Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Laima 19 wrz 2011, 21:19
Spylacz, róbta co chceta,znacie moje zdanie i oby to Cię nie skrzywdziło.

Też byłam taka modra.Zaczęłam sobie robić terapie na forum.Zapędziłam się daleko,cierpiałam bo jakże inaczej,tyle z tego dobrego,że dałam namiary mojej terapeutce i teraz nad tym pracuję na sesji (mam inne konto po tym).
Mój temat był jednak inny,chociaż zobaczymy jak dalej się pociągnie.Ciągle czytam,spoglądam i nie będę ukrywać przeraża mnie ten temat,boję się skutków,konsekwencji jakie Ty będziesz musiał ponieść.

Dobrze by było,żeby Monia się tu udzieliła,jej zdanie jest dla mnie cenne.Ja jestem na nie takim próbą.
Laima
Offline

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez EvilAngel22 19 wrz 2011, 21:37
Laima grochem o ścianę ... przeczytaj co napisałam ... bo czuję , że nie do końca przeczytałaś ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
19 lip 2011, 19:14
Lokalizacja
zachód

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Laima 19 wrz 2011, 21:41
EvilAngel22, ok. jaki dział medycyny reprezentujesz?

Co do reszty-mam to głęboko gdzieś.
Laima
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez EvilAngel22 19 wrz 2011, 21:48
dział medycyny ?
napisałam , że związana jestem z medycyną ;) i tyle na temat .
Off top się zrobił , może by tak usunąć te posty :)

czekam na dalszy ciąg Spylacz'a historii ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
19 lip 2011, 19:14
Lokalizacja
zachód

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 wrz 2011, 21:55
Spylacz, Wydarzenie, które opisałeś w poprzednim poście było zapalnikiem do uaktywnienia się zaburzeń lękowych u Ciebie. Już wtedy powinieneś trafić do psychiatry po skierowanie na psychoterapię, żeby poznać przyczyny , dociec źródła Twoich trudności. Bo jesteś ich nieświadom.
Szkoda, że tylko bawisz się tu w terapię grupową.
No, ...chyba, że traktujesz to jako zabawę, słuchasz rad forumowiczów, a potem się z tego śmiejesz.
Nie istnieje coś takiego jak terapia online, mam nadzieję, ze o tym wiesz.
Tu można podzielić się swoimi odczuciami, doświadczeniami, ale nie dobierać tego do głowy.
Forum ma charakter informacyjny, a swoje trudności przepracowywuje się na sesjach psychoterapeutycznych pod okiem kompetentnego terapauty.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Laima 19 wrz 2011, 21:56
EvilAngel22, ale masz jakieś uprawnienia terapeuty?
związane z medycyną to mogę być i ja i z psychologią też jako psychotronik,ale to za dalekie by to tak określać.

-- 19 wrz 2011, 21:57 --

Monika1974, dzia
Laima
Offline

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 19 wrz 2011, 22:04
Miałem to napisać jutro ale tak sobie pomyślałem, że szkoda czasu. Potrzebuję szybko się z tego otrząsnąć bo siedzę w domu w depresji i trzymam ciągle palec na tętnicy sprawdzając czy żyję :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why:

Lęki przejmują nade mną władzę
Po tym jak straciłem pracę w zakładzie produkcyjnym lęki opanowały moje życie i górowały nade mną przez jakieś 10 lat ograniczając mnie i sprawiając, że czułem się nic nie warty.
Nie przeszkodziły mi jednak w podjęciu kolejnej pracy. Owszem przeszkadzały mi ale miałem wsparcie ze strony swoich rodziców i dawałem radę. Moja kolejna praca a właściwie jej charakter był wynikiem lęków. Nie dałbym rady pracować na 8 godzin bo lęki miałem codziennie. Trafiła mi sie praca w dziale sprzedaży pewnej firmy, w której byłem zatrudniony na umowie agencyjnej i to ja decydowałem kiedy pracuję a kiedy nie. Żyłem wtedy z prowizji od sprzedanych produktów i żyło mi się bardzo fajnie.
Okazało się, że lęki dopadały mnie tylko rano a wieczorem byłem od nich całkowicie wolny. Mogłem więc umawiać się na spotkania sprzedażowe z klientami na godziny wieczorne. Takie godziny spotkań odpowiadały moim klientom i wkrótce okazało sie, że zaczynam odnosić sukcesy w sprzedaży. Na moje konto zaczęła wpływać coraz większa gotówka, co się urwało w najmniej odpowiednim momencie ale o tym następnym razem.
Pracując w swoim dogodnym systemie, rano jestem w domu. Żona w pracy, dziecko w przedszkolu a ja w domu z lękami. Nie miałem na nie sposobu. Nie pomagał żaden lek przypisany przez psychiatrę a o terapii nawet nie wiedziałem, że taka jest możliwa. W tamtym czasie chyba nie były one dostępne.
Siedzę więc w domu i męczę się. Ciągle słyszę w uszach bicie swojego serca, które podejrzewam o to, że jest chore - niesłusznie.
Było mi wtedy dość dobrze. Zarabiałem wcale nie małe pieniądze ale wszystko było nic nie warte bo miałem ciągłe lęki. Któregoś dnia kupiłem sobie piwo. Po jego wypiciu stwierdziłem, że leki ustąpiły i że czuję się dobrze. Znalazłem więc sposób??? Następnym razem podczas ataku wychlałem piwo jednym duszkiem - atak minął. I zaczęło się trzy miesiące piwkowania. Nadal jestem dobrym sprzedawcą, nadal jeszcze zarabiam kasę a nawet otrzymuję nagrodę honorową od firmy.* Niestety boję się wtedy wytrzeźwieć bo wiązałoby się to z powrotem lęków. Upijam się więc kilka razy w tygodniu - mój rekord to 12 piw w jeden poranek. Któregoś dnia postanawiam z tym skończyć i trzeźwieję. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po kilku dniach nie mogłem już wyjść z domu. Psychiatra przychodził do mnie do domu używając różnych podstępów abym go wpuścil - udawało mu się tylko dlatego bo choć w niego wątpiłem to jednak na niego liczyłem. Przynosił mi różne leki do domu. Po zażyciu jednego z nich przyszła mi do głowy myśl aby wyskoczyć przez balkon i skończyć tę męczarnię. Wygoniłem tę myśl szybko z głowy ale już więcej tego leku nie brałem i do dziś boję się leków. Wtedy psychiatra przypisał mi afobam. Początkowo mi on nie pomagał, dziś jednak wiem, że to dzięki temu lekowi wyszedłem dwa razy ze stanów ciężkiej choroby. Nigdy nie zażywałem więcej niż 0,5mg na dobę, bałem się większych dawek.
Wtedy właśnie miał miejsce mój pierwszy pojedynek z lękami. Kiedy przez kilka dni nie mogłem wyjść z domu, kiedy nie mogłem siedzieć w środku między żoną a córką, kiedy ciągle trzymałem palec na pulsie, postanowiłem że podejmę pierwszą próbę walki.
Moim pierwszym celem było zejście na półpiętro klatki schodowej. Udało się to za drugim razem. Za trzecim razem zszedłem wieczorem ( rano było to nie wykonalne), NA SAM DÓŁ KLATKI PRZED DRZWI WEJŚCIOWE! Następnym razem zdobyłem ławkę stojącą trzy metry od drzwi do klatki. W końcu dotarłem do sklepiku osiedlowego i kupiłem sobie w nagrodę piwo a dziecku cukierki kokosowe :)
Zaczynałem powiększać swoje terytorium. Niestety wtedy miałem jakieś dziwne ograniczenie ruchowo umysłowe. Wydawało mi się, że nie potrafię chodzić. Chodziłem owszem sprawnie ale myślałem , że mam na to za mało siły. Wsiadłem więc na rower i zacząłem nim jeździć. Okazało się, że na rowerze nie mam ograniczeń. Problem był jednak wtedy gdy musiałem z tego roweru zsiąść i wejść do sklepu czy banku. Pamiętam jak dziś, że miałem ochotę podjechać rowerem do okienka w banku :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
Nie dawałem rady wybrać pieniędzy z konta. Nie było jeszcze wtedy bankomatów. Musiałem więc wypisywać czeki, które ktoś z moich bliskich ( najczęściej ojciec) zamieniali na gotówkę.
Co ciekawe idąc do klienta, czy też rozmawiając przez telefon nie mam problemów. Wkrótce zacząłem więc znowu zdobywać kolejnych klientów dojeżdżając do nich na rowerze. Któregoś dnia wychodząc z domu klienta zauważyłem, że nie ma mojego roweru - A TO POLSKA WŁAŚNIE!!! Musiałem wrócić do domu na piechotę co nie było łatwe - odległość jakieś 300 m była bez roweru nie do przejścia! Pech chciał dla złodziei, że był wieczór, czyli pora dnia w której byłem wolny od lęków. Idąc do domu zauważyłem jak złodzieje wkladają mój rower do samochodu. Ja mam ataki lęku panicznego co nie znaczy, że jestem tchórzem. Przeciwnie oprócz lęku nie boję się niczego. Złodziei też się nie bałem, za to oni przestraszyli się mnie i potulnie oddali mój rower.
Bardzo mi przeszkadzała niemożność chodzenia na nogach. Wybierałem się więc wieczorami rowerem do parku. Przywiązywałem rower do drzewa ( doświadczenie) i odchodziłem od niego codziennie coraz dalej.
W ten sposób po kilku tygodniach uwierzyłem w swoje nogi i zaczynałem chodzić pieszo. Kolejnym problemem do pokonania było dotarcie do klienta spoza miasta lub też na szkolenie do firmy ( 45km). O tym jednak napiszę następnym razem.

* Wyjazd po nagrodę okazał się prawie nie możliwy do wykonania. Nagrodę jednak odebrałem osobiście.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez EvilAngel22 19 wrz 2011, 22:17
ehhh ... szkoda słów :roll:
Ostatnio edytowano 19 wrz 2011, 22:30 przez EvilAngel22, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
19 lip 2011, 19:14
Lokalizacja
zachód

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 19 wrz 2011, 22:25
Dziewczyny nie obawiajcie się o mnie. Wiem co robię, za kilka tygodni będę do Was pisał pozdrowienia z wycieczek. Moniko dziś wiem co było tym zapalnikiem i nie był to wcale alkohol. Co najgorsze choć ja wiem o co w moim przypadku się sprawa rozbija, to dwa poprzednie wpisy napisałem wbrew sobie właśnie w tej kwestii kłamliwie. Chowam więc tę przyczynę nawet tutaj gdzie jestem anonimowy. Kiedy się odważę o nim napisać będzie dużo łatwiej.

Laima nie tylko Twoje zdanie jest najważniejsze. Myślisz, że masz rację bo akurat w twoim przypadku podobny eksperyment się nie udał. Zapewniam Cię, że większa krzywdę zrobię sobie wycofując się.
Skąd w tobie tyle wiary w psychologów? Kiedy ja miałem pierwsze lęki oni jeszcze nie uczyli się o tym na studiach w Polsce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Laima 19 wrz 2011, 22:31
Spylacz, ale podstawowe pytanie,po co to robisz?co ma Ci to dać?
Laima
Offline

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 19 wrz 2011, 22:37
Laima - Wolność
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Laima 19 wrz 2011, 22:45
Spylacz, jaka wolność?napiszesz i będziesz wolny?tego oczekujesz?
Laima
Offline

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez fiolka34 19 wrz 2011, 22:46
hmm a ja myślę,że skoro masz ochotę się wygadać czemu nie. Na mnie osobiście źle zadziałała terapia u psychologa może kiedyś przyjdzie na nią czas ale jeszcze nie teraz....
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Laima 19 wrz 2011, 22:47
Czy po prostu możesz pisać to sobie napiszesz?do czego oczywiście masz prawo.
Laima
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do