Skocz do zawartości
Nerwica.com

Trudność ze sobą i z kimś jeszcze


SmutnaMyszka

Rekomendowane odpowiedzi

Witam! Mam problem zarówno ze sobą jak i z partnerem. Czuję się odrobinę zagubiona w moim związku i życiu. Jesteśmy ze sobą ponad rok, i od tego czasu rzadko miewamy tygodnie byśmy się nie kłócili. Kłótnie są o wszystko. Proszę by nie rozłączał się z rozmowy ze mną, jeśli ,np. stoi w sklepie i ogląda zupę, bo to wygląda tak: cześć Kotku, gdzie jesteś? - W sklepie. pipipipip. Jestem tym zawsze zirytowana bo nie wiem czemu się rozłącza, a dzwoniąc mam coś na celu, którego nigdy nie mogę osiągnąć. Nie miewam swojego zdania, bo kiedy zaczynamy się kłócić, on mówi o swoich problemach, a ja już nie dostaję szansy bo jak zaczynam słysze: Ty jak zwykle wiesz swoje/wiesz lepiej, narazie. Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, i szczerze mu o tym mówię, że chcę się rozstać. To wina także w pewnym stopniu mojej zaborczości. Zdarzyło mu się mnie oszukać w istotnej sprawie, mniej mu z tego powodu ufam, i czasami proszę (wymagam?) by do mnie pisał, np. jak wróci do domu, czasami jak coś robi, np. że idzie spać po południu (żebym się nie martwiła, że nie odbiera, nie odpisuje). Wiem, że czasami odrobinę przesadzam, jestem histeryczką w pewnych kwestiach, i czuję się tym zmęczona... Na każdym kroku doszukuje się kłamstwa, a on zamiast to zrozumieć powoduje kłótnie. Wiem, że lepiej byłoby dla niego i dla mnie gdybyśmy od siebie "odpoczęli". Istotny jest fakt, że widzimy się tylko w weekendy bo mamy daleko do siebie. W tygodniu sporo rozmawiamy, ale to nie zmienia chyba nic... Boję się zostać sama, boję się, że będę bardzo tęskniła. Czy widzi ktoś światełko w tym tunelu, czy faktycznie rozstanie byłoby najlepszą decyzją?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SmutnaMyszka, Po Twojej relacji trudno jest ocenić. Oczywiście to ,że się rozłącza po kilku sekundach rozmowy jest niegrzeczne i nie do przyjęcia,. Ale nie znamy punktu widzenia Twojego chłopaka, bo jeśli jest np tak ,że zamęczasz go telefonami i smsami na każdym kroku to nie ma mu się co dziwić. Z Twojej relacji takie wnioski można wyciągnąć. Przecież nie może Ci się tłumaczyć z każdego kroku i informować o wszystkim. Może spróbuj z nim pogadać, ustalić jakieś zasady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie zadręczam go smsami, bo wiem, że ciężko jest odpisywac co trzy minuty, albo psiać ze sobą co pięć. Ale gdy np. nie odzywa się do mnie 2 godziny, mimo, że miał być w domu np. za 15min, to zaczynam się martwić i wszelkimi siłami próbuję się do niego dobić. Prowadziliśmy ze sobą wiele rozmów na ten temat, obiecywał, że się zmieni, ale efektów nie widać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SmutnaMyszka, ile wy macie lat? Powinien cię szanować i nie rozłączać się, gdy chcesz z nim rozmawiać, ale z drugiej strony jak wydzwaniasz ciągle do niego i chcesz żeby ci się meldował co 30 czy 60min co robi, gdzie był i cholera wie co jeszcze to można kur*icy dostać za przeroszeniem i w tym momencie facet może mieć cię dosyc i dlatego unika rozmów z tobą itp Zastanów się czy nie przesadzasz z tą twoją nachalnoscią :P Jest takie przysłowie, że nawet kota można zagłaskać na smierć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On jest chamski:

 

Proszę by nie rozłączał się z rozmowy ze mną, jeśli ,np. stoi w sklepie i ogląda zupę, bo to wygląda tak: cześć Kotku, gdzie jesteś? - W sklepie. pipipipip.

 

ona zaborcza:

 

To wina także w pewnym stopniu mojej zaborczości. Zdarzyło mu się mnie oszukać w istotnej sprawie, mniej mu z tego powodu ufam, i czasami proszę (wymagam?) by do mnie pisał, np. jak wróci do domu, czasami jak coś robi, np. że idzie spać po południu (żebym się nie martwiła, że nie odbiera, nie odpisuje).

 

oboje mają dość:

 

czuję się tym zmęczona... Na każdym kroku doszukuje się kłamstwa, a on zamiast to zrozumieć powoduje kłótnie. Wiem, że lepiej byłoby dla niego i dla mnie gdybyśmy od siebie "odpoczęli".

 

 

Przerwa jest niezłym pomysłem.

Skoro widzicie się i tak tylko w weekendy, czemu nie spróbujecie nie kontaktować się w czasie tygodnia i zobaczylibyście się, jak to na Was podziała..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, wywnioskowałam to w tym fargmencie, w ktorym autorka napisała, ze gdy facet chce się położyc na godzine czy załóżmy dwie to dobrze by było, a nawet musi o tym informowac dziewczyne zeby ta się nie martwiła. I również w tym fragmencie gdzie napisała, ze gdy facet się nie odzywa 2 godz, a miał to zrobić 15min po przyjsciu do domu to ta się wtedy zaczyna dobijac do niego smsami. Ludzie! Nikt takiego kontrolowania nie zniesie, a tym bardziej facet! Oni potrzebuja trochę luzu, a nie czuwania przy telefonie i oczekiwania aż partnerka napisze smsa z listą pytań co robil itd.

 

Nie zmienia to faktu, że jest chamski tak jak Vian napisała. Tak więc wydaje mi się, że oboje maja siebie dosć. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SmutnaMyszka, Twój partner zachowuje się niegrzecznie, przerywając nagle rozmowę bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Rozumiem, że czasami są sytuacje, w których nie da się rozmawiać przez telefon, ale wystarczyłoby o tym powiedzieć wprost: "Jestem w sklepie, ale nie mogę teraz rozmawiać. Odezwę się później". Krótko, zwięźle, na temat, a grzeczniej. Z drugiej strony, jego reakcje mogą być konsekwencją Twojego zachowania - tego, że bardzo często do niego wydzwaniasz. Facet może czuć się za bardzo kontrolowany, jakbyś chciała go mieć na krótkiej smyczy, dlatego tak ostentacyjnie manifestuje swoje niezadowolenie, rozłączając się bez jakichkolwiek wyjaśnień. Myślę, że Twoje zachowanie z kolei wynika z tego, że w jakiś sposób zawiodłaś się na partnerze - napisałaś coś o tym, że Cię oszukał w istotnej sprawie i teraz mu nie ufasz do końca. To wszystko z kolei prowadzi do kłótni i awantur. Co możecie zrobić? Rozstać się czy zostać? Nie odpowiem Ci na to pytanie. Myślę, że w Waszym przypadku "odpoczywanie od siebie" nie jest zbyt dobrym pomysłem. Zresztą i tak na tygodniu się nie widujecie, tylko w weekendy. (Od kogo/czego tu odpoczywać?) Może wpływ na jakość Waszej relacji ma właśnie to, że tworzycie związek na odległość, a Ty potrzebujesz bliskości? Myślę, że w Waszym przypadku "odpoczywanie od siebie" będzie tylko oddalaniem w czasie problemów, jakie skumulowały się w Waszym związku. Wątpię, że w ten sposób cokolwiek rozwiążecie. Zyskacie czas, ale problemy nie znikną. Może tylko w tym czasie któreś z Was znajdzie alternatywę dla partnera i stwierdzi, że już nie chce walczyć o związek. Ja proponowałabym szczerą i spokojną rozmowę, ale bez oskarżycielskiego tonu i skakania sobie do gardeł albo zarzucania focha na zasadzie: "Ty zawsze musisz mieć rację". Nie wiem, ile macie lat? Jak poważnie traktujecie ten związek? Musicie sami odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania: Czy kocham partnera/partnerkę? Czy chcę z nim dalej być? Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oboje jesteśmy pełnoletni (23/20 lat). Tak... zależy mi na nim i kocham go. Moje kontrolowanie nie polega na zasypywaniu go smsami (piszę, ale nie co 2 minuty i wcale nie każę mu tego samego robić). Czy on mnie kocha? Czasem mam wrażenie,że nie. Czy można kogoś kochac i nie dawac mu dojść do głosu? Powiedzieć: "Nie chcę słuchać Twojego zdania, albo będziesz cicho, albo skończymy rozmowę" ? Nie wiem czy ja jestem przewrażliwiona, czy on dziecinny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SmutnaMyszka, nie można kochać za dwoje. Jeżeli kochasz swojego chłopaka i zależy Ci na Waszym związku, to powiedz mu o swoich uczuciach wprost. Zapytaj wprost, co on do Ciebie czuje, czy Cię kocha. Będziesz wiedziała, na czym stoisz. Niby takie proste, ale jakoś ludziom zwykle trudno zadawać takie pytania wprost, bez zbędnych "słownych podchodów". Słowa Twojego chłopaka "Nie chcę słuchać Twojego zdania, albo będziesz cicho, albo skończymy rozmowę" świadczą o braku szacunku do Twojej osoby. Jeżeli Cię kocha, to brałby pod uwagę również Twoje zdanie, a nie zachowywałby się egoistycznie. Nie jesteś przewrażliwiona. Ja osobiście nie pozwoliłabym się w ten sposób traktować partnerowi w związku. Skoro jesteśmy razem, mamy się starać wypracować kompromis. Można mieć odmienne zdania, ale starać się znaleźć rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla obu stron. SmutnaMyszka, masz prawo bronić swojego stanowiska i zachowywać się asertywnie. Powiedz swojemu chłopakowi, że jest Ci przykro, kiedy odmawia Ci prawa wypowiadania się w ważnych dla Ciebie kwestiach. Nie wiem, czy Wasza relacja ma przyszłość, bo wiedzieć tego nie mogę. Ewidentnie jednak potrzebujecie popracować nad komunikacją w związku. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Na każdym kroku doszukuje się kłamstwa, a on zamiast to zrozumieć powoduje kłótnie.

A dlaczego mialby to zrozumiec? raczej go to wkurza slusznie zreszta. To sa Twoje jazdy..dlaczego mialby to rozumiec i cierpiec w milczeniu? Rozumiec to mozna wtedy kiedy ktos ma problem ale stara sie go naprawic i jest szansa ze zmieni swoje postepowanie.

SmutnaMyszka, Twój partner zachowuje się niegrzecznie, przerywając nagle rozmowę bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Rozumiem, że czasami są sytuacje, w których nie da się rozmawiać przez telefon, ale wystarczyłoby o tym powiedzieć wprost: "Jestem w sklepie, ale nie mogę teraz rozmawiać. Odezwę się później"

Moze jest juz tak zmeczony ta kontrola ze nie chce mu sie nawet tlumaczyc? Niegrzecznie? zapewne ale grzeczne poistepowanie do niektorych nie dociera. Nie wiemy jak dlugo byl grzeczny i nic to nie dawalo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ok, nie wiemy, jak długo chłopak autorki wątku znosił jej "jazdy" i ciągłe próby kontrolowania. Nie wiemy, czy w ogóle je znosił i "cierpiał w milczeniu". Może od początku przejawiał swoje niezadowolenie. Rozumiem, że można się wkurzyć, kiedy ktoś wydzwania do nas, by nas "sprawdzać", ale nie uważam też, by zachowania, jakie opisała SmutnaMyszka były odpowiednią reakcją ze strony jej partnera - to tylko zaognia konflikty między nimi. Jest wet za wet. Żadna strona nie chce ustąpić i odpłaca pięknym za nadobne. Nikt nie potrafi się dojrzale zachować, stąd związek mocno niedojrzały. "Ty do mnie wydzwaniasz, to ja Ci odmówię prawa do wypowiadania swojego zdania". Przecież to jakaś dziecinada jest!

SmutnaMyszka zdaje sobie sprawę, że do końca nie jest w porządku wobec partnera, bo napisała:

To wina także w pewnym stopniu mojej zaborczości.
Wiem, że czasami odrobinę przesadzam, jestem histeryczką w pewnych kwestiach, i czuję się tym zmęczona...

SmutnaMyszka, jeśli zdajesz sobie sprawę ze swoich błędów, to postaraj się ich nie popełniać. Może zmiana Twojego zachowania - niewydzwanianie do chłopaka, zaprzestanie kontrolowania go itp. - sprawi, że on też się zmieni i odpuści, np. zacznie brać pod uwagę Twoje zdanie. Jeżeli Twoja zmiana zachowania nic nie da, a chłopak nadal będzie prezentował rekcje w stylu, w jakim opisałaś, to radzę się poważnie zastanowić, czy chcesz być w takim związku, gdzie Twoje zdanie jest lekceważone. Najpierw jednak zacznij zmiany od siebie samej, hamuj swoje tendencje do kontrolowania partnera, a potem wymagaj, by partner zaczął pracować nad zmianami u siebie. Jeżeli na początku związku chcecie wzajemnie siebie zmieniać, to nie wróży nic dobrego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ok, nie wiemy, jak długo chłopak autorki wątku znosił jej "jazdy" i ciągłe próby kontrolowania. Nie wiemy, czy w ogóle je znosił i "cierpiał w milczeniu".

Owszem .. wiec mowienie , ze zachowal sie niewlasciwie i po chamsku tez jest na wyrost bo nie wiemy czy nie zostal juz doprowadzony do ostatecznosci. Moze inne sposoby nie dzialaly. Takie zachowanie byloby niegrzeczne gdyby autorka nie nekala go telefonami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ja uważam, że człowiek po to ma rozum, żeby go używać i nawet jak inni mnie wkurzają czy irytują, to nie daję się sprowokować i zachowywać się agresywnie, chociaż się we mnie gotuje. Zamiast agresji, zdecydowanie wolę asertywność. Sama wcześniej napisałam autorce wątku: Facet może czuć się za bardzo kontrolowany, jakbyś chciała go mieć na krótkiej smyczy, dlatego tak ostentacyjnie manifestuje swoje niezadowolenie, rozłączając się bez jakichkolwiek wyjaśnień. Mimo wszystko uważam jednak takie zachowanie partnera za płytkie i mało dojrzałe. Zresztą autorka wątku też dojrzałością się nie wykazała, ciągle wydzwaniając do chłopaka. Nie sądzę jednak, że ich sytuacja była jakąś "ostatecznością", która usprawiedliwia tekst partnera w stylu: Nie chcę słuchać Twojego zdania, albo będziesz cicho, albo skończymy rozmowę. Dla mnie takie zachowanie jest niedopuszczalne. Mógł powiedzieć: "Słuchaj, wkurza mnie, kiedy ciągle do mnie wydzwaniasz, nie ma dla siebie minuty spokoju, bo co rusz mam od Ciebie telefon czy SMS. Dziewczyno opamiętaj się, bo przez swoją zazdrość zniszczysz nasz związek". Taki tekst bardziej dałby do myślenia autorce wątku niż komunikat w stylu "Siedź cicho!". Candy14, mamy prawo trochę inaczej widzieć tę sytuację. Fajnie, że możemy popolemizować ze sobą. W końcu nie pierwszy raz na forum mamy trochę inny punkt widzenia. Myślę, że i Twoje zdanie, i moje zdanie może pomóc SmutnejMyszce spojrzeć na swój związek z innej perspektywy. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z postem powyzej jak najbardziej sie zgadzam. Doszlysmy do tych samych wnioskow. Chlopak mial prawi wyrazic swoje niezadowolenie ciagla kontrola tylko forme mogl wybrac inna. Natomiast ja uwazam, ze nie kazdy potrafi asertywnie zareagowac wiec nie winie go za wylaczanie telefonu. Mnie tez sie zdarzalo kiedy matka dzwonila do mnie z pretensjami mowic " nie zamierzam Ci sie tlumaczyc od dawna jestem dorosla wiec albo zmien ton albo przestaniemy rozmawiac" i jak nie dostosowala sie to po prostu rozlaczalam. Chamskie? byc moze ale do niej inaczej nie docieralo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, Twój tekst do matki zdecydowanie nie był chamski. On był właśnie, według mnie, asertywny.

Nie zamierzam Ci się tłumaczyć od dawna jestem dorosła więc albo zmień ton albo przestaniemy rozmawiać to zdecydowanie asertywny komunikat i lepiej brzmi niż to, co zakomunikował chłopak autorki wątku (Nie chcę słuchać Twojego zdania, albo będziesz cicho, albo skończymy rozmowę). Ja widzę bardzo dużą różnicę między Twoimi słowami a słowami tego chłopaka. ;) Ale rozumiem, że czasami trudno postawić wyraźną kreskę między tym, gdzie kończy się asertywność, a zaczyna agresywność. Dla niektórych jest to trudna do uchwycenia granica. Dla mnie również. Dzięki, że udzielasz się w wątku. Czasem myślę, że mamy podobne zdania, tylko może nie do końca rozumiemy przesłania pisanych na forum słów. Możliwe, że ja nie jestem precyzyjna, dlatego dzięki, że prowokujesz do dalszej dyskusji - mam szansę coś wytłumaczyć, dookreślić :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×