Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martyna87 01 sie 2009, 09:16
Hej ja też mam takie problemy chociaż nie pracuje bo boję się iść do pracy choć wczoraj wyszłam sama 10 min drogi od mojego domu ale wyszłam sama :D inni się ze mnie śmieją że ja się cieszę ale dla mnie to radość chociaż na sam początek osoby która przez parę miesięcy nie wychodziła z domu :smile: przyznam się szczerze że nie sądziłam że tyle chłopaków ma tą nerwicę myślałam, że jest więcej dziewczyn że chłopców to prawie nie dotyczy ale się myliłam, :smile: JESTEM Z WAMI :smile: :D jakoś to wszystko musi się nam ułożyć. Ciżęko mi będzie wychodzić na miasto bo jeszcze mnie to nie czeka ale już niedługo..... :cry: zobaczymy. Wydaje mi się że nerwica lękowa u niektórych osób ma trochę inne objawy, ale co tam i tak wiemy co przeżywamy za horrory i się rozumiemy :D cieszę się, że możemy tu popisać chociaż :smile: Pozdrawiam Was ;) .
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 lip 2009, 11:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Stokrotka70 03 sie 2009, 10:41
Witajcie! Niezmiernie się cieszę, że trafiłam na to forum. Też cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną i agorafobię:( :cry:
Największym problemem dla mnie jest to, że boję się wychodzić z domu i boję się przebywać poza domem. Wczoraj wyszłam na chwilę przed blok i oddaliłam sie zaledwie 20m jak już mnie dopadła panika. Po takim doświadczeniu miałam "dołek" ale wskoczyłam po prostu na stepper i w ten sposób starałam się zagłuszyć żal, że "wszyscy mogą a ja nie..."
Wiem, że nie wszyscy mogą i bardzo chciałabym wymienić się doświadczeniami z wami i wzajemnie się wspierać.
Pomóżcie mi proszę! Pozdrawiam was cieplutko.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 sie 2009, 10:30

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martyna87 03 sie 2009, 12:12
Cześć "Stokrotko" jeśli chciałabyś popisać to nie ma sprawy też chętnie bym popisała z kimś otwarcie nie wiem czy chciałabyś to zrobić tu na forum czy poprzez gg, mail? czekam na znak pozdrawiam cieplutko :smile:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 lip 2009, 11:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasja 03 sie 2009, 17:45
czesc. jestem nowa na forum , nerwica dopadła mnie 10 lat temu, ataki były takie ze potrafiłam sama sobie z nimi radzić, no i nie wiedziałam ze to nerwica. pięc lat temu przeszłam operacje tarczycy i miało być juz super a tu coraz bardziej żle. Pierwsze poważne uderzenie nerwicy lękowej miałam 4 lata temu bałam się zostać sama w domu , ale równiez bałam się z niego wyjśc, bałam sie zejść sama do piwnicy, dostałam leki , terapia i miałam względny spokój przez 3 lata az do maja tego roku. nerwica uderzyła ponownie i to z taką siła że myślałam że to koniec, ataki nie były juz tak jak kiedyś polegające na uczuciu duszenia sie i tego że zaraz stracę przytomnność, było gorzej, serce mi waliło nierówno i jak szalone, całe ciało zaczyna mi drętwieć szum w uszach i głowie, suchość w ustach, cała drże ,jest mi gorąco i zimno, . miałam zrobione wszystkie badania , wyniki i z punktu widzenia lekarzy wszystko jest ok. postanowiłam dzis do Was napisac bo proszę o pomoc , czy ktoś miał takie objawy jak ja i jak sobie z nimi radzi. rano jak wstałam poczułam silny ból połaczony z mrowieniem lewej ręki, póżniej mrowienie przeszło na głowe i ustapiło , po godzinie znów to samo . pojechałam na pogotowie bo myslałam ze tym razem to serce, a oczywiscie zapomniałam dodac ze byłam sama w domu.na pogotowiu wyniki, kroplówki EKG, i poza niskim tetnem- 45- 55 , wszystko jest ok. lekarz stwierdził ze tetno mam takie w wyniku brania dużych dawek psychotropów i ze powinnam je zmniejszyć. bębe wdzięczna jesli ktos mi pomoze kto ma takie same objawy jak ja. piszcie na maila lub forum . dziekuje i czekam.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Stokrotka70 03 sie 2009, 17:52
Martyno, dziękuję że mi odpowiedziałaś. Podaję mój nr GG 3895327.
Chętnie będę pisać i tutaj ze wszystkimi i z tymi, którzy maja ochotę pisać na GG.
Dzisiaj zbieram się od rana żeby wyjść chociaż na chwilkę z domu, chociaż postać pod klatką i niestety mam lęk przed lękiem czyli błędne koło, którego nie potrafię przerwać. Wiem, że jak się nadludzko przezwyciężę to jakoś zejdę na dół a potem agorafobia będzie mnie straszyła i wrócę w jeszcze gorszym nastroju :cry:
Ja to przerwać? Ja znam tylko jeden sposób: Xanax czyli równie błędne koło z uzależnieniem w roli głównej. I tak źle i tak niedobrze. Poradźcie coś...
kasju, widzę, że dołączyłaś do nas. Cieszę się, że poruszasz temat lęku bo jest on mi bliski i obecny w moim życiu na codzień... niestety.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 sie 2009, 10:30

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martyna87 03 sie 2009, 18:54
Kochana "Kasju" będę do ciebie pisać Kasiu jeśli nie masz nic przeciwko łatwiej mi będzie ja miałam identyko co ty te same dosłownie objawy jeśli chciałabyś popisać oraz inne osoby podaję maila malutka249@amorki.pl Na forum oczywiście też będę zaglądać , ale dziś czasu nie mam zbytnio juterko coś napiszę na pewno Pozdrawiam Cię i innych bardzo gorąco 3majcie się Kochani ;) :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 lip 2009, 11:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Stokrotka70 03 sie 2009, 19:56
Hej kochani, to znowu dzisiaj ja. Tym razem dobre wieści. Wyszłam przed blok i poszliśmy (bo byłam z rodzinką) naokoło bloku i potem trochę w prawo ( tak troszeczkę; ale zawsze:) i podeszła do mnie znajoma i chwilkę pogadałyśmy i potem troszkę (ale malutko) w lewo i jednak zawróciliśmy . Ale najważniejsze, że nie miałam napadu paniki jak wczoraj!!! Hurra!
Jutro też spróbuję. Teraz wiem, że błędem było zakładać, że dopadnie panika bo akurat dzisiaj nie :P
Fajnie, że mogę się tutaj pochwalić moimi "drobnymi kroczkami". Bądźcie ze mną i wspierajcie mnie. Bardzo tego potrzebuję.Moja nerwica wlecze się już ponad 20 lat ale ja nie chcę tracić nadzieji, że wyjdę z niej, że będę wychodzić z domu i pójdę do pracy :smile:
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 sie 2009, 10:30

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tynka92 03 sie 2009, 22:22
No i super! Tylko dalej trzymać takie pozytywne nastawienie :D
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasja 04 sie 2009, 10:28
DZIĘKUJE ZA WSPARCIE, CHCĘ POZNAĆ LUDZI KTÓRZY PRZECHODZĄ TO PIEKŁO, MAJĄ TAKIE SAME OBJAWY JAK JA. NIE WIEM JAK SOBIE Z NIMI RADZIĆ. POZDRAWIAM WSZYSTKICH.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Jadis 04 sie 2009, 12:12
to, co teraz napiszę, kieruję do osób, które tutaj pisały o problemach z atakami paniki w pracy i tym, że chcecie ją zmieniać albo boicie się reakcji innych: najlepiej jest od razu powiedzieć szefowi i współpracownikom, że się czasem możecie źle czuć, opiszcie jak to jest. ja tak zrobiłam jak dostałam pracę, powiedziałam, że to nic strasznego, tylko czasem może być tak, że będę musiała wyjść na świeże powietrze albo posiedzieć w łazience. wiecie jak zareagowali? spytali czy będą mogli mi jakoś pomóc jak to się zdarzy.
ludzie naprawdę nie są tacy źli. często jest wokół nas więcej życzliwości niż nam się wydaje.
jeśli boicie się powiedzieć, że macie ataki paniki, to powiedzcie, że macie ataki klaustrofobii ;) ludzie częściej to rozumieją niż jakieś cuda-niewidy z paniką ;)

[Dodane po edycji:]

a tak abstrahując od poprzedniego postu: czy zdarza Wam się mieć ataki, gdy się najecie? bo ja gdy się porządnie najem, to czasem mam ataki paniki, szczególnie w restauracji albo gdy jestem na imprezie rodzinnej albo w jakiejś grupie osób. po prostu coś w żołądku zaczyna stawiać opór, i często wtedy nagle robi mi się gorąco i niedobrze, i muszę wyjść. kiedyś przez to nie mogłam zjeść nawet połowy obiadu. teraz wystarczy, ze się przejdę kawałek i jest lepiej.
Jadis
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martyna87 06 sie 2009, 20:16
Cześć wszystkim wiecie co?? nie wiecie ;) to ja wam powiem dziś znowu wyszłam sama trochę dalej i się udało!!!! ;) gorzej będzie z wyjściem na miasto, ale co tam zobaczymy jak to będzie w sobotę idę do kardiologa zobaczę co mi powie i się tu pochwalę ;) pozdrawiam wszystkich :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 lip 2009, 11:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ela71 06 sie 2009, 23:10
Od lutego tego roku muszę zyć ze swiadomoscia, że mam nerwicę lękową. Starm się z nia walczyć z róznym skutkiem. Ostatnio, poddałam sie i zaczęłam brać lek o nazwie Sertogen - rano 1/2 tabletki a na wieczór dodatkowo to co juz brałam - Hydroxizinum. W tej chwili czuje sie niezbyt, atak goraca, ściśniety żołądek. Modlę się, by zasnąć i obudzić sie rano. Rano chadzam na tzw "kijki", ale juz zdarzyło sie, ze nie mogłam wejśc do lasu: duszno, ciemno przed oczami, musiałam wrócic do domu. Jutro mam pojeździc rowerem i nie wiem co z tego bedzie. Czy ktoś brał ten lek, jakie ma z nim doświadczenia? Chodzi oczywiście o Sertogen.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 sie 2009, 22:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martyna87 07 sie 2009, 08:44
ela71 napisał(a):Od lutego tego roku muszę zyć ze swiadomoscia, że mam nerwicę lękową. Starm się z nia walczyć z róznym skutkiem. Ostatnio, poddałam sie i zaczęłam brać lek o nazwie Sertogen - rano 1/2 tabletki a na wieczór dodatkowo to co juz brałam - Hydroxizinum. W tej chwili czuje sie niezbyt, atak goraca, ściśniety żołądek. Modlę się, by zasnąć i obudzić sie rano. Rano chadzam na tzw "kijki", ale juz zdarzyło sie, ze nie mogłam wejśc do lasu: duszno, ciemno przed oczami, musiałam wrócic do domu. Jutro mam pojeździc rowerem i nie wiem co z tego bedzie. Czy ktoś brał ten lek, jakie ma z nim doświadczenia? Chodzi oczywiście o Sertogen.
cZEŚĆ Elu!! ja brałam te leki sertagen zaczął działać ale po miesiącu lekarz tak mi mówił ale czułam że działa wcześniej, ten drugi lek brałam na noc ale tylko wtedy kiedy serce mi dokuczało i miałam lęki dziwne , duszności brałam go spałamaaaaammmmmmm jak Aniołek :D :D :D tego sertagenu przez pół roku brałam bo paczka na m-ąc dobrze się czułam ale to już psychika robi naprawdę uwierz , że teraz od prawie roku nie biorę żadnych tabletek no! na serce bo muszę tak lekarz powiedział :D ale parę dni temu dostałam lęki wieczorem więc wzięłam ten lek hydro.....coś tam :D dostałam duszności jeszcze gorzej się czułam a wiesz dlaczego?? dlatego że se to wkręciłam :D tak działa psycha :D nie biorę teraz żadnych choć mam duszności zawroty lekceważę to bynajmniej się staram :D Słuchaj jedź na te rowery!!!!!!!!! obowiązkowo!~!!!!!!!!!! w ogóle się nie przejmuj tą głupią chorobą to tylko psychika, ja też robiłam na początku tej choroby tak "a tam pójdę tam już nie , a nie chce , boje się itd itp" nie zamykaj się w domu bo spotka cię to co nas!!!!!!! nie poddawaj się!!!!!!!! wiesz używam tych wykrzykników bo NIE CHCE ŻEBY kolejna osoba cierpiała przez to gówno! no to na tyle :D pozdrawiam trzymaj się cieplutko i NIE PODDAWAJ SIĘ KOBIETO :smile: !!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 lip 2009, 11:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez czary_mary 07 sie 2009, 18:28
witam, to forum znalazłam przez przypadek, chociaż na nerwicę choruje już prawie 10 lat. Dobrze,że jest takie miejsce ,gdzie można porozmawiać z ludźmi, którzy maja podobne problemy jak ja..w realu o takich ciężko, niestety.. Moja choroba jest dla mnie moim przekleństwem. Czasami jest gorzej, czasami lepiej...z przerażeniem stwierdzam,że boję się już tak wielu rzeczy,że nigdy nie będę mogła normalnie funkcjonować a co najgorsze boję się,że przez to osobą, na której tak bardzo mi zależy, po prostu odejdzie...Studiuje, pracuje, staram się normalnie żyć,największym problemem zawsze były dla mnie podróże a obecnie także nie wyobrażam sobie sama zostać w domu, szczególnie po zmroku.Kiedy już nie mam wyjścia i muszę to zrobić najczęściej dostaję napadu paniki i po prostu w oczach innych wychodzę na idiotkę.. Są dni ,kiedy radze sobie całkiem dobrze..Motywuje mnie to ,że nie mogę siedzieć bezczynnie, muszę cos w zyciu osiągnąć,jakoś przeżyć to co zostało mi dane...staram się wtedy po prostu nie myśleć,zając się zupełnie błahymi sprawami... Nie ma skutecznego lekarstwa na lęki, szkoda. Wiem tylko,że lepiej czułabym się,gdyby nerwica była chorobą postrzeganą przez ludzi jako coś co może się przydarzyć każdemu a nie tylko tym najsłabszym, co często kojarzone jest z psychicznie chorymi...Szkoda ,że w Polsce ludzie mają do tego takie podejście..
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 sie 2009, 17:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do