Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

Inne zaburzenia.

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

przez assemblage 05 wrz 2015, 23:54
Na początku chciałbym zaznaczyc, że nie jest to żadna prowokacja (ba, chciałbym aby była) i proszę przeczytać chociaż pierwsze parę zdań bo tytuł może być lekko mylący, staram się pisać możliwie zwięźle dlatego siła rzeczy wchodzą rózne niedopowiedzenia.

Pochodzę z może nie biednej, ale na pewno nie nawet średniej rodziny - nigdy nie byłem jako dziecko na wakacjach, byle kupno nowej książki za 30 pln to było coś, ubrania 'bazarowe', ot, szara rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych w biednym rejonie dzięki czemu zresztą nawet mi to nie przeszkadzało bo wszyscy w okolicy tak mieli.

Minęło sporo lat, w międzyczasie zdążyłem zauważyć że nie wszyscy tak mają, miałem sporo poważnych problemów wynikających z braku pieniędzy po czym doszło do tego, że wpadłem w pracoholizm (to inny wątek i go tu nie poruszam), w międzyczasie doszła chyba też depresja - nie wiem, nie badałem tego nigdy ale objawy niby pasują, tego też tu nie poruszam tylko sygnalizuję że może być coś takiego. Wtedy mocno sobie postanowiłem, że dojdę do czegoś i zrobię te wszystkie rzeczy, których wcześniej nie mogłem.

Zacząłem pracować jeszcze więcej niż zazwyczaj (czyli aktualnie powyżej 14h dziennie, codziennie) co w połączeniu z rosnącym doświadczeniem zaoowocowało w końcu tym, że zacząłem zarabiać w końcu więcej i więcej. Mimo tego cały czas prowadziłem życie takie jak w momencie gdy utrzymywałem się za dwa razy mniejsze pieniądze - i ok, przez pierwszy rok się cieszyłem, że nie wydaję bez sensu pieniędzy i jestem w stanie nawet coś odłożyć.

Minął kolejny rok, po nim następne i tak jak zarabiam już od dawna dużo (jak na moje wyjściowe warunki, nie jestem jakiś nie wiadomo jak bogaty, żadne jachty czy inne rezydencje ale stać mnie na dużo takich typowych dla kasy średniej rzeczy) tak nadal prowadzę życie takie jak wcześniej - jem podstawowe rzeczy, chodzę w ubraniach aż są na granicy rozpadnięcia, nadal nigdy nie byłem na wakacjach. Brzmi fajnie, tylko że to przestało być fajne już kilka lat temu. Wiem że fajnie mieć taki problem, doskonale pamiętam moje poprzednie problemy i nie chciałbym się zamienić na nie, ale to robi się męczące, pracuję tylko po to, żeby gromadzić pieniądze z którymi nie robię niczego sensownego.

Cały czas mam blokady w umyśle, jakbym przestał się rozwijać wiele lat temu, dobrym przykładem jest wyjazd za granicę. Do tej pory byłem poza Polską tylko raz i to w pracy a przez wiele lat chciałem zobaczyć rózne miejsca. Od dawna mógłbym swobodnie jechac właściwie dokądkolwiek, czy to blisko czy na drugim końcu świata, ale tego nie robię, bo zakodowało mi się że to jest nie dla mnie.

Jeżdzę samochodem wartym tyle, ile zarabiam w miesiąc a od pół roku powinienem kupić nowy (podatki i te sprawy, co miesiąc sporo tracę na niekupowaniu go), ale nawet nie potrafię się umówić na jazdę próbną w salonie - nowy (fabrycznie) samochód to przecież nie dla mnie, zamiast cieszyć się że w końcu mogę sobie na coś takiego pozwolić często aż nie mogę zasnąć w nocy gdy sobie pomyślę ile to kosztuje, po co mi to w ogóle skoro mój stary jeździ bezawaryjnie, a gdy robię obliczenia to cały czas mam z tyłu głowy głos mówiący mi że przecież to mi jest zbędne - no i ok, tylko że ten głos mówi to praktyczie przy wszystkim.

Przyzwyczaiłem sie do wiecznego liczenia ile wydaję dziennie (10 pln na jedzenie, 50 pln na mieszkanie, itp) i chociaż od dawna nie muszę tego robić cały czas mam gdzieś to w głowie, czuję się zadowolony gdy kolejny tydzień wydaję pieniądze tylko na jedzenie i nic innego (do tego stopnia, że nie chodzę do lekarza chociaż powinienem już od kilku lat, nauczyłem się żyć z lekkim fizycznym bólem), przy czym nie jest to typowe skąpstwo - potrafię np. kupić znajomej porządnego laptopa i nie męczy mnie to, nie umiem wydawać pieniędzy na siebie.

Przy czym nie zadziała coś typu 'no to idź sobie kup coś' - próbowałem, potrafię przejść przez galerię handlową czy allegro i nie kupić niczego bo niczego nie potrzebuję z tych rzeczy, to nie o to chodzi.

W efekcie np. ostatnie pięc lat mojego życia (czy też raczej egzystencji) mogę podsumować tak: 'pracowałem' - nic więcej. Czy to się da jakoś zmienić? Nie chcę wchodzić w jakiś zakupoholizm czy coś tego typu, raczej jak nauczyć się korzystania ze swoich możliwości? Przecież w ten sposób bez sensu umyka mi życie, poświęcam je całe dla pracy, mam z tego trochę pieniędzy ale nawet niczego z nimi nie robię. Obecnie zreszta nawet już nie zwracam uwagi na to ile zarabiam, mam nierozliczone całkiem spore pieniądze które czekają tylko na to aż się odezwę, ale tego nie robię bo mi na tym nie zależy bo i tak nic z nimi nie zrobię.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 00:37

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 06 wrz 2015, 11:32
assemblage, Witaj na forum.

Myślę, że problem tkwi jeszcze z czasów Twojego dzieciństwa, kiedy to funkcjonowałeś w schematach, że Twoja rodzina nie wydawała pieniędzy na rzeczy dla siebie niezbędne. I tak przejąłeś te schematy i ciężko Tobie z nich wyjść.
Jeśli nie czujesz się z tym wszystkim komfortowo i sam nie potrafisz sobie poradzić z tą Twoją trudnością to skorzystaj z pomocy psychoterapeuty. Oczywiście na NFZ - bezpłatnie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

przez essprit 08 wrz 2015, 11:59
Najlepsza rada - idź na psychoterapię. Z racji że Ciebie stać - na prywatną ;)
Znajdź kogoś z certyfikatem Polskiego Tow. Psychiatrycznego i idź, jeżeli chcesz swój problem zmienić i zacząć żyć szczęśliwie.

Też mi się wydaje że o twoje dzieciństwo / rodzinę tutaj chodzi.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

przez assemblage 12 wrz 2015, 20:43
*Monika* napisał(a):assemblage
Jeśli nie czujesz się z tym wszystkim komfortowo i sam nie potrafisz sobie poradzić z tą Twoją trudnością to skorzystaj z pomocy psychoterapeuty. Oczywiście na NFZ - bezpłatnie.


Trudno żeby mi to przeszkadzało, bardziej przeszkadza mi co innego - napisałem w odpowiednim dziale (post2118888.html#p2118888). Nie wiem gdzie przebiega granica pomiędzy zwykłym charakterem a jakimiś zaburzeniami. Do stworzenia tego wątku zabierałem się prawie dwa lata, więc pewnie wybranie się gdziekolwiek potrwa z pięć ;)

essprit napisał(a):Najlepsza rada - idź na psychoterapię. Z racji że Ciebie stać - na prywatną ;)
Znajdź kogoś z certyfikatem Polskiego Tow. Psychiatrycznego i idź, jeżeli chcesz swój problem zmienić i zacząć żyć szczęśliwie.

Też mi się wydaje że o twoje dzieciństwo / rodzinę tutaj chodzi.


Pieniądze to nie problem, fakt, pewnie i tak poszedłbym prywatnie bo do tej pory mam właściwie tylko negatywne doświadczenia związane z leczeniem na NFZ, tylko czy w takim przypadku nie skończy się tak, że gdy tylko ktoś wyczuje, że jestem chodzącą żyłą złota to będzie mnie 'leczył' przez xx lat i po prostu kasował pieniądze? To, że je wydam mi nie przeszkadza, bardziej chodzi mi o efekt i sens robienia czegokolwiek. Czy to nie jest trochę tak że mam za dobrze i szukam na siłę problemów? Nie mam nawet punktu odniesienia, np. właściwie nie pamiętam jak to jest być z siebie zadowolonym czy żyć bez poczucia niezrobienia miliona rzeczy i bez takiego psychicznego ciśnienia i praktycznie nic poza pracą mnie nie cieszy ale może to normalne?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 00:37

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

przez ego 13 wrz 2015, 09:11
assemblage napisał(a):Do stworzenia tego wątku zabierałem się prawie dwa lata, więc pewnie wybranie się gdziekolwiek potrwa z pięć ;)
Kurde, a już myślałam, że tylko ja jestem takim odchyłem, że do zrobienia jakiejś pierdoły potrafię się zabierać przez parę lat, tymczasem to forum znów sprowadziło mnie na ziemię. :pirate:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

przez whythehell 17 wrz 2015, 02:23
Według mnie, to wygląda tak:
1) Ciągle masz pod skórą lęk przed tym, że możesz znów nie mieć pieniędzy. Wszyscy żyjemy w niepewnych czasach, ale osoby, które w przeszłości miały niestabilną sytuację materialną obawiają się "o jutro" o wiele intensywniej niż osoby, które od dziecka miały w miarę dobrą i stabilną sytuację finansową i rodziną.
2) Nie napisałeś o relacjach w Twojej rodzinie. Wspomniałeś tylko o sytuacji materialnej. Być może Twoje potrzeby były pomijane. Materialne - siłą rzeczy, ze względu na finansową sytuację rodziców, ale być może zaniedbywano Cię również emocjonalnie. Może nie miałeś tego rodzaju uwagi ze strony rodziców, która buduje poczucie wartości i która w konsekwencji utwierdziłaby Cię, że jesteś ważny, że zasługujesz i że jesteś wart tego by sprawiać sobie przyjemność.
3) Być może to podpada pod jakieś natręctwa (nerwica natręctw?). Odniosę się do przykładu anorektyczek: Ona są najbardziej zadowolone z siebie kiedy nie jedzą lub kiedy jedzą tylko dozwoloną, minimalną ilość jedzenia. Być może u Ciebie działa to na podobnej zasadzie. Czujesz satysfakcję z tego, że wydajesz jak najmniej.

Muszę przyznać, że nie wiem jakie działania są zalecane, by zmienić model działania, który aktualnie Cię dotyczy i by nie wpaść ze skrajności w skrajność (puszczenie hamulców i niekontrolowane zakupy). Być może małymi krokami, tzn. zakup czegoś nie niezbędnego, ale czegoś co chcesz mieć, raz na jakiś czas.
Specjalista na pewno dokopie się (razem z Tobą) do źródła Twojego problemu i na tym będą bazowały dalsze działania.
Piszesz, że obawiasz się, że ktoś wyczuje żyłę złota w Twojej osobie. Przecież nie musisz mówić psychologowi, do którego się udasz, ile zarabiasz. Nakreśl mu sytuację, to że kiedyś miałeś gorzej, a teraz możesz żyć bez stresu o środki na zapłatę rachunków. Kompetentny człowiek, kierujący się etyką, nawet nie pomyśli o zerach na Twoim koncie ;).
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 20:27

Jak wyjść z przyzwyczajenia do biedy?

przez whythehell 17 wrz 2015, 02:35
Teraz doczytałam resztę Twoich postów. Piszesz, że nic oprócz pracy Cię nie cieszy, więc może ta niechęć do wydawania pieniędzy to sprawka pracoholizmu. To tak jak przy uzależnieniach - jest się obojętnym na resztę doświadczeń oprócz, w Twoim wypadku, pracy. Być może prawdziwym problemem jest właśnie pracoholizm, a sprawa która Cię niepokoi (stosunek do wydawania pieniędzy) jest tylko "objawem towarzyszącym" i kiedy się uporasz z pracoholizmem, reszta z Ciebie zejdzie, odpuści.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 20:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do