Skocz do zawartości
Nerwica.com

help..


boo

Rekomendowane odpowiedzi

hej.

Jakis czas temu.. godzina 3 w nocy, nie mogłam spac.. zaczełam szukać stron z opisami jak popełnic samobójstwo.. trafiłam na ta stronke i.. czytałam.. byłam zaskoczona, ze ktos moze odczówać.. to co ja?

Czułam sie nie rozumiana przez rodzinę, chłopaka, pzryjaciół, kogokolwiek.. nie potrafiłam sie odnalesc gdziekolwiek.. 'najbezpieczniejszym' miejscem okazywało sie moje łóżko, w którym mogłam lezec caly dzien i noc i kilka dni , i patrzec sie w sciane. Nie myslałam, ze to depresja, myslałam o smierci..

W jednej z gorszych chwil zadzwonila do mnie siostra z Londynu, ja raczej nic nie mowiłam, płakałam. Obiecałam, ze pójde do lekarza. Nie wiedziałam ze moze byc to az tak trudne, ani gdzie sie skierowac. Z powodów finansowcyh chodze do publicznej przychodni do psychiatry.. Teraz sie zaczna pyt. jesli ktos napisze choc słowo bede BARDZO wdzieczna..

Pani doktor przepisała mi Efektin'er 75.. nie orietuje sie w lekach, nie wiem czy jest dobry, jak długo mozna go stosowac i czy działa..

Skierowano mnie na psychoterapie, na której pani psycholog powiedziała, ze głowna przyczyna mojego stanu sa relacje w rodzinie i ze przychodzenie bez nich na sesje nie ma sensu. Oczywiscie wiedzialam jak zareaguje na to moja matka (starego nie mialam zamiaru pyt..) nawet nie moge tego nazwac nie zgodzeniem sie, ponowne powiedziala co o mnie mysli.. Myslicie, ze terapia bez 'rodzicow' naprawde nie ma sensu?

 

Z ... , za kazda odp..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też miałam podobny problem.... chodziłam jakiś czas do pani psycholog i przyszedł moment w którym musiałam powiadomić o tym rodziców i zabrać na rozmowę z p. psycholog. U mnie w rodzinie panuje "zimno" - nie rozmawia sie na pewne rzeczy, są pomijane, nie ma uczuć ani wsparcia - więc z gór znałam reakcje. Moja mama oczywiście nawet jak coś czuje nie potrafi pokonać własnej bariery okazać cokolwiek, powiedziała więc "chciałaś to se poszłaś" i od razu stwierdziła, że nigdzie nie idzie i nie będzie z nikim gadać. No to nie rozmawiałam z nią potem długie miesiące a psychologa sobie darowałam. Wiem, że to był błąd.... bo dopiero teraz po kilku latach znów zamierzam się leczyć. tym razem dużo mi dała m.in ta strona w zrozumieniu pewnych rzeczy. Mam nadzieję, że Tobie uda się dogadać z rodziną albo pokonać problemy samej.... Ale podejście pani psycholog do sprawy "bez rodziców to nie ma sensu" jest bardzo niepedagogiczne... Bo znasz najlepiej stosunki w rodzinie i skoro wiesz, że nie uda ci się zabrać rodziców na terapie, to pewnie od razu masz uczucie bezsensu..... Pomyśl, że twoje życie a życie rodziców to różne sprawy i że wiecznie z nimi nie będziesz mieszkać. Jeśli problemy masz przez rodzinę to najlepszą metodą byłoby wyprowadzenie się od niej. Choć rozumiem, że z finansowych przyczyn to może być niemożliwe.... Postaraj się kontynuować terapię, chociaż sama, może przyjdzie z czasem moment na "porozmawianie" z rodziną. Przecież nikt nie może być aż tak nieczuły.... Najważniejsze jest to by się nie poddawać :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×