Dlaczego mnie krzywdzi?

Inne zaburzenia.

Dlaczego mnie krzywdzi?

Avatar użytkownika
przez niqqa 31 sty 2009, 22:24
Zastanawialam sie czy opowiedziec Wam moja historie. Ale stwierdzilam, ze musze sie wreszcie wyzalic, bo trzymanie emocji w sobie tez nie jest najlepszym rozwiazaniem.

Wiem doskonale co znaczy nerwica lekowa, depresja, mysli samobojcze...a nawet jej proba.

Przez 3 lata nie spotykalam sie z zadnym mezczyzna, gdy poprzedni partner- stwierdzil, ze chodzilo mu tylko i wylacznie o lozko. bardzo mnie to bolalo, tym bardziej,ze powiedzial a wzasadzie napisal mi w liscie, ze nigdy nic do mnie nie czul. Zamknelam sie w sobie obiecalam, ze nigdy wiecej sie nie zakocham <wiem glupie gadanie> , ale naprawde przez 3 lata nie wiazalam sie z nikim. Balam sie po prostu, zaufac, zaangazowac, by znow nie cierpiec. Mialam wtedy 19 lat.

Rok temu poznalam kogos. Okazal sie na poczatku bardzo milym facetem i naprawde nie chodzilo mu o seks, chociaz na poczatku bylam tego pewna, ze tak jest.
Nie mieszkamy w tych samych miastach- dzielilo nas 100 km..raczej niezbyt duzo.
Spotykalismy sie bardzo czesto. Srednio 2 razy w tygodniu, choc oboje bardzo bylismy zapracowani. Nie powiedzial, mi wtedy, ze mnie kocha, ale cieszy sie ze pojawilam sie w Jego zyciu, ze jestem.. gdy nie pisalam, nie odpisywalam do Niego od razu na esemesy, martwil sie co sie dzieje. opisywal mi w esemesach co robi, gdy sie nie widzimy. Byl zazdrosny o mnie gdy mowilam o jakis kolegach ze studiow.
w wakacje czulam, ze cos dzieje sie zlego miedzy nami. Oddalamy sie, choc jeszcze przed lipcem bylo wporzadku, nawet planowalismy wspolny wyjazd. Nie udalo sie niestety wyjechac. w sierpniu pisalam do niego esemsy, ale te esemsy wracaly do mnie. okazalo sie, ze On zmienil numer telefonu i mnie o tym nie poinformowal. Jakos zaczelam sie z tym godzic powolutku. Nagle we wrzesniu widze, ze przychodzi do mnie sms, ale numeru telefonu nie znam. To On....oczywiscie spotkalam sie z Nim, bylam taka slaba, tak bardzo pragnelam Jego dotyku. Znow wrocilismy do siebie i bylo dobrze. Bajka trwala do poczatku grudnia. ponownie zaczelo sie cos sypac. Bardzo sie tym zdenerwowalam, tym bardziej, ze okazalo sie ze jestem w ciazy. Napisalam do Niego wiadomosc o tym co sie dzieje. Balam sie jak zareaguje. Powiedzial ze sie w sumie cieszy, to nie koniec swiata- ciaza. bedzie ojcem, w koncu ma juz ponad 30 lat. Zebym sie nie martwila, bo bedzie dobrze.
Kilka dni pozniej przyjechal do mnie. Powiedzial mi, ze ma do mnie prosbe. On wszystko zalatwi, zebym usunela ta ciaze. On chce byc ojcem, ale nie tak. Nie zeby dziecko bylo z przypadku, zwyklej wpadki. Zebysmy o malucha postarali sie za rok, dwa. Ale tego dziecka nie chce. Bylam w totalnym szoku. powiedzialam mu, ze jesli nie chce dziecka to zeby wyszedl z mojego mieszkania i wiecej nie wracal. Nie zobaczy nigdy mnie ani dziecka. nie zgodzil sie. Powiedzial zebym tego nie robila, nie marnowala sobie zycia. Mysle ze zabolala go mysl, ze nie zobaczy malenstwa. Prawie plakal, gdy mu to powiedzialam. Powiedzailam mu ze jesli mnie tak traktuje to dlaczego wciaz bawi sie moim kosztem, dlaczego juz dawno nie zostawil mnie w spokoju?? On na to, ze mu zalezy, bo jestem super dziewczyna, cos go trzyma przy mnie, chociaz sam nie wie co, bo cos w nim przygaslo jesli chodzi o uczucie jego do mojej osoby, choc wciaz cos jest. Wiem, ze nie dalabym sobie rady jako samotna matka, nie dalabym po prostu. uzgodnilismy, ze pojedziemy razem na zabieg i zaczniemy jeszcze raz. Tylko tym razem pozmieniamy wiele rzeczy, zeby to wygladalo jak prawdziwy zwiazek..
Bylismy juz praktycznie umowieni na zabieg, jednak kilka dni wczesniej trafilam do szpitala z silnym krwotokiem. plod byl slaby- poronilam.
Przez caly ten czas On byl przy mnie. Wspieral mnie dobrym slowem, opiekowal sie. Mowil, ze cierpi gdy ja cierpie, ze cieszy sie ze szybko zareagowalismy, ze nic mi sie nie stalo. gdy mowil mial lzy w oczach. To bylo na poczatku tego roku. Bylismy umowieni niecaly tydzien temu na spotkanie. Jeszcze kilka dni wczesniej, ba kilka godzin wczesniej pisal mi czule esemesy, ze sie spotkamy itd.
Przyjechal do mojego miasta w interesach. Tego samego dnia pisal mi jeszcze, ze "do zobaczenia wieczorem"...od tego esemesa minie niebawem tydzien... Tego wieczoru nie doczekalam sie Go w moim domu. Nie wyjasnil dlaczego nie przyjechal. Nie odbiera telefonow, milczy na esmesy czy e-maile. Od pewnych osob, wiem, ze chodzi caly ten tydzien jakis przygaszony...

A ja wciaz czekam i zastaanwiam sie co dalej. Nie rozumiem dlaczego tak postapil, choc wiedzial jak bardzo juz ktos mnie skrzywdzi kiedys. Jak mam mu ufac... nie rozumiem Go zupelnie.
Wolalabym zeby napisal mi KONIEC, niz mialby tak milczec jak w tej chwili.
Tesknie za Nim tak mocno i tak samo mocno jestem na Niego zla... Mialam nawet ochote napisac do jego przyjaciela, zeby dowiedziec sie moze Od Niego co sie dzieje, zeby z nim pogadal. Jednak glupio mi bo jego przyjaciela b. dobrze nie znam...

A ja nie moge spac, nie moge jesc...czuje ze znow powoli trace kontrole nad soba i boje sie tego naprawde. Nie chce zeby sytuacja znow sie powtorzyla... :(

Zastanawiam sie tylko czy On naprawde kiedykolwiek do mnie cos czul? Jesli nie to po co gral caly rok przede mna przed znajomymi... dlaczego? :cry:
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

przez Ridllic 31 sty 2009, 22:55
niqqa, najwyraźniej zależało mu na tym żebyś usunęła więc tak to rozegrał nie oszukuj się bo będziesz cierpieć jeszcze bardziej przykro mi
Ridllic
Offline

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

Avatar użytkownika
przez niqqa 31 sty 2009, 23:00
"Zalezalo mu zebym usunela" Powinien mi dac spokoj, skoro powiedzialam mu ze niczego od Niego nie bede chciec. Urodze i nigdy nie zobaczy dziecka i ne bedzie musial ponosic zadnej odpowiedzialnosci za ta istotke.

Powiedzialam mu rowniez ze zaluje tego ze go poznalam.... Plakal i prosil mnie bym tak nie mowila.
Czy On jest pozbawiony uczuc, czy nie wiem...zmarnowany talent aktorski na mnie cwiczy ?? :cry:
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

przez Ridllic 31 sty 2009, 23:08
niqqa, nie wiedziałaś ze większość nas mężczyzn to kłamcy,i powiedzą wszystko żeby tylko sie zabawić i nie ponosić konsekwencji za czyny może sie bał ,że zmienisz zdanie na temat odpowiedzialności :?:
Ridllic
Offline

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

Avatar użytkownika
przez niqqa 31 sty 2009, 23:13
To w takim razie nie warto ufac facetom

Idac Twoim tropem, faceci to zwykle cyniczne dup..
A jesli wrazliwi zostali, to zapewne juz maja swoich facetow.

Przepraszam za moj sarkazm, ale jestem bardzo zla. Nie na Ciebie, ale na wszystko, na cala sytuacje..
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

przez Ridllic 31 sty 2009, 23:41
niqqa, nie masz za co przepraszać to raczej ktoś coś Tobie jest winny wyjaśnienia i przeprosiny :!:
Ridllic
Offline

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

przez Ridllic 31 sty 2009, 23:42
niqqa, nie masz za co przepraszać to raczej ktoś coś Tobie jest winny wyjaśnienia i przeprosiny :!:
Ridllic
Offline

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

Avatar użytkownika
przez niqqa 31 sty 2009, 23:49
dziękuje.

Wiesz po prostu jestem wściekła na niego za to w jaki sposób mnie traktuje w tej chwili. Po tym wszystkim.
Pamietam jak krecilł glowa z niedowierzania, ze tamten facet zerwal ze mna poprzez list. Tylko, że On zachowuje sie w tym momencie jeszcze gorzej. Zamiast powiedziec, sluchaj to koniec, bawi sie w przedszkole. Tchorz nie wiedzacy czego chce, bo nie zdziwilabym sie gdyby sie odezwal za jakis czas jakby nigdy nic sie nie stalo.
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Re: Dlaczego mnie krzywdzi?

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 01 lut 2009, 15:32
Ridllic napisał(a):niqqa, nie wiedziałaś ze większość nas mężczyzn to kłamcy,i powiedzą wszystko żeby tylko sie zabawić i nie ponosić konsekwencji za czyny może sie bał ,że zmienisz zdanie na temat odpowiedzialności :?:

czy napewno większość?niektórzy kierują sie wyłącznie przyjaznią i zrobią wszystko w imie przyjazni.a paraliż ze strachu,bole serca,zołądka,duszności,wymioty,biegunka,koszmary,zasłabnięcia to niewiem czy to zabawa.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7869
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do