Lek na dystymię

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Lek na dystymię

przez dystymik 25 gru 2007, 22:01
Witam!Czy, któryś z leków przeciwdepresyjnych jest szczególnie sprawdzony/wskazany w dystymii?Pozdrawiam i bardzo liczę na odpowiedź
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 gru 2007, 21:41

Avatar użytkownika
przez laven 26 gru 2007, 20:13
Szczerze, to wydaje mi się, że w przypadku dystymii nie ma potrzeby brania leków. Jest to łagodna postać depresji, z którą można się uporać czy to samemu czy to przy pomocy psychologa. Leki stosuje się raczej w cięższych stanach. Poza tym szkoda psuć organizm, jeśli nie jest jeszcze tak źle. Psychotropy strasznie wyżerają mózg i wątrobę. Jak już można spróbować jakiś ziółek itp. Np. wyciąg z dziurawca. Za bardzo to nie dziala, ale spróbować można. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez jaaa 26 gru 2007, 21:12
ee jakby wyzeraly tak bardzo mozg to by lekarze go nie przepisywali mysle

leki na cukrzyce i inne choroby mozna brac i jakos o tym ze szkodza nie mowi sie :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez laven 26 gru 2007, 21:23
Wyżerają bo czuję po sobie, że ciężej się myśli. Strasznie przytępiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez jaaa 26 gru 2007, 22:04
to moze masz zle dobrane :roll: albo silniejsze niz ja
moje nic mnie nie otepiaja a wrecz czuje sie wreszcie jak zdrowa osoba
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez dystymik 26 gru 2007, 22:48
laven napisał(a):Szczerze, to wydaje mi się, że w przypadku dystymii nie ma potrzeby brania leków. Jest to łagodna postać depresji, z którą można się uporać czy to samemu czy to przy pomocy psychologa. Leki stosuje się raczej w cięższych stanach.


Wiesz...nie obraź się, ale Twoja odpowiedź jest z gatunku "weź się w garść, nic ci nie jest"...biorę fluoksetynę i zanim ją dostałem było już naprawdę źle...z resztą samobójstwa, które zdarzają się w dystymii chyba trochę się kłócą z tezą, że jest ona łagodna i można sobie samemu poradzić. Sprawę pogarsza fakt, że dystymia choć słabo nasilona trwa latami, a to naprawdę męczy...A co do szkodliwości tych leków pytałem kilku lekarzy (nie związanych z psychiatrią, że nie są one szkodliwe. myślę, że lęk i obniżony nastrój są gorsze dla organizmu, podobnie powiedział mi też neurolog).Pozdrawiam
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 gru 2007, 21:41

Avatar użytkownika
przez laven 26 gru 2007, 23:04
No różnie z ludźmi bywa. Jeśli pojawiało się ryzyko samobójstwa to rzeczywiście poważna sprawa. Ale należy pamiętać, że popełniają je również ludzie zdrowi. Co do tego, że dystymia trwa latami. Depresja również trwa latami i również męczy. Jednak różni się nasileniem. Nie mówię również, że nie należy brać leków. Jak najbardziej. Ale ostatnio zaobserwowałam takie zjawisko, że faszeruje się nimi wszystkich niezależnie czy tego trzeba czy nie. Sama nie jestem przekonana czy ja powinnam brać te leki. Ale czuję się lepiej i to się dla mnie liczy. A o szkodliwości decyduje także dawka i rodzaj leku. Może macie rację z tym otępieniem. Bo biorę dwa leki - antydepresant i neuroleptyk więc trudno mi ocenić jakie skutki uboczne tyczą jakiego. Nie chciałam nikogo urazić wypowiedzią. Tylko myślę, że jeśli można, to powinno drogą naturalną rozwiązać problem. Nie zawsze trzeba ingerować sztucznie w organizm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez dystymik 27 gru 2007, 00:33
laven napisał(a):Może macie rację z tym otępieniem. Bo biorę dwa leki - antydepresant i neuroleptyk


No cóż to trochę tłumaczy - neuroleptyki mają znacznie więcej działań niepożądanych niż antydepresanty i są mniej "miłe" w stosowaniu...[/b]
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 gru 2007, 21:41

przez Dust 27 gru 2007, 01:58
laven napisał(a):Szczerze, to wydaje mi się, że w przypadku dystymii nie ma potrzeby brania leków. Jest to łagodna postać depresji, z którą można się uporać czy to samemu czy to przy pomocy psychologa. Leki stosuje się raczej w cięższych stanach. Poza tym szkoda psuć organizm, jeśli nie jest jeszcze tak źle. Psychotropy strasznie wyżerają mózg i wątrobę. Jak już można spróbować jakiś ziółek itp. Np. wyciąg z dziurawca. Za bardzo to nie dziala, ale spróbować można. Pozdrawiam.


Ja mam zdiagnozowaną Dystymię i leczę się juz od 3 lat różnymi antydepresantami i jak narazie bezskutecznie.Łagodna postać depresji?
Czy Ty wiesz wogóle jaka jest definicja dystymii?
Ciągłe lęki,ostrą derealizacje i depersonalizację Twoim zdaniem da się wyleczyć nie biorąc leków?Psychoterapia? Przy Dystymii psychoterapia nie jest dobrą metodą leczenia bo jest po prostu nieskuteczna (opinia kilku lekarzy u których się leczyłem i własne doświadczenie)
Dystymię leczy się głównie farmakologicznie i często lekami w dość dużych dawkach.Szkoda psuć organizm? A np skok z 10 piętra nie zepsuje organizmu?
Dust
Offline

przez dystymik 27 gru 2007, 02:15
Dust napisał(a):Szkoda psuć organizm? A np skok z 10 piętra nie zepsuje organizmu?

To mniej więcej chciałem przekazać :) fajnie, że ktoś rozumie co czuję - mógłbyś napisać coś więcej o swoich objawach i lekach, które bierzesz/brałeś?Jeżeli nie tutaj to proszę Cię o kontakt na priv.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 gru 2007, 21:41

Re: Lek na dystymię

przez Dust 27 gru 2007, 02:40
dystymik napisał(a):Witam!Czy, któryś z leków przeciwdepresyjnych jest szczególnie sprawdzony/wskazany w dystymii?Pozdrawiam i bardzo liczę na odpowiedź


Dystymia występuje w różnych postaciach i dobór leku zależy od danej osoby i rodzaju objawów na które cierpi.Ja mam zdiagnozowaną Dystymię z objawami silnej derealizacji oraz ciągłego lęku uogólnionego.Próbowałem już leków ze wszystkich czterech podstawowych grup ale leczenie nie przynosiło jakiś piorunujących efektów.Teraz zażywam Amitryptylinum (TLPD) i jest trochę lepiej.Dobry jest wysiłek fizyczny-siłownia,bieganie,rower-cokolwiek.Jeżeli nie masz ochoty to próbuj się zmuszać do jakiegoś działania to pomaga.
Nie martw się za bardzo,każdy przypadek jest inny i każdy organizm inaczej reaguje na dany lek.Jak trafisz z lekiem to juz po 2 tygodniach odczujesz wyraźną poprawę.Większość leków na rynku to leki nowej generacji i ich szkodliwość dla organizmu jest zerowa.Lepiej wcześniej zareagować i rozpocząć leczenie niż czekać "aż samo przejdzie" i ryzykować dalszym rozwojem choroby.
Dust
Offline

Avatar użytkownika
przez laven 27 gru 2007, 11:57
O co wy się tak oburzacie? Czy to naprawdę jest wystarczający powód by na mnie naskakiwać? Czy ja wam coś złego powiedziałam? Obraziłam, poniżyłam? No, litości. Czas dorosnąć. Nie musicie mi mówić czym są lęki, depersonalizacja czy derealizacja. Sama od 2 lat leczę się z ciężkiej depresji endogennej. Więc nie musicie mi mówić co czuje osoba chora. A z tego co wyczytałam, to przy dystymii rzadko pojawiają się tendecje samobójcze i choć utrudnia ona życie to pozwala jakoś przetrwać. Nie wiem jak jest naprawdę, bo mówię to co wyczytałam. A to, że jestem sceptycznie nastawiona do leków to chyba nie jest żaden problem. Raz brałam taką mieszankę która doprowadziła mnie na skraj samobójstwa. Więc jak mam wierzyć w ich lecznicze działanie? Owszem, teraz po zmianie leków jest dobrze, ale na jak długo? Nie chcę uzależniać swojego życia od tabletek. Chciałabym je rzucić i żyć jak każdy zdrowy, normalny człowiek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez jaaa 27 gru 2007, 14:04
ja szczerze mowiac sobie zylam ponad 4 lata nie wiedzac ze mam dystymie- dopiero teraz sie dowiedzialam

moze moja postac dysymii jest bardzo lagodna
poprosrtu mam tylko doly czeste i jakies czarnowidztwa i mniej checi na wyjscia ze znajomymi- lęków juz nie mam od lat a jak juz to sekundowe
wiec mysle ze kazdy przypadek mozna osobno analizowac pod wzgledem leków itd
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez dystymik 27 gru 2007, 19:49
laven napisał(a):O co wy się tak oburzacie? Czy to naprawdę jest wystarczający powód by na mnie naskakiwać? Czy ja wam coś złego powiedziałam? Obraziłam, poniżyłam? No, litości. Czas dorosnąć. Nie musicie mi mówić czym są lęki, depersonalizacja czy derealizacja. Sama od 2 lat leczę się z ciężkiej depresji endogennej. Więc nie musicie mi mówić co czuje osoba chora. A z tego co wyczytałam, to przy dystymii rzadko pojawiają się tendecje samobójcze i choć utrudnia ona życie to pozwala jakoś przetrwać. Nie wiem jak jest naprawdę, bo mówię to co wyczytałam. A to, że jestem sceptycznie nastawiona do leków to chyba nie jest żaden problem. Raz brałam taką mieszankę która doprowadziła mnie na skraj samobójstwa. Więc jak mam wierzyć w ich lecznicze działanie? Owszem, teraz po zmianie leków jest dobrze, ale na jak długo? Nie chcę uzależniać swojego życia od tabletek. Chciałabym je rzucić i żyć jak każdy zdrowy, normalny człowiek.


Nie oczekuj, że po tym, jak napisałaś, że nasza choroba jest łagodna i można sobie z nią poradzić samemu a leki to dla cięższych przypadków, będziemy Cię wielbić i dziękować za sprowadzenie na ziemię - jak już wspomniałem wyżej, to było trochę takie "weź się w garść, inni mają gorzej" - a pamiętaj, że dla każdego jego własne cierpienie jest najgorsze. Dystymia jest bardzo podstępna - trwa latami i można się do niej przyzwyczaić myśląc, że TAK jak sie czujesz to JEST NORMALNIE - ja dopiero jak dostałem leki przypomniałem sobie co znaczy cieszyć się drobiazgami, śmiać i nie widzieć wszystkiego w czarnych barwach. Ludzie, którzy mnie poznali, gdy miałem dystymię stwierdzili 'ej!ty jednak nie jesteś beznadziejnym pesymistą' - i co powiesz na to?Może objawy nie były jakoś bardzo bardzo nasilone, ale trwały latami a to naprawdę potrafi zmęczyć i odebrać (dosłownie) chęć do życia. Do tego lęk który towarzyszy dystymii...Teraz mam lekki nawrót i zaczęły mi po głowie chodzić mało fajne pomysły na wspomnienie tego co przeżywałem jeszcze nie tak dawno, w obawie że znów będzie to samo...Podsumowując - zrozum nasze oburzenie. Pozdrawiam.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 gru 2007, 21:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do