji, a nawet był zadowolony, ze tak dobrze mu poszło.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
03 cze 2007, 11:34
Lokalizacja
śląsk

Re: Biegunka ogranicza moje życie ...

przez parowka 28 sty 2008, 20:59
Panikarzu.

Moje problemy zaczęły się pod koniec zeszłego roku akademickiego ( sesja itp.).Rozpoczęło się od silnego uczucia niepokoju, duszności,spoconych rąk i tym podobnych objawów, które wszyscy dobrze przecież znamy...niestety
Później przyszły wakacje - sesja zaliczona znakomicie, można się wyluzowac i nie dreczyć natrętnymi myślami typu:"a co będzie jak nie zdam?"Poczułam się znacznie lepiej...do czasu...Jestem samoutrzymującą się studentką dlatego stan błogiego lenistwa nie trwał długo, poszłam do pracu, które była chyba jeszcze bardziej stresujaca niż studia.Szefowa ciągle stała nad głową i krzyczała "to źle, tamto źle". Na marginesie chyba aż tak źle nie było skoro pod koniec wakacji próbowała wymóc na mnie przyrzeczenie że wróce też w przyszłym roku. Ale się nie dałam :D
No i wtedy właśnie się to zaczęło: ciągłe rozwolnienie, które ogranicza mnie totalnie. Zaczyna się od nagłego poczucia niepokoju, czuje takie dziwne przelewanie się w brzuchu, mam wrażenie że muszę koniecznie za chwilę pójść do łazienki bo jak nie to bedzie kiepsko! Dzieje się to, podobnie jak u Ciebie w sytuacjach jazdy samochodem, autobusem czy też ogólnie wtedy gdy znajduję się w jakimś pomieszczeniu z którego nie ma wyjscia. Co ciekawe gdy siedzę sobie w domku nie mam żadnych podobnych objawów. Możnaby powiedzieć zdrowa jak ryba, ale gdy tylko mam gdzieś wyjsć, albo nawet pomyśle o wyjsciu dzieje się to samo.
Początkowo myślałam że padłam ofiarą nadwrażliwego jelita, zaczęłam wykluczać produkty które mogłby nasilać objawy, chodziłam po lekarzach, którzy przepisywali mi rożne specyfiki mające doprowadzić do porządku moją nadwyrezoną przemianę materii. Nic nie pomagało.
Najgorsze jest to że sama nakręcam się tym lękiem, wmawiam sobie że gdzieś pójdę i tam nie będzie toalety i kończy sie zazwyczaj na tym że ....zostaje w domu.
Niestety nie mam możliwości długotrwałego "wyluzowania się " - studiuję 2 dość trudne kierunki, sama się utrzymuje, ciagle stresuję się czy starczy do pierwszego.
Ta przypadłosć sprawiła, że praktycznie nigdzie nie wychodze, jakiekolwiek dalszy wojaż to dla mnie szczyt nie do zdobycia. Poczatkowo przyjaciele byli bardzo wyrozumiali, teraz jednak mówią że przesadzam, ze nie mam się przecież czym przejmować, wszystko idzie mi gładko itp. Z uśmiechniętej dziewczyny, która nie pogardziła od czasu do czasu dobrą impreza zamieniałam się w kłębek nerwów...
Doszło do tego że faszeruję się stoperanem żeby pójść na głupie ćwiczenia,pani w aptece już dziwnie na mnie patrzy.Pewnie jestem postrzegana jako ta "od rozwolnienia" :smile:
Dzis właśnie miałam ostatni egzamin w sesji zimowej...na początku myślałam że będę musiała wyjść bo nie wytrzymam tego stresu - mimo porannego stoperanu i validolu. W pewnym momencie myślałam że zacznę krzyczeć - " Zacznij rozdawać już te głupie kartki babo"
Jak kiedyś ktoś by mi powiedział, że rozwolnienie może tak spieprzyć życie to zaczęłabym się śmiać a dziś nie jest mi wcale do śmiechu. :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 sty 2008, 10:22
Lokalizacja
gdansk

Avatar użytkownika
przez Misiunia 05 lut 2008, 19:43
Widzę,że większośc z "jelitowców" ma problemy z biegunką,a u mnie jest właśnie na odwrót-nie moge sobie poradzic z zaparciami.Czasem muszę naprawdę sie napocic i mocno trzymac sie deski,żeby coś z siebie wydusic.Biegunki czasem tez mam,ale raczej tylko w sytuacjach stresowych,czasami przed wyjściem z domu.Ostatnio lekarz zapisał mi duspatalin retard i jak narazie jest spora poprawa.Brzuch praktycznie przestał mnie bolec,kolki zniknęły,zaparcia też sporadycznie,zostały tylko przelewania,czasem cos tam zaboli,ale to pikuś w porównaniu do tego co było wcześniej.Mam tylko nadzieję,że ta poprawa to tak na dłużej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez viviana 06 lut 2008, 00:35
Zawsze twierdziłam, że przes.... całe życie . Biegunke mam bardzo często ale i tak średnio chadzam do WC cztery razy dziennie. Najbardziej mam stracha jak gdzieś jadę , a broń Boże jakiś ważny wyjazd , bo wtedy biegunka murowana. Jak jadę np. na zakupy to staram się nie pić kawy ani nic nie jeść , bo wiem , że żle się to może skończyć .
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

Avatar użytkownika
przez pyzia1 06 lut 2008, 13:52
Zawsze twierdziłam, że przes.... całe życie

Też to mam (dlaczego mnie to nie dziwi :smile: ?). Oprócz tego straszne wzdęcia i mdłości. Espumisan i krople żołądkowe stosuję właściwie codziennie. Ale nie mam zamiaru iść na żadne z tych ohydnych badań, np kolonoskopia. Wolę się męczyć, zresztą i tak by mi nie pomogli :(
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Aleksandra_27 06 lut 2008, 14:25
viviana napisał(a): Jak jadę np. na zakupy to staram się nie pić kawy ani nic nie jeść , bo wiem , że żle się to może skończyć .


Skąd ja to znam :-| Ja też jak wiem iż mam na drugi dzień gdzieś jechać to się głodzę :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
08 gru 2006, 16:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do