Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 14 lis 2005, 21:58
Witam!!!
Rozumiem was w pełni. też przechodziłem przez ten

etap, w którym już nie widziałem nadziei w wyleczenie. Świat był szary i traciłem nadzieję że wyzdrowieję i kiedyś sie tego

pozbedę.

Zrozumiałem wówczas iż jedynym co mi zostało jest walka, walka o siebie, o normalność. Powoli zacząłem się

podnosić z tego piekielnego dołka.

Teraz już wiem, że wiara w wyleczenie czyni cuda. Jeżeli czegoś bardzo chcemy

musimy o to walczyć, bo przecież rzadko co przychodzi łatwo i bez walki również o upragnione studia. Jeżeli od razu stawiamy

sie na przegranej pozycji, to nie ma nadziei na to iz nasze marzenia sie spełnią. Popieram wizytę u psychologa, ponieważ moze

to być pierwszy i ważny krok w takiej walce. Jeżeli nie zrobimy takiego kroku, wszystkie nasze marzenia mogą przemienić sie w

coś nieosiagalnego, a co za tym idzie nasz stan ulegnie pogorszeniu.
Dlatego nie załamujcie się, nerwicę mozna pokonać,

trzeba tylko tego chcieć, nie odtrącajcie pomocy od innych (w tym lekarzy psychologów). Jest ona chorobą jak wiele innych,

każdy moze na nią zachorować, to nie jest nic wstydliwego, przecież zobaczcie ilu nas jest!!!!

TYLKO

ZACZNIJCIE WALCZYĆ O SIEBIE!!!!!


Pozdrawiam pozytywnie!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Fermina 14 lis 2005, 23:03
Dzięki Angel(chyba wcale nie taki Dark) :) Może dlatego, że

to dopiero początki mam ogromną wolę walki i nie zamierzam się poddawać, pomimo, że zaledwie 5 h temu znów miałam atak. Fakt,

dużo na tym forum pesymizmu, ale nawet kilka postów o "zwycięstwach" dodaje otuchy, nie mówiąc już o tym jak dobrze jest mieć

kogoś (choćby i wirtualnie) kto cię rozumie. Czasami jest naprawdę źle, ale od października jeszcze nigdy nie postanowiłam

nie wychodzić z domu, chociaż czasami nogi miałam jak z waty, wtedy często wracałam po 0,5 godziny. Ale wyszłam i to już jest

zwycieęstwo prawda? :) Z nadzieją czekam na wizytę u psychologa, mam nadzieję, że pomoże mi przezwyciężyć to co zabiło dawną

mnie a w jej miejsce wkleiło to coś czym teraz jestem. Bardzo chcę wrócić do tego co było, kiedy nie bałam się co będzie gdy

wsiądę do tramwaju...
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 14 lis 2005, 23:12
Fermina cieszę się że mogłem Ci choć troche pomóc. Prawda, że

początki są trudne, ale widzę że zalęgła się w tobie myśl że wyleczenie jest możliwe i że trzeba walczyć. Jeżeli chodzi o

twoje wyjścia na dwór jest to spore osiagnięci godne dumy (nieważne czy na 05h, ważne że wogóle). Z czasem to przestanie być

dla Ciebie problemem. Aaa i wszystkie niepowodzenia puszczaj w niepamięć, nie ma sensu o nich pamiętać......
Jeżeli chodzi

o dawną Ciebie, zapewniam Cie że Ona to juz przesłość, nigdy już taka nie będziesz.........będziesz lepsza, mądrzejsza i

silniejsza. Obiecuję :D :D :D !!!

Masz rację, nie załamuj się i walcz, przecież nagroda jest tego

warta!!!!!!
Trzymam kciuki!!!!
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 17 lis 2005, 14:15
Witam!!!
Chciałbym wam powiedzieć iż wczorajszy dzień był

znakomitym przykładem tego co dzieje sie na forum ( w szczególności niektóre posty).

Wczoraj wybrałem wraz z rodzina

na zakupy (do dużych hipermaketów). Tuż przed wyjazdem czułem sie znakomicie, jak juz jest od kilku dni. Cała jazda zaczęła

się dopiero w samochodzie. Wszyscy byli zajęci rozmową, tylko ja siedziałem i myślałem....W głowie zaczęły pojawiać się myśli

w których zacząłem przywoływać posty z forum "boje się dużych sklepów, bo mnie tam łapie atak", "jest tam dużo ludzi i co oni

pomyśla jak tam zasłabnę?". Poczułem nagle że zaczyna odejmować mi nogi i zaczynam "zapadać się w siedzenie". Do tego zrobiło

mi się niedobrze, zaczęło mnie strasznie mdlić. Ale udało mi sie uspokoić i odepchnąć te myśli. Resztę drogi było już

dobrze, aż do momentu kiedy dojechaliśmy i zobaczyłem ten wielki barak cały w neonach i reklamach. Do tego tak dużo

samochodów (co świadczyło iż jest tam sporo ludzi). Wysiadłem i znowu pojawiły się te myśli. Zrobiło mi się słabo, ale wtedy

pojawiła się w mojej głowie myśl "Zaraz, przecież przebywałem już w miejscach gdzie było o wiele więcej ludzi i nic mi się

nie stało, tak będzie i tym razem". Wziąłem głeboki oddech i wkroczyłem do hipermarketu. Z biegiem czasu wszystko sie

unormowało i wróciło super samopoczucie. Ten dzień uważam za wyjątkowo udany. Zdobyłem nowe doświadczenie, że nie mozna brać

do serca wielu postów, bo w końcu lęki innych zaczną byc twoimi lekami.
W hipermarketach (byłem w trzech) spędziłem ok 7

godzin. Nie bywałem tam od początku choroby, zawsze wyjazd odkładałem na później. W końcu chciałem pojechać i zobaczyć czy

nic mi sie nie stanie i udało sie.

Moja przygoda może byc przykładem, że niektóre posty mogą źle wpłynąć na osoby

które w świecie nerwicy są nowe. Mimo iż nie jestem taką osobą, też mnie to dopadło.

Pozdrawiam optymistycznie!!!!! :D

:D :D
Ostatnio edytowano 20 lis 2005, 00:03 przez DarkAngel, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Fermina 17 lis 2005, 17:26
Hmm... Zgadzam się, że niektóre wypowiedzi mogą być dołujące,

bo gdy czytamy o czyichś lękach możemy zacząć je odbierać jak swoje własne. Ale niektóre rady są naprawde (przynajmniej dla

mnie) bardzo pomocne. Nikt nie zrozumie lepiej człowieka z nerwicą jak drugi z tym problemem. Np. dzisiaj udało mi się nie

dopuścić do ataku bo tłumaczyłam sobie że to wszystko dzieje się tylko w mojej wyobraźni, że nie jest realne (tak w ogóle to

rada z twojego postu DarkAngel-DZIĘKI OGROMNE) i mi przeszło!!! Cieszyłam się strasznie, prawie w euforię wpadłam na

ćwiczeniach(chociaż były nudne) :) Trzeba po prostu rozpowszechnić tutaj zwyczaj pisania o pozytywach, zwycięstwach a nie

tylko o objawach-bo przecież je każdy z nas zna aż za

dobrze!!!
:-*

Naprawione ;) (dop.

Lith)
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 20 lis 2005, 00:02
Witam!!!
Bardzo się cieszę, że moje porady Tobie pomogły.

Polecam sie na przyszłość.....
Mam nadzieję że takich osób jak Ty będzie coraz więcej.
Pozdrawiam optymistycznie!!! :D

:D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

życzliwość

przez szaju 20 lis 2005, 15:51
witam Was wszystkich.jestem z Wami po raz

pierwszy.słuchajcie czy życzliwość to też objaw nerwicy ?jestem niezwykle miła dla otoczenia .według mnie to każdy powinien

być miły uprzejmy ...natomiast na terapii oceniono mnie że poprostu znalazłam sobie sposób na ludzi.Tak mi się to nie

spodobało że więcej już nie poszłam na terapię.
szaju
Offline

Re: życzliwość

Avatar użytkownika
przez Olka 21 lis 2005, 14:46
szaju napisał(a): czy życzliwość to

też objaw nerwicy ?jestem niezwykle miła dla otoczenia

Szaju daj spokój......życzliwość to napewno nie

objaw nerwicy! Wiesz, czasem ludzie potrafią być zazdośni.........ja tam uwielbiam miłych ludzi:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez KOREK 21 lis 2005, 18:48
Szaju,a gdzie widzisz problem?Jestes zyczliwa osoba dla

otoczenia.Tak.To badz nia dalej.............ja takze uwielbiam milych ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 22 lis 2005, 00:47
Nie powinnaś się przejmować co mówią inni, bądź sobą. Skoro

jesteś uprzejma, możesz zaliczyć to do swoich zalet. A teraz taka zaleta jest rzadko spotykana :wink:
Wiedz że mili

ludzie są o wiele ciekawsi i bardziej lubiani od skner i oprychów.
Głowa do góry, jest ok. :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez brat zięcia 22 lis 2005, 12:20
Bardzo się cieszę ,że znalazłem to forum i takie

posty:Myslałem ,że jestem sam.Są osoby, które mi współczuja włącznie z najbliższą rodziną i nie wiedzą jak pomóc w moich

męczarniach. Zalążki choroby mam już od dzieciństwa chodź były to tylko potliwość rąk przy stresie i szarpanie w żołądku.Ale

cała ostra jazda zaczęła się po wypadku jakiego doznałem w 1997 roku /porażenie prądem / w skutek czego doszło do zatrzymania

krążenia. Ale żyję chodz mam własnie w tych dniach kolejną falę napadów lęku o swoje zdrowie i jestem raz na wozie i raz pod

wozem.Dzieją się ze mną nieprawdopodobne rzeczy ale widzę ,że chyba dam radę a to dzięki wam i waszym nakazom o walkę o

siebie.
Nie mam zamiaru myśleć kiedy się z tym uporam ale mam wiarę i tego sie trzymam.Puki co dzieki bo to wielka sprawa

jak dla mnie....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 lis 2005, 11:33
Lokalizacja
J-w

przez Gość 23 lis 2005, 22:42
Hej. Chcialem Wam napisać , ze walcze z nerwicą prawie 9 lat

i zyje... Jestem szczęśliwym człowiekiem. Moja rada dla wszystkich. to trafić w leki. Ja biore Mobemid i cloranxen. Lecze sie

lekami dopiero od dwóch tygodni :D wczesniej piwem sie leczylem.. czasem lorafen ..bardzo rzadko... to błędna droga. Nerwica

nie jest taka straszna -to choroba sugestii... Pojawia sie nagle ale prawie w kazdym przypadku siedzi w człowieku od

dziecka...wrażliwcy:) Zrywa sie granica odpornościowa na stres... wszystko(alkochol. wypadek, narkotyki, kłótnia w

domu,szkoła) moze byc powodem ale to nie jest przyczyna choroby. Ktos tam pisał o jakiejś kobiecie co miała problemy

małzeńskie .. to nie była przyczyna choroby tylko przypadek ,który zerwal tą granice odporności. Choroba jest uzaleznina tez

genetycznie... więc... nie mamy na to wpływu. Trzeba walczyc z tym jak sie da. Nie bede pisal jakie mam lęki bo mam dokładnie

takie jak Wy. Jeszcze wam powiem zabawną rzecz, ze leki sie przeradzaja.. jesli ktos choruje np. 3 miesiace i nie bedzie sie

leczyl ( tak jak ja zrobilem) to np. na początku bedzie sie bał powiedzmy , ze jak zasnie to umrze... to bedzie wywoływać

strachy na lachy :P potem po roku to mija i juz nie boisz sie zasypiac ale boisz sie wejsć do sklepu itd .. dochodzi mnóstwo

sytuacji..az w koncu przestajesz sobie z tym radzić.. Leczcie chorobe sugesti lekami , bo to dobra droga. Pozdrawiam.
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 25 lis 2005, 22:54
Witam!!!
To chyba normalne, że nie leczone lęki

przeradzają się w nowe i krąg sie poszerza..... Rozumiem, że przez 9 lat sie nie leczyłeś? Więc czego się spodziewałeś? W

tych czasch psycholog i psychiatra, mozna powiedzieć że są normalnością i niczym wstydliwym. Dziwię się że aż tak długo

czekałeś. Piszesz do innych żeby nie czekali, a sam popełniłes ten błąd.
Im wcześniej zaczniemy leczenie, ty szybciej z

tego wyjdziemy. Tylko musimy tego chcieć i zrozumieć, że jest to taka sama choroba jak inne i nie jest niczym

wstydliwym.
Więc wszyscy wierzacy w samowyleczenie MARSZ DO

LEKARZA
!!!!!

Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

podobna historia do Waszych....

przez kitty_211 29 lis 2005, 16:55
witam Was wszystkich!!:)

znalazłam to forum zupełnie przypadkiem,ale cieszy mnie ten fakt,ze jest to miejsce gdzie mozna porozmawiac z ludzmi,gdzie

jest sie rozumianym(sądząc po kilku przeczytanych postach...).W moim przypadku nerwica(a własciwie blizej niezidentyfikowany

przeze mnie stan,dopiero dzisiaj dowiedzialam sie ze to nerwica-tak zdiagnozował lekarz...)siedziala we mnie i rozwijała sie

przez około 5 lat-zawsze bałam sie wybrac do lekarza i wstydzilam tego,błednie mysląc ze samo minie...niestety.stan coraz

bardziej sie pogarszal.będac na 2 roku studiów miałam juz objawy charakteryzujące sie ciaglym zmeczeniem,niemoznoscia

zasniecia w nocy(nawet b.zmeczona tłukłam sie po łozku przez minimum 2-4 godz..),na egzaminach nie moglam z siebie wydusic

slowa,glos mi drżal,ręce rowniez i kręciło mi sie w głowie..po prostu tragedia!!a dodam ze wiedze raczej miałam i oceny

rowniez calkiem niezle!tylko te wieczne nerwy,niczym nieuzasadnione...pozniej zaczelo sie to przenosic na grunt innych

czynnosci-nawet wyjscie do sklepu czy normalne codzienne zajęcia na uczelni nieraz sprawialy ze bałam sie cokolwiek

powiedziec,na niczym nie moglam sie skupic,siadając do nauki czy oglądając film 100 razy wychodziłam do kuchni po jakis

sok,czy gdzies zadzwonić albo pogadac z kims na gg :) dodam jeszcze ze w młodszym wieku-jakies 5-6 lat temu "zdarzało mi sie"

zazyc nieraz jakis syntetyk typu amfetamina czy extasy,i to nieraz nawet dosc często (choc nie w duzych ilosciach... 0,1G

amf,albo 1-2 xtc...) na szczescie od 4 lat nie mialam stycznosci z amf... Powiedzcie czy to moglo miec duzy wplyw na moja

nerwice(mimo ze juz jako dziecko bylam nadpobudliwa wlasciwie to od 3-12 roku zycia mialam w sobie niespozyte poklady energii

...)? bylam u psychologa,u internisty i dostałam Bellergot 2 razy dziennie po tabl, a w razie gdyby nie pomogło 1/2 tabl

Rudotelu na noc! Napiszcie prosze czy ktos z Was miał juz taką kuracje i czy pomogła!z gory dziekuje ze rady, pozdrawiam

:))
kitty_211
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do