Początek depresji? Lęki, stres, praca itp.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Początek depresji? Lęki, stres, praca itp.

przez Jakub S. 14 paź 2013, 02:20
witam,

...od czego by tu zacząć, żeby nie zanudzać Was długim limerykiem.
Od mniej więcej 4-5 miesięcy zaczęły występować u mnie stany emocjonalne, których do tej pory nie odczuwałem. Przede wszystkim stany lękowe, nasilające się szczególnie po powrocie z pracy i w nocy. Opisywane stany pogłębiały/pogłębiają problemy z zaśnięciem jak również z samym snem. Budząc się praktycznie co chwile, konieczne było/jest zajęcie się czymś co odwróci moją uwagę od opisywanych stanów i przy czym będę mógł usnąć ze zmęczenia - tv, internet, czasami nocny spacer, chociaż najczęściej to była praca biurowa (odpisywanie na służbowe maile, planowanie, tabelki itp.) Pojawiły się również problemy z koncentracją, objawiające się brakiem możliwości skupienia się na nawet banalnych czynnościach. Kiedy dopada mnie taki stan nie jestem w stanie się skupić na niczym. Czuję się jak gdybym zawisł w próżni i zaczynam panikować. Trwa to chwilę, a żeby minęło muszę zacząć coś robić - cokolwiek. Przykładem może być brak możliwości skupienia się np. na obrazku na ścianie czy dowolnym przedmiocie. Innym przykładem może być sytuacja, która miała miejsce. Sytuacja w pracy, w której miałem zaplanowaną wizytę w miejscowości A, a pojechałem do miejscowości B oddalonej o 150km. Zupełnie bez celu. Dodatkowo z biegiem czasu od niedawna pojawiało się również poczucie bezradności, ograniczenie pewności siebie – co znacznie utrudnia pracę, ogólne zmęczenie nawet w trakcie dni wolnych od pracy. Zauważyłem również, że odpoczywać już nie potrafię – kiedyś było to uprawianie sportów ze znajomymi, wyjazdy z bliskimi czy chociażby wyjścia towarzyskie. Od mniej więcej momentu, w którym zaobserwowałem zmiany w moim stanie zdrowia, wyżej wymienione czynności raczej nie sprawiają mi już przyjemności, na czym niestety najbardziej tracą bliscy. Coraz częściej dopadają mnie myśli typu - "jesteś niewiele wart, nie potrafisz sobie radzić z najprostszymi sytuacjami, z tobą jest coś nie tak".

Mam 31 lat, stałą pracę, dobrze zarabiam, nie mam kredytów :), nawet rat, od 6 lat jestem w stałym związku, jestem uczciwy, lojalny i poukładany. W mojej rodzinie i najbliższym otoczeniu też wszystko się dobrze układa. Do praktycznie początku tego roku byłem osobą aktywną fizycznie. Na hasło piła z kumplami byłem pierwszy, to samo jeżeli chodzi o wyjścia towarzyskie. Jeżeli ktoś miał problem, przychodził z nim do mnie. Lubiłem i w dalszym ciągu lubię pomagać innym. Byłem/jestem (nie wiem jakiej formy używać) osobą pewną siebie, czasami zbyt pewną i arogancką, ale przy tym wesołą, pogodną i w miarę spokojną. Wszystko miałem zaplanowane. Nigdy nie chorowałem, nigdy mnie nic nie bolało, leków unikałem jak ognia. Nawet tych najzwyklejszych na przeziębienie.

Niestety od końca zeszłego roku wszystko zaczęło się sypać. Zmiany w moim zachowaniu i w tym jak się czuję mogłem zaobserwować od razu. Od razu stwierdzić, że tak się nigdy nie zachowywałem. Na początku pojawiły się nerwy, irytacje i frustracje. Czasami zupełnie w błahych sytuacjach; na drodze za kierownicą, oglądając wiadomości w TV. Najczęściej jednak moje nerwy były efektem sytuacji w pracy. Jestem przedstawicielem handlowym w jednej z największych korporacji farmaceutycznych. Z perspektywy czasu jestem w stanie stwierdzić, ze od mniej więcej kilkunastu miesięcy, wymagania co do mojej pracy są nieadekwatne do możliwości ... nie moich, tylko zwyczajnie jednej osoby. Przez prawie rok (od maja 2012 do kwietnia 2013) pracowałem za dwóch, zastępując koleżankę, która przebywała na urlopie wychowawczym. Obsługiwałem dwa województwa z dobrymi wynikami, niestety za zupełną darmochę. Wykonywałem przy tym również ciężką pracę fizyczną, dźwigając urządzenia, których waga czasami dochodziła do ok 100kg. Bez dodatkowego wsparcia. Takie prace teoretycznie powinno się zlecać zewnętrznemu serwisowi, jednakże żeby ograniczać koszty, dźwigają handlowcy. Absurdalnych i frustrujących sytuacji związanych z moją pracą i niekompetencją przełożonych było mnóstwo (od najważniejszej osoby w firmie zaczynając, na bezpośrednim przełożonym kończąc). Dodam tylko, że swoja pracę wykonywałem bardzo dobrze, osiągałem/osiągam jedne z lepszych wyników w skali kraju i nigdy nie było zastrzeżeń do mojej pracy. Oceny roczne zawsze były pozytywne.

Od mniej więcej początku roku zacząłem odczuwać ból głowy (raz mocniejszy, raz słabszy ale ogólnie praktycznie bez przerwy), pojawił się też ból kręgosłupa, ogólne zmęczenie fizyczne, spadek kondycji. Zarówno fizycznej jak i psychicznej, oraz drętwienie rąk podczas snu. Lekarz rodzinny zalecił prześwietlenie kręgosłupa, szereg badań; krew, morfologia itp. RTG wykazało skrzywienie - standard, wszystkie badania w normie. Przypisał słabe leki przeciwbólowe na plecy - pomogło, dodatkowo zalecił magnez + witaminy.
W marcu, po przyjściu z pracy zacząłem odczuwać silniejszy i bardziej uporczywy niż zwykle ból głowy dodatkowo zacząłem niechcący od czasu do czasu mówić niewyraźnie pewne słowa - przekładałem kolejność sylab w słowach. Dzień był pracowity, stresujący (dzięki spięciom z przełożonymi) , więc wszystko zwaliłem na zmęczenie i poszedłem spać. Obudziłem się w nocy i zdania już poprawnie nie mogłem wypowiedzieć, ani napisać. Karetka, szpital, podejrzenie udaru, kilka dni na oddziale neurologicznym, diagnoza; chwilowe niedotlenienie mózgu i zespół przewlekłego stresu czy jakoś tak.
Kilka dni zwolnienia lekarskiego, w międzyczasie zmiana bezpośredniego przełożonego na wyjątkową kanalię. Po powrocie do pracy przez kilka tygodni nowy kierownik mnie unikał, centrala firmy też nie dzwoniła tak często, co nie ukrywam mi odpowiadało, ponieważ ułatwiało mi to pracę. Pracę, którą lubię, w której się realizuje, która oprócz dobrych pieniędzy daje mi również satysfakcję. Niestety spokój nie trwał długo ponieważ od mniej więcej maja/ czerwca pracodawca ewidentnie zaczął robić mi pod górę; bezprawne zwiększenie planu żeby nie płacić premii – plany i tak realizowałem/realizuje, ku niezadowoleniu dyrektora – KOSZTY. Ciągłe dodawanie obowiązków i nakaz ciężkiej pracy fizycznej za kogoś – robiłem to co nie należało do moich obowiązków, więc teoretycznie przyczepić się nie można było. Pojawiły się również groźby zwolnienia dyscyplinarnego praktycznie za nic i bez powodu. Była próba ukarania naganą z wpisem do akt z zarzutem fałszowania dokumentów, narażenia firmy na straty finansowe, działania dla konkurencji i na niekorzyść spółki – wszystko za jedną sytuację. Odwołałem się od decyzji/kary do dyrektora personalnego, okazałem dowody świadczące o mojej niewinności i poinformowałem, że swojego dobrego imienia będę gotów bronić w sądzie. Karę anulowano – ku niezadowoleniu dyrektora, który mnie próbował ukarać. Zacząłem odczuwać wielką presję ze strony kierownictwa, zaczęli szukać na mnie haka, oczerniać w oczach innych pracowników, szczególnie biura centrali. Jest to dla mnie o tyle niezrozumiałe, ponieważ mówiąc nieskromnie moje wyniki sprzedażowe są najlepsze w kraju, pracowałem przez rok za dwóch – za darmo, realizuje polecenia służbowe łamiące przepisy bhp dźwigając ciężkie maszyny itp. Jestem osobą lubianą w zespole. Takie sytuacje w pracy spowodowały, że zacząłem; denerwować się na niesprawiedliwe oceny mojej pracy, zacząłem się przejmować tym stanem rzeczy, dosłownie ciągle o tym myślałem i myślę, zacząłem obawiać się o moją przyszłość, przede wszystkim również o mój stan zdrowia; szczególnie psychicznego. Pojawiły się opisywane wcześniej lęki i kolejne problemy z kręgosłupem. Neurolog przypisał leki zarówno na kręgosłup jak i ułatwiające sen oraz na stany lękowe.
We wrześniu posłuszeństwa odmówił kręgosłup (bezpośrednio po sytuacji poprzedzonej dźwiganiem maszyn na polecenie przełożonego). Neurolog nakazał 30dni zwolnienia lekarskiego, rehabilitacje (na własny koszt) i silniejsze leki. Stany lękowe się nasiliły. Pracodawca nakazał pracę w trakcie zwolnienia lekarskiego, telefony do klientów, tabele, raporty itd. Zlecił również ZUSowi kontrolę. Orzecznik podtrzymał zwolnienie lekarskie i przestrzegł przed tą firmą. Wszystko to, tylko spotęgowało mój problem z psychiką, rozbiło mnie emocjonalnie. Wyłączyłem telefon, sprzeciwiłem się pracy w trakcie zwolnienia lekarskiego i zaleciłem ew. kontakt mailowy.
Od sierpnia zaliczyłem kilka wizyt u psychologa klinicznego. Wspólnie stwierdziliśmy, że źródłem problemów jest praca i że, muszę postanowić co dalej. Praca jest dobra, szczerze mówiąc nie potrafię robić nic innego niż sprzedawać (z dobrymi efektami) , więc ciężko mi postanowić, ze się zwalniam i co dalej? Wobec nasilających się stanów lękowych, problemów ze snem, koncentracją, zaburzeń emocjonalnych, dziwnych myśli, które zaczęły mi towarzyszyć (na szczęście nie samobójczych) za namową psychologa udałem się do psychiatry. Wizyta na NFZ trwała ok 7-8 minut (kolejka ok 25osób do specjalisty, który przyjmuje tylko jeden dzień w tygodniu). Lekarz według mnie trochę zbagatelizował sprawę, ja tez nie zdążyłem powiedzieć nawet 10% tego co chciałbym, po przeczytaniu opinii od psychologa zalecił zwolnienie z pracy i szukanie innej, wypisał kilka tyg zwolnienia lekarskiego i kolejne leki. Jeżeli nie będzie poprawy, będziemy zastanawiać się co dalej.
Szczerze mówiąc poprawy nie widzę, leki tylko mnie ”zamulają”, stany lękowe nie ustępują, pesymistyczne myśli występują coraz częściej, ból głowy non stop, z powrotem zaczęły drętwieć mi ręce, skrajne wahania nastroju stały się codziennością, bezsenność w nocy sprawiła, że śpię w dzień (3-4h), a nie w nocy. Relacje z bliskimi, szczególnie z narzeczoną pogorszają się dnia na dzień. Wspiera mnie jak może, ale tez już nie daje rady. Przestaje wytrzymywać pomimo tego, że staram się ukrywać przed nią moje problemy. Dodatkowo pracodawca też cały czas dorzuca swoje – bezprawne zaniżenie premii za sprzedaż ( w dalszym ciągu wynik w czołówce), kolejne absurdalne zarzuty i oskarżenia za sprawy z 2007r. !!! (pracuje od 2008r.). Zastanawiam się czy nie skierować sprawy do sądu i wystąpić o uregulowanie wszystkich zaległości finansowych jak również być może o mobbing. Konsultowałem się już nawet z adwokatem, który twierdzi, ze wobec dowodów, które posiadam jest duża szansa na uzyskanie odszkodowania i wyrównania zaległości. Nie wyobrażam sobie w tej chwili powrotu do pracy, ale chce do niej wrócić ponieważ lubię swoje zajęcie. Znalezienie dobrej pracy w branży będzie stanowiło problem.

Wybaczcie limeryka (nie udało się go uniknąć) ale pisanie o mojej sytuacji w pewien sposób mi pomaga – uspokaja i powoduje senność :).
Proszę o poradę co robić, ponieważ czuje, ze jest źle i staje się coraz gorzej? Planuję zmienić psychiatrę na takiego, który przyjmuje prywatnie nie na NFZ, żeby poświęcił mi więcej czasu, wysłuchał, pomógł inaczej niż lekami. Może wskazana jest jakaś terapia, jeżeli tak to jaka i u jakiego specjalisty (zachodniopomorskie). Chciałbym się pozbyć moich problemów jak najszybciej i jak najszybciej spróbować wrócić do pracy. W sytuacji kiedy okazuje zwolnienie lekarskie od psychiatry, pracodawca sądzi, że kombinuje i koło się zamyka. Traktuje mnie jak kombinatora, co jeszcze bardziej potęguje ciśnienie, stres, nerwy, załamanie itp.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 paź 2013, 23:46

Początek depresji? Lęki, stres, praca itp.

przez Arkadiusz 29 17 gru 2013, 23:26
Odezwij się mam podobny problem także przedstawiciel wieclaw.a@wp.pl zostałw tam kontakt także jestem z zach pom

-- 17 gru 2013, 22:29 --

Odezwij się mam podobny problem także przedstawiciel wieclaw.a@wp.pl zostałw tam kontakt także jestem z zach pom
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 gru 2013, 23:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do