Wszyscy się ode mnie odsuneli....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

przez zmienny 27 cze 2013, 19:51
nie wiesz jaki jest tylko jak sie przedstawil.


no i nie mając innego źródła tylko na tym można się opierać.
zmienny
Offline

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

Avatar użytkownika
przez khaleesi 27 cze 2013, 19:56
No właśnie autor wątku napisał, że nigdy nie byl towarzyski więc skąd wniosek, że trzeba mu nadskakiwać? Dla mnie to mocna nadinterpretacja.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

przez Flea 27 cze 2013, 19:57
abraxas, nie wiedziałam, że jesteś telepatą. Chyba, że autor napisał Ci na prv że mało go to obchodzi.


Tu nie chodzi o kopanie, wyżywanie się, pokazywanie. Problem jest taki, że koledzy podrośli, zajęli się swoim życiem a ta biedula tkwi w tym samym.
Wyjścia są faktycznie dwa: albo coś sam zmieni (otoczenie, kolegów, siebie, whatever) albo się zachlipie na śmierć w tym użalaniu.
Użalactwo jest mega potrzebne, ale nadmiar szkodzi.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

Avatar użytkownika
przez abraxas 27 cze 2013, 20:05
Flea, no jak dla mnie chodzi o kopanie - bo co innego napisać żeby coś zmienił a co innego pisać żeby "bidul ruszył dupę i się nie użalał nad sobą". Chyba, że nie widzicie różnicy, to może opiszcie swoje problemy i ja napiszę posta po Waszemu, wtedy zobaczycie różnicę.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

przez Flea 27 cze 2013, 21:20
abraxas, zwróc uwagę na schemat.
Jeden temat- pełen empatii, dobrych porad.
Kolejny- znowu ludziska się przejęli, posty kilometrowe, pełno wsparcia.
Ale niiieeee mało. Musi być następny. Bo tak naprawdę kolega nie chce porad i rad, nie chce się zmieniać. Chce sobie pomarudzić i znaleźć w tym marudzeniu klikę, która będzie przyklaskiwać.

Nie mam nic przeciwko marudzeniu, nic przeciwko poradom (z niektórych sama korzystam), ale pisząc i prosząc o pomoc trzeba trochę ze swojej strony coś zrobić a nie tylko zapętlać się w swoim "ło boże jak mi źle".
Jakby ktoś chciał mu dokopać to zrobiłby to bardzo brutalnie, a na razie nie dostrzegam (może kwestia kiepskiej optyki) brutalnych aktów i przemocy. Ktoś mu w końcu prawdę wywalił. Świat dorosłych ( a rozmawiamy o dorosłym człowieku) to nie mizianie i drapanie za uszkiem.
Kolega nic a nic nie chce do przodu, bo nie wie co ze sobą zrobić. Siedzi w domu i marudzi. Najprostsze rozwiązanie i niestety najtrudniejsze do przełamania.

Mi osobiście nie podoba się, wyliczanie kolegów (tu wzorowo, ten ok, przyjaciele), wydaje mi się, że 18 latek ma jako tako pojęcie o przyjaźni i rozumie pewne rzeczy. A jak czytam posta to mam wrażenie, że to 13 latek pisze. Ten się zmienił, ten poszedł gdzie indziej, a on się dziwi temu światu z otwartymi ustami "o co chodzi?". Kolegów nie ma się na wyłączność, mogą iść gdzie chcą i zadawać się z kim chcą.
Dodatkowo za bycie cichym, sympatycznym i grzecznym ze szkoły się nie wyrzuca, czy może się mylę i to źli i niedobrzy nauczyciele się zacięli na niego?
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

przez kali1995 27 cze 2013, 21:58
Nawet się dowiedziałem że mam 13 lat, no ciekawe bardzo, /cenzura/ -.-

Ja próbuję wyjść do ludzi. Kiedyś to ogólnie odwaliłem akcje która nigdy mi się nie zdarzyła...

Pojechałem sobie do Warszawy, sam liczyłem że coś ciekawego zobaczę, że może zacznę pytać ludzi o drogę, cokolwiek. Skończyło się, że siedziałem sam jak palec przez 5 godzin na dworcu, bo usprawiedliwiałem się tym.. a to musze odpocząć, coś zjeść, ogarnąć pociąg powrotny...
Poszedłem sobie do ZT i tam kolejne 2 godziny. Później pałac, starówka i pojechałem do domu. chciałem przeżyć fajną przygode, ta..

W swoim mieście tez probuję wychodzić sam ale nie umiem zagadać do jakiejś obcej osoby...
mam też pewien problem i chorobę która może mi odebrać życie i też samo to że nie mam pewności jak i ile będę żył mnie dobija
ze szkoł mnie wyrzucili za całą masę nie obecności a nie chodziłem do niej bo nie podpasowałem ludziom tam
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
13 cze 2013, 17:23

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

Avatar użytkownika
przez abraxas 27 cze 2013, 22:07
Flea, powiem jedno: jak czytam Was w tym temacie to się bardzo cieszę, że nie opisałam na forum swoich problemów. Bo taki kop w tyłek na pewno by mnie nie uzdrowił, a jedynie dobił.

kali1995, to widać masz duży problem w kontaktach z ludźmi, skorzystaj z pomocy terapeuty, bo ani dzięki forum ani na własną rękę wiele nie zmienisz.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do