Skocz do zawartości
Nerwica.com

Breaking bad


Yumekui

Rekomendowane odpowiedzi

Pochodzę z patologicznej rodziny. Staram się przetrwać każdy dzień, ale jestem bardzo niezadowolony z efektów. Depresja, która towarzyszy mi od zawsze, powraca. Gdy coś zaczyna się układać okazuje się, że był to jedynie stan przejściowy. ... ale może całość skrócę:

-brak kasy, staram się skończyć przynajmiej licencjat, żeby mieć szansę na jakąkolwiek pracę[dziennie]

-społecznie bez wartości [nie mam co ludziom zaoferować]

 

Innymi słowy jestem w czarnej du*ie. Nie leczę się, bo nie głowa jest tu przyczyną depresji. Nie dostałem od życia nic. Nie mogę nawet powiedzieć, że żyję /kiedykolwiek żyłem. Co jest paradoksem nie mam problemów z pewnością siebie, znam swoje walory tyle, że ich zapotrzebowanie na rynku jest dokładnie 0we. Co jestem w stanie zrobic by poprawić swoją dolę?

->pracuję nad sylwetką, ale to nadal melodia przyszłości [teraz 5'10 i niecałe 150 funtów]

->znaleźć pracę? w mieście jest straszna bieda, za czapkę gruszek ludzie pracują, a pracodawca ma 10x na ich miejsce, do tego studia... no wiadomo jeszcze bez wyksztalcenia, a pół dnia przy książkach

->znaleść przyjaciół. Było mówione, nie jestem nikomu do szczęścia potrzebny. W tło się niestety nie wtopię, a takiego jakim jestem nikt mnie nie akceptuje.

->znaleźć dziewczynę. Kiepsko mi to idzie, przy ostatniej próbie mocno się spażyłem [później okazała się niezrównoważona psychicznie]

 

???

 

Chyba zostaje rzucić się pod pociąg. Mówię to półserio, bo będę jeszcze walczył i prędzej trafię do więzienia niż sam sie poddam.

 

Ktoś ma jakieś pomysły, to będę b. wdzięczny. Tylko nie mówcie że wszystko będzie dobrze, bo takie słowa nic nie znaczą. Nic w moim życiu nie było normalne, dlatego nie można oczekiwać ode mnie normalności.

 

PS. Tytuł wątku jest powiązany, jak tak dalej pójdzie zostanę "kucharzem". :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zdaje się, że szarpią Cię konflikty wewnętrzne - takie rozchwianie emocjonalne. zerujesz się kompletnie i dlatego trwasz w tym stanie niepewności. jeżeli chcesz iść dalej, chcesz żeby było lepiej to po prostu przestań negować to, co już osiągnąłeś - tracisz tylko energię i dlatego stoisz w miejscu. poczucie własnej wartości buduje się na sobie, a nie na tym jak Cię widzą i oceniają inni. wszystko przyjdzie z czasem, trochę cierpliwości! aaa...nooo....wybierz się do psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HansKlosz, zapewniam Cię ze nie mam roblemów z pewnością siebie. Piszę jak jest, żebyście mogli zrozumieć sytuację. Jak mówię społecznie bez wartości to nie w sensie jestem brzydal-nieudacznik, tylko podaję najobiektywniej jak się da że ludzie nie są mną zainteresowani [i wcale się z tym nie godzę]. I niestety, nic nie osiągnąłem, dlatego nie mam się czym budować. Jestem ambitnym człowiekiem, któremu bardzo niewiele się udaje. Nie oczekuję od Was naprawy mego sponiewieranego umysłu. Moje życie jest problemem, jak je naprawić? Pieniądze byłyby lekarstwem niemal na wszystko. Nikomu na mnie nie zależy, na nikim mi nie zależy; przecież dzieci nie mam, jakbym robił jakikolwiek progres albo widział światło to wiele spraw mógłbym mieć w 4 literach i iść dalej. Stagnacja mnie niszczy, czas ucieka.

 

Sam sobie chyba odpowiedziałem, że potrzebuję pracy, a tej pracy nie ma. Co zrobić? Bez $ nie zbuduję niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×