Mam dość swojego życia (18 lat).

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Arhol 22 lis 2012, 23:01
Raito, Gratulacje zrzuty kilogramów, niestety jak widzę reszta ci się sypie...
Co mogę poradzić,jeśli czujesz że studia to kicha,to jebnij tym za wczasu bo tylko sobie zmarnujesz czas...
Nie wiem co ci powiedzieć więcej, może tyle że przez te 9 miesięcy - schudłeś i zdałeś maturę - to są spore postępy,ja przez ten czas gówno zdziałałem,nic,0 nadal w miejscu.

Gratulacje raz jeszcze, choć tych częściowych sukcesów...
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32438
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez quiedro 22 lis 2012, 23:09
Przeczytają, przeczytają :D A miałem wrażenie, że czytam o sobie... co prawda na studia nie poszedłem, bo zawaliłem maturę, ba! nawet do niej nie podszedłem ale - brak konkretnych zainteresowań, świadomość, że się do niczego nie nadaję, brak własnej osiemnastki i "nieimprezowanie"... wiele innych też (włacznie z próbą samobójczą) - miałem dokłądnie to samo.

Inni Cię znają na tym forum lepiej, więc może się nie powinienem wypowiadać... ale może kiedyś się przekonasz, że warto o coś walczyć w życiu i nie można się poddawać. Ja to zrozumiałem, chociaż byłem już prawie na tamtej stronie :mrgreen: Motywacji co prawda brak, ale popracuję nad tym. :mrgreen: Niech Ci chociaż trochę pomoże świadomość, że niejedyny miałeś tego typu problemy i nadal masz. Ale nie ma chyba sytuacji bez wyjścia.. :D

Co do imprez, jeśli chcesz spróbować takiego życia, to spróbuj. A nuż Ci się nie spodoba, ale przynajmniej nie będziesz uchodził za kogoś skrajnie nietowarzyskiego. Ja chyba przez ten błąd zostałem też poniekąd odrzucony, chociaż to nie moja wina, że nie przepadam za dyskotekami i pijackim towarzystwem :silence: Cóż... powodzenia i się nie poddawaj. I myśl o życiu, nie odwrotnie :D Jak zaczniesz mimo wszystko rozwijać swoje zainteresowania, wierzę że mimo wszystko jakieś posiadasz - wtedy zrozumiesz, że warto było żyć.,
quiedro
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 22 lis 2012, 23:25
@Saiga
Jebnę studia i co dalej? Właśnie między innymi poszedłem na te studia aby nie siedzieć w domu, aby mieć jakieś zajęcie. Nigdy się nie podniecałem studiami jak większość która już srała rok przed maturą że się tu czy tu nie dostaną.
Dręczę moją rodzicielkę wyznaniami w stylu że nie chce mi się żyć itp. i wiem że jej też nie jest z tym łatwo i ma dosyć mojego gadania zwłaszcza że potrafię powiedzieć wprost że chciałbym się zabić. Często mówi "całe życie przed tobą, tyle już osiągnąłeś".
Jakie życie przede mną? Do tej pory przez 19 lat brodziłem zatopiony po uszy w tym gównie i nic nie wskazuje na to że będzie lepiej.
Zawsze zabija mnie ta świadomość że w rzeczywistości jest beznadziejnie i że jestem kompletnym skretyniałym zerem.
Nawet mam coś takiego że jeśli przez większość dnia mam dobry humor i w ogóle to wieczorem jestem w stanie się udręczać psychicznie bo jestem już przyzwyczajony do takiego stanu. Jeśli dla innych stan depresyjny jest jakimś odchyleniem od radosnej codzienności to dla mnie radość jest odchyłem od codziennej depresji. Czuje się źle gdy jest mi dobrze. Przyzwyczaiłem się do tego, że jest mi źle i beznadziejnie.

@quiedro
Mógłbym spróbować ale ja nawet przed tym się wzdrygam.
Chyba najlepsze lata mojego życia już minęły i nic się nie wydarzyło. Nie będę miał co wspominać. Ciągle myślę z resztą, że nie dożyję wieku w którym będę z nostalgią nastoletnie lata wspominać.
Na forum raczej nikt mnie nie zna, napisałem tu zaledwie kilka postów.

Zrzuconych kilogramów wszyscy mi gratulują. To jedyna rzecz z jakiej jestem dumny.
Z niewielkiej otyłości (tak, nie nadwagi) przeszedłem w stan wagi idealnej dzięki czemu przynajmniej wyglądam jak człowiek.
W sumie fajne uczucie jak spotyka się kogoś kogo się długo nie widziało i ten ktoś ci mówi że zmieniłeś się prawie nie do poznania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez quiedro 22 lis 2012, 23:45
Raito, skoro nie odpowiada Ci towarzystwo z roku i perspektywa imprezowania, to spróbuj poznać ludzi z podobnymi problemami, na takim forum jak to chociażby. Mi to nie pomogło, ale innym tak - a zawsze to jakaś pomoc i możliwość poprawy samopoczucia, jeśli ma się z kim pogadać bez strachu, że zostaniesz olany. Swoją drogą też nie ciągnie mnie do takiego towarzystwa, prymitywnego i myślącego tylko o naje*aniu się i rozumiem, jak źle musisz się czuć wśród takich ludzi.

Myślę, że to co najlepsze jeszcze może być przed Tobą. tylko musisz chcieć zrobić coś dla siebie, miej wyje*ane na innych. Jasne, że nie wszystkich, po prostu na towarzystwo tych, którzy Ci nie pasują. Myślę, że z czasem zrozumiesz... każdy miałby kryzys, nawet długotrwały, gdyby był w podobnej sytuacji. Sam miałem podobnie... długie lata spędzone na użalaniu się, płaczu, poczuciu bezsilności. Ale powoli mi przechodzi... musisz się wziąć w garść. Wiem, ze to łatwo powiedzieć, ale na forum tylko tak w zasadzie można Ci pomóc, najwięcej zależy od Ciebie i od Twóich chęci :smile:
quiedro
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 22 lis 2012, 23:53
@quiedro
Wiem, wszystko ładnie brzmi ale po to tu jestem aby porozmawiać z ludźmi w podobnej sytuacji.
U mnie również trwa to wiele lat. Mam pseudo wiersze z podstawówki (4 może 5 klasa) w których pisałem o bezsensie życia.
Mógłbyś zdradzić co zrobiłeś że udało coś ci się zmienić? Bo ja mam wrażenie że jedynym wyjściem byłoby stracić pamięć i nie myśleć, nie pamiętać o tym wszystkim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Arhol 23 lis 2012, 00:17
Raito, Któregoś dnia takie myślenie może ci zjebać psychę do końca,(wiem z autopsji choć mi jeszcze tak do końca nie zryło).

Nie wiem co ci poradzić,brak chęci do życia,zjebanego samopoczucia i samooceny,całego psycho gówna pielęgnowanego latami nie da się ot tak wyzbyć,nawet jeśli,to patrząc na rówieśników...mówimy - "zachowują się jak debile".

Co do studiów...jeśli masz siłę - kończ je...nie dla towarzystwa,czy kogokolwiek,dla siebie...tylko i wyłącznie,żyj na tyle ile się da,trzymaj się kurczowo tego spierdolonego żywota, nawet jeśli nim rzygasz, nie może być wiecznie chujowo...
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32438
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 23 lis 2012, 00:22
Od dłuższego czasu myślałem sobie że jeśli nie wyjdzie mi na studiach to wezmę wszystkie oszczędności jakie mam wsiądę do jakiegoś pociągu, wyrzucę telefon i pojadę w świat, nigdy już nie wracając, zostawiając wszystko za sobą. Będę do końca życia tułał się po świecie :)
Takie tam pierdolenie ale kto wie....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez quiedro 23 lis 2012, 00:26
Raito ja się swoich problemów nie pozbyłem, ale wierzę, że najgorszy etap mam już za sobą. Gorzej być nie może, więc może być tylko lepiej. Chcę się wyprowadzić, zmienić środowisko i zacząć wszystko od nowa i to mnie jakoś trzyma powiedzmy - przy życiu :smile: Saiga ma rację, powinieneś zrobić coś dla siebie. Wiem, że czy to różne sytuacje, czy ludzie potrafią dać w kość, ale spróbuj przecierpieć to wszystko. Kiedyś możesz być z siebie dumny, że mimo przeciwności udało Ci się coś osiągnąć.
quiedro
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 12 kwi 2013, 23:47
Wciąż jestem wśród żywych :)
Tak czy inaczej byłbym gotów skończyć z tym wszystkim nawet zaraz gdyby tylko starczyło mi odwagi.
Moje życie przypomina agonię, każdy dzień to jak tysiące noży wbijających się w moje serce.
Semestr na studiach o których wspominałem ostatnio za mną. Wyniki bardzo dobre, szczerze mówiąc to jestem chyba w czołówce najlepszych studentów na roku.
Problem polega na tym że nie mogę przetrawić ludzi z mojego roku. Jak patrzę na te ryje to rzygać mi się chce, codziennie idę tam jak na skazanie. Nawet jak po zajęciach przypomnę sobie jakiś parszywy ryj to ręce mi opadają. Nie chodzi mi o wszystkich ale o znaczącą większość. Wiem że większość ludzi mnie tam nie lubi (typowy ból dupy) ale długo by o tym pisać.

Czuję się beznadziejnie. Jestem mega zdesperowany w sumie bez większych powodów. Ostatnio strasznie zaczęło mi dokuczać to że nie mam żadnych zainteresowań. Pytam: dlaczego?. Dlaczego są ludzie którzy się interesują muzyką, filmami, którzy mają jakieś hobby którym mogą się zająć. A ja?
Mi nic nie sprawia przyjemności, robię dziesiątki rzeczy ale żadna z nich nie daje mi ani wystarczająco radości ani satysfakcji.
Muzyka, filmy, gry, książki, słucham, oglądam, gram, czytam ale co z tego skoro wszystko na siłę, aby czymś się zająć bo inaczej pewnie dawno bym zwariował.

Ostatnio zacząłem też na poważnie rozmyślać zabieg wazektomii. Chcę mieć pewność, że nie będę mógł mieć dzieci, że nie będę rozpleniał takiego kalectwa życiowego jakim jestem. Choć nigdy nie zamierzałem i wciąż nie zamierzam mieć jakiegokolwiek potomstwa to wolałbym żyć ze świadomością ze nawet nie mam takiej opcji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do