Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

przez Gringo 10 sty 2010, 19:23
Choruje na nerwice juz dlugo, okolo 3,5 roku od kiedy to co mi dolega mozna nazwac nerwica (wczesniej mialem depresje, ktora na sile w sobie stlumilem, czego efektem byla nerwica), wczesniej tez nie czulem sie zbyt dobrze, ale dawalem rade na tyle, zeby w miare funkcjonowac i oszukiwac samego siebie, ze jakos to bedzie. Nigdy nie leczylem sie farmakologicznie, na psychoterapii rowniez nie bylem, na poczatku, kiedy znacznie mi sie pogorszylo i grunt usunal mi sie spod nog, odwiedzilem kilka razy psychoterapeute, ale wtedy wstyd przed przyznaniem sie do porazki (slabosc, uwazalem za cos uwlaczajacego, do dzis mi troche zostalo) byl we mnie na tyle silny, ze nie podjalem psychoterapii. Rok po wizycie u terapeuty kiedy myslalem, ze juz w miare kontroluje sytuacje znacznie mi sie pogorszylo, bardzo, jednak po pol roku, tak naprawde dzieki szczesliwemu przypadkowi (wiem, ze brzmi to conajmniej dziwnie, ale tak z grubsza bylo, nie wnikajac w szczegoly) duza czesc nerwicy w ciagu jednego dnia mnie opuscila, ataki leku praktycznie calkowicie, a takze czesc objawow somatycznych. Od tamtej pory minelo 1,5 roku, sadzilem, ze skoro udalo mi sie przeczekac najgorszy kryzys, a bylo juz naprawde zle i teraz jako tako funkcjonuje, to potrafie sobie poradzic z tym sam.

Tym czasem moj stan ani sie nie pogarsza (nie boje sie juz nerwicy i nie wierze w nawroty), ani tez nie poprawia, nie bardzo wiem jak to ugrysc, bardzo mecza mnie dolegliwosci somatyczne (zmeczenie, ktore mnie co jakis czas wrecz paralizuje, bole glowy, miesni, napiecie w ciele, na twarzy, problemy z percepcja, koncentracja, ogolne wycienczenie i oslabienie organizmu i zmyslow) i zastanawiam sie, czy psychoterapia moze pomoc w tym zakresie. Czy odgrzebywanie przeszlosci (z ktora jestem w miare pogodzony) moze dac w efekcie ulge od fizycznych dolegliwosci? Czy ktos z was poradzil sobie z dolegliwosciami somatycznymi dzieki psychoterapii?

Mam w sobie przekonanie, ze to i tak nic nie da, ze albo sam sobie pomoge, albo nikt mi nie pomoze. Lekow nie chcialbym brac ze wzgledu na to, ze jednak to chemia i nie wylecza mnie, a tylko stlumia objawy, poza tym wciaz czuje, ze to pewna slabosc(glupie prawda).

Na razie to tyle, po ponad 3 latach na forum prosze o rade ;)
Moze ktos zasugerowac cokolwiek? :)
Gringo
Offline

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

Avatar użytkownika
przez Majster 10 sty 2010, 19:36
Gringo napisał(a):... Lekow nie chcialbym brac ze wzgledu na to, ze jednak to chemia i nie wylecza mnie, a tylko stlumia objawy, poza tym wciaz czuje, ze to pewna slabosc(glupie prawda).

Owszem, glupie. To Ci moge zasugerowac.
Od jakiegos czasu Cie czytam i widze, zes calkiem nieglupi czlowiek, w takim razie doradzam: idz do psychiatry i pogadaj o lekach. Czy je potem wykupisz czy nie to juz Twoja sprawa, ale porozmawiac chyba mozesz, prawda? Opowiedz mu o wszelkich swoich obawach zwiazanych z lekami. Ja osobiscie to nie wiem czego sie tak boisz - ze przytyjesz? ze bedziesz sie pocić, dretwiec? ze bedzie Cie trzeslo? ze nagle rozbujasz emocje? ze nie pomoga od razu? Zaloze sie ze to wszystko i tak juz przerabiales i bez leków wiec chyba nic Cie nie zaskoczy. Pogadac chyba sie nie boisz, a recepte wywalic zawsze zdazysz ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

Avatar użytkownika
przez zalamka87 10 sty 2010, 19:52
a to nie tak że stłumiony lęk dale objawy somatyczne...? może warto by było pogrzebać w tej przeszłości ale do psychiatry też sie wybrać jak najbardziej chociażby pogadać o lekach jak to napisał Majster
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

przez montechristo 10 sty 2010, 19:54
Uważam że jakieś leki mogą pomóc, nie wiem jakie - jakieś na poprawę ,,motoryki" i zniesienie zmęczenia.
Ja bym zwrócił uwagę również na bardziej przyziemne kwestię - takie jak właściwe odżywianie, jakiś sport - to wzmacnia na 100% jak już sie przełamiesz i wytrwasz na początku to potem tylko z górki.
Plus suplementacja witaminy, minerały.

Jeśli chodzi o terapię to też może pomóc - ale wiem po sobie że samo nic się nie zrobi - nasza samodzielna praca na sobą, codzienna, czasem żmudna daje dopiero efekt.
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

Avatar użytkownika
przez LucidMan 10 sty 2010, 20:39
Słuchaj Gringo, masz trochę przestarzałe wiadomości na temat psychoterapii. Metoda rozgrzebywania przeszłości to przeżytek. Ja uczestniczę od dłuższego czasu w terapii, która zorientowana jest totalnie na Tu i Teraz (nie wiem nawet jaki to rodzaj, ale to bez znaczenia). Przeszłość też czasami wyjdzie w praniu, ale tylko jako informacja: np. Pan nauczył się tego i tego w dzieciństwie .. i tyle. Żadnego grzebania w przeszłych zdarzeniach bo i poco? Wiadome jest, że powtarzamy pewne wzorce wyuczone w przeszłości Tu i Teraz, więc pracowanie nad aktualnymi problemami uważam za wystarczające.

Czy psychoterapia sprawia, że objawy somatyczne stają się zbędne? Tak, jak najbardziej. Przestałem miewać częste bóle głowy, zapalenia gardła i wiele innych drobniejszych.

Leki? Stanowczo odradzam ;)

Gringo napisał(a):Mam w sobie przekonanie, ze to i tak nic nie da, ze albo sam sobie pomoge, albo nikt mi nie pomoze.
Tego typu przekonania należy poddać weryfikacji. Jeśli jesteś przekonany, że psychoterapia nic Ci nie da, to rzeczywiście tak będzie. Szkoda Twojego czasu i pieniędzy. Co do tego, że możesz sobie pomóc sam to prawda. Nikt nie ma mocy, żeby Cię wyleczyć, tylko Ty sam, lecz są tacy ludzie, którzy mogą pomóc kroczyć po właściwej drodze. Są to między innymi psychoterapeuci. Całą ciężką pracę wykonujesz sam, oni tylko wskazują Ci właściwą drogę gdy "błądzisz" ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sty 2010, 21:16
LucidMan

Ja tez chodze na taka terapie. To terapia psychodynamiczna.
Masz racje,ze dzialamy wg jakis wzorcow, terapeuta to zauwaza w biezacych naszych dzialaniach i tak jak piszesz wychodzi na jaw nasze dziecinstwo, relacje z ludzmi, rodzicami itp.
Ja dopiero chodze na ta terapie od 2,5 miesiecy. A Ty? Napisz mi jeszcze prosze z jaka czestotliwoscia na nia chodzisz i czy widzisz juz jakies efekty swojej ciezkiej pracy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

Avatar użytkownika
przez LucidMan 10 sty 2010, 21:33
Monika1974 napisał(a):Ja dopiero chodze na ta terapie od 2,5 miesiecy. A Ty? Napisz mi jeszcze prosze z jaka czestotliwoscia na nia chodzisz i czy widzisz juz jakies efekty swojej ciezkiej pracy.
Tak się składa, że w tym miesiącu przypada rocznica ;) tzn. 3 rok. Chodzę co tydzień. Terapia mi bardzo dużo daje. Dużo by o tym pisać.
Życzę wytrwałości ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Psychoterapia, a objawy fizyczne-zmeczenie

przez Gringo 10 sty 2010, 23:57
Dzieki za komentarze, czuje sie wyrozniony ;)

Majster napisał(a):idz do psychiatry i pogadaj o lekach. Czy je potem wykupisz czy nie to juz Twoja sprawa, ale porozmawiac chyba mozesz, prawda? Opowiedz mu o wszelkich swoich obawach zwiazanych z lekami. Ja osobiscie to nie wiem czego sie tak boisz - ze przytyjesz? ze bedziesz sie pocić, dretwiec? ze bedzie Cie trzeslo? ze nagle rozbujasz emocje? ze nie pomoga od razu? Zaloze sie ze to wszystko i tak juz przerabiales i bez leków wiec chyba nic Cie nie zaskoczy. Pogadac chyba sie nie boisz, a recepte wywalic zawsze zdazysz


No tak, to ma sens i logike, wlasciwie to nie mam powodow, zeby obawiac sie lekarstw, juz niewiele moze mi zaszkodzic. Pojsc i pogadac moge, a noz trafie na kogos kompetentnego, choc rzadko mi sie to zdarza jesli chodzi o sluzbe zdrowia. Wstrzymam sie jeszcze do konca sesji, zobacze jaka bedzie sytuacja. Coz, ogolnie to jestem przeciwnikiem lekarstw z tego wzgledu, ze uwazam, ze zmiany w mozgu, ktore leki maja korygowac sa skutkiem stresu, a nie na odwrot, dlatego bardziej naturalne wydaja mi sie metody psychologiczne, ktore doprowadza do stanu, kiedy mozg i caly orgaznim zaczna dzialac w sposob prawidlowy. Pomysle jeszcze co z tymi lekami, ale dzieki za sugestie.

zalamka87 napisał(a):a to nie tak że stłumiony lęk dale objawy somatyczne...?

Bez dwoch zdan, tak. Tyle tylko, ze 'odtlumianie' stlumionego leku jest duzo trudniejsze niz jego tlumienie. W tlumieniu jestem swietny, mam lata praktyki, jednak w odtlumianiu nie idzie mi jeszcze tak dobrze. : ) Problemem z moja przeszloscia jest to, ze nie bylo w niej jakis pojedynczych traumatycznych przezyc (no moze kilka), tylko lata chronicznego, ciaglego stresu.

montechristo napisał(a):Ja bym zwrócił uwagę również na bardziej przyziemne kwestię - takie jak właściwe odżywianie, jakiś sport - to wzmacnia na 100% jak już sie przełamiesz i wytrwasz na początku to potem tylko z górki.
Plus suplementacja witaminy, minerały.

Odzywiac staram sie w miare rozsadnie, z mineralami, witaminkami, suplementami mocno eksperymentowalem juz jakis czas temu, ale nie wplywaly one wcale na samopoczucie, wiec zakladam, ze to nie ich brak mi przeszkadza.
Heh, sport uwielbiam, jednak nie bardzo moge, nawet jazda na rowerze meczy mnie duzo bardziej niz kilka lat temu, po prostu nerwica odebrala mi wiekszosc sil zyciowych (i te problemy z koncentracja/wzrokiem/percepcja) i uprawianie sportu byloby w tej chwili dla mnie, jak proby jazdy na nartach ze zlamana noga.

montechristo napisał(a):Słuchaj Gringo, masz trochę przestarzałe wiadomości na temat psychoterapii. Metoda rozgrzebywania przeszłości to przeżytek. Ja uczestniczę od dłuższego czasu w terapii, która zorientowana jest totalnie na Tu i Teraz (nie wiem nawet jaki to rodzaj, ale to bez znaczenia). Przeszłość też czasami wyjdzie w praniu, ale tylko jako informacja: np. Pan nauczył się tego i tego w dzieciństwie .. i tyle. Żadnego grzebania w przeszłych zdarzeniach bo i poco? Wiadome jest, że powtarzamy pewne wzorce wyuczone w przeszłości Tu i Teraz, więc pracowanie nad aktualnymi problemami uważam za wystarczające.

I cale szczescie, wedlug moich obserwacji, to wcale nie dziala. Brzmi interesujaco, pomysle nad tym. Coz, uwazam, ze problemy, ktore mam dzisiaj sa spowodowane wylacznie nagromadzonym stresem, ktory w sobie mam, to co spowodowalo ten stres jest drugorzedne, wazniejsze jest jak ten stres na stale rozladowac.

Tego typu przekonania należy poddać weryfikacji. Jeśli jesteś przekonany, że psychoterapia nic Ci nie da, to rzeczywiście tak będzie. Szkoda Twojego czasu i pieniędzy. Co do tego, że możesz sobie pomóc sam to prawda. Nikt nie ma mocy, żeby Cię wyleczyć, tylko Ty sam, lecz są tacy ludzie, którzy mogą pomóc kroczyć po właściwej drodze. Są to między innymi psychoterapeuci. Całą ciężką pracę wykonujesz sam, oni tylko wskazują Ci właściwą drogę gdy "błądzisz"

To przekonanie wynika glownie z faktu, ze sam staram sie mocno dzialac w kierunku osiagniecia rownowagi, w zwiazku z czym bardzo duzo czytalem na temat psychologii, autopsychoterapii, roznego rodzaju metod rozwoju osobistego, flozofii wschodu, medytacji, lista jest dluga, stad obawiam sie, ze trafie na osobe ktora nie bedzie w stanie mi pomoc, bo ja juz pewnie zdazylem przeanalizowac dany temat na wlasna reke. Poza tym takich ludzi, ktorzy rzeczywiscie potrafia pomoc jest niewielu, tak sadze, no chyba, ze psychologia to kierunek na ktory ida tylko najlepsi z najlepszych, a kazdy psychoterapeuta jest specjalista potrafiacym przejrzec klienta na wylot. Obawiam sie, ze trafic na dobrego psychoterapeute jest sztuka sama w sobie, no ale cos musze zrobic, bo nie wyobrazam sobie zyc w taki sposob kolejne kilka lat.

Dzis mialem kryzys, dlatego napisalem, co jakis czas czuje obezwladniajace zmecznie, moj organizm zaczyna szwankowac przez to napiecie, no i akurat dzisiejszy dzien nie byl odpowiednim momentem na to.

Nie macie czasem wrazenia, ze zycie jest strasznie pokrecone? : )
Gringo
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do