Może kiedyś zasne i się nie obudze...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez Matias89 15 paź 2010, 15:10
Dla mnie rodzice też nie są całkowicie obojętni w końcu to moi rodzice, ale nie czuję się z nimi związany, bardziej czuję się że jestem od nich uzależniony, że wszystko co dzieje się w moim życiu zależy od nich. Co by było gdyby umarli? Nie wiem... Wiem że dla niektórych może to brzmieć strasznie, ale nie wiem. Nie czuję tej więzi która powinna chyba w rodzinie występować.

Ponoć "Wszystko ma swój cel. Jedynie od ciebie zależy, czy wykorzystasz to jak najlepiej. Wszystko jest lekcją. Wszystko ma cel, cel, cel" Naprawdę nie wiem jaki jest cel tego że jesteśmy totalnie rozbici, że wiele osób nie radzi sobie z życiem. Nie wiem co to za lekcja, czego ma to nas nauczyć. Ale chcę wierzyć że ma to jakiś sens...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 paź 2010, 18:03

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 15:44
ma cel ale dlaczego musimy tak cierpiec?? za co?? czy moglam zrobic kiedys cos tak bardzo zlego ze zycie mnie tak karze??
chcialabym wierzyc ze to wszystko kiedys sie skonczy ale to takie trudne... to tak samo jakby wierzyc ze jestesmy nieśmiertelni.
myslalam kiedys ze cierpie za kogos... wiem to sie moze wydac glupie.
jeszcze cos co powinno mnie zdolowac a jest mi to obojetne. mialam chlopaka zadzwonil do mnie dzisiaj i zapytal sie czy moze wreszcie gdzies wyjdziemy. nie potrafi mnie zrozumiec ja poprostu nie chce sie z nikim widziec...nie jest mi zal z tego powodu bo chyba nigdy go nie kochalam. powiedzial jeszcze ze jestem inna z charakteru niz sobie mnie wyobrazal... znalismy sie od dziecka i dlatego moze z nim bylam...
to glupie ale musialam to z siebie wyrzucic...ten"zwiazek" z gory byl skazany na niepowodzenie ale w nim tkwilam bez zadej nadziei na lepsze jutro.
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez agi114 15 paź 2010, 17:15
doloressss20 napisał(a):ja mam to zadanie jeszcze tym bardziej utrudnione(z rodzicami)poniewaz moi rodzice sie rozstali jak mialam wlasnie 8 lat i od tamtego momentu sie wszystko zaczelo.


Odeszłam od męża jak syn miał 11 lat. Teraz ma 20 i depresje. Najpierw toksyczna rodzina - mąz, o czym dowiedziałam sie juz po ślubie, miał próby samobójcze. Z perspektywy czasu widzę że miał ogromna depresję połączoną z totalnym brakiem odpowiedzialności za rodzinę i własne czyny. Po rozwodzie, tatus chciał mieć synka dla przyjemności - wyjścia do kina, spacery itp. A ja zagłaskałam syna prawie na śmierć bo chciałam wynagrodzić mu rozwód ale jednocześnie w ogóle z nim nie rozmawiałam. Żadno z nas nigdy nie rozmawiało z synem na temat rozwodu, nie pytaliśmy o jego uczucia, obawy i lęki a miał ich mnóstwo. Wiem że skrzywdziłam swoje dziecko ale nie jestem w stanie tego odkręcić. Dzięki jego depresji, paradoksalnie, zaczęliśmy rozmawiać o tym co było. Nie raz wyłam, nie raz myslałam co ze mnie za matka. Ale nie zmienie tego co było. Nie chce nawet dziecku wynagradzać tych krzywd. Teraz dąże do tego aby zmienić siebie, aby nie popełniać wiecej takich błedów. Chce być dla syna oparciem i przyjacielem. I chyba mi sie to udaje. Syn powiedział nie dawno, że cieszy się że mnie ma, że jestem, że słucham, że pomagam. I to jest dla mnie największa nagroda.
Nie wiem jakie relacje masz z rodzicami ale może warto z nimi również porozmawiać. Polecam też psychoterapię ale tu trzeba chcieć pracować bo synowi ostatnio się nie bardzo chce i leczenie w miejscu stoi.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 17:33
ja wogóle nie mam kontaktu z rodzicami mieszkam teraz u taty ale to wszystko kiedys bylo inaczej ale wszystko sie popsulo i nie moge sie od tamtej pory podniesc z dolka. moge liczyc tylko na siebie. jest mi ciezko z tym.
nie chce nikogo obwiniac ale rozwod rodzicow dla dziecka jest trauma i chyba nic gorszego od tego nie moze spotkac dziecka ale nie tylko male dzieci przezywaja. moi rodzice nawet przez jakis czas traktowali mnie jak karte przetargowa..
nie wiem jaka pani jest mama podejrzewam ze wspaniala skoro pani pomaga synowi. powinien sie cieszyc ze ma taka mame. ja tyle szczescia nie mam.
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez agi114 15 paź 2010, 17:38
doloressss20 napisał(a):ja tez nie mam narazie nikogo komu bym zaufala na tyle zeby mu cos powiedziec tak szczerze mam wrazenie ze ktos moze mnie zle zrozumiec wysmiac a to bylo by okropne.najgorsza jest mysl ze gdy cos sie stanie nie bede nawet sie miala komus wyrzalic.
Możesz póki co wyżalać się na forum. Ale w naturze też dobrze mieć kogoś do wyżalania. Jeżeli nie odwazysz się poszukać takiej osoby nie dowiesz się czy sie sparzysz. Nie masz jakiejś dobrej koleżanki? Kuzynki? Taka osobą moze być też psycholog. Fakt, że jest to może troche deprymujące, że po godzinie czas Ci się kończy i do widzenia. Ale tego to raczej sie nie zmieni więc trzeba przyjąć i już.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 17:43
wlasnie nie mam nikogo komu bym zaufala...nie chce wyjsc na jakas pozbawiona doszczetnie uczuc istote ale mysle ze nie bede w stanie zaufac zadnemu z rodzicow...

[Dodane po edycji:]

wiem ze dobrze bylo by miec kogos takiego ale co poradze na to ze nie potrafie zaufac? na forum nikt sie nie zna i moge napisac co czuje i mysle.

[Dodane po edycji:]

a mam do pani pytanie tylko prosze nie brac tego zabardzo do siebie.
czy pani wie co przezywal pani syn po rozwodzie rodzicow??
co on wtedy czul??
a moze mi pani powiedziec bo nigdy nie potrafilam sie postawic na miejscu moich rodzicow: jak pani przezyla rozwod?
moze to pytanie nie jest odpowiednie ale chciala bym to wiedziec i byla bym wdzieczna jezeli by mi pani napisala.
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez agi114 15 paź 2010, 17:57
jeżeli zakładasz że nie jesteś w stanie zaufać nikomu to nikomu nie zaufasz. Trzeba zmienić trochę myslenie i spróbować. Gdy mój syn zgłosił mi problem a było to tak że napisał o sobie na jakimś forum i dostał odpowiedzi - duzo z nich mówiło o tym żeby powiedzieć o problemie rodzicom. I to wszystko dał mi do przeczytania. Bał się mojej reakcji. Nie wiedział czy zrozumiem czy nakrzycze, wyzwę od leniuchów. Trudno było zrozumieć, trudno przyjąć do wiadomości. Cały czas się uczę. A teraz jest okropnie. Syn ma fobie społeczną, nie chce chodzić na praktykę, może nie skończyć szkoły (ostatni rok). Wie że terapia stoi w miejscu bo nie pracuje nad sobą ale z tą wiedzą nie robi nic. Nie bierze się do roboty. Pojęcia nie mam co robić ale myslę ale może w końcu coś wymyslę. Jedni radzą - wywal z domu, drudzy - wspieraj :szukam: Zmień myslenie i spróbuj coś zrobić bo nikt za Ciebie tego nie zrobi ale jeżeli ktoś będzie wiedział to być może pomoże. Może warto powiedzieć tacie.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 18:05
a co moge zrobic z tym ze jesli chcialam porozmawiac to ojciec wychodzil z pokoju mowiac ze to dla niego trudny temat??
albo pogadaj z matka ona wie lepiej...

[Dodane po edycji:]

a jezeli chodzi o syna to nigdy w zyciu nie wywalac go z domu bo to ze sie teraz zachowuje to nie tylko jego wina.
niech pani wogole nie bierze takiego rozwiazania pod uwage... cos musialo spowodowac to ze tak robi:(
ja go rozumiem...
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez agi114 15 paź 2010, 18:19
Co czuł mój syn? Czuł się winny. Nie wiedział dlaczego, nie zrobił nic złego a czuł się winny. On sam nie potrafi tego wyjaśnić. Ja wiem że to wynikało z braku rozmów i wyjaśnienia mu że to nie jego wina. A jak ja się czułam? Okropnie. W moim małżeństwie źle się działo prawie od razu ale ostatnie trzy lata to była gehenna. A ja sie miotałam, być z nim dla dobra dziecka, czy odejść również dla dobra dziecka.Nie był dobrym ojcem. Jedyną metodą wychowawczą było lanie. Ale zrobił to tylko dwa razy, postarszyłam obdukcją i sprawą karną. Starałam się chronić dziecko przed tym laniem więc jeżeli miał problem choćby w szkole to mężowi o tym nie mówiłam. W ogóle mój mąż chciał mieć tylko to grzeczne posłuszne dziecko, problemy mu przeszkadzały, chciał mieć święty spokój. Było mnóstwo kłotni, syn to słyszał, widział. Potem doszło jeszcze kilka spraw które spowodowały że z dnia na dzień wyprowadziłam się. To jest tak w dużym skrócie. To była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu, z perspektywy czasu uważam że równiez jedna z najlepszych decyzji. Wiedziałam że rozbijam dziecku rodzinę, mimo jakiś ułomności mojego męża, dziecko go kocha. Widziałam zreszta nie raz, już po wyprowdzce, jak syn tęskni za ojcem, Który czasem nie dawał przez miesiąc znaku życia. Widziałam jak cierpi. Wiem rówież że mój były miał depresje i tymi zniknięciami próbował sobie z tym radzić. Absolutnie go tym nie usprawiedliwam bo uważam że jak sie juz dało dziecku życie to bez względu na to co sie z tobą dzieje masz obowiązek nim sie zająć a jak nie radzisz sobie to szukaj pomocy. I tak to wyglądało :(

[Dodane po edycji:]

doloressss20 napisał(a):a co moge zrobic z tym ze jesli chcialam porozmawiac to ojciec wychodzil z pokoju mowiac ze to dla niego trudny temat??
albo pogadaj z matka ona wie lepiej...


No to faktycznie lipa... Może spróbuj z mamą.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 18:37
dziekuje ze napisalas :smile: jezeli moge cos powedziec to tyle ze w twoim przypadku postapilas dobrze rozstajac sie z mezem. nie moze sie wyrzywac na dziecku albo tobie. ale u mnie bylo wszystko wporzadku. rodzice byli bardzo dobrana para ale moj ojciec byl malo odpowiedzialny, wybral swoja mame a nie zone.

[Dodane po edycji:]

z mama... tez trudny temat zabardzo jest zajeta swoim nowym facetem... nie mam czego u niej szukac bo i tak samo jak i u ojca odejde z kwitkiem i slowami jestes dorosla radz sobie sama.
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez Matias89 15 paź 2010, 18:47
W moim przypadku myślę że w jakimś stopniu do tego w jakim jestem obecnie stanie doprowadzili mnie rodzice... W ciągu mojego życia nie wydarzyły się jakieś traumatyczne przeżycia, jak strata kogoś bliskiego czy coś w tym stylu co mogłoby spowodować takie problemy. Rodzice ze mną nigdy nie rozmawiali, tak jak już wspomniałem to jest sztuczna rodzina. Pisze tu pani że po rozwodzie zagłaskała syna by mu to wynagrodzić, i jednocześnie nie rozmawiała z synem to jest właśnie to... U nas nigdy nie rozmawiało się na temat problemów, zawsze unikało się tych trudnych tematów, nawet jak chciałem spróbować to jakoś zostawałem zbyty, w końcu zaczęła się pojawiać blokada i przestałem rodzicom mówić wszystko. Ogólnie teraz często im kłamię. Co do zagłaskiwania to był błąd moich rodziców, błąd przez który dziś mam problemy ze sobą. Ogólnie u mnie jest też ten problem że rodzice są dużo starsi, praktycznie mogliby być moimi dziadkami... Może dlatego też nie potrafimy się dogadać? Ojciec gdy skończył pracować to całymi dniami siedzi w krzyżówkach, nasze rozmowy dotyczą tylko i wyłącznie sportu i to od czasu do czasu. Mama pracuje, wraca i czyta gazety plotkarskie (żyje życiem innych ludzi), a od 17 do wieczora serial po serialu (nie ma to jak życie fikcyjnymi problemami innych). Gdy nie pracuje w weekendy to zawsze coś robi, albo udaje że robi. Niby że na nic nie ma czasu. Nawet nie ma czasu na rozmowę, zresztą oni od rozmów unikają. Kiedyś chciałem poruszyć ważny temat, nie tak z grubej rury, ale zaczynałem coś tam przebąkiwać. Chyba mama wyczuła co się święci bo to można powiedzieć że wręcz uciekła z kuchni. Wracając do zagłaskiwania bo odszedłem od tematu, u mnie było tak że jak coś chciałem to wystarczyło iść do mamy i zawsze to dostawałem. Wszystko załatwiała za mnie, cokolwiek, wszystko, dzięki temu mam problem z ludzmi, nie potrafię się z nimi dogadać. Problemem dla mnie jest iść do sklepu, problemem jest wszystko co wiąże się z kontaktem z innymi ludzmi. I to wszystko dzięki temu że moja mama chciała dla mnie jak najlepiej... To trwa do dziś, próbuję coś załatwić i nagle ona stara się zrobić to za mnie, robię sobie śniadanie a moja mama zaczyna robić to za mnie, co mnie po prostu wkurza i zaczynam robić się zły, a ona się pózniej dziwi że jestem jak osa. Tak się skończyło to całe zagłaskiwanie...

Myślę żeby o swoim problemie powiedzieć rodzicom, ale szczerze mówiąc nie wiem jak się za to zabrać...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 paź 2010, 18:03

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 19:17
moi rodzice mnie nie zaglaskiwali tak jak wczesniej napisalam traktowali mnie wrecz jak karte przetargowa. kto moze wiecej zyskac jak bede u niego miszkala.
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez agi114 17 paź 2010, 10:15
matias89. No i własnie podobnie było u mnie. Chociaż sprawy na mieście, w urzędach, w szkołach raczej załatwiał sam ale stałam nad nim jak kwoka, przypominałam, popychałam, idź, załatw. Tak sobie teraz przypominam co robiła moja mama jak przeprowadziłam się do niej po roztaniu z mężem. Chciała mi ulzyć w cierpieniu a jednocześnie wynagrodzić to, że kiedyś, jako pracujaca matka nie mogła poświęcić mi tyle czasu ile by chciała więc zaczęły się śniadanka, obiadki, kolacyjki, miałam wyprane, wyprasowane, posprzątane uff.. To było straszne. Z tego samego powodu jeszcze wczesniej brat uciekł z domu (wynajął mieszkanie). Ale ja nie mając gdzie pójść, poradziłam sobie, troche sie mama obrażała ale zrozumiała. Masz racje, to jest straszne. A co do Waszych rodziców. Dopóki nie spróbujecie to nie dowiecie się jak zareagują. Zyczę powodzenia.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do