hashimoto, samotność, depresja.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 13 maja 2013, 21:38
Na depresję leczę się 2 lata. Od kilku miesięcy leki przestały działać i ciągle spałam. Przytyłam znacznie (10 kg). Okazało się, że to hashimoto.
Od dwóch lat jestem samotna. Obracam się w towarzystwie młodszych, ładniejszych i szczuplejszych koleżanek.
Branie hormonów spowodowało, że już nie śpię tyle i mam więcej energii do życia. Niestety nie wystarczająco dużo. Kiedyś chodziłam na siłownie, teraz nie chce mi się nawet iść na zakupy po jakąś letnią bluzkę. Czasami to mi się umyć nie chce. Noszę się jak lump. Byle jak i umazane w farbie (jestem malarką). Męczy mnie moja samotność ale przy tych gabarytach (172 cm i 79 kg) nie mam szansy na zainteresowanie u płci męskiej. Żyję w samym centrum Warszawy a tutaj kobiety wyglądają jak z pierwszej strony Vogu'e
Czy ktoś z Was zmaga się z hashimoto? Jak poradzić sobie z motywacją?

Za półtora miesiąca mam obronę pracy mgr, przed którą chciałabym uciec. Co z tego, że licencjat obroniłam z wyróżnieniem rektorskim, nie znoszę mówić przed publicznością o swoich obrazach i tego czego one dotyczą. Najchętniej uciekłabym na jakąś wieś i zaszyła się z dala od ludzi na długie miesiące.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 14 maja 2013, 10:30
Luktar, ja mam hashimoto. Dowiedziałam się o chorobie w na początku marca. Biorę hormony. Też przytyłam co jest dla mnie traumą. Martwi mnie to bo po tych lekach powinnam schudnąć. Chciałabym iść na diete,ale aktualnie zdaje maturę i bez tego mam mega stres wiec nie chce sobie na czas matury niczego odmawiać....Po maturze planuje iść na diete. Jednak mam ten sam problem co ty-wcześniej ćwiczyłam,miałam sile woli do trzymania diety,a teraz? NIC! Nic mi sie nie chce. Zawsze dbałam o siebie i w ogóle i też miałam taki okrez,że mi się nawet umyć nie chciqało...Teraz mam w druga strone-mije się kilka razy dziennie bo cały czas czuję się brudna. Ale nie wiem czemu tak.
A jakie leki bierzesz na hashimoto? Powiem ci,że ja biore leki i nie widze różnicy....Ponieważ biore też Mozarin 20mg i Euthyrox 50 to nie wiem po których z leków jest hmmm...może nie lepiej,ale inaczej. Niedługo mam iść do endokrynologa. Jak zrobie THS to tak naprawde się dowiem czy te leki działają,ale po 20 maja ide na badania dopiero.
Trzymaj się tam i nie daj sie!
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 16 maja 2013, 18:29
Dajcie sobie czas na wyregulowanie hormonów tarczycy z endokrynologiem. Mój mąż chyba dwa lata miał dobieraną odpowiednią dawkę Euthyroxu, raz TSH szło w górę, raz w dół. Po lekach schudł, dużo mniej śpi, ma mniej "dołków". Cierpliwości, w końcu i schudniecie, i poczujecie się lepiej, będziecie miały więcej energii.
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez libertynka 17 maja 2013, 16:25
Luktar, ja też mam hashimoto. i depresję.
Kleopatra, nie wiesz co mówisz, Twojemu mężowi się udało a innym się nie udaje, ściema że jak się ustawi dawkę to będzie ok, gówno prawda. będzie ok przez kilka miesięcy a potem znowu się zepsuje. ja z tym się męczę już kilka ładnych lat. chodziłam prywatnie i na nfz, płaciłam za drogie badania przeciwciał, usg. i co? Jak na razie biorę Euthyrox N100 i dalej mam depresję, dalej tyję, nie mam siły na nic, mam napady potliwości, chce mi się spać w ciągu dnia.
Zaczynałam od Euthyroxu 25 i w jakieś 2-3 lata doszło do 100. Też miałam nadzieję, że to chwilowe, że się wyleczę, że mała dawka, że się dobierze dawkę i będzie ok. Otóż lata minęły i nie jest ok i nie łudzę się, że będzie. 7 lat temu ważyłam 20 kg mniej. to jest przerażające.
Luktar, jak chcesz pogadać to możemy się spotkać.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 maja 2013, 16:48
Luktar, Zamieściałś kiedyś zdjęcie w ludzaich z forum i całkiem nieźle się przezentowałaś z czego co pamiętam, burza rudych loków, spory biust to się może wielu facetom podobać i na jakąś otyłą też nie wyglądałaś. Nigdy nie byłem w Warszawie może rzeczywiście tam dziewczyny wyglądają jak z żurnali, ale wg mnie na tym zdjęciu wyglądałaś całkiem przyzwoicie, widuję dużo mniej urodziwe kobiety co mają facetów.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 17 maja 2013, 20:38
Veganka, wyidealizowałam. Powiem tak - mój mąż miał małe problemy psychiczne (różnego rodzaju). I wyreglowanie TSH mu pomogło - śpi normalnie, schudł, psychika mu nie siada.
Marga_rita od marca się leczy, Luktar od kilku miesięcy, to krótko. Dlatego napisałam, żeby dały czas hormonom. Ale nie powinnam mówić, że "stanie się to a to" (choć mam nadzieję).
Jedno jest pewne - hashimoto wpływa na psychikę.
A, i hashimoto chyba jest nieuleczalne, leki bierze się do końca życia.
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez libertynka 17 maja 2013, 20:54
Kleopatra, podobno jest nieuleczalne, według tej oficjalnej medycyny, ja próbuję alternatywnych metod. Najgorsze jest to, że nie można ustalić raz dawki i do końca życia ją brać. Bo to się może zmieniać do parę miesięcy, w jedną i w drugą stronę. Mi na przykład tarczyca ponoć zanika, zmniejsza się. Miałam TSH ponad 14 (czyli duuużo) i czułam się lepiej jak przy TSH 2,5 obniżonym lekami. Poza tym ważne jest też FT4 i aTPO. Ta choroba jest wkurzająca i nieprzewidywalna.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 17 maja 2013, 21:06
aTPO mojego męża nawet nie da się dokładnie zmierzyć, wykracza poza skalę czy coś :) Rozumiem Twoje wkurzenie, mój też ma co chwilę zmieniane dawki, na początku brał 25 czy 50, teraz 125. Na początku to nawet zaczął wenlę brać, ale szybko odstawił i jest ok. Jeśli Ci zanika tarczyca, to masz już drugi etap, bo w pierwszym powiększa się. Dużo osób na to choruje, zwłaszcza kobiet. A różne tarczycowe sprawy to ma z połowa osób z mojego otoczenia. Mnie zastanawia jedno - dlaczego aż tyle osób?
A jakie są alternatywne metody? Tak z ciekawości :)
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez libertynka 17 maja 2013, 21:22
może to przez Czarnobyl ;) albo cywilizacyjnie jak cukrzyca. pełno hormonów w jedzeniu, m.in dlatego nie jem mięsa.
alternatywne metody podam Ci na PW :) może Twojemu mężowi się przyda.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 17 maja 2013, 21:26
Bardzo chętnie poczytam.
A wiesz, że nawet niektórzy lekarze mają takie teorie (o Czarnobylu)? Muszę mojemu wyperswadować granie w "Fallout 3" :)
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez libertynka 17 maja 2013, 21:40
Lekarze generalnie mają takie podejście: brać leki do końca życia. Nawet nie próbują wyleczyć, zrobić dodatkowych badań, od razu przekreślają.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

hashimoto, samotność, depresja.

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 18 maja 2013, 08:26
veganka, dokładnie.

Ja rozmawiałam z moją
endokrynolog i mówiłam jej też o mojej psychice i ona mi wprost powiedziała,że moje problemy psychiczne nie są związane z tą chorobą. Więc cóż....zdaje się na nią. Mam to szczęście,że raczej trafiam na takich..."spoko" lekarzy więc oczekuję....oczekuję i liczę,że jakoś to się poukłada. Poza tym to hashimoto to żaden problem przy pozostałych więc nawet nie mam czasu o tym myśleć.

A co do chudnięcia - od poniedziałku idę na dietę i biorę się za siebie! Trzeba ogarnąć!

Trzymajcie się!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do