moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Joanna2010 07 cze 2010, 09:52
Witam,

Ja sie staram diagnozować na "coś" od 4 lat i bardzo ciekawych rzeczy sie po drodze dowiedziałam na temat objawów psychologicznych.
Z mojego doswiadczenia wynika ze diagnostyka wyglada tak:
1) internista- robi podstawową morfologię, moze ew. TSH i kieruje do specjalisty jaki mu najbardziej pasuje ze wzgledu na objawy pacjenta ( np neurologiczne- neurolog, sercowe-kardiolog)
2) ow specjalista robi jakies banalne badanie , albo tylko spojrzy na pacjenta, zmierzy cisnienie i mowi- nie to nie problem kardiologiczny/ neurologiczny) mowi ze to nerwy i jesli objawy sa silne badz pacjent mocno zestresowany na wizycie kieruje do psychologa ( słowa psychiatra sie boja)
3) ew. idziemy z powrotem do internisty i cala sytuacja sie powtarza- inny specjalista, banalne badanie i diagnoza - nerwy.

To jest po prostu smieszne. jest tyle chrob ktore moga takze miec objawy psychologiczne w postaci lęków, psychoz itd itp.
Ale ich sie nie wykrywa bo jak bez badan? To jest groteska.
Mozna sie faszerowac lekami lata i nic, bo jak sie tu wyleczyc l objawowo gdy podzera nas grzyb, bakteria, pasozyc czy cokolwiek innego sie stalo?

Nie jestem przeciw antydepresantom, psychoterapii bo jesi pomaga to trzeba sie ratowac. wierze w to ze jest grupa ludzi ktorzy na prawde maja depresje i nerwice ale na pewno nie tyle . Wiekszosc jest nie zdjagnozowana i wmowiono im nerwice zeby sie odczepili.

Tak jak smiesza mnie posty w stylu- jest mi to i to, tak i tak sie czuje i pytanie- czy to moze byc nerwica???

MOZE- wszystko moze byc objawem nerwicy, ale jest tu wielu wybitnych lekarzy skoro potrafia komus napisac " tak, to nerwica".
A skad to wiadomo? lekarz tego nie wie a forumowicz taK???

Wybaczcie, ale juz tyle w tym siedze ze musialam napisac co mysle :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 cze 2010, 09:33

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez ewaryst7 07 cze 2010, 10:11
Witaj Joasia.Masz rację pod pewnymi względami.Nie wszyscy nerwicowcy są badani pobieżnie , i byle jak.Czytam niektóre posty i jestem w szoku , bo niektórzy zostali naprawde szczegołowo zbadani..I takim osobom piszę , że mogą chorować na nerwicę.Nie możemy też na siłe ,wmawiać wszystkim grzyba lub pasozytów , bo to może być traumą dla niektórych osób.A zresztą doskonale wiesz , jak do ludzi podchodzą lekarze.Morfologia -Ok? , RTG płuc -ok?..A to w porządku , to "tylko" nerwica..Moim marzeniem jest pozbyć sie tego draństwa , ale nie stac mnie na dokladne przebadanie się.Niestety.I to jest smutne , że tak wielu z nas , NIE MA nerwicy.Pamiętam jak , jakis rok temu ciągle sie trzęsłam , nie mogłam spać , a lekarz powiedzial mi , ze to nerwica.Intuicja jednak podpowiadała mi , ze tym razem jest inaczej.Zrobiłam prywatnie TSH i FT4 Ft3 i wyszła duza nadczynnosć tarczycy.Tak.Zgadzam sie z Toba , że jestesmy często zbywani.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Magdaa 07 cze 2010, 10:27
Ja zanim zgodziłam się z diagnozą 'nerwica' (pięciu lekarzy mi tę diagnozę postawiło- dwóch rodzinnych, dwóch psychiatrów i psychoanalityk) zrobiłam morfologię z OB, TSH, badanie markerowe na nowotworowe komórki, usg jamy brzusznej, cytologię nawet...
To jakie jeszcze badania Joanno polecasz zrobić ?
Magdaa
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Joaśka 07 cze 2010, 10:31
Asiu, mi od maleńkości coś zawsze było. A lekarze nie zlecali dodatkowych badań tylko mówili, że to nerwica, bo podstawowe były dobre. Rodzina tak samo – „to wszystko od nerwów”. G*wno od nerwów! Od ubiegłego roku posypałam się tak, że zaczęłam wszystko robić na własną rękę. Zajęło mi to wiele miesięcy. No i faktycznie – przez całe życie podżera mnie grzyb, miałam pasożyty (pozbyłam się), przewlekłe zakażenie chlamydią pneumoniae oraz mycoplasmą pneumoniae, tego akurat nie mogę się pozbyć, już nie mam na to siły. To cholerstwo mi powoli od środka rujnuje organizm i powoduje szereg objawów ze strony każdego układu, a ja nie mam na to wpływu. :( I przy robieniu dodatkowych badań ciągle coś nie tak. Organizm rozregulowany przez przewlekłe zakażenia. Nienawidzę lekarzy, którzy tak bagatelizowali przez wiele lat moje problemy, wysyłali do psychiatry i kazali brać psychotropy nie zlecając dodatkowych badań. Miałam pecha, bo tylko na takich trafiałam. Zresztą moja rodzina zawsze ignorowała moje problemy ze zdrowiem, dołowało mnie to, więc łaziłam jakoś, aż w końcu nie dałam rady. Wierzę, że istnieją lekarze, którzy poważnie podchodzą do pacjenta i nie bagatelizują jego dolegliwości, ale ja długo nie miałam szczęścia ich spotkać.
Ostatnio byłam u mojego lekarza rodzinnego, prawie się z nim pokłóciłam, byłam w szoku co do jego braków w wiedzy. Zbiłam go z tropu i mnie zbył. Dałam sobie w końcu spokój.
Zauważyłam, że w ogóle gdy lekarze nie wiedzą co powiedzieć to mówią, że taki już nasz urok, natura, no albo że nerwica. Wielu osobom robią tym krzywdę.
Joaśka
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

Avatar użytkownika
przez linka 07 cze 2010, 10:45
Joanna2010 napisał(a):1) internista- robi podstawową morfologię, moze ew. TSH i kieruje do specjalisty jaki mu najbardziej pasuje ze wzgledu na objawy pacjenta ( np neurologiczne- neurolog, sercowe-kardiolog)

Coś w tym złego co opisałaś? Co ma dawać ci skierowanie na komplet badań włącznie z tomografią i ct? To tylko lekarz ogólny, robi ogólne badania i wysyła do specjalisty.......
Poza tym, jak masz problemy z sercem to wysyła do kardiologa - a jak neurologiczne to do neurologa - a gdzie ma wysłać do ortopedy? Do alergologa?

Joanna2010 napisał(a):2) ow specjalista robi jakies banalne badanie , albo tylko spojrzy na pacjenta, zmierzy cisnienie i mowi- nie to nie problem kardiologiczny/ neurologiczny) mowi ze to nerwy i jesli objawy sa silne badz pacjent mocno zestresowany na wizycie kieruje do psychologa ( słowa psychiatra sie boja)

To chyba średnio trafiałaś do lekarzy, jak mnie internista po badaniu krwi i tsh wysłał do kardiologa miałam zaraz zrobione badanie holterem i echo serca - badania całkiem wystarczające do diagnozy schorzeń serca. U neurologa też miałam badanie neurologiczne, u laryngologa badanie błędnika, słuchu itd i wysłali mnie do psychiatry

Joanna2010 napisał(a):3) ew. idziemy z powrotem do internisty i cala sytuacja sie powtarza- inny specjalista, banalne badanie i diagnoza - nerwy.

Po co na powrót do ogólnego? Skoro z badań wyraźnie wynika, że fizycznie jesteśmy zdrowi?

Joanna2010 napisał(a):To jest po prostu smieszne. jest tyle chrob ktore moga takze miec objawy psychologiczne w postaci lęków, psychoz itd itp.
Ale ich sie nie wykrywa bo jak bez badan? To jest groteska.

Nom, a wiesz ilu jest hipochondryków którzy nic by nie robili tylko badania i zupełnie nie wierzą, że to tylko zaburzenia somatyczne pochodzące z psychiki.

Takich chorób jest naprawdę niewiele......a przy tym, kilka wizyt u terapeuty i on powinien stwierdzić po której stronie leży przyczyna dolegliwości.
Naprawdę, przecież skoro jeden lekarz ci nie odpowiada możesz udać się do innego - na forum są przypadki i masakrycznych konowałów i świetnych lekarzy, którym zależy na pacjencie.........a może ja miałam to szczęście, że akurat trafiałam na całkiem konkretnych lekarzy....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Joaśka 07 cze 2010, 10:58
linka napisał(a):na forum są przypadki i masakrycznych konowałów i świetnych lekarzy, którym zależy na pacjencie.........a może ja miałam to szczęście, że akurat trafiałam na całkiem konkretnych lekarzy....


Miałaś szczęście. ;) Wiesz, ja czasem życzę ludziom, którzy ignorowali moje dolegliwości, żeby spotkało ich to samo, żeby odczuli to co ja na własnej skórze. Życzę tego przede wszystkim tym lekarzom, do których chodziłam. Wiem, może jestem mściwa. A może rozżalona. Bo nikt mi nie zwróci zdrowia. Powinnam cieszyć się mimo swoich problemów rodzinnych życiem, bo dopóki fizycznie byłam na chodzie to się cieszyłam - jeżdzeniem na rowerze, graniem na instrumentach, malowaniem, podróżami - tak to wszystko kochałam. A teraz płaczę z bólu następnego dnia, gdy poprzedniego więcej chodziłam.
Pani profesor reumatolog zdiagnozowała mi nie tak dawno fibromialgię. Badaniem palpacyjnym. Niemal zakazała robić dodatkowe badania w kierunku RZS. Zrobiłam mimo wszystko. I jak się okazuje coś nie tak. :cry: Jak mam wierzyć lekarzom?????? :evil:
Joaśka
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez VasqueS 07 cze 2010, 11:02
Ja nie wiedziałem co mi jest, dopóki nie wylądowałem na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego.
Myślę, że diagnoza pani ordynator jest bezbłędna.
Uważam, że nerwica stwierdzona przez lekarza rodzinnego może czasem budzić wątpliwości ale stwierdzona przez psychiatrę po długiej rozmowie nie powinna.

Ja robiłem tylko gastroskopię, zależy od rodzaju nerwicy...

Swoją drogą byłem kiedyś na oddziale psychiatrycznym, i jakiś lekarz starszy powiedział po rozmowie, że nie wie co to jest i trzeba mieć nadzieję, że przejdzie.
Czy to, że się boję, nie chcę opuszczać bezpiecznych miejsc i rozmowa o tym nie jest wystarczająca dla lekarza psychiatrii z dużym doświadczeniem ?
VasqueS
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Magdaa 07 cze 2010, 11:42
VasqueS napisał(a):Uważam, że nerwica stwierdzona przez lekarza rodzinnego może czasem budzić wątpliwości ale stwierdzona przez psychiatrę po długiej rozmowie nie powinna.



Dokładnie, ja też tak myślę.
Rodzinni często mają mniejszą wiedzę od nas- sorry, ale taka smutna prawda. Np mój ex rodzinny zdiagnozował u mnie padaczkę i stan przedzawałowy :lol: - bez żadnych badań! A potem stwierdził, że żle się czuję, bo mam tipsy i tatuaż, i ta chemia mi przenika przez skórę :lol: 8) Pozdrawiam mojego ex rodzinnego :papa:
Natomiast mam w rodzinie lekarz rodzinną, i zawsze jak ją proszę o pomoc w sprawie zdrowia to ona mi mówi- ''musisz skonsultować się z lekarzem''... :blabla: No sorry, a ty kim kurfa jesteś?! :hide:
Ogólnie mnie to przeraża.

Mój psychiatra jest jednym z najlepszych specjalistów w kraju, ma wiele tytułów naukowych i ciągają go po telewizjach... ufam mu, bo wiem, że lepszego nie znajdę (mam w zasadzie dwóch psychiatrów, współpracują ze sobą- jeden i drugi postawił diagnozę- nerwica lękowa).

Jakie jeszcze badania mam zrobić ???

[Dodane po edycji:]

A propo dodam, że i mój były psychiatra i obecny są w Zarządzie Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej- jak mam im nie ufać?
Magdaa
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Tatka 07 cze 2010, 13:24
Zgadzam się z tym, że bardzo czesto pacjenci bardzo cierpiacy sa ignorowani przez lekarzy. Na badaniach jest oszczędzane i często nawet tarczycy nie chce nikt zrobić.
Ale tez nie widzę nic złego w tym, że lekarz robi podstawowe badania (jeżeli robi) i wysyła do kolejnego specjalisty w zależności od objawów.
Mnie tylko dziwi czasem, ze ktoś ma bóle w klatce, wysoki puls, skoki ciśnienia i tak ma przez pare lat a badanie jedyne jakie miał to ekg. A lekarze mówią od razu nerwica. To fakt jest błędem. I to dużym. Bo ekg to można sobie pupe podetrzeć.

Drugim błędem jest to że z reguły jak idzie się do psychiatry to on rzadko zleca zrobić badania (kiedy się wczesniej nie miało), czesto po objawach twierdzi od razu nerwica. Ja np. tak miałam mówię swojemu pierwszemu psychiatrze po którejś wizycie a może to tarczyca? A on no może warto zrobić.... Psychiatrzy też moga popełnić błąd.
Dlatego często, ze własnie nie funkcjonuje to jak należy trzeba samemu zabiegać o pewne badania. Taka jest prawda. Jeszce jak ma się forse to pół biedy bo badanka się zrobi.
Ale lekarz lekarzowi nie równy. Nie ma co uogólniać.

A co do forum to myślę, ze ludzie którzy zmagają się kupe lat z lękami, moga doradzić innym czy to może być lęk, nerwica. Oczywiście nie są to formy żadnej diagnozy. A posty typu kołacze mi serce czy to nerwica oczywiście są nie tyle co śmieszne, ale powinny być najpierw kierowane do lekarza.
Jednak częściej ludzie piszą o lękach, że mają lęki przy kontaktach z innymi, mają derealizację jak wychodza na dwór, odczuwają depersonalizacją, czują niepokój, ręce im się trzesą, nie mogą komuś patrzeć w oczy. I masa masa innych rzeczy od razu sugeruje problemy psychiczne. Na pierwszy rzut oka to widać. I nie pozostawia to wątpliwości

Tylko np. Joaśka ty piszesz o candidzie itd. to co robisz na forum o zaburzeniach psychicznych? Skąd wiesz czy na pewno wiele objawów jakie masz nie są lękowe? Ja czytając twoje posty grubo wątpie czy to tylko candida cię zżera....
ALE Przede Wszystkim warto coś zrozumieć, nerwice i wszelkie zaburzenia psychiczne nie chronią nas przed innymi chorobami.....
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
11 maja 2010, 01:45

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Joaśka 07 cze 2010, 13:59
Tatka napisał(a):Tylko np. Joaśka ty piszesz o candidzie itd. to co robisz na forum o zaburzeniach psychicznych? Skąd wiesz czy na pewno wiele objawów jakie masz nie są lękowe? Ja czytając twoje posty grubo wątpie czy to tylko candida cię zżera....
ALE Przede Wszystkim warto coś zrozumieć, nerwice i wszelkie zaburzenia psychiczne nie chronią nas przed innymi chorobami.....


Już odpowiadam: candida i te inne "nic nie znaczące" cholerstwo potrafią zrobić rewolucję z organizmem włącznie z układem nerwowym, co mi się właśnie "przytrafiło" w ubiegłym roku po antybiotykach i hormonach, które mnie dobiły i miałam takie ataki paniki i lęki, ciągły niepokój bez powodu, fobie, których w życiu wcześniej nie miałam, że nie chce mi się tego wspominać. Dostałam takich jazd, że myślałam, iż postradałam zmysły. To był po prostu koszmar. Teraz jest pod tym względem dużo dużo lepiej. Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo to kwestia zawsze sporna jak się zorientowałam czytając posty ludzi, którzy próbowali delikatnie zasugerować możliwy wpływ patogenów na stan naszej psychiki. Nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać. To jak kto się leczy to już jego sprawa. Najważniejsze, żeby widział efekty i nie kręcił się w kółko.
Powodem, dla którego teraz tu jestem są zaburzenia osobowości, które spowodowane są moim ciężkim dzieciństwem. Chodzę na psychoterapię i w tym wypadku nie wmawiam sobie, że to wina różnych "żyjątek". ;) Same zaburzenia osobowości nie skłoniłyby mnie jednak do zarejestrowania się na tym forum. Sprawił to fakt, że zrujnowałam sobie nerwy zanim w końcu doszłam co powoduje tak zadziwiające objawy z każdej strony mojego ciała i szukałam jakiegoś pocieszenia, wsparcia, nawet internetowego. Wciąż biłam się też z myślami - a może nerwica. Co ciekawe, gdy zaczęłam się leczyć na to co trzeba dziwne codzienne (!!!) ataki paniki i niektóre inne rewolucje ze strony mojego układu nerwowego ustąpiły bądź znacznie się zmniejszyły. A teraz... przyzwyczaiłam się do ludzi z tego forum, polubiłam ich i dlatego tu siedzę.
Możesz się ze mną nie zgodzić, ja nadal będę twierdzić, że lęki, ataki paniki, psychozy, zaburzenia koncentracji i pamięci są bardzo często (nie mówię, że zawsze, co to, to nie!!!) związane z obciążeniami organizmu. Sama leczę swoje ciało u pani, która jest jednocześnie z wykształcenia psychologiem i neuropsychologiem. Jak najbardziej mi wierzy, że mój układ nerwowy tak jak i inne części mojego organizmu po prostu został porządnie zaatakowany. Mówi też jednak, że moją odporność sukcesywnie osłabiały moje problemy i permanentny stres związany z przeżyciami z dzieciństwa. Tak więc jak najbardziej rozumiem, że nasze ciało i dusza tworzą jedność. :D
Nie łykam leków psychotropowych, bo nie chcę się znieczulać, nie chcę łagodzić objawów. Ja chcę wyleczyć przyczynę.
Najlepiej jest jednocześnie leczyć ciało i duszę, więc jak już pisałam chodzę na terapię, bo wiem, że w związku z moimi zaburzeniami osobowości jest mi bardzo potrzebna. Pozdrawiam. :smile:
Joaśka
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez VasqueS 07 cze 2010, 14:04
Nie no po wejściu na to forum, to Ci co mają faktycznie lęki to już widzą co im jest, ale przed tym forum którym lekarzom ufać a którym nie.
Magda, wiesz oni się zajmują przeziębieniami i tego typu sprawami, a my tu im z psychiatrią wyjeżdzamy...
Pomyśl jesteś lekarzem, ktoś przychodzi do Ciebie i się pyta czy mam raka macicy, albo jaka to choroba wzroku ?
Wiedzieć może nie wiedzieć, ale ma obowiązek wysłać do odpowiedniego specjalisty i to szybko.
VasqueS
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Tatka 07 cze 2010, 14:20
Joaśka wiem, ze zaburzenia osobowości skłoniły cie do forum. Ale własnie przy tych zaburzeniach stany lekowe, depresje, nerwice przeplatają się jak dłuuugi bluszcz na ścianie. I nikt mi nie powie że nie.
Oczywiście każdy z nas lepiej zna swój organizm , ty uwazasz, ze to jest twoim problemem i ok. Przecież mnie nie zależy żeby nikomu nic perswadować :). Ważne żeby zdrówko sie w końcu polepszyło :)
Ja tylko wiem, ze siła sugestii jest ogromna, ostatnio miałam okres gdzie stwierdzili, ze możliwe mam problemy z ciśnieniem. Że dlatego mam ciągłe uczucie omdlewania, zmęczenia, słabości. Boże jak to usłyszałam to popłakałam się ze szcześcia i o dziwo objawy nerwicowe zmniejszyły się. Może się to komuś wydać dziwne ale ucieszyłam się że mam coś co nie nazywa się lęk, nerwica, coś innego co można zbadać, jakoś inaczej leczyć, coś co pozwoli mi, ze usiąde i złe samopoczucie przejdzie choć na trochę.
Jak się okazał, ze niestety to nie ciśnienie to znów mówię Boże żadnej ulgi....i wszystko jest jak było. Sugestia :)

Co do tematu to Vasques jak to którym lekarzom można ufac a którym nie? Nie ma czegoś takiego. Jeśli badania wychodza dobrze to wtedy ufajmy diagnozie :)
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
11 maja 2010, 01:45

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Joaśka 07 cze 2010, 14:40
Tatka, rozumiem, i też mam świadomość, że przy zaburzeniach osobowości są również okresy depresyjne, zaburzenia lękowe itd. Dlatego jak już pisałam nie wypieram się, że wszystkie moje problemy są spowodowane bakteriami, candidą, pasożytami, obciążeniami metalami ciężkimi, itd. Bo wiem, że tak nie jest. Ale czuję po sobie co jest związane z moimi problemami z emocjami, a co ewidentnie nie. I co gorsze widzę to po wynikach różnych dodatkowych badań. :cry: Skoro czytałaś moje posty to pewnie wiesz o moich problemach z dwukrotną przewlekłą anoreksją. A to niestety wyniszcza organizm fizycznie i to bardzo, nic dziwnego, że się nałapałam różności. :( Ciężko też teraz uzupełnić wszystkie braki i łagodzić skutki wycieńczenia. Staram się jakoś walczyć o swoje zdrowie i psychiczne, i fizyczne. Nie zamierzam się poddać. Patrzę na to całościowo, a nie po kawałku jak niestety wielu lekarzy.
A Ty w jakich sytuacjach masz to uczucie omdlewania i osłabienia, gdy się denerwujesz?
Joaśka
Offline

Re: moja opinia na temat "nerwic" w Polsce

przez Joanna2010 07 cze 2010, 15:03
No wiec dla sprostowania :
- nie watpie w to ze wszyscy tutaj maja objawy psychologiczne-leki, fobie, depresje. Gdybysmy nie mieli to by nas tu nie było.
jednyne czego sie "czepiam " to pochodzenie tych dolegliwosci.U niektórych jest ono czysto psychologiczne, ale u wiekszosci jakas inna paskuda ma towarzyszaca nerwice i depresje. Nie leczac zrodla nie wyleczy sie nikt.
Co to moga byc za choroby...kilka jakie mi przychodza na mysl to osławione juz choroby odkleszczone ( to jest prawda ale nie mozna popadac w paranoje, jak sie kleszcza nie mialo, nie pamieta i nie ma sie przeciwciał w WB to wg mnie nie ma co sie leczyc i truć), grzyby ( moga powodowac masakryczne objawy- jak badac- posiewy, posiewy i jeszcze raz posiewy), pazozyty ( on truja nas od wewnatrz i objawy sa bardzo czesto psychologiczne), padaczka ( a owszem, to nie zartów. moze wywalac własnie zmianami nastrojw , lekami), cukrzyca ( łatwo wykrywalna), kłopoty z insulina ( duze jej skoki moga dowalic ogromnymi lekami, malo ktory lekarz na to wpadnie) i wiele wiele innych.
zaburzenia hormonow meskich i zenskich moga powodowac gigantyczne zmiany i zaburzenia w zachowaniu....troche tego jest.....
wymienilam najbardziej oczywiste i na pewno wam znane...

A smiesza mnie lekarze bo wybaczcie ale jak sie ma np. kłopoty neurologiczne to lekarz robi badania ( chwala mu za to jesli robi), wyklucza MECHANICZNE uszkodzenie układu a nie to cos go podraznia.Wydaje mi sie ze diagnostyka powinna byc szersza.

Ja trafilam na wielu lekarzy od siedmiu bolesci ale i na kilku super ludzi i np. dzieki temu wiem duzo wiecej i szukam.

Chwała bogu jak wam pomagaja leki, psychoterapia ale sa tu tez ludzie ktorym nic nie pomaga. I co sie wtedy kombinuje? kolejny lek, inna terapia a moze.... INNA PRZYCZYNA?

wierzcie mi ostatnie co chce to was denerwowac, jestem po waszej stronie.szukam po prostu szukam.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 cze 2010, 09:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do