Jak ja poradziłam sobie z nerwicą natręctw

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Jak ja poradziłam sobie z nerwicą natręctw

przez wystraszona 16 maja 2008, 08:35
Było ze mną naprawdę fatalnie. Wcześniej zdarzały mi się te cholerne natręctwa, ale niegroźnie. Ostatnio (na skutek stresu, kolejnej zmiany życiowej) ujawniło się STRASZNIE SILNIE. Myślałam, że już świruję. MUSICIE PAMIęTAć, żE BIERZE SIę TO CHOLERSTWO Z BRAKU WIARY W SIEBIE, Z NISKIEGO POCZUCIA WARTOśCI. Przemyślcie to. To wynik wewnętrznego konfliktu, jakiś niezaleczonych ran. Często towarzyszy temu depresja, niewidzenie sensu życia, itp... CZAS SIę WZIąć ZA SIEBIE!!!!! U mnie było to tak. Tyle lat wmawiałam sobie czarne myśli, że to + moja spora wrazliwość dało w końcu "PRZEPIęKNą", NAPRAWDę BYCZą NERWICę NATRęCTW. No normalnie MASAKRA!!!!
Bez pracy nie ma "kołaczy", więc do dzieła!! Tyle czAsu poświęciliśmy na niszczenie siebie (przez myśl), to teraz coś spróbujmy zbudować dobrego, dla odmiany!!!
Zaczynamy od:
1) Zapisania sobie tych debilizmów (durnych, powracających upierdliwych myśli). Tak, tak zakładamy zeszycik. Nie wstydzimy się siebie. Piszemy na zasadzie głupia myśl-sposób jej racjonalizacji (czyli skąd mogła się wziąć? Ta myśl dotyka często jakiś naszych największych lęków). Prowadzimy sobie ten zeszycik, piszemy też o poprawach nastroju. Zeszycik mamy zawsze przy sobie! To nasz "zeszyt odnowy psychicznej"
2) Jednocześnie zajmujemy się duchem przez ciało. U mnie jest to JOGA. Regularnie, codziennie, chociaż 20 minut. Nie ma, że boli. Czasem mam niechcicę, ale tak boję się nawrotu nerwicy i widzę, że JOGA mi naprawdę pomaga, że wchodzę na matę i już! Przy ćwiczeniach staram sie nie zajmować myślami. Skupiam się na pozycjach! DZIAłA!!! Poza tym po JODZE czeka mnie nagroda...relaks!!!! Kładę się wygodnie, przykrywam kocykiem, wsłuchuję w swój oddech, liczę: wdech do 4, wydech do np. 12. To liczenie odciąga od myślenia o czymkolwiek!! Potem powtarzam sobie w myślach coś pozytywnego na swój temat, np. że jestem dobrym, pozytywnym, WRAżLIWYM, WARTOśCIOWYM człowiekiem, który NIGDY NIKOGO NIE KRZYWDZI. Możecie wymyśleć swoją afirmację, ale pod jednym warunkiem!!!!! Musicie POZYTYWNIE O SOBIE POMYśLEć!!!!!!!! Tak długo zaszczepialiście sobie negatywy w głowie, że nic dziwnego, że to w końcu wylazło. Teraz czas na POZYTYW!!!
3) Kupiłam też sobie jakieś ziołowe i homeopatyczne leki uspokajające, żeby wyciszyć lęk, który dość długo ściskał mnie tak od środka (jakieś 3 tygodnie), bo zauważyłam, że najpierw pojawia się lęk a zaraz po nim durna myśl. Więc stwierdziłam: ja cię gnojku (lęku) załatwię i potem będzie mi łatwiej z myślami.
4) Spróbujcie PROSZę powiedzieć o tych swoich durnotach komuś bliskiemu (zaufanemu bliskiemu!!! Mamie? Tacie? Chłopakowi....). Ja tak zrobiłam. JAK MI BYłO WSTYD!!! Moje myśli były NAPRAWDę okropne!!!!! Ale troszkę mi ulżyło. Jak się te durnoty wypowie na głos też tracą na wadze. zawsze jest w pobliżu ktoś wart zaufania!!! NIE WSTYDźCIE SIę!!!! W tym chorym świecie naprawdę mało komu nie odwala, a co znowu takim fajnym, wrażliwcom jak my, no nie?????
5) Czytałam w internecie dużo pozytywnych artykułów (wbrew pozoru jest ich sporo), na przykład o pozytywnym myśleniu, wizualizacji (też trenuję, od 3 dni!!! Będę wizualizować siebie zadowoloną, szczęśliwą, wyluzowaną, DZIAłA!!!!!!), uzdrawianiu jogą. Napakujcie do główeczek pozytywnych informacji. Niech te Wasze komputerki w głowie zaczną pochłaniać dobre, pozytywne rzeczy. Wiecie, na dobrym paliwku, dobrze autko jeździ. Po prostu uwierzyłam, że mogę!! Że wszystko w moich rękach.
Podaję Wam fajną stronkę:
http://www.astraldynamics.pl/artykul-100,,.html
6) I OSTATNIA NAJWAżNIEJSZA RZECZ!!!!! Czy Wy wiecie, że wciąż siedzicie w swoich myślach (czyli w przeszłości - że niby coś zrobiliście lub w przyszłości - że NIBY coś zrobicie) a TERAźNIEJSZOść dzieje się bez WAS!!!! Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości, są TYLKO MYśLI o nich!!!! Wasze NEGATYWNE, SMęTNE MYśLI!!! Koniec więc z nimi.
Ja robię tak: jadę do pracy oglądam świat, analizuję drzewa, ludzi, ptaki za oknem. SKUPIAM SWE MYSLI NA TYM, CO JEST TERAZ!!!! BO TYLKO TO JEST!!! Nie ma innych rzeczy! To tylko projekcje Waszego wyszkolonego w negatywnym myśleniu umysłu. Cieszę się z małych rzeczy, że kogoś wpuszczę w korku, uśmiechnę się do osoby, którą lubię. Po prostu PRZESTAWIAM SIę NA POZYTYWNE MYśLENIE! Jeśli myśl ma TAKą MOC negatywną, to pomyślcie jaką może mieć i POZYTYWNą MOC!!!!
7) ....i pomyślcie, że to wszystko po coś jest! Żebyście dotarli do jakiś smutków wewnątrz Was, abyście coś w sobie zmienili. To sygnał od Waszej umęczonej podświadomości, która jest po brzegi napakowana NEGATYWAMI, dajcie jej trochę światła.
3majcie sie nerwósy!!! DACIE RADę! o SORRY, DAMY RADę!!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 kwi 2008, 11:31

Re: JAK JA PORADZIłAM SOBIE Z NERWICą NATRęCTW

przez staram się 17 maja 2008, 12:48
no mnie też sie udało wyjść z natręctw ale teraz musze walczyć z atakami ale ogólnie jest lepie. Myślę że to dzięki tabletkom wystraszona ty też bierzesz tabletki ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Re: JAK JA PORADZIłAM SOBIE Z NERWICą NATRęCTW

przez mariusz123567 23 maja 2008, 00:39
hmm zalatuje mi tu Psychoterapia dla każdego :) ale jednak to prawda. wlasnie mam zamiar kupic sobie takie zeszyt. Interesuje sie nawet ludzmi dookola, nie mysle tylko o nerwicy. Jest lepiej =) ale nie super.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: JAK JA PORADZIłAM SOBIE Z NERWICą NATRęCTW

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 23 maja 2008, 08:01
A ja mam akurat jakoś na odwrót - najpierw te obrzydliwe myśli a potem lęk a czasem lęk sam z siebie ale to akurat prawda że 90% z nas jeśli nie więcej ma problem z niską samooceną.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Re: JAK JA PORADZIłAM SOBIE Z NERWICą NATRęCTW

przez vesna84 23 maja 2008, 09:18
mnie mój lęk i myśli nie opuszczają nawet na chwile :cry: masakra..poza tym lęk przed ty, że to nie choroba, nie nerwica natręctw tylko prawda...najbardziej mnie osłabia i powoduje, że sa takie dni, ze chce ze sobą skończyć.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: JAK JA PORADZIłAM SOBIE Z NERWICą NATRęCTW

przez Reeder 07 lip 2008, 11:57
Witam wszystkich ja też miałem nerwicę natręctw walczyłem z nią sam jakiś miesiąc i było coraz gorzej bałem się spać chodzić bo cały czas miałem uczucie ze umieram - powiedziałem sobie koniec poszedłem do psychologa wysłuchał mnie i przepisał mi asertin - tabletki psychotropowe. Po tych tabletkach było jeszcze gorzej przez następny tydzień chodziłem jak na jakimś haju , nieprzytomny drętwiała mi cała twarz jednak przetrzymałem to i opłacało się teraz czuje się wiele wiele lepiej -porównaniu z tym co było jest bardzo super choć jeszcze mam sytuacje ze mam złe myśli typu że chce kogoś uderzyć że chce skrzywdzić najbliższych ale zaraz to mi przechodzi. Najgorsze jest to że nie odmawiam sobie pivka w weekendy a powinienem to odstawić. wtedy na 100% byłbym wyleczony z tej męczącej choroby.Tak więc jeśli nie potraficie sobie poradzić to proponuje :
1.spotkanie u psychiatry
2.dużo sportu
3. 0 alkoholu
4.pozytywne myślenie

aha z tymi tabletkami jest tak że aby wyleczyć się już tak na 100% będę musiał brać przez rok co miesiąc zmieniając dawki -tak jak ustali to psychiatra
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia- niech moc będzie z nami :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lip 2008, 11:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do