Skocz do zawartości
Nerwica.com

A czy ktos ma takie leki?:/


marcja

Rekomendowane odpowiedzi

Wciaz mam w glowie natretna mysl, ze moze niedlugo

umre,ze po co cos tam robic,skoro nie wiadomo jak dlugo bede zyla itp...:( Co

dziwne, ten lek nie wiaze sie z objawami nerwicy,tzn.wiem,ze ataki mnie nie

zabija i tym sie nie martwie. Chodzi mi o to, ze czuje sie tak jakby "cos nade

mna wisialo"- nie wiem...choroba,wypadek...i wciaz o tym mysle...Ktos pyta

mnie np.czy odwiedze go za miesiac,a ja odpowiadam "eeeee,taaaaak" ale tak

naprawde mysle sobie,ze przeciez nie wiadomo,czy te osobe odwiedze,bo nie

wiadomo,czy przez ten czas "cos" sie nie wydarzy...Takie mysli zdominowaly

moje zycie przez ostatni tydzien...Czy ktos tez tak ma? Do tej pory nie

spotkalam sie jeszce z opisem takich objawow w nerwicy(tj.z lekiem przed

smiercia ale nie majacym zwiazku z atakami...)i przez to mam wrazenie,ze moze

naprawde przeczuwam,ze cos sie stanie i to mnie jeszcze bardziej

przeraza:(:(:( To myslenie mnie wykancza,nie wiem juz co robic:(

 

[Dodane po edycji:]

 

Czyli nikt nie ma :cry:

Wiec na pewno te mysli, to nie wytwor wyobrazni a przeczucia :( Tak wiec mam kolejna noc zarwana mysleniem o tym:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcja, takie "przeczucia" to też objaw nerwicy, lęki dają poczucie ciąglego zagrożenia, jezeli cierpisz na nerwicę, masz ciągle podwyższony poziom strachu i lęku, nic dziwnego, że ma się takie myśli.

Że stanie się coś strasznego, coś nad czym nie będziemy mieli kontroli, umrzemy, zwariujemy albo po prostu jesteśmy na jakiejś krawędzi i COŚ się stanie strasznego.

Ja mam np. że ktoś coś ze mną planuję, a ja w myślach mówię sobie, zobaczymy czy do tego czasu nie zwariuję, co budzi dodatkowy lęk i jeszcze częstsze takie myśli.

Spróbuj sobie powiedzieć, ze jesteś bezpieczna, że to nadal lęki i nie zważaj na te myśli, same myśłi, które dają poczucie zagrożenia, niczego złego nam nie zrobią, tylko dadzą więcej lęku i cierpienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Victorek, ma rację . Też miałam to napisać, że to typowe dla nerwicy takie myśli katastroficzne.

 

Najsilniejsze miałam przed ślubem - po prostu "wiedziałam", ze nie dożyję slubu - jestem 3,5 roku po 8) później takie silne były jak przeprowadzałam się do nowego mieszkania i po prostu nie mogłam się nim cieszyć bo uznawałam ,ze zaraz coś mi się stanie i po całej tej radości :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ufffff to mi ulzylo troche...;)

 

Nad tym trudniej panowac niz nad atakami...:/ Atakow mialam w zyciu tysiace,wiec wiem,ze nic mi sie nie stanie gdy je mam;) Juz 3 czy 4 lata temu podczas silnego nawrotu nerwicy,uwierzylam w to,i nawet jak trafiaja mi sie nawroty choroby(jak teraz po powrocie z wyjazdu zagranicznego),to szybko mijaja;) Jestem przykladem na to,ze lek przed lekiem i lek przed atakami mozna opanowac:)

 

Ale ten lek jest gorszy...Nie moge powiedziec sobie: "Nic mi sie nie stanie na pewno",bo nie znam przeciez przyszlosci a w przeszlosci nie mialam takiego myslenia,a wiec punktu odniesienia: "Kiedys myslalam tak samo i nadal zyje" nie mam:(

To okropne,choc powiem szczerze,ze wole chyba ten lek,niz ataki i bieganie po lekarzach w celu robienia setek badan;)

 

Pozdr;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcja,

 

U każdego lęk i ataki paniki wyglądają inaczej. Sa tezobjawy somatyczne, wegetatywne jako następstwo tego gó.....a

Ja nie mogę się uporać z napięciem, które towarzyszy mi przez większość dnia.

Czasami to napięcie wywołuje atak paniki, albo jakiś lęk.

Napewno nasze myślenie i nastawienie jest w tym pomocne.

Czasami odnoszę wraęnie,że psychoterapia mi nie służy. Mogę sie mylić. Chodze na nią dopiero od konca października.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika,slyszalam, ze jesli chodzi o psychoterapie,dla osob z nerwica nadaje sie jedynie behawioralna...Ponoc grzebanie w przeszlosci na nie wiele sie zdaje w tym zaburzeniu...

Sama wykorzystuje niektore elementy psychoterapii behawioralnej(mozna o tym poczytac w ksiakach i w necie)dlatego od lat calkiem dobrze funkcjonuje;)

 

Ja na terapie nie chodzilam nigdy-mialam z 3 razy nawrot choroby,trwajacy ok 2 tyg.do 1,5 miesiaca. Leczylam sie farmakologicznie 2 razy-raz stara poczciwa hydroksyzyna(stosowalam w dawkach wiekszych,niz mozna) bo skutki uboczne xanaxu przyprawily mnie niemal o zawal;),drugi raz lexapro plus hydro. Sama przerwalam terapie tymi lekami po 3 miesiacach,bo poprawilo mi sie i uznalam,ze nie bede sie faszerowac...;) Nie zaluje tego-obecne nawroty choroby nie sa straszne,czasem tylko na swiatlach w autobusach mnie dopada...:D

 

Tylko te leki dot.smierci... Ale dzis mi juz lepiej duzo!:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×