Chciałabym/chcialbym z kimś porozmiawiać ...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 sie 2007, 22:49
Nie ma sprawy Odeta, pisz kiedy masz ochotę. Dobrze, że opisujesz szczerze, pięknie i bezpośrednio jak było - to oznacza, że sama to dobrze rozumiesz, a myślę, że dzieląc sie tym z innymi rozumiesz coraz lepiej.

Przeszłość rozumiesz. Pytanie, co z przyszłością? Wciąż nie do końca z tym sobie radzisz, chociaż masz siłę, by sobie radzić. Jakie masz plany zrobienia czegoś z tym?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Odeta 26 sie 2007, 23:17
Dzieki Wam powoli nabieram sił, aby stawić temu czoło.
Nadejdzie taki dzień, że pójdę na terapię i to bedzie moja próba sił.
Boje się strasznie, ale jak bedę gotowa ton ie zawaham sie.Chociazby daletgo, że Wy mnie wspieracie.

Czesto myslę o terapii, jak zaczne rozmowe, co powiem. Zaczęłam tez już szukać przychodni zdrowia psychicznego w moim mieście.

Ale to bardzo trudne, bardzo.

Mama powtarzała mi prawie co dzień, że jestem nienormalna, boje się, że to samo powie mi lekarz i że to wszystko moja wina, bo byłą zła córką. A z drugiej strony mama mnie urodziła, wychowała, są chwilę, że nienawidze tego zycia, ale są chwile, że czuje sie jakbym ją zdradzała.
Sama nie wiem co już mysleć,z jednej strony to moja matka, a z drugiej ... demon mojej przeszłości.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

Avatar użytkownika
przez Twilight 27 sie 2007, 00:40
Ale przecież wiesz, że dobry lekarz tak nie powie, a złego sie po prostu zmienia.

Nie wiem na pewno, bo wiadomo, to możesz wiedzieć tylko Ty, ale wydaje mi sie, że właściwie Ty stajesz sie już gotowa i leczenie nabierze większego rozpędu, niż Ci sie wydaje i szybciej :smile: Oczywiście, jeżeli temu pomożesz.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Odeta 27 sie 2007, 10:08
Twilight dzięki za wsparcie, ja chyba potrzebuje takiego wspasrcia, powoli zaczynam wierzyć, że to ma sens.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

przez Goplaneczka 27 sie 2007, 12:10
Odeta napisał(a):Mama powtarzała mi prawie co dzień, że jestem nienormalna, boje się, że to samo powie mi lekarz i że to wszystko moja wina, bo byłą zła córką.

A nawet jeśli jesteś-czy coś to zmienia? Musisz sobie pomóc. Wszystko można zmienić, odwrócić na swoją korzyść, ale zależy to tylko od nas. Trzymaj się cieplutko i walcz o siebie.
Goplaneczka
Offline

przez Kokosz 27 sie 2007, 16:06
czasami trudno wybrać się do specjalisty. znam to ze swojego przypadku. ale ze swojego przypadku wiem też że naprawdę warto. nie chowaj swoich lęków i bulu w sobie bo to tylko pogarsza sprawę.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 sie 2007, 15:46

przez Odeta 03 wrz 2007, 20:55
Hej, umowilm sie na srode z psychiatrą.
Mam wielkiego stracha, nie wiem od czego zaczac rozmowe, co powiedziec, czego sie spodziewac i w ogole boje sie okropnie
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

przez Tenuis 06 wrz 2007, 12:00
Weszłam na to forum, bo uznałam, że powinnam porozmawiać z kimś, kto ma podobne problemy jak ja.
Od jakiegoś miesiąca jestem leczona na depresję. Nie wytrzymałam presji społecznej, nisko zdałam maturę, nie dostałam się na upragnione studia. Poza tym, mam straszny problem z asertywnością. Pojechałam z najbliższą przyjaciółką na grupowy obóz, od którego wszystko się zaczęło. Na obozie czekali na mnie moi znajomi sprzed roku i chciałam ich jej przedstawić. Jednak trochę się przeliczyłam, jedna dużo młodsza ode mnie dziewczyna, z którą przez kilka lat korespondowałam i spotykałam się latem, zmieniła się, stała się agresywna. Swoją agresję wyładowała na mnie, poniżyła mnie przed moją przyjaciółką. Od tej pory się zaczęło. Zaczęłam się "wieszać" na ludziach, pytać, czy mnie jeszcze lubią, czy czegoś nie zrobiłam źle. Zamiast się bronić zrobiłam z siebie małe kwilące dziecko. Bardzo mi zależało na pozycji w tej grupie, zależało mi na tym, aby zaimponować swojej przyajciółce. Jednak nie wyszło. Potem zaczęłam się chować przed światem, rozpaczliwie dzwonić do domu, czułam się coraz bardziej upokorzona, ponieważ od dłuższego czasu chciałam się uniezależnić. Z obozu wyjechałam wcześniej, płacząc publicznie, a facet, na którym mi zależało, minął mnie cały zadowolony i nawet się ze mną nie pożegnał. Teraz zerwała mi się przyjaźń z moją przyjaciółką, nie ufam ludziom, którzy starają się mnie pocieszyć, czuję się przegrana, pokonana przez presję, której nie podołałam. Moim problemem jest również chora ambicja. Nienawidzę słyszeć, że jestem wrażliwa czy wydelikacona, wolę wyglądać na osobę silną psychicznie. Jednak okazało się, że to była jesynie moja maska, która się teraz rozpadła i nie wiem, co mam dalej robić. Nie umiem się pozbierać i czuję pogardę do siebie samej, czuję straszliwą złość, mam ochotę popełnić samobójstwo, boję się, że lecę w paranoję, boję się oceny. Rodzice są po mojej stronie, ale czuję się tym upokorzona. Poza tym, mam poważny problem z ojcem i boję sie, że będę taka jak on. On pije, kiedyś był narkomanem i teraz jak z nim rozmawiam wmawia mi, że moje problemy polegają na tym, że jestem w czymś lepsza od innych, czasem popada w histerię i mówi, że jeśli ja się powieszę, on też się powiesi, a moja mama jako "nędzny tchórz" będzie żyła dalej. Nie chcę tego, czuję, że jest teraz na mnie straszna presja, nie mogę się pozbierać. Byłam u pani psychiatry i biorę leki (Lexapro), jednak one nic nie dają. Psychiatra twierdzi, że jeśli moje ataki samobójcze będą się powtarzać, trzba będzie zamknąć mnie w szpitalu. Bardzo tego nie chcę, pragnę powrócić do róznowagi, utraciłam jednak kompletnie wiarę w siebie i w świat. Chcę pójść na wieczorowe studia, znaleźć sens życia, wszystko zmienić. Chcę się wyciągnąć za włosy do góry, a czuję, że moje otoczenie mi w tym nie pomaga. Więc napisałam tutaj. I liczę na odpowiedź.
Tenuis
Offline

Szukam osób, z którymi mógłbym pogadać o depresji

przez koniu 29 gru 2007, 21:34
Witam wszystkich!

W jednej z książek o depresji wyczytałem, że bardzo istotną rzeczą w depresji jest tzw. grupa wsparcia, czyli osoby, do których można zadzwonić, gdy ma się doła. Sam też czuję czasem taką potrzebę żeby się wygadać. Często rozmawiam z bratem, który też ma depresję i to trochę pomaga. Jeśli chcecie pogadać o depresji, proszę o kontakt.
Zdrowy człowiek ma wiele marzeń. Chory tylko jedno.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 gru 2007, 18:42

przez Goplaneczka 29 gru 2007, 22:38
Taką grupą wsparcia jest to forum.
Witaj i pisz w tematach, w których chcesz ;)
Goplaneczka
Offline

przez pierm77 29 gru 2007, 22:42
Goplaneczka napisał(a):Taką grupą wsparcia jest to forum.
Witaj i pisz w tematach, w których chcesz ;)


w jakims sensie jest. Lecz w przypadku depresji trzeba miec tez jakiegos lekarza prowadzacego.To zbyt powaze zaburzenie aby zdawac sie na ludzi za szyby, tym bardziej chorych.
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez Goplaneczka 29 gru 2007, 22:45
pierm77 napisał(a):Lecz w przypadku depresji trzeba miec tez jakiegos lekarza prowadzacego

To prawda podstawowa. Jednak forum swoje zalety ma, tego się ukryć nie da ;)
Goplaneczka
Offline

szukam osob z ktorymi moglbym pogadac o depresji

przez kasia7 03 sty 2008, 13:05
Koniu masz racje trzeba miec kogos kto znajdzie czas na rozmowe nawet w nocy , kiedy tylko ty tego potrzebujesz, dzwonisz mowisz co lezy ci na watrobie , albo siadasz i piszesz do bolu a napewno bedzie lepiej zycze ci tego z calego serca no i twojemu bratu tez oczywiscie kasia
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 lis 2007, 18:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do