Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez bedzie.dobrze 28 paź 2012, 23:49
NightOnTheSun, ignorowac je, pozowlic im przeplynac, ie analizowac, nie skupiac sie na nich..wtedy lęk oslabnie i przestana powracac
bedzie.dobrze
Offline

Natręctwa myśli...

przez trek 29 paź 2012, 00:15
no łatwo prawdopodobnie nie bedzie.
trek
Offline

Natręctwa myśli...

przez leon97 29 paź 2012, 01:32
Witam,

jestem nowy na tym forum, piszę tutaj bo ten wątek wydaje mi się najbardziej odpowiedni żeby zasięgnąć Waszej rady.

Mam dziwną nerwicę natręctw - natręctwa myśli. W różnych miejscach i sytuacjach (szczególnie np. w autobusie, w windzie, podczas rozmowy telefonicznej) mam ochotę powiedzieć coś absurdalnego - najczęściej jakieś obraźliwe i nieprawdziwe stwierdzenie pod swoim adresem. Dzieje się to najczęściej w sytuacjach w których wymieniam z kimś grzeczności - żegnam się, witam, przepraszam itd ale nie tylko - także w takich miejscach jak np. kościół czy inne miejsca w których wymagana jest powaga. Oczywiście np. w kościele mam np. ochotę głośno powiedzieć że nie jestem wierzący i to w niedyplomatyczny sposób (a jestem wierzący, chociaż fakt że rzadko chodzę do kościoła). Inna sytuacja - w rozmowie telefonicznej, wymieniam z kimś grzeczności albo prowadzę spokojną rozmowę - nagle zaczynam się nudzić, mój umysł podsuwa mi jakieś absurdalne scenariusze tej rozmowy. Wiem, dziwnie to brzmi. Najdziwniejsze jest to, że kiedyś już miałem podobnie (gdzieś tak w 2003-2004) ale problem sam minął, a właściwie to widocznie minął tylko czasowo - bo wszystko wróciło jakieś 2-3 tygodnie temu. I jest to naprawdę uciążliwe, ciągle mam wrażenie że jestem o włos od powiedzenia czegoś nieprawdziwego i obraźliwego pod własnym adresem w zupełnie normalnej sytuacji. I nakręcam się tym, bo wiem że wtedy wyjdę na jakiegoś zupełnego dziwaka. A im więcej się nakręcam - tym bardziej mam w opisanych sytuacjach problem. Wiem że to może wydać się komuś mało poważne (wiem, że ludzie mają większe problemy) ale dla mnie to jest naprawdę uciążliwe. Liczę na komentarze osób, które są w podobnej sytuacji lub miały podobne doświadczenia.

Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 paź 2012, 01:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez bedzie.dobrze 29 paź 2012, 17:08
leon97, no wyglada to na nerwice natrectw. Jesli chcesz poznac przyczyne i cos z tym zrobic smigaj do psychiatry i terapeuty. Sam nie zwalczysz tych zaburzen...napisales,ze juz to kiedys miales..pozniej nastapila remisja choroby i znow nawrot...zazwyczaj jest tak, ze kiedy juz jest nawrot, to natrectwa strasznie umecza..moze to trwac od kilku tyg. do kilku miesiecy. Zazwyczaj objawy stopniowo gasna, az do remisji. Ale dopoki nie zaczniesz nad soba pracowac z terapueta, to to bedzie wracac. wystarczy jakis stresujacy etap w zyciu etc..i znow sie pojawia dziadostwo.
bedzie.dobrze
Offline

Natręctwa myśli...

przez zmęczona1 29 paź 2012, 19:49
U mnie trochę lepiej. Myśli są ale nie przewijają się obrazy, czy ciągle inne pytania, i stwierdzenia prowokujące mnie do wewnętrznej rozmowy, która strasznie dołuje, bo wtedy przekonuje się, że to jest nieprawda a jak wiemy ta wewnętrzna walka jest najgorsza. Odpuszczam nie daje sie sprowokowac moim myślą do rozmowy. No więc cały dzień coś robię, sprzatam bawię się z dziecmi staram się myślec o bieżących sprawach, na kilka minut nawet znikają całkowicie ale wtedy od razu sobie przypominam, że przecież czymś się martwiłam no i wiadomo te myśli znowu mnie to dołuje, ale wtedy od razu idę coś robic albo zaraz staram się myślec o czymś innym. NIby są te natręctwa ale jakby z tyłu głowy taki bagaż który ciągnę za sobą, chciałabym żeby kiedyś ten bagaż się odczepił i został gdzieś daleko z tyłu. Najgorsze jest to, że rano się budzę a one wciąż są w mojej głowie, czyli kolejny dzień taki sam, najgorsze u mnie poranki, ciężko się czasem podnieśc z łóżka. Zastanawiam się czy wystarczy mi tylko psychoterapia i czy będę potrzebowac leków, a jeśli tak to rzeczywiście one pomagają i hamują te natrętne myśli?
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Natręctwa myśli...

przez ladywind 29 paź 2012, 19:51
leon97, bedzie.dobrze ma racje, przy nn czesto bez pomocy psychiatry się nie obejdzie, a choroba bedzie sie tylko nasilac.
To że uważasz swoje mysli za mało poważne, to tak nie jest. Tematyka natrectw bywatak bardzo róznorodna i osoby chorujące na ta chorobę moga miec zupełnie odmienne natrectwa czy to myslowe czy kompulsywne.
Natomiast prawda jest, że każde natręctwo potrafi umeczyć i wyniszczyc czlowieka, nie mowiąc juz o lękach i innych niemiłych stanach emocjonalnych.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Natręctwa myśli...

przez zmęczona1 29 paź 2012, 20:14
bedzie.dobrze, mam pyatnie bo widziałam Cię na innych forach m.in była tam dziewczyna chyba kalusia145, miała myśli natrętne, takie same jak jedna z moich ostatnich natręctw, nie wiem jak skończyła się jej historia, może ty coś pamiętasz. Było by to dla mnie ogromnym pocieszeniem jakby z tego całkowicie wyszła, takie światełko w tunelu.
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Natręctwa myśli...

przez ladywind 29 paź 2012, 20:23
zmęczona1, bierzesz obecnie jakies leki na te mysli?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Natręctwa myśli...

przez bedzie.dobrze 29 paź 2012, 21:30
zmęczona1, nie kojarze jej. Tu masz podobny problem do Twojego problemy-z-orientacj-t29268-14.html
bedzie.dobrze
Offline

Natręctwa myśli...

przez zmęczona1 29 paź 2012, 21:45
bedzie.dobrzeto chyba nie dla mnie ja nie mam problemów z orientacją, na samą myśl mam gęsią skórkę, i czuje wstręt. Weszłam tam na chwile ale nie mogę tego czytac oni sie tak nakręcają, że nie chce znowu jakiś stwierdzeń sobie przypisac, wyszłam od razu bo aż mi sie gorzej zrobiło,a juz dzień miałam zaliczyc do udanych. Wiesz że to taka natrętna myśl która wbrew mnie siedzi mi w głowie a ja już nie mam sił ciągle sobie tłumaczyc to nieprawda odpuściłam i teraz jak poleciłaś mi forum problemy z orientacją to szczerze źle się z tym czuję nawet bardzo.
ladywindnie piję bo wizyta dopiero przede mną u psychiatry. Moje historia str.164.
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Natręctwa myśli...

przez bedzie.dobrze 29 paź 2012, 21:53
zmęczona1, poleciłam Ci, bo tam pisze tez wiele osob z nerwicta natrectw i podobnymi obsesjami do Twoich. Nie jestes homoseksualna, to tylko natrectwo..toz juz mialas tyle innych obsesji i zadne z nich nie bylo prawda, to czemu to mialoby byc?
bedzie.dobrze
Offline

Natręctwa myśli...

przez zmęczona1 29 paź 2012, 22:12
No wiem głupio się poczułam. Zawsze analizowałam co komu powiedziałam, czy nikt sobie nic złego o mnie nie pomyśli analizowałam czyjeś wypowiedzi po kilka razy, zawsze dla mnie było najważniejsze co i kto o mnie myśli. Po prostu pomyślałam, że ty pomyślałaś że może to prawda. Bez sensu. :cry:
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Natręctwa myśli...

przez bedzie.dobrze 29 paź 2012, 22:28
zmęczona1, bidulko ja wiem co Ty przechodzisz<przytul>. Mysle, ze terapia bardzo by Ci pomogła:) dzieki niej nabrałabys pewnosci siebie, nauczylabys sie wyrazania swoich emocji i potrzeb, bo cały czas odnosze wrazenie,ze masz z tym problem. Gdybym miała wierzyc w swoje wlasne natrectwa to byłabym juz jakims psychopata-pedofilem, rzucałabym sie na kazda butelke z wodka i na kazdego faceta+ jakies opetanie albo schizofrenia hehehe tego tyle juz było..czasem sie smieje i sobie mysle, co jeszcze moj umysl wymysli 'ciekawego', to tylko bzdury..szkoda,ze tak umecza człowieka
bedzie.dobrze
Offline

Natręctwa myśli...

przez zmęczona1 29 paź 2012, 22:43
Pamiętam jak na studiach miałam kolegę i przez całe 3 lata, miałam myśl że nie kocham mojego chłopaka tylko właśnie jego, na początku tragedia, a potem z tym żyłam gadałam z nim bo fajnym był kolegą. Skończyłam studia, skończyło się natręctwo. Albo po śmierci mojego przyjaciela z czasów podstawówki i liceum, z tym że kontakt się nam urwał tak jak miałam 19 lat a zmarł jak mieliśmy po 28, teraz mam 32 lata, nie było dnia żebym o nim nie myślała, ani minuty, ciągle mi się śnił, wtedy myślałam pewnie go kochałam zawsze i też nie chciałam tej myśli, ale się z nią oswoiłam, i w końcu powiedział to najwyżej czasu już nie cofnę, ale oczywiście to były kolejne natrętne myśli które przeszły a ja nie wiem nawet kiedy a trwały z 2 lata. Teraz jak o nim myślę to tylko miłe wspomnienia fajnego przyjaciela. Kogo ja już nie kochałam he he.....chyba wszystkich kogo znam, boję się też poznawac nowych ludzi bo od razu ich kocham.... boję się też duchów jak mąż w pracy, ja zawsze śpię z zamkniętymi drzwiami sypialni, bo wydaje mi się że jak są otwarte i popatrzę na drzwi to zobaczę jakąś postac. A myśli bluźniercze skierowane do Boga są ciągle tylko ja się nimi nie przejmuje, i jak się modlę a one się pojawiają, to mówię Boże wiesz że to nieprawda, to tylko choroba. Zawsze mam jedną główną myśl, która najbardziej boli, i czasami przewijają się inne które już przerabiałam, ale one są i znikają.
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do