Pornografia a zaufanie?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Pieprz 22 wrz 2012, 13:41
detektywmonk napisał(a):Mnie porno , nie brzydzi .Za to brzydzi mnie poseł Girzyński , który oskarża premiera Tuska ,że jest ruskim pachołkiem .Sam jest pachołkiem .Ks . Rydzyka świr jeden .

a co to ma wspólnego z porno, trollu?
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 22 wrz 2012, 13:54
Pewnie nic .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16466
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Pornografia a zaufanie?

przez agonista 22 wrz 2012, 14:27
A MOŻE TO że dyma tuska.
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 22 wrz 2012, 14:32
Ptr a Ty myslisz masz wyższe kompetencje do udzielania rad na forum niż inni uzytkownicy? Ty myślisz że nie obrażasz, masz zrozumienie i akceptujesz inny światopogląd innych? Skąd u Ciebie pewność, że ktoś z Twojego powodu się nie wycofał bądź nie został urażony? Masz widać bardzo wysokie mniemanie o sobie i brak krytycyzmu, który bronisz w bardzo zawoalowany sposób. Każdy się tu wypowiedział jak chciał, jak potrafił i jak czuł. Ty skrytykowałeś wszystkich co mieli odmienne zdanie niż Ty od Eksperta do zwykłego forumowicza. Jakie wnioski?
Piszesz bardzo obszernie a autorka również nie odniosła się do Twoich postów hmmm


Mogłaś już darować sobie tę osobistą wycieczkę, skoro napisałem, że temat dla mnie zamknięty. Ja nie pisałem nic o Twoim mniemaniu o sobie itd. Pisałem tylko o Waszych wypowiedziach, a nie o was i o tym, jacy jesteście. Widać nie zauważasz tej różnicy między jednym a drugim, szkoda. Skrytykowałem większość Waszych wypowiedzi - czy to tak boli, że ktoś krytykuje i stara się to robić w sposób merytoryczny? Każdy może odwzajemnić się tym samym, ale zamiast tego widzę sporo osobistych przytyków, nie ma merytorycznej dyskusji. Pisze obszernie i rzeczowo, bo poważnie traktuję osoby, z którymi rozmawiam i które krytykuję. Z drugiej strony tego nie ma - z wyjątkiem wypowiedzi eksperta.

Dziękuję i pozdrawiam wszystkich.
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez kaja123 22 wrz 2012, 15:02
Ptr, czy ja napisałam w sposób niemerytoryczny?
skoro napisałem, że temat dla mnie zamknięty

hmmm zamknięty ale w nim piszesz? Nadal uważam że myślisz o sobie w sposób bardzo wygórowany. Mam takie samo prawo krytyki jak Ty i też widzę Cię to boli ale nadal twierdzisz że jesteś kimś lepszym. Piszesz obszernie i rzeczowo. Kazdy pisze jak potrafi. Fakt że temat jest dla Ciebie zamknięty nie oznacza że ja i inne osoby nie mogą w nim pisać o Tobie. Jesteś bardzo zarozumiały i cyniczny. Wiem krytyka boli ale trzeba ją przyjąć i przetrawić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 22 wrz 2012, 15:08
Proszę zakończyć OT-a i wrócić do tematu.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Pornografia a zaufanie?

przez monika_05 23 wrz 2012, 18:27
Ptr napisał(a):Monika_05, ja, w przeciwieństwie do przedmówców nie uważam, żeby jakiś wielki problem był w Tobie. Jak widać, Twoje zdanie o pornografii nie jest aktualnie zbyt popularne, ale to o świadczy jedynie o tym, że dziś porno jest powszechnie akceptowane ( jak wiele innych rzeczy, które kiedyśakceptowane nie były i być może kiedyś znów nie będą). Ale to nie znaczy, że oglądanie nie może być czymś złym. Pornografia (w odróżnieniu od erotyki) jest poniżająca dla "aktorów" i widzów, eksponuje to, co powinno być intymne, pokazuje seks w wypaczonej, perwersyjnej postaci, przez co kreuje i utrwala wypaczone zachowania u jej klientów. Masz pełne prawo wymagać od swojego faceta, żeby jej nie oglądał, jeżeli to Cię rani. To jest kwestia, którą ustalacie między sobą i nikomu nic do tego. Oczywiście oglądanie porno nie jest zdradą par excellence, ale w jakimś wymiarze, powiedzmy, wirutalnym, jest. Porównania do "patrzenia na inne kobiety" są absurdalne, czym innym jest to, że mężczyzna lubi patrzeć na piękne kobiety i że go pociągają kobiety inne niż ta, z którą jest w związku, a czym innym oglądanie pornografii. Czy innym jest oglądanie dobrego aktu, a czym innym pornosów.

Ciekaw jestem, skąd te dane, że wszyscy albo prawie wszyscy mężczyźni oglądają porno. Kto przeprowadzał te badania, jaka była ich metodologia? A może to po prostu to takie poklepywanie się po plecach wzajemne, że porno to norma, przecież wszyscy oglądają. Być może każdy mężczyzna ma takie pragnienia, to zresztą trudno zweryfikować, ale na pewno nie każdy bezkrytycznie je realizuje. Nie każde pragnienia powinny koniecznie być zaspokajane.

Jestem całkowicie zaskoczony "poradą" "Eksperta_abc_zdrowie". Ciekaw jestem, co to za psycholog, który widząc, że ma do czynienia z osobą wierzącą, cierpiącą z powodu tego, że partner ogląda porno, proponuje wspólny seansik. Drogi "eskpercie", to nie stosunek Moniki_05 do porno jest tu problemem, to jej partner ma problem, bo z jednej strony ma świadomość, że rani swoją partnerkę, a z drugiej być może nie bardzo może przestać to robić. Ponadto wydaje mi się, że prawdziwy psycholog nie ma prawa oceniać bądź kwestionować kodeksu etycznego pacjenta, czy też doradzać działanie będące w sprzeczności z moralnymi przekonaniami pacjenta.

Drodzy przedmówcy, skoro Wam się pornografia podoba i uważacie, że nie jest niczym złym, to ją oglądajcie sami lub z partnerami/partnerkami. Ale nie próbujcie "wyleczyć" kogoś, kto ma inne zdanie.


Dziękuje Ptr za twoje odpowiedzi. Mam wrażenie, że tylko ty mnie rozumiesz. Temat uważam za zamknięty, bo tu pomocy raczej nie znajdę. Ludzie już tak "zeszli na psy", że nie odróżniają zła od dobra. Dla większości porno jest normalne i nie widzą w tym nic złego. Ja niestety a może stety jestem inna. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam M.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 09:23

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 24 wrz 2012, 14:12
Ja kiedyś odważyłem się i powiedziałem dla psycholog i psychiatry , o tym,że pornosy ogląda , i co i nic , nie wyzwały mnie od zboczków , nie kazały mi przestać oglądać .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16466
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 24 wrz 2012, 14:15
detektywmonk napisał(a):Ja kiedyś odważyłem się i powiedziałem dla psycholog i psychiatry , o tym,że pornosy ogląda , i co i nic , nie wyzwały mnie od zboczków , nie kazały mi przestać oglądać .

jak samotny facet( choć nie tylko ) od czasu do czasu nie ogląda pornosów to wtedy jest z nim coś nie tak albo ma skrajnie niski testosteron, libido albo to jakiś kościółkowy oszołom.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 24 wrz 2012, 14:18
Ja i oszołom , he , he .Do kościoła chadzam rzadko , a i chcę oznajmić ,że od porno nie jestem uzależniony .Wolę książkę ,w necie forum, czy Pudelka .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16466
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 24 wrz 2012, 14:19
detektywmonk, i spox :P zauważ, że większość wypowiadających się na forum osób nie widzi w pornosach nic złego.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 24 wrz 2012, 14:31
Ptr napisał(a):
Rzeczywiscie watek przeksztalcil sie w "pole bitwy słownej".


Cóż, dyskusja to nie bitwa. Czy musimy wszyscy się ze sobą zgadzać? Chyba forum jest po to, żeby, oprócz dokonania prób niesienia jakiejś pomocy - co w tym przypadku chyba zakończyło się porażką, bo autorka wątku już się nie wypowiada, i wcale jej się nie dziwię - wymienić się opiniami na jakiś temat, poszerzyć swoje horyzonty. Nie widzę w tym nic złego, jeżeli jesteśmy kulturalni i nie obrażamy siebie nawzajem.

Do ekspert_abcZdrowie

Tak, pozwoliłem sobie zakwestionować Twoje kompetencje, ponieważ niektóre konkretne Twoje wypowiedzi nie miały wiele wspólnego z niesieniem pomocy psychologicznej przez profesjonalistę. Nie jesteś zwyczajnym użytkownikiem, masz z automatu większy autorytet, więc Twoje słowa mają większą wagę i to była przyczyna moich wycieczek. Piszesz, że jesteś psychologiem, czyli absolwentką studiów psychologicznych, a to jeszcze nie daje kwalifikacji do niesienia pomocy ludziom, i tu chyba się zgadzamy. Sam znam absolwentów psychologii, którzy psychoterapię i pomoc psychologiczną uznają za bzdurę, uważają, że psychologia to doświadczalne badanie ludzkich zachowań a problemy trzeba leczyć chemią. Dlatego w innym wątku poradziłem pewnej osobie, żeby szukając psychologa, koniecznie zwróciła uwagę na to, czy psycholog oprócz magisterium z psychologii ma jeszcze ukończony dobry kurs psychoterapii. Mam nadzieję, że choć tu się zgadzamy.

Nie zamierzam jednak teraz spierać się nad subtelnymi różnicami, co oznacza „pornografia”, a co (chyba w założeniu bardziej subtelna) „erotyka”.


I znowu wręcz "prosisz się" o uwagę z mojej strony. Tu akurat nie ma wielkich sporów i wydaje mi się, że jako psycholog powinnaś to dobrze wiedzieć. W erotyce np. nie ma ginekologicznych zbliżeń na narządy płciowe, fabuła jest bardziej rozwinięta, nie ma tyle perwersji i przemocy, nie ma poniżania kobiet. To jest ogólna, znana i dość wyraźna, i wcale nie subtelna różnica. Pewnie są filmy, które są przypadkami granicznymi i trudno je zakwalifikować, ale rozróżnienie funkcjonuje w psychologii i seksuologii.

Zaocznie nie zamierzam „diagnozować” partnera autorki wątku. Nie posądzałabym też go od razu o jakieś zapędy masochistyczne czy sadystyczne. Chyba zbyt daleko zabrnąłeś ze swoimi spekulacjami. To akurat mogło być krzywdzące dla partnera autorki wątku. Nie dointerpretowujmy sobie faktów.


Zaraz, ja go diagnozuję? Jakich faktów? Ja napisałem ogólnie, o wszystkich ludziach i w trybie warunkowym: "Różne rzeczy mogą skłaniać ludzi do oglądania porno. Mogą to być instynkty perwersyjne - sadystyczne, masochistyczne itp.". A Ty napisałaś z dużo większą dozą pewności o konkretnej osobie: "jej partner też zapewne odczuwa dysonans - z jednej strony kierują nim normalne potrzeby seksualne, a z drugiej ma świadomość, że oglądając erotyczne filmy, krzywdzi partnerkę.". Więc ja zapytałem tylko, skąd wiesz, jakie potrzeby nim kierują, i że są normalne, bo mogą być inne, tyle.

A teraz zmierzając do końca, chciałbym zwrócić Tobie i większości pozostałych przedmówców uwagę, na to, że ponieśliśmy w tym wątku porażkę, autorka posta wycofała się, zapewne ze względu na sposób, w jaki została tutaj potraktowana. Uważam, że większość z Was wykazała się brakiem delikatności i przede wszystkim brakiem zrozumienia, że można mieć inny niż Wasz światopogląd. Bo przecież do tego sprowadzały się odpowiedzi i porady - wyluzuj, pornografia to norma, nic takiego, zaakceptuj to, bo to ty masz problem, a nie twój chłopak, on jest tylko normalnym facetem. Innymi słowy, zrób coś ze sobą tak, żeby to Ciebie nie raniło, innej opcji nie ma. To nie jest żadna pomoc.

Tyle z mojej strony w tym temacie, wyciągajcie wnioski z tej historii sami. Zawsze dla poprawy samopoczucia można uznać, że dziewczyna uciekła, bo jest niedowartościowana, zakompleksiona i nie mogła znieść tego, że ktoś jej tutaj to pokazał, prawda?

Ptr, jestem psychologiem i po studiach psychologicznych mogę nieść określone formy pomocy ludziom, a na pewno mogę udzielać się na forum psychologicznym. Nigdzie jednak nie napisałam o sobie, że jestem psychoterapeutką i takiej formy pomagania nigdy bym się nie podjęła, bo nie mam ku temu kwalifikacji. To, że znasz grono absolwentów, którzy krytykują psychoterapią, tudzież pomoc psychologiczną i proponują „chemię”, nie oznacza, że wszyscy psychologowie czy inni ludzie też tak uważają. O ile depresje endogenne czy inne zaburzenia psychiczne o podłożu biologicznym oczywiście należy leczyć farmakologicznie, by ustabilizować „chemię w mózgu”, to takie problemy jak relacje międzyludzkie, np. problemy z teściami czy taki problem, jak zgłosiła autorka wątku – problem z pornografią/zaufaniem do partnera – nie jest problemem, który wymaga „chemii”, to nie jest problem o charakterze psychiatrycznym, ale czysto psychologicznym.

Dziękuję za krótkie przypomnienie, czym różni się „pornografia” od „erotyki”. Akurat nie mam problemów z tego typu rozróżnieniem, ale powtórka nigdy nie zaszkodzi. Poza tym, inni użytkownicy forum też będą mieli „ściągawkę” w postaci operacjonalizacji dwóch istotnych pojęć, którymi posługujemy się podczas tej dyskusji. Dzięki, Ptr! <bez cienia ironii, żeby zaraz ktoś nie poczuł się urażony>

Kończąc, chciałam napisać, że nie bagatelizowałam problemu autorki wątku i nie lekceważyłam jej uczuć. Zdaję sobie sprawę, że fakt, iż jej partner ogląda pornografię/erotykę, może być dla niej krzywdzący. Myślę Ptr, że spłycasz wypowiedzi moje i niektórych użytkowników w tym wątku, sprowadzając je do skrótu myślowego „wyluzuj, pornografia to norma, nic takiego, zaakceptuj to, bo to ty masz problem, a nie twój chłopak, on jest tylko normalnym facetem. Innymi słowy, zrób coś ze sobą tak, żeby to Ciebie nie raniło, innej opcji nie ma”. To nie tak. Zresztą napisałam wcześniej o ewentualnych negatywnych skutkach pornografii, o tym, że jest kilka sposobów na rozwiązanie ich problemu, bo to nie tylko autorka wątku ma problem. Problem mają oni oboje, bo sytuacja kładzie się cieniem na ich związek. Nie będę powtarzała słów z poprzedniego mojego posta. Mam wrażenie, że wybiórczo traktujesz wypowiedzi, żeby mieć okazję do „włożenia komuś szpili”, jak sam to zręcznie określiłeś wcześniej. A że ja jako psycholog jestem „rzucająca się w oczy”, to staję się jednocześnie łatwym i wygodnym celem, żeby się mnie czepić. Zgadzam się z Tobą, Ptr, w wielu miejscach, masz rację w wielu kwestiach i Twoje uwagi są słuszne i sensowne, ale nie krytykuj ludzi, których nie znasz, nie wiesz, jacy są i jaki mają światopogląd. Myślę, że bezpośrednia rozmowa z autorką wątku byłaby o wiele owocniejsza, a ona o wiele bardziej usatysfakcjonowana formą pomocy. Niestety, pomoc on-line niesie ze sobą pewne ograniczenia, np. dotyczące precyzji ujęcia tego, co się myśli. Dlatego zachęcałabym monikę_05 do bezpośredniej konsultacji psychologicznej – może wybrać się na nią razem z partnerem. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za konstruktywną krytykę!
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 25 wrz 2012, 09:34
cudak napisał(a):detektywmonk, i spox :P zauważ, że większość wypowiadających się na forum osób nie widzi w pornosach nic złego.

No , bo na forum fajne ludzie są :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16466
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Pornografia a zaufanie?

przez HansKlosz 28 wrz 2012, 22:33
Pornografia jako uzupełniający dopalacz w życiu seksualnym faceta…że niby co? Że mi nie staje, więc oglądam? Że moja kobieta mnie nie podnieca? Że szukam wrażeń, nowych doświadczeń? Jeżeli naprawdę kochasz i szanujesz swoją żonę, dziewczynę, akceptujesz ją, taką, jaką jest i akceptujesz siebie (czy aby na pewno?) to żadne pornole nie są potrzebne.
monika_05 - wybierz się ze swoim chłopakiem do jakiegoś specjalisty (seksuolog) i pogadajcie o tym. A w domu nie rób awantury, po prostu powiedz, co cię boli – jeżeli kocha to zrozumie, a jeżeli ma z tym problem (uzależnienie?) to zaprowadź go do psychologa.
Czy twoje zachowanie i odczucia można zwalić na twoją niską samoocenę? Wątpię. Ważne jest abyś akceptowała siebie i czuła się dobrze w tym związku, gdzie rzeczywiście będziecie sobie ufać i szanować się wzajemnie. A co do filmów pornograficznych i osób tam występujących – są to zazwyczaj nieszczęśliwi ludzie…ale to już temat na inny wątek. Niestety, zło zawsze przyciąga i uzależnia.
HansKlosz
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do