Mam coś z psychiką?

Inne zaburzenia.

Mam coś z psychiką?

przez runa98 30 wrz 2013, 16:15
Witam :)
Mam ostatnio pewne problemy... nawet trudno mi to nazwać...
Mam od tygodnia notorycznie napady smutku. Płaczę, mam wrażenie, ze jestem w psychologicznej rozsypce i dołku. Unikam ludzi. Jestem aspołeczna, ale to już zauważyłam od... rozpoczęcia wakacji? Kto wie, ale już dość długo to się ciągnie. Unikam ludzi. Męczy mnie ich obecność. Jeszcze teraz jestem w nowej szkole... nie chce tam chodzić. Przynajmniej teraz...
Myślę, ze z moją psychika może być coś nie tak. Chciałabym pójść do psychologa. Jedyne co teraz mam to cierpliwość. Będę cierpliwa, aż nie oszaleje jeszcze bardziej, by dziadkowie coś zauważyli i mnie do tego psychologa wysłali... a ja chciałabym być chora psychicznie. Chciałabym pójść do szpitala psychiatrycznego. Czy to jest jedna z 'dziwności'?
Ogólnie interesuję się psychologią.
Jaram się gore... krwią. Jeszcze niedawno się cięłam, żeby zobaczyć trochę krwi. Od czasu gdy wbiłam sobie mały szpikulec w nogę, jestem spokojna (co było ze 3 tygodnie temu)... a do tego byłam z tego powodu dumna... dumna, ze dałam rade. Już wcześniej miałam pomysły takie, jednak nie było mnie stać na to, by się zamachnąć i tak po prostu wbić sobie go w nogę. Miałam po tym tylko taką małą dziurkę.
A ja jeszcze w młodym wieku przeżyłam śmierć mamy... może to na mnie wpłynęło, a ja nic o tym nie wiem?
Jestem nieczuła. Nie lubię zwierząt, nie smuci mnie ich 'przykry' widok. Nie robi mi się przykro gdy wspominam o mamie, przez co zapominam, ze mówiąc o niej, mogę innym sprawiać ból. Jednak, o ironio, czasami mam takie napady, ze się nad sobą rozczulam, płaczę, ze nie miałam normalnego dzieciństwa... ale przecież inni maja gorzej... ja tylko wychowałam się bez ojca, a moja mama zginęła w wypadku samochodowym gdy miałam 12 lat. Jestem nieczuła, jednak jednocześnie bardzo wrażliwa. Płaczę przy każdym filmie, serialu... Nie ruszają mnie żadne 'obrzydliwe' widoki, typu rozcięta, rozwalona noga, czy wielkie przecięcie stopy, gdzie widać mięśnie wyłażące na zewnątrz...
Kiedyś miałam wrażenie, że jest we mnie pare osób naraz... próbowałam byc wieloma ludźmi naraz. Raz chciałam być sadystką, raz miałam faze na pomaganie innym.. ogólnie same sprzeczności. Chciałam być np delikatna, dziewczęca i wrażliwa, ale jednocześnie twarda, silna i odważna.
Teraz mieszkam z dziadkami i zauważyłam, że ostatnio zaniedbuję kontakty z rodziną. Nie przytulam się, nie spędzam z nimi 'jakiegoś' tam czasu...
Chce być chora psychicznie... nie wiem czemu... może żeby inni widzieli, ze jestem 'wyjątkowa'? Żeby się dowartościować? Zawsze myślałam, że nie mam z tym problemu, jednak ostatnio zauważyłam, że... mam słabe poczucie wartości. Jestem też trochę nieśmiała. Chce pójść do psychiatryka... Chce się załamać psychicznie, by wreszcie od tego wszystkiego uciec. By stracić samo świadomość... by robić dziwne rzeczy i zwracać na siebie uwagę otoczenia... by osiągnąć już to, co moim zdaniem, i tak nastąpi niedługo. Żeby mieć poczucie w sobie, że jestem od innych inna... Jestem dziwna, chcąc takie rzeczy...
Wczoraj czułam strach. Dziwny niepokój w sercu. Gdy przechodziłam np z pokoju do łazienki, czułam strach, którego nie czułam chyba od roku... Trwało to przez mniej więcej godzinę. Później popłakałam się (co zdarza się codziennie, a wczoraj nawet dwa razy). Nagle i całkiem mocno. Nawet z ust wyrwał mi się szloch. Płakałam nawet, gdy patrzyłam się w swoje odbicie w lustrze, co zwykle mi pomaga.
Parę minut później było... jak gdybym nigdy nie płakała.
Dodam jeszcze, że jestem tuż po okresie. Przed tym okresem miałam 2,5 miesiąca bez okresu. Więc to raczej nie jest spowodowane przez hormony... chyba.
A i mam 15 lat.
Dodam jeszcze, że często mam wrażenie, że ktoś o mnie mówi, obgaduje mnie, ale to chyba sprawa niskiej samooceny.
Do tego od 2 dni mam przysłowiowe "motylki w brzuchu", które występują także podczas strachu czy niepokoju.

Nie jestem pewna czy wszystko napisałam...

Przepraszam za tyle chaotycznego tekstu, ale tak wyszło... i dziękuję tym którzy dotrwali do końca i próbują jakoś pomóc :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 wrz 2013, 16:11

Mam coś z psychiką?

przez Steviear 05 paź 2013, 18:00
Hej ;)
Myśle ,że powinnaś iść do psychologa .Ja się nie znam ale wydaje mi się ze troche za dużo czytasz na ten temat
Też mam podobnie . Przestań o tym myśleć i spróbój żyć tylko chwilą nie rozpamiętując tego, co było
No i poczucie własnej wartości.. A w czym jest problem?? Co Ci się w sobie nie podoba?
Niepokojące jest to z krwią .Nie powinnaś sobie robić krzywdy ;)
A jak reagują dziadkowie? Rozmawiają z Tobą więcej czy nie radzą sobie ze sytuacją?
Steviear
Offline

Mam coś z psychiką?

przez runa98 12 paź 2013, 18:29
Mijają już 3 tygodnie, a mi się nie polepszyło. Codziennie placze, a co jakis czas pojawiaja mi sie jeszcze stany lękowe. Pare razy nie moglam zasnac, bo sie strasznie balam ale nie wiedzialam czego :( gdy przymykalam na chwile oczy, po paru sekundach musialam je otworzyc, bo balam sie ze ktos tam jest i musialam przelciec wzrokiem pokoj. Raz mialam lekkie omamy wzrokowe, ze jakies takie czarne plamki sie pojawialy w dziwnych miejscach (przy zapalonym swietle). wydawalo mi sie tez ze jakas zjawa nade mna lata, i ze ktos jest w pokoju.
Raz tez idac do szkoly, myslalam ze ktos krzyknal moje imie, a jak ide gdziekolwiek to mam wrazenie ze ktos za mna idzie, ale jak teraz o tym mysle, to zawsze tak miałam xD

Ale moze masz racje, za duzo o tym mysle :< dziadkowie tylko zauwazyli, ze ostatnio jestem wlasnie taka 'aspoleczna' ze mniej z nimi rozmawiam itd, ale tak to nic... nic im nie mowilam jeszcze. Poczekam jeszcze tydzien i jesli nic sie nie poprawi, powiiem babci 'mniej wiecej' co mi jest i ze chcialabym isc do psychologa.. nie chce jej takich rzeczy mowic xD

co do poczucia wartosci to nie wiem... uwazam siebie za ladną i bardzo gruba nie jestem wiec nie wiem w czym problem... sama jeszcze tego do konca nie ogarniam, ale mysle ze moja samoocena lezy na niskim poziomie.

zauwazylam tez, ze byle co potrafi mnie wrpowadzic w stan smutku, albo szczesliwosci... ogolnie mam tak, ze jestem przez chwile wesola, a chwile potem placze :?

a i zdarza mi sie ze wybucham nagle niekontrolowanym smiechem :<

ostatnio tez duzo spie bardzo... po szkole ide spac od razu na 3 godziny, w weekendy spie do 13
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 wrz 2013, 16:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam coś z psychiką?

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 12 paź 2013, 18:47
Po prostu hormony, przebolejesz te kilka miesięcy :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Mam coś z psychiką?

przez Steviear 24 lis 2013, 22:57
Zgadzam się z Trzyzet.
Też miałam takie stany . Ogromna huśtawka nastrojów.
Jednak trochę się to uspokoiło..
Pewnie masz też niedobór witamin. Stąd też senność.
A te czarne plamki to chyba naturalne, jak przez dłuzszy czas patrzysz prosto na światło.
Nie myśl tyle :P
I jak tam teraz? Zmieniło się coś? ;)
Steviear
Offline

Mam coś z psychiką?

przez runa98 26 gru 2013, 09:10
Właśnie o to chodzi, że to nie jest ani czarna plamka, ani od słońca xD Ona jest tak non stop i wokół niej latają też takie światełka xD Aaaa ok... bo ja o tym jeszcze nie pisałam... No to ja tą plamke mam już od dawien dawna i ona jest cały czas xD Jest taka jakby przezroczysta, ale widoczna... szczególnie na niebie, bądź białych ścianach.

Chodziłam do psychoterapeutki przez jakoś 1,5 miesiąca i miałam mieć wizyte u psychiatry, lecz:
moja pani psycholog dowiedziała się, że w mojej rodzinie były trzy osoby chore na padaczkę, więc była możliwość, że też bym miała. Wysłała mnie do szpitala neuropsychiatrycznego (psychiatryk ._.). Byłam tam od 4 do 20 grudnia. Miałam EEG i wyszło, że wszystko jest ok, jednak jeszcze jakoś 10 stycznia tam wracam na rezonans magnetyczny. Jak to się mówi: Uważaj na życzenia, bo się spełnią xD

Jak na te wszystkie moje wcześniejsze 'spostrzeżenia' patrzę to chce mi się śmiać xD takie bzdury mi zaprzątały głowę.

A no, bo ogólnie też doszły mi też halucynacje, ale takie bardzo realne. Jakiś żółty błysk w pokoju, człowiek przy moim łóżku, czy deszcz 'padający' na dworze.

Ale wyszłam z tego psychiatryka i czuje, że lepiej trochę jest :D lepiej mi się z ludźmi przebywa, rozmawia i wesoła jestem bardzo, bo ostatnie dwa miesiące, to się snułam po kątach tylko ze smutną miną xD
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 wrz 2013, 16:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do