Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez RaFo 10 sty 2012, 13:09

Witaj Rafo - aż się mi pytanie nasuwa od razu - nie trafiłeś dotąd do żadnego psychoterapeuty? na żadną terapię ? :shock:

Ps:)masz typowe objawy i lęki nerwicy, ja też miałam podobne lęki no i było to związane z zarabianiem, utrzymaniem się, i pracą :D


nie trafiłem bo nie mam czasu, poza tym jak miałem atak to o ironio pracowałem w szpitalu i z lekarzy to tylko kardiolog starał mi się pomóc - reszta mówiła Panie Rafale to stres musi Pan odpocząć ... ;) jakoś walczę - 2 razy zmieniałem pracę i to też pomaga - sam fakt że udało mi się zmienić pracę i ktoś chciał mnie zatrudnić potrafi podbudować ;)

Moja żona w zasadzie nie wie że mam nerwicę bo już zapomniała o ataku i czasem wspomina że kiedyś mnie tam sparaliżowało więc mnie nie zmusza żebym gdziekolwiek musiał iść :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 sty 2012, 10:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 10 sty 2012, 15:50
Thazek nie przeinaczaj :smile:
kaka1 dziękuję za zrozumienie,cały czas się rozglądam za paniami i brzydki nie jestem ale jak spotkam jakąś fajną to zaraz zamykam się w sobie i nic sensownego nie mogę powiedzieć.A tu trzeba działać,no po porostu porażka.No i ci co mają nerwice natręctw to wiedzą że nie łatwo jest iść i podrywać,zwłaszcza jak jakiś lek się wkręci.Nie wiem jakim cudem ale byłem blisko z paroma fajnymi dziewczynami(ale one nic nie rozumiały) podświadomie sobie mówiłem i tak nic z tego nie będzie bo która by chciała takiego z nerwica natręctw.Wiecie jak się o nas mówi,polska to jeszcze zacofana jest.Myślę że można by było stworzyć związek ale tylko wrażliwą kobietą.
Inne nic nie kumają,raz spotkałem taką dziewczynę co wszystko na opak rozumiała,ja nic złego nie powiedziałem ona coś sobie wkręciła i zaczęła mi dogryzać,szydzić przy znajomych że wrażliwy jestem.Znam te tematy,kuzyn zaraz oczywiście zaczyna ze mnie szydzić-normalie co za matoły z nich :smile: .Jeden ze znajomych najbardziej wyrozumiały ale też nie kumał powiedział-''chociaż kumaty jesteś''.No normalnie poczułem się jak jakieś piąte koło u wozu.Naprawdę trzeba uważać z kim się przebywa bo prostaków i takich co by chcieli wykorzystać to że ktoś jest w tej chwili ''osłabiony''.Nie raz się przekonałem że nawet mając tą chorobę ktoś z własnej rodziny będzie chciał cie wyszydzić,wykorzystać.Ale jest coś dobrego w tym że wiesz kto jest twoim przyjacielem a kto zwykłym obwiesiem czekającym tylko na najmniejsze potkniecie.
No trochę zboczyłem z tematu,ale co ważne trzymajcie za mnie kciuki abym jakąś fajna wrażliwą kobię poznał :D

-- 10 sty 2012, 15:19 --

RaFo napisał(a):

Witaj Rafo - aż się mi pytanie nasuwa od razu - nie trafiłeś dotąd do żadnego psychoterapeuty? na żadną terapię ? :shock:

Ps:)masz typowe objawy i lęki nerwicy, ja też miałam podobne lęki no i było to związane z zarabianiem, utrzymaniem się, i pracą :D


nie trafiłem bo nie mam czasu, poza tym jak miałem atak to o ironio pracowałem w szpitalu i z lekarzy to tylko kardiolog starał mi się pomóc - reszta mówiła Panie Rafale to stres musi Pan odpocząć ... ;) jakoś walczę - 2 razy zmieniałem pracę i to też pomaga - sam fakt że udało mi się zmienić pracę i ktoś chciał mnie zatrudnić potrafi podbudować ;)

Moja żona w zasadzie nie wie że mam nerwicę bo już zapomniała o ataku i czasem wspomina że kiedyś mnie tam sparaliżowało więc mnie nie zmusza żebym gdziekolwiek musiał iść :)


RaFo ja tak samo się oszukuję,ale nie ma nic złego w tym aby pójść do lekarza po pomoc.Sam jestem zmotywowany aby iść i się wyleczyć.Ja muszę poczekać bo przebywam na razie za granicą.Dla mnie wyleczyć się to spełnienie marzeń i nie pozwolę aby jakieś głupie gadanie nie rozumnych ludzi mi w tym przeszkodziło.Kiedyś bardziej się przejmowałem co inni mówią-wiadomo presja jest ale co ważne to tylko choroba a obcy jak to się mówi ''dzieci mi nie nakarmią''zmierzam tylko do tego że nie ma się czego wstydzić. :D
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 10 sty 2012, 16:54
RaFo napisał(a):


nie trafiłem bo nie mam czasu, poza tym jak miałem atak to o ironio pracowałem w szpitalu i z lekarzy to tylko kardiolog starał mi się pomóc - reszta mówiła Panie Rafale to stres musi Pan odpocząć ... ;) jakoś walczę - 2 razy zmieniałem pracę i to też pomaga - sam fakt że udało mi się zmienić pracę i ktoś chciał mnie zatrudnić potrafi podbudować ;)

Moja żona w zasadzie nie wie że mam nerwicę bo już zapomniała o ataku i czasem wspomina że kiedyś mnie tam sparaliżowało więc mnie nie zmusza żebym gdziekolwiek musiał iść :)


Rafo - niestety jak chcesz się wyleczyć, nic nie pomoże, jedynie dobra psychoterapia, bez tego nie przejdzie :oops:
a co do lekarzy, to lekarz każdej innej specjalizacji ( od psychiatrii czy psycholog ) nie kuma nerwicy, oni tak do końca nie rozumieją że my tak strasznie możemy cierpieć i nam nie pomogą, dlatego radzę terapię, będzie lżej :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marzena2012 10 sty 2012, 17:48
Witajcie:)właśnie się zalogowałam.Od sierpnia choruję na nerwicę lękową o podłożu depresyjnym.Od półtora miesiąca chodzę na terapię na razie nie jest lepiej a czasami wydaje mi się że jest gorzej.Mam napady lęku i próbuje go w sobie oswajać.napiszcie proszę jak sobie radzicie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 sty 2012, 17:39

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 10 sty 2012, 17:54
To super że poszłaś na terapię,ja jakoś do przodu.Dopiero zamierzam iść na terapię bo jestem teraz za granicą.
Ja tą nerwicę mam od bardzo dawna,ciekawi mnie jak wcześniej u Ciebie było,bo ja tą swoją mam od bardzo dawna.
Czu przed sierpniem nić na to nie wskazywało?
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 10 sty 2012, 19:03
ja się boję, że mam arytmię, albo będę mieć... wiem, że sobie nie pomagam myśląc o tym, ale lekarz nie chce mnie skierować na żadne inne badanie poza ekg. a ja się zamartwiam. nie mam pojęcia ile badanie może kosztować prywatnie, chodzi mi np o holter albo echo serca
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 10 sty 2012, 23:30
blue valentine a co na to twój psycholog,może to tylko nerwica
pozdrawiam
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 10 sty 2012, 23:38
Tomek082 napisał(a):blue valentine a co na to twój psycholog,może to tylko nerwica
pozdrawiam


to tylko nerwica - uważajcie z tym powiedzeniem :D
kiedyś mi lekarz pierwszego kontaktu powiedział że wolałby mi leczyć wrzody żołądka, czy właśnie arytmie, niż nerwicę bo to jest ciężkie do wyleczenia, i miał rację , męczę się już 13 lat :oops:
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 11 sty 2012, 00:21
Ja także żyję z tą "tylko nerwicą" od ok.30 lat. Oczywiście były długie przerwy w atakach, ale nigdy, tak naprawdę, nie czułam się normalnie :mhm: , właściwie co to znaczy???
Wiem, że to moje chore myśli utrudniały mi życie, ale taka się urodziłam, od dziecka miałam emocjonalne problemy, czułam niedosyt miłości matczynej, z czego, być może, moja Mama nawet nie zdawała sobie sprawy...
To były inne czasy...
Walczcie o siebie, o swój spokój, szukajcie pomocy, właściwych terapii...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 11 sty 2012, 01:14
Wiecie co tak na poczatku opisze dzisiejszy dzien: a wiec wczorajsza noc byla kompletnie do bani... myslalam ze umre... juz mialam wrazenie jakby odplywala nie moglam w ogole spac jak zamykalam oczy to wydawalo mi sie ze peknie mi cos w glowie <nie bolala mnie glowa> czulam takie ciagniecie i delikatne mrowienie konczyn, obudzilam sie wczesnie bo musialam jechac z kotem do weterynarza i jak otworzylam oczy i chcialam wstac myslalam ze padne... ze nie dam rady wstac bo zemdleje i umre... caly dzien sie dziwnie czulam, taka jak nie ja... ciagle myslalam ze umre, ze zemdleje ze cos mi bedzie bo w glowie mnie ciagnie, lupie i sciska.. a kreci mi sie w chwili jak sie zapatrze na cos lub szybciej odwroce glowe, ale ciagle mialam wrazenie ze drza mi rece i mrowia nogi tak jak teraz gdy siedze i pisze do was;/ i ciagle ale to ciagle mi sie wkreca ze mam cos powaznego z glowa....


[/b]Rafo[/b] witam :) ojj jak ja bym miala taki atak jak ty to nie wiem czy bym mogla teraz normlanie funkcjonowac bo ciagle bym sobie wyobrazala ze mnie to samo spotka.... ale wydaje mi sie ze chyba pogadac z zona i powiedziec jej ze mecza cie takie mysli, a czy mozesz normlanie sypiac czy tez masz problemy z zasypianiem?

Kaka1 Tomek082 jakubkowa rozumiem was dwoje pierwszych wypisanych ;) mimo ze ja mam meza ktory niby cos tam rozumie, dobrze mieć kogos bliskiego przy sobie ktory choc moze nie wiele rozumie wyslucha nas.. ale znowu we mnie najgorsze jest to ze jak sie juz zle czuje to ja wszystkim to mowie... tzn wszystkim z ktorymi przebywam <rodzice, rodzenstwo, przyjaciele i kuzyn a maz to na pierwszym miejscu> nie wiem co ja chce osiagnac tym ze kazdemu opowiadam "jak zle sie czuje", nie wiem bo mysle sobie ze jak im powiem co akurat w danym momencie mi jest to wrazie co jakby mi sie cos stalo to powtorza to lekarza ze sie skarzylam na to.... piszecie ze nie macie tak bliskiej osoby cos typu partner do ktorego mozna byloby sie wtulic ale czy szukacie nadal czy przestalicie tylko dlatego ze kilku wczesniejszych nie zaakceptowalo waszego 'nerwiczego stanu' ??? jakubkowa wypisalam tez ciebie bo tak sie zastanawiam juz kolejny raz czytam ze Ty i ktos inny rozszedl sie ze swoim mezem i szczerze mowiac boje sie o swoje malzenstwo, o to ze w koncu mojemu mezowi zacznie przeszkadzac to ze czasami jestem dziwna choc od tygodnia CIAGLE mam atak zwiazany z glowa i sama juz gadam bez sensu mezowi ze umre bo tak mi sie dzieje a on tylko ciagle mnie opiepsza ze gadam takie glupoty, choc czasami zdaza mu sie powiedziec w zlosci ze gdybym nie siedziala dlugo przy komputerze czy tez kladla sie spac o normlanych porach to nie czulabym sie tak jak sie czuje... czy to juz jakis sygnal? nie wyobrazam sobie zycia bez meza choc jestesmy ze soba tylko <A moze juz az, mimo mlodego wieku> 7 lat, wiadomo sa miedzy nami klutnie i ciche dni ale nie chce sie rozstac z nim przez to ze prawdopodobnie mam nerwice....



wiecie co tak bardzo bym chciala poznac kogos na zywo tak w realu kto ma takie same problemy jak ja, mysle ze chyba bylaby to dobra terapia gdybysmy wzajemnie rozmawiali i wspierali sie a moze i nawet wspolnie chodzili na terapie.... :)
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kaka1 11 sty 2012, 08:17
Gwiazdka to nie tak - mi nerwica zaczęłą się 3-4 lata temu przy rozwodzie - wtedy myślłam, że wyleczyłam się z nij - niestety teraz wróciła. Zaraz po rozwodzie to ja jakoś nie miałam ochoty na jakikolwiek związek bo byłam anty nastawiona na facetów. Poźniej coś tam jakieś dwa epizody miałam ale to były znowu totalne pomyłki. Dopiero tak od połowy 2011r. stwierdziłam, że jednak fajnie byłoby mieć kogoś z kim można wyjść do kina, wyjechać, przytulić się, pomilczeć itp. Niestety z racji tego, że zamknęłam się w sobie, nie chodzę nigdzie, ogólnie nie należe do osób , które altwo zawierają znajomości nic nie robię , zeby tą sytuacje zmienić i nie być sama tylko narkęcam sie jak idiotka, ze ja taka sama jestem, ze chciałabym z Kimś byc itd.
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
28 paź 2011, 13:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez RaFo 11 sty 2012, 09:37
ojj jak ja bym miala taki atak jak ty to nie wiem czy bym mogla teraz normlanie funkcjonowac bo ciagle bym sobie wyobrazala ze mnie to samo spotka.... ale wydaje mi sie ze chyba pogadac z zona i powiedziec jej ze mecza cie takie mysli, a czy mozesz normlanie sypiac czy tez masz problemy z zasypianiem?


Czasem mam problemy z zasypianiem ale jakoś sobie radzę - po ataku nie mogłem zasypiać ok 2 lat (bałem się kłaść spać bo sobie ubzdurałem że jak się położę to już nie wstanę bo dostanę zawału - kończyło się tym że zasypiałem o 3 nad ranem i do pracy szedłem z zapałkami na powiekach) - potem zacząłem sobie jakoś z tym radzić - tłumaczę sobie że nic mi nie jest i że to są moje wymysły , próbuję myśleć o czymś przyjemnym (w pewnym momencie dostałem schizy że jak będę się seksował to zejdę na zwał bo nie dość że jak się kładłem to mi serce waliło jak głupie to jeszcze do tego dodatkowe doznania potęgujące doznania, podwyższone ciśnienie itp ;) - ciężko idzie ale można po jakimś czasie się tego "nauczyć" :) co do odstresowania jeśli ktoś ma wolny weekend polecam ... Ciechocinek - po prostu czad tam czas leci 2x wolniej, jak się patrzy na tych starszych ludzi naprawdę można się wyciszyć - w życiu bym nie pomyślał że taki zwykły Ciechocinek może tak odstresować - będąc tam wszystko miałem w d**pie ;P autentycznie - nawet moje dziecko z "motorkiem w dupie" nie potrafiło wyprowadzić mnie z równowagi :)
Pozdrawiam :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 sty 2012, 10:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 11 sty 2012, 12:10
@BlueValentine - echo serca u dobrego lekarza może być dość kosztowne. Jestem z Trójmiasta i robiłem u niejakiej dr Alaszewicz za 150 zł. Ale to najlepsza specjalista na Pomorzu. Nie muszę chyba dodawać, że okazało się, iż serca mam jak dzwon ;). Kazała mi się zgłosić do psychiatry z moimi problemami. A co do EKG, to prywatnie jest dość tanie. W każdym razie Evimed w Gdyni liczy sobie za nie wraz z opisem 25 zł. To chyba nie są duże pieniądze, a gwarantuję, że pozytywny wynik da Ci parę dni wytchnienia. Przede wszystkich trzeba się zgłosić do psychiatry, to podstawa. Ja od 3 tygodni biorę Seronil, od jakiegoś miesiąca Lorafen (staram się brać najmniej jak mogę, bo wiem, że istnieje ryzyko uzależnienia) i wiele uległo zmianie. Ataku paniki nie miałem od ponad 3 tyg. Więc da się z tym walczyć!

-- 11 sty 2012, 11:10 --

specjalistka*
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 11 sty 2012, 12:21
Tukaszwili napisał(a):Przede wszystkich trzeba się zgłosić do psychiatry, to podstawa.


ja się nigdy nie leczyłam u psychiatry, od 13 lat choruję, i korzystam tylko z psychoterapeuty :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości

Przeskocz do