Natręctwo słabości?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwo słabości?

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 22 kwi 2008, 10:29
Nie wiem już co myśleć... Moi dziadkowie zawsze mi mówili, że mam być silna, moja matka tak samo, że w życiu trzeba sobie radzić, że trzeba być twardym. Do osób z zaburzeniami psychicznymi i fizycznymi odnosili się zawsze lekceważąco. Chcieli żebym zrobiła karierę w prawie, żebym była najlepszą uczennicą w klasie itd. A ja mam wrażenie ciągle że ich zawiodłam - nie mam totalnie żadnych zdolności do ścisłych przedmiotów, jak chcę coś sama zrobić z własnej nieprzymuszonej woli to czuję poczucie winy - może dlatego bo zawsze od maleńkości mi mówili "nie, daj sobie spokój, zrób lepiej coś innego" albo "to nikomu niepotrzebne, nie rób tego" itd. Teraz czuję się jak osobnik który powinien wymrzeć, bo taki słaby, a tyle biologia mówi o tym że słabsze osobniki wymierają. Jak zachorowałam fizycznie, to ciągle słyszałam że to moja wina i jak byłam dzieckiem nikt nie troszczył się o to, żeby mnie leczyć. Teraz sama to robię bez ich wiedzy (bo zaraz by było gadanie), ale ma z tego powodu poczucie winy i lęk, że to się w końcu wyda. Mam ciągłe natręctwo bycia kimś gorszym, bo oni umieją sobie radzić, a ja...
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

przez Zagubiona=> 22 kwi 2008, 14:00
zimbabwe napisał(a):a tyle biologia mówi o tym że słabsze osobniki wymierają

Biologia mówi ot tym że przeżywa nie najsilniejszy,tylko najlepiej przystosowany do środowiska ;)
zimbabwe napisał(a):Jak zachorowałam fizycznie, to ciągle słyszałam że to moja wina

Też to słyszałam za każdym razem kiedy zachorowałam,a zdarzało się to dosyć często jak byłam mała :-|
Zagubiona=>
Offline

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 22 kwi 2008, 14:10
Chociaż jak tak obserwuję moją rodzinę to się poważnie zastanawiam kto tu ma tak naprawdę nerwicę... Moi dziadkowie, tacy niby to "mocni", siedzą cały czas u siebie w domu i poza tym nigdzie nie wychodzą - wcale nie dlatego bo nie mają siły albo są chorzy, tylko dlatego bo "pełno bandytów na ulicach" - zupełnie jakbym słyszała siebie sprzed roku.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mariusz123567 22 kwi 2008, 19:20
hehe dokladnie, czasami mam wrazenie ze to wszyscy dookola sa bardziej znerwicowani od nas ;) ja np. w zyciu chcialbym po prostu miec swiety spokoj ^^
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 22 kwi 2008, 20:41
Eh, oni ciągle nic nie robią, tylko oglądają te W11 i inne pierdoły (przepraszam jeśli obrażam fanów), a potem przenoszą to na grunt świata realnego i przez ich gadanie o porywaczach dostałam wielkiego nasilenia nerwicy... Ciągle mi się wydawało że jak podjeżdża samochód to to porywacz. Teraz widzę że to ich zapatrzenie w te programy jest jak fascynacja dziecka Harrym Potterem. A ostatnio doszłam do wniosku że w sumie muszę być silna psychicznie, skoro choroba w sumie przewlekła, czasem mam ciężkie nasilenia, ale mimo to nie poddaję się, a oni coś się naoglądają i naczytają i znajdują w sobie objawy wszystkiego i wielką załamkę mają. Ale jak coś poważnego to "bierz czosnek"!
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez midaa 01 maja 2008, 11:55
To jest właśnie takie "pierdzielenie" rodziców.A tak naprawdę to przez ich częste błędne metody wychowawcze my dzisiaj chorujemy.Ja mam żal do moich rodziców o to, bo uświadomiłam sobie ich błędy dopiero teraz.

Dobrym wyjściem jest wyprowadzka od nich i usamodzielnienie się.
Mnie też czeka teraz długi weekend z rodzinką i zastanawiam się jak od tego uciec.Nie pozostaje chyba nic innego jak tylko zdystansować się to ich "paplaniny"... :?
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Re: Natręctwo słabości?

przez Halina65 02 maja 2008, 15:48
też tak miałam w dzieciństwie!
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
24 kwi 2008, 19:46

przez Mafju88 02 maja 2008, 16:43
midaa napisał(a):To jest właśnie takie "pierdzielenie" rodziców.A tak naprawdę to przez ich częste błędne metody wychowawcze my dzisiaj chorujemy.Ja mam żal do moich rodziców o to, bo uświadomiłam sobie ich błędy dopiero teraz.


Tak tylko wiekszosc tych blędów była nieświadoma tez tak mialem. Nie chce czuc zlosci do rodzicow o to ze czesto pracowali zeby miec kase a ja bylem zostawiony czasem sam sobie bo np. mialem ciezka sytuacje materialna... takze ja od rodziny sie nie dystansuje tylko poprostu porozmawialem z nimi o tym i jest lepiej :) przynajmniej w rodzinie bo napewno nie w chorobie
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 02 maja 2008, 23:33
A ja teraz próbuję zdystansować się od tego, bo wiem że oni mają swoje myśli, swój świat, swoje problemy, inne niż moje. A to nie moja wina że żyli w takich głupich czasach w jakich żyli (choć dziś nie są lepsze).
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do