Co się dzieje?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Co się dzieje?

przez Barrios 03 lut 2012, 20:15
Witam wszystkich,

to mój pierwszy post, ale nie piszę go w dziale powitań, bo mam wrażenie, że to nie jest miejsce na moję wątpliwośći, a może znowu się mylę i wszystko mi się miesza. Chciałbym przedstawić tutaj swój przypadek i ewentualnie otrzymać jakieś rady czy wskazówki.

Mam 27 lat. Ok trzy tygodnie temu miałem najdziwniejszą sytuację w życiu. W godzinach wieczornych miałem zamiar obejrzeć sobie film w TV i przy tym zapalić trochę trawki. Nie jestem użytkownikiem praktycznie żadnych narkotyków ani środków odużających. Trawę paliłem często w liceum czyli wiele lat temu. Na studiach, w ciągu 5 lat, zdarzyło mi się to może ze 4-5 razy. Wracając do tematu, po kilku zaciągnięciach się poczułem, że zaczyna mi się robić źle. Jakby słabo, serce zaczęło walić mi bardzo szybko, potem jakby nieregularnie. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Zacząłem chodzić po pokoju tam i spowrotem, żeby tylko się uspokoić, nie mogłem ani leżeć ani siedzieć, cały czas problemy z sercem i uczucie strachu, którego nie mogłem przezwyciężyć. Cała ta sytuacha trwała praktycznie całą noc, bo nie mogłem spać, czułem się tak źle jak nigdy. Dopiero rano, ok godziny 7 udało mi się zasnąć i przespać kilka godzin. Następnego dnia czułem się oczywiście lepiej niż w nocy ale daleko było mi do normalnego stanu. Cały czas się bałem, że coś złego mi się stało. Opowiedziałem o tym mojemu koledze, który dzień później dostał podobnych objawów, a lekarz do którego poszedł tego samego dnia, stwierdził u niego migotanie przedsionków, które jednak tego samego dnia ustały i jak dotąd nie pojawiły się ponownie, wszystkie wyniki badań które robił kolega (ekg, ekg holter i echo ) wyszły mu dobre. Zdarzyło mu się jeszcze 3-4 razy palić trawkę (tą samą), po której się źle czuł, ale jakiekolwiek negatywne odczucia nie pojawiły się. Dodam, też, że paliło ten towar wiele osób i nikt nie miał problemów. Po tej historii, postanowiłem udać się do lekarza.

Na wizytę umówiłem się dopiero w trzeci dzień po strasznej nocy. Opisałem lekarzowi swoją przygodę, ten zbadał mi cisnienie (wyszło mi trochę wysokie, w górnych granicach normy) i wysłał na ekg, które zrobione tego samego dnia nic nie wykazało. Następnie zasugerował, że może powinieniem założyć sobie aparat holtera i dzięki temu będzie wiadomo co się dzieje z moim sercem przez całą dobę. Aparat założyłem dwa dni później i zdjąłem po 24h. Na odczyt musiałem poczekać do poniedziałku. Co się okazało? Właściwie nic. Brak arytmii, jakaś jednorazowa nieregularność, wszystko w normie. Humor zaczął mi się poprawiać pomyślałem, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem w tydzień po nocnym ataku, siedząc na zajęciach studiów podyplomowych, coś zaczęło się dziać. Poczułem się nagle jak w tunelu który oddala mnie od wykładowcy. Serce zaczęło walić mi jak oszalałe, miałem problem z oddychaniem. Nie muszę mówić, że pojawił się paniczny strach/lęk. Wziąłem swoje rzeczy i natychmias pojechałem do domu, z myśla, że zaraz mi się polepszy. Niestety w domu nie było lepiej, nie mogłem nawet stać, było mi strasznie. Do tego mrówiła mi szczęka, szyja i kark. Miałem wrażenie, że cały się trzęsę. Z siostrą pojechaliśmy na pogotowie, tam opisałem swoje objawy. Zrobili mi EKG i pobrali krew i kazali czekać 2 godziny. Dostałem Hydroxyzine i jakiś płynny lek, ponoć na serce. Po dwóch godzinach, zostałem ponownie wezwany, i ponownie zrobiono mi EKG. Wyniki badania krwi, okazały się w normie, dwa razy robione EKG też. Na pytanie lekarza, co to mogło być, dostałem odpowiedź: "może nerwy". Lekarz polecił mi też wizytę u lekarza rodzinnego. Tak, że zrobiłem i kilka dni później byłem już zarejestrowany.

Lekarce opowiedziałem historię: problemy z oddychaniem, zawroty głowy, serce itp. Dostałem skierowanie na ponowne badanie krwi i rtg klatki piersiowej. Wyniki były po 3 dniach i dowidziałem, się, że wszystkie są dobre. Pani ponownie skierowała mnie do kardiologa i poleciła badanie ECHO serca, ale powiedziała mi, że daje to skierowanie, żebym wyeliminował serce, jako przyczynę moich zmartwień bo jej to wygląda trochę na nerwicę. Przepisała Hydroxyzine, gdybym dostał atak.

Na wizytę u kardiologa umówiony jestem dopiero na 22 lutego, wcześniej nie mam gdzie.

Mimo, że wyniki mam dobre, to nie czuję się zdrowy. Cały czas myślę o tych moich przejściach, niemożność normalnego oddychania męczy mnie od rana do wieczora. Dwa razy zdarzyło się, że niewielki atak paniki (tak to sobie roboczo nazywam) zdarzył mi się w sytuacjach no, nie stresowych. W ogóle myślałem o czym innym. Zaczyna się to w ten sposób, że serce mi zabije innym rytnie przez ułamek sekundy i pojawia się dławiący strach, że znowu zaczyna się atak. Mam nawet wrażenie, że jak rano mam dobry humor, to po południu i wieczorem objawy się nasilają. Jestm po studiach, szukam aktualnie pracy i te moje dolegliwości powodują, że praktycznie nie mogę normalnie funkcjonować. Pojawiają się nowe oferty pracy, a ja nawet na nie nie reaguję, bo myślę, że dostanę znowu jakiegoś ataku podczas rozmowy. Mam czasami takie uczucie, że jeśli z tego nie wyjdę, to moje życie zawali się całkowicie i strasznie mnie to dobija.


Teraz mam kilka pytań do was (jesli ktokolwiek przeczytał tego długaśnego posta).

Czy w trawie mogły być jakieś chemikalia, które uszkodziły serce/inne organy i powodują takie dolegliwości? Czy można na to zrobić jakieś badania?
Czy to jest w ogóle sprawa nerwów, czy może jednak sercowa czy inna?
Czy miał ktoś podobny zestaw objawów?
Czy dobre wyniki echo serca będą znaczyć, że jestem zdrowyi tylko nadszarpnąłem sobie nerwy?


Pozdrawiam wszystkich i przepraszam za przydługi teks, ale jego napisanie, też sprawiło mi trochę problemów.

B.

-- 04 lut 2012, 12:17 --

Ciężka noc za mną, zasnąłem dopiero koło 5 rano. Od rana czuję się kiepsko, serce mocno wali mi dość szybko, ktoś wie jak je uspokoić? Nie chcę brać znowu Hydroxyzyny.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
03 lut 2012, 19:12

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do