Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
rober6666

CHAD Choroba Afektywna Dwubiegunowa

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Postanowiłem stworzyć ten wątek aby podyskutować z ludźmi chorymi konkretnie na te chorobę

Pragnę wymieniać sie spostrzeżeniami na temat objawów i skutecznych w Waszych przypadkach sposobach leczenia

Oto moja historia

Ja mam 38 lat i od 3 lat ZDYCHAM na mieszaną odmianę CHAD w której to 30 % chorych popełnia samobójstwo. Jest to u mnie choroba dziedziczna-mój ojciec się powiesił, jego siostra podcięła żyły......3 lata temu byłem wysportowanym , pewnym siebie zarobionym kolesiem ,nie było problemu nie do rozwiązania-ba -uwielbiałem problemy i wyzwania. Teraz jestem roślinką, która nie potrafi umyć naczyń i wyjść z łóżka do południa. Zdycham na niewyobrażalne wcześniej lęki i totalną z tego powodu depresję...bardzo często mam epizody kompletnej derealizacji-prawie nie wiem jak sie nazywam . Czasami totalne schlanie się daje kilka godzin wytchnienia. Byłem już w psychiatryku z powodu nieodpartej chęci skończenia z tym gównem-jestem (byłem ? )typem fightera i jeśli prochy (leki) nie wykończą tej choroby to ja to zrobię odbierając sobie życie. Ale jeszcze walczę i czekam .Mam syna 6 latek . On jest ostatnią kotwicą....

Może to nienormalne ale uspokaja mnie świadomość , że jak już nie będe mógł wytrzymac to wiem dokładnie jak to zrobię (auto z wypożyczalni+flaszka whyskacza+wjazd pod tira na zakręcie-będzie wyglądało na wypadek,rodzina nie będzie miała obciachu,ja nic nie poczuję )-wiem , że w każdej chwili mogę sobie ulżyć , zadać kres niewyobrażalnemu dla zdrowych cierpieniu. I to daje mi siłe przetrwać kolejny dzień w stanie roślinki-szmaty ktorą gardzę

Mam ogromna przewage ciężkiej depresji...na 3 lata mialem tylko 2 3 tygodniowe epizody manii-Boże jakbym chcial aby wróciła

Dotychczasowe leczenie (wszystkie SSRI, SNRI, bupropion, mianseryna) nie przyniosło żadnych rezultatów,ba pogarszalo mój stan

Biore od pół roku Lit -od tego momentu poczułem lekka stabilizacje. 4 miesiące temu dorzucilem fluanxol ( odkryłem go dzięki temu forum ) . Była poprawa. ale 2 tygodnie temu czar prysnął-obawiam sie powrotu wszystkich najgorszych objawów

Nie wytrzymam tego

jak jest z Wami??

Jak funkcjonujecie, ile już chorujecie, jak wygląda wasze leczenie, w jakim stanie jesteście?

Robert

 

[Dodane po edycji:]

 

Sami szczęśliwcy na forum????

nikt nie choruje na to badziewie??

Gratulacje,hheeheheh

Pozdrawiam

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie jesteś jedyny ja tez to mam.

Jeśli chodzi o mnie to raczej nie jest to uwarunkowane genetycznie, wiem tylko, że brat mamy miał epilepsję,

a ona miała depresję pourazową.

U mnie zaczęło się źle dziać ze 3 lata temu - kiedy miałem 17 lat. Najpierw nerwica natręctw i nerwica żołądka,

później ciężka depresja - piekło, nie widziałem nic prócz czerni, nienawidziłem wszystkich dookoła itd., prawie non stop

myślałem o samobójstwie, nie spałem po nocach tarzając się z lęku i przerażenia po łóżku.

Na początku poprzedniego roku zgłosiłem się do psychiatry, który stwierdził u mnie depresję i przypisał setaloft, lerivon,

cloranxen - potem xanax. Była nieznaczna poprawa, ale i tak wziąłem urlop zdrowotny na studiach.

Po jakimś miesiącu zaczęły się lęki paniczne i epizody hipomaniakalne. Trzeba przyznać lubiłem je. Lekarz zalecił mi depakine.

Poszedłem do drugiego psychiatry i ten się z nim zgodził. Ja jednak nie zacząłem go brać, bo miałem się skutków ubocznych. Zresztą przez dwa miechy było super - żadnych objawów coraz lepszy nastrój. Później odstawiłem leki, po trzech tygodniach wróciłem do nich.

We wrześniu znów pojawiły się manie. Zacząłem brać leki na CHAD. No generalnie ja mam rapid cycling i to dziwny - najdłuższe manie to ze trzy dni, a bywają i bardzo krótkie - 1-3 godziny. Teraz od trzech miesięcy biorę xetanor i lerivon na sen (antydepresanty), depakine i lamotrix na CHAD.

Był okres poprawy, ale ostatnio znowu jest gorzej silne myśli samobójcze epizody manii itp. Doprawdy nie wiem jak z tego wyjść, bo jestem strasznie samotny. Moją ucieczką jest sztuka, trzeba może sobie znaleźć jakieś oderwanie od choroby, żeby o tym nie myśleć.

Z tego co mnie się wydaje, to skoro masz głównie ciężkie stany depresyjne to powinieneś skonsultować z lekarzem, czy nie włączyć jakiegoś antydepresanta, tak mi wymyślił mój lekarz i jeszcze myśli o zwiększeniu dawki. Można to sobie myślę uregulować, zwiększyć lek stabilizujący i włączyć antydepresyjny.

Alkoholu raczej nie polecam. Ja sam popijałem sobie, a nawet zdarzyło mi się trawę zapalić ostatnio i tak się pogorszyło, że już wolę nie ryzykować, bo potem tylko się obwiniam.

No, a poza tym uważam, że psychoterapia jest niezbędna. Ja na razie miałem 3 spotkania i daje mi to jakąś nadzieję.

Poza tym z powodu samotności, będę chciał się spotkać z innymi ludźmi z mojego miasta (Wawy).

Życzę Ci wszystkiego najlepszego, trzymaj się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie jesteś sam. Też byłem aktywnym, wyluzowanym kolesiem i odnosiłem sukcesy w międzynarodowym biznesie. Mam 50 lat. W 1997 roku padłem na ryj i już się nie podnisołem. A jak się podnosiłem, to wpadałem w manię. Od 12 lat się leczę, byłem 6 razy w psychiatryku, to w fazie manii, to depresji. Biorę lit i antydepresanty. Jestem na głodowej rencie. Każdy dzień to koszmar. I tak juz od 13 prawie lat! Jesli coś mogę poradzić to kategoryczniem odstaw chlanie. To NIC nie pomaga, wręcz przeciwnie. No i ciesz się, że masz synka, bo mój nie chce ze mną utrzymywać kontaktów, a moja byla żona twierdzi, że jestem leniwy. Trzymaj się, nie daj się ... móglbym Ci jeszce wiele powiedzieć o tej piekielnej chorobie. Pozdro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeszedłem już wszystkie antydepresanty i doprowadzały mnie za każdym razem na skraj samobójstwa.Mój stan pogarszał sie w postępie geometrycznym....juz po kilku dniach ich stosowania (wszystkie SSRI,SNRI, Mianseryna, Bupropion ) lęki i napięcie sięgały wartości powodujace moje wyprawy z linką do lasu-zawsze powstrzymała mnie myśl o synku....To po antydepresantach lądowałem w psychiatryku. To straszne że tylko mania wyciąga mnie na kilka tygodni z ciężkiej depresji....kocham więc manię,hheheh

Też się ratuje sztuką-gram w metalowym zespole na perkusji ......

Ostatnie tygodnie mam potężna zniżkę....boję się że będzie trwała znów 2,5 roku. Nie wytrzymam tego chyba.

Psychoterapia całkowicie bezskuteczna-chodziłem rok-mam widocznie tak podu..pczone neuroprzekaźniki w mózgu że psychologia jest bezsilna-tylko chemia....ale JAKA????ileż ja juz leków wypróbowałem. Tracę nadzieję , że jeszcze kiedykolwiek będę się czuł normalnie,na luzie, bez depresji lub manii.....

czasami uciekam w chlanie-raz , że zapominam o bólu, dwa z nienawiści do siebie.....

na drugi dzień jest oczywiście gorzej

też jestem na śmiesznej rencinie

nie jestem w stanie pracować ....to nie lenistwo,nie wygodnictwo, nie cwaniactwo

nie jestem w stanie często po prostu żyć,gdzie tu miejsce na pracę???

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze, że możesz walić w gary. Ja jedyne do czego jestem jeszcze zdolny to tłumaczenie książek. Ale to mnie też wykańcza. Badź logiczny: skoro to choroba, to przestań siebie nienawidzić. Okaż sobie odrobinę miłosierdzia. Wiem z doświadczenia, że dobrego psychiatrę znaleźć to nie tak prosto. Różnych konowałów już spotykałem. Ale bywają też prawdziwi aniołowie. Trzeba szukać. No i leki też są różne i różniaste. Mi psychoterapia grupowa NIC nie dała. Ale podstawa to: zero chlania i takich tam. Ja mam problem z papierosami, też nie są obojętne. Trzymaj się druhu. I popisuj, co u Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za wsparcie

Będę pisal co tam u mnie słychać..

mam zamiar wypróbować pewien lek na sobie

może zadziała,z resztą i tak gorzej chyba być zbytnio nie może hihihhih

Wściekły jestem na cały świat że mnie to gó.wno dopadło. Za co?? dzieciństwo mialem tragiczne (ojciec chlał bez przerwy zanim się powiesi 10 lat, w ogóle potem nie spał i robił masakryczne awantury do rana...)

Myślałem że dorosłe życie , na przekór wszystkiemu urządze sobie jak w bajce...jestem/byłem mega ambitny

i co???...gó.wno

mam ochotę skończyc jak ojciec.Albo zapić się na śmierć jak w "Zostawić Las Vegas"

Nie mam siły czasami juz sie męczyć

Mój synek to dla mnie blogosławieństwo, kocham Go nad życie, ale z drugiej strony jest balastem uniemożliwiającym mi zrobienie z sobą porządku-nie chcę już się tak męczyć...

Trzymaj się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Głupi film "Zostawić Las Vegas". Życie to nie film. Pewnie nie jest łatwo po takim Ojcu. Ale mojej koleżanki ojciec też chlal i sie powiesił, a ona jest wspaniałą matką i żoną i ma świetną rodzinkę. Ten "balast", jak piszesz, to Twój skarb i błogosławieństwo. Daruję sobie morały. Masz dobrego psychiatrę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam-ordynatorke oddziału zaburzeń afektywnych w lublińcu

świetna babka, ale też zauważam jej bezsilnosć w moim pokręconym przypadku....

problem w tym że większośc leków już wypróbowałem i więszość mnie zabija dosłownie, doprowadza do stanu kiedy od samobójstwa jestem o maleńki krok-wariuję po nich, nie wiem dosłownie gdzie jest mój syn !!!raz na mieście dostałem takiej jazdy po paroxetynie....nie wiedziałem czy go zgubiłem , czy zaprowadziłem do przedszkola-wtedy pierwszy raz kupiłem sznur i pojechałem do lasu-mam za dużo godności żeby żyć w stanie takiej szmaty intelektualnej...inni ćpają dziennie i chlaja i nie maja aż takich jazd jak ja-a wcześniej miałem umysł jak brzytwa,powaga,fotograficzna pamięć IQ ponad 120..

teraz jestem w stanie zalęknionego debila, czekającego na manię lub śmierć...

czy ja jeszcze bede normalnie reagował. normalnie żył??

napięcie i lęk odczuwam przez całą dobę, bez przerwy,mam poniszczone zęby od ciągłego szczękościsku, zaniki pamięci krótkotrwałej, w ogóle to nie pamietm za bardzo gdzie podziały sie ostatnie 3 lata-jest tylko cierpienie

Ostatnie 3 miechy pomagał mi LIT oraz fluanxol ale jego czar prysnął...może to była tylko hipomania , a nie efekt działania leku???

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

byłem też u innego lekarza,ale chciał mnie zamknąć na oddziale zamkniętym w klinice psychitrii w katowicach

NIE MA MOWY. Nikogo nie zabiłem, nie szczam jeszcze pod siebie i NIKT mnie nie zamknie dobrowolnie. Po moim trupie.Zgodzę się na oddział otwarty (na takim byłem w lublińcu-ale wcześniej na zamkniętym ze wsuystkimi możliwymi chorobami psychicznymi)

Nikt nie będzie mi ograniczał swobód i traktował jak przekreślone zwierzę ubezwłasnowolnione...

jak nie nastąpi jakaś poprawa w najbliższym czasie to rozważę pobyt na otwartym w lublińcu......ale nie chcę znów zawieść moich najbliższych-mąż i ojciec porąbany w psychiatryku....

 

[Dodane po edycji:]

 

Ka Po

dzięki za słowa otuchy

wiem że damy radę-ale nienawidzę tej jawnej niesprawiedliwości życiowej

Tak kocham Syna , a często Go zbywam bo nie potrafię sie z nim bawić i zająć nim.....a zrobiłbym dla niego wszystko !!!

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mi pobyty w szpitalu NIC nie dały,niestety.Żadnych leków mi nie ustawili, czułem się ciągle źle.Musiałbym chyba tam z rok spędzic,hehehehehe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdaje sie, ze zaczynam rozumiec.

nie chcę znów zawieść moich najbliższych-mąż i ojciec porąbany w psychiatryku....
Tez mialem takie obawy. Dokladnie tak samo myslalem jak juz dostalem do reki skierowanie. I pierwsze kilka tygodni w szpitalu to byly mysli skupione glownie dokola tego ze nagle, z dnia na dzien stalem sie "wariatem". Ale po miesiacu, dwoch, po kilku sesjach terapeutycznych moje myslenie wyprostowalo sie i w pobycie w szpitalu zaczalem dostrzegac cos jak wybawienie. Ubezwlasnowolnienie Ci nie grozi, na to jest potrzebna decyzja sądu.
wiem że damy radę-ale nienawidzę tej jawnej niesprawiedliwości życiowej
Sory, ze Ci to powiem, ale to brzmi jak wywnetrznianie dziecka jakie w Tobie tkwi. Ono tkwi w kazdym czlowieku i bywa cholernie wrazliwe, czasem jego punkt widzenia zaczyna dominowac. Tak wlasnie dziala narzekanie na wszelkie nierownosci w wieku dojrzewania: jeden ma lepszy zegarek, inna jest ladniejsza i ma fajniejszego chlopaka, jakis inny kolega dostal pod choinke skuter i laptopa itd. A prawda jest taka, ze nie zmienisz konstrukcji swiata a jedynie mozesz zmienic czastke siebie ktora postrzega to jako niesprawiedliwosc i zamiast puszczac pare w gwizdek poszukasz rozwiazan konstruktywnych. Ja wiem, ze to brzmi sloganowo, ale nie podam przeciez konkretnego rozwiazania bo nie chodze w Twoich butach.
Tak kocham Syna , a często Go zbywam bo nie potrafię sie z nim bawić i zająć nim.....a zrobiłbym dla niego wszystko !!!
Tez mam syna (podstawowka juz) wiec dokladnie rozumiem co czujesz. I przerabialem rozlake i niemoc w kontaktach i wiem co to znaczy patrzec na dziecko w kupie klockow lego i nie umiec dolaczyc sie do tego. Paskudne uczucie, fatalnie to znosilem. Ale teraz, jak juz wyprostowalem sobie "system operacyjny" moje kontakty z mlodym sa prawidlowe: widujemy sie regularnie, stalem sie dla niego kims w rodzaju autorytetu i slysze czesto od niego: "chcialbym zebys zyl 100lat". To bardzo skutecznie "laduje akumulator", ale wymaga najpierw pracy nad soba. Pewnie teraz powiesz albo pomyslisz, ze Majster znowu sie na forum panoszy, jak to juz kiedys napisales. Wtedy sobie postanowilem: facet ewidentnie w manii, ale w tym biegunie nie dotrze do niego zaden argument, wiec odpuszczam. Ale teraz jak czytam i widze ze Twoja sytuacja jest cokolwiek podobna do mojej sprzed kilku lat to mam to w d.. Po mojemu koniecznie powinienes nabrac wiecej zaufania do medyków, psychologow. Pewnie masz za soba terapie, mysle, ze czas na postawienie na jakiegos psychologa ktorego dazysz jakims zaufaniem i pociagniecie tego. Jesli psychiatrzy szpital Ci proponują to kto wie? Moze i lepiej wlasnie wsrod powaznie chorych? Ja lezalem na jednym oddziale ze schizolami, borderami itp. psycholami na maksa. Mialem sale dwuosobowa i dluzszy czas mialem za wspolpacjenta 20letniego schizofrenika ktory w ogole nie spal tylko siedzial na lozku i gapil sie w podloge albo palil fajki. Mysle, ze to pozwolilo mi zrozumiec nieco co to są powazne klopoty (bez urazy, ale moja deprecha przy nim to jak odciski). Po jakims czasie potrafilem sie nawet niezle z nimi dogadac i okazalo sie ze na lekach to są calkiem fajni ludzie. Ale moje widzenie wzielo sie raczej z tego, ze ja "zszedlem do nich", a nie izolowalem sie. No a po szpitalu juz mialem z gorki, bo z etykietka swira to co mnie moglo spotkac gorszego? Przemysl to sobie: moze warto spuscic nieco powietrza? Nikt nie jest doskonaly, nawet nie musi. Bycie doskonalym to cholernie zobowiazuje, to zrodlo wielu naprezen. Z tego bierze sie stres, kiepskie spanie a co najgorsze - brak zaufania do ludzi ktorzy chca Ci pomoc. Pozdrawiam i powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Majster

Po Twoim poście po raz kolejny mogę tylko napisać

"nic dodać ,nic ująć"

Potrafisz w słowa ubrac często nieopisywalne emocje i burze ktore nami targają

Pozdrawiam

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Robber czy ja Tobie czasem kiedyś nie wspominałam o terapi eksperymentalnej CHAD dużymi dawkami omega 3?Nie masz nic do stracenia. Może warto spróbować?(Przypominam że najwartościowyszym źródłem omega 3 i nie tylko jest zimnotłoczony olej lniany, można też spróbować oleju słonecznikowego).Wiem że ludzie bardzo sobie chwalą taką terapie...ja sama zauważyłam efekty(co prawda nie mam chad ale miałam ciężkie załamanie psychiczne które bardzo mi utrudniło normalne funkcjonowanie..głównie ucierpiała koncentracja i pamięć)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm

jestem strasznie nieufny w nowinki dzisiejszych czasów, gdzie każdy tylko patrzy jak wyciagnąc od innego kasę wymyślając jakieś pseudonaukowe cuda niestworzone.....Wystarczy popatrzeć przez chwilę na reklamy pseudomedykamentów w TV

ale wypróbuję

tak jak piszesz nie mam nic do stracenia

Roberyt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Robert ;) Podziwiam Cię. Jesteś bardzo silnym człowiekiem, bo udaje Ci się z tą poważną chorobą walczyć każdego dnia. Patrzysz na siebie jak na cytuję" szmatę, którą gardzisz". To bez sensu. Każdego dnia musisz się użerać z takimi uciążliwymi stanami psychiki, walczysz z tym, mimo częstych myśli samobójczysz jednak wybierasz życie. Żyjesz z tym koszmarem i to że mas zproblemy ze wstaniem z łóżka czy innymi przyziemnymi czynnościami nie jest powodem do takiego myślenia o sobie. Popatrz ile możesz zrobić, ile Ci wychodzi. Pytasz czy możesz normalnie żyć? Na pewno jest szansa, że Twoje życie zmieni się na lepsze. Pomijając leki, decyzje psychiatrów itd to pamiętaj że bardzo dużo, najwięcej zależy od nas samych. Jestem przekonana, że skoro już tyle przeszedłeś to teraz dasz radę walczyć o to, żeby zmienić swoje życie na lepsze. Możesz zmieniać sposób myślenia o sobie, o chorobie. Zyczę Ci z całego serca, żeby choroba kiedyś całkowicie zniknęła, żeby Twój stan się poprawił. Patrz na siebie jak na wartościowego człowieka, bądź dumny z tego co uda Ci się zrobić każdego dnia i staraj się robić więcej. Akceptuj i kochaj samego siebie, musisz umieć odróżnić, że TY nie równa się CHOROBA. Ty to ty a choroba to g**** które się przypałętało niezależnie, przecież nie wybierałeś tego sobie. Pozdrawiam i zachęcam do walki o szczęście i życie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzymam kciuki. Napisz czasem jak Ci idzie. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

Zdycham coraz bardziej

ponoć w CHAD faza depresyjna jest cięższa i bardziej lekooporna niż "zwykła " depresja ( oczywiście nie pisze tu po to żeby się użalać że ktoś ma lepiej a ja gorzej,Depresja jest ciężka tak i siak i często śmiertelna niestety niczym rak..)

Po raz pierwszy od 3 lat cięzkiej depresji miałem przez 3 miesiące lekka hipomane mającą znamiona zdrowia (oprócz litu zażywałem fluanxol ale przestał własnie działać ) miałem nadzieje że ten stan się utrzyma....gwałtowny spadek do najcięższej depresji lękowej po takim chwilowy ozdrowieniu jest czymś niewypowiedzianie strasznym......nie daję rady

Zdycham=LĘK 24 godziny na dobe odbierający mi zmysły (znów tylko wóda jest go w stanie wyciszyć),panika, niemoc wstania z łóżka, odrealnienie,nie potrafie rozmawiać z ludźmi, gubię wątki,jestem napiety jak struna z fortepianu,zaniki pamięci krótkotrwałej....

najgorsze jest to że wypróbowałem juz leki z wszystkich grup....i było tylko gorzej

korci mnie anafranil

ponoć jest najskuteczniejszy w cięzkiej depresji....kiedyś go próbowałem ale tylko nasilał mi stany lękowo depreyjne i odstawiłem po 3 dniach.....wiem że powinienem dłużej ale nie dałem rady

Może lit złagodzi jego złe na mnie działanie i przetrwam te początkowe kilka magicznych tygodni???

W poniedziałek ide do lekarza....zobaczymy

obawiam sie jednak że zwycięstwo z chorobą może wiązać się z samobójstwem niestety-to proste -nie będzie mnie -nie będzie tej francy co mi i moim bliskim życie zniszczyła

Boże-moi bliscy, moja rodzina nie zasłużyła na to.....

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robert

Nie wiem jak na Ciebie działa współczucie, ale to między innymi mój problem, za dużo empatii, często bez powodu.

Tu jest powód ogromny i odkąd 3 dni temu przeczytałam Twój temat, jest mi jeszcze gorzej. Ludzie pocieszają się wzajemnie, że inni mają gorzej i nie powinniśmy narzekać. Mam na odwrót, jak widzę czyjąś krzywdę jest mi tragicznie i choroba się wręcz pogłębia. Chciałam tylko napisać, że straszliwie Ci współczuję i podziwiam, że wytrwałeś, nadal dajesz radę. U mnie od miesiąca tylko spadek, ciągle wydaje się że gorzej być nie może, a tu kolejny dzień i większy ból. A marzenie tylko jedno- poczuć się normalnie. Też chciałabym umrzeć, żeby tego nie czuć, nie boję się samobójstwa, tylko tego, co jest potem. Nikt tego nie wie i wszystkie teorie na temat to tylko ludzkie domysły. A może być tysiąc innych rzeczy, dochodziłam już do tego, że na serio piekło i wieczne męczarnie, albo że zatrzymam się w najgorszym uczuciu lęku i zostanę w tym na zawsze...

To głupie, ale trzymaj się. Z tego co zrozumiałam, masz dla kogo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po tym co przeżywam tutaj nie boję że żadnego hipotetycznego piekła-mam dup.ie daibły i szatany, jestem tak wściekły że mogę nimi pozamiatac jeśli są chętni...

Nie boje sie samobójstwa, na pewno nie będzie bolało bardziej niż to co odczuwam teraz

tylko żałuje, że podobnie jak ty nie jestem egoistą i są we mnie ogromne pokłady empatii i panicznie sie boje tego co moje samobójstwo uczyni moim bliskim, a zwłaszcza mojemu synkowi 6 letniemu....jestem w matni bez wyjścia

żyć sie nie da w takim stanie absolutnie, ale zabic w mojej sytuacji tez nie za bardzo.....

Co mam robić???

Chlać jak ojciec przez 10 lat żeby sie psychicznie wyniszczyć do zera i nie mieć skrupułów wobec innych (ojciec też był chory na CHAD i zakończył męke w wieku zbliżonym do mojego......)

Nie wiem

Bezsilnośc to najstraszniejsze uczucie dla mężczyzny

Trzymaj się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Robert. Bardzo mi przykro że masz nawrót i się źle czujesz :(

Co mam robić???

Szukaj jakiś sposobów, żeby z tego wyjść. Może w to nie wierzysz, bo leki na Ciebie nie działają, ale są też inne sposoby. Może jakaś terapia u fachowca? Samobójstwo to nie jest wyjście, bo masz rodzinę. Twoja męka może i by się skończyła ale Twoi blizcy mieliby piekło na ziemi. Postaraj się zapomnieć o tej opcji.

Czasem tak jest, że wydaje nam się, że pewne rzeczy są nie do pokonania, widzimy bariery nie do przeskoczenia. Ale potem się okazuje, że jednak udało nam się je pokonać. Mówię Ci z własnego życia. To prawda, że można pokonać to co wydaje się do pokonania. Rozumiem, jak ciężką masz sytuację. Nie mówię, że będzie cudownie, że wyzdrowiejesz itd, chociaż życzę tego z całego serca. Ale może małymi krokami uda Ci się zmienić swoje życie na lepsze. Może z tych małych kroków zrobi się duży progres i będziesz szczęśliwszy. Nie poddawaj się. Jesteś silny, już długo z tym żyjesz, dasz radę. Pamiętaj zawsze jest szansa, że będzie lepiej. Trzymaj się ciepło. Wszystkiego dobrego ;)

 

[Dodane po edycji:]

 

Jeszcze jedno mi się nasunęło na myśl. Piszesz, że jesteś w sytuacji bez wyjścia. Nie możesz tak myśleć. Zawsze jest szansa, że znajdzie się wyjście. Widzisz życie w czarnych barwach, nic dziwnego, bo miałeś dużo złych przeżyć. Ale powinieneś zacząć patrzeć na życie w jaśniejszych barwach. Otwórz się na to co dobre. Nie nastawiaj się tylko na zło, chorobę, samobójstwo itd. Leki Ci nie pomagają tak jakbyś chciał, ale są jeszcze myśli. Przecież to one wpływają na psychikę i mogą ją rujnować lub budować. Skoro jest Ci ciężko, Twoja psychika ma obciążenie CHAD to chociaż sam ją wspieraj. Pomyśl o tym, że czułeś się dobrze ostatnio. I skupiaj się na tym, że było Ci lepiej, nastaw się na poprawę zdrowia, przecież to możliwe. Odważ się myśleć pozytywniej, proszę. Nic nie stracisz.

Poza tym jak jesteś zmęczony może spróbuj takiego sposobu. Jest prosty a może sprawić, że poczujesz się lepiej. Olej to wszystko na np 2 dni. Powiedz sobie akceptuję tą sytuację. Oczywiście nie mam na myśli pisząc akceptuję żebyś pogodził się z chorobą i był zadowolony, bo to absurd. Mam na myśli taką akceptację, po to, żeby psychicznie odpocząć. Ty walczysz z lękami, depresją, to wymaga energii i piszesz, że nie dajesz już rady. Więc olej to wszytsko i się nie zamartwiaj tym przez 2-3 dni. Niech będzie jak jest, wyluzuj na chwilę i nie walcz a tym. Za to skup się na tym co sprawia Ci przyjemność, niech to będą małe rzeczy, uciesz się tym szczerze. Np uśmiech synka, żony, dobry film czy co tam lubisz. Ciesz się tym i skupiaj na tym a reszta niech Ci wisi. Pomyśl o czymś dobrym. Jak się postarasz tak zrobić to możesz poczuć się lepiej i dzięki temu będziesz mógł potem robić kolejne kroki do przodu, bo nabierzesz siły. (sorry, nie mogłam tego połączyć w jednego posta bo mi błąd wyskoczył, więc wyszły 2;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć Robert, nie wiem czy mnie pamiętasz- pisaliśmy kiedyś maile do siebie.

Ja Ciebie podziwiam jako człowieka, masz w sobie tyle siły, że mógłbyś nią obdzielić cały nasz naród. Zdaję sobie sprawę z tego że już masz dość, ale musisz- dla syna. Mam nadzieję że niedługo Ci się polepszy, że wreszcie jakiś lek zacznie działać tak jak powinien.. i że będziesz miał normalne życie. Bardzo mocno trzymam kciuki i modlę się za Ciebie.

 

Pozdrawiam, Magda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziękuję Wam za słowa .......

Wy, jako jedyni na tym padole nie napiszecie nigdy pierdół typu "trzeba wziąść się w garść"-to totalnie idiotyczna rada-gdyby nasze wyzdrowienie zależalo od tego "brania się " to to forum przestało by istnieć ,ponieważ wszyscy bylibyśmy zdrowi w ciągu 5 minut. Uważam , że mamy więcej sil i walki w sobie niż cala reszta zdrowych razem wzięta...

Obecnie przeżywam wielki kryzys.....choroba przeszła w fazę cięzkiej depresji a żadne leki nie łagodzą a wręcz nasilają ów stan

czuje sie jakbym nie spał od kilku dni cały czas imprezując ostro z alkocholem oraz dopalaczami-mam takie max totalne zejście że nawet nie mam siły sie ogolic i wyglądac jak człowiek....

Znów myślę o skończeniu z tym wszystkim w jakis przyjemny sposób.....i znów nieprzyjemnościa w tym wszystkim jest hipotetycznie osierocony w tym momencie synek 6 letni....

....ale może jak odejde to żona znajdzie kogoś lepszego, kto będzie lepiej potrafil sie Nim i Nią zająć ??

Bo ze mnie to juz chyba nic nie będzie

Boże ześlij na mnie manię chociaz na kilka dni-da mi to chory , bo chory, ale jednak oddech od choroby....

3 lata temu bylem intelektualista , a teraz jestem debilem , który ledwo tego posta kleci

Jedno jest pewne-od 3 lat jestem na równi pochyłej-upadam zdrowotnie, intelektualnie, fizycznie, finansowo i towarzysko

Na szczęscie jest we mnie gdzieś wścieklośc pozwalająca mi jeszcze przeciągać te męki....

Dziękuje wam za wsparcie i pamięc ( Magdaleno )

Pozdrawiam

Was

Robert

 

[Dodane po edycji:]

 

Ka Po

Co za leki bierzesz??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Robert. Myślenie, że ktoś lepszy mógłby Ciebie zastąpić nie ma najmniejszego sensu. Piszesz zupełnie ok, nie widać, że ledwo tego posta skleciłeś ;) Cały czas Ci kibicuję i wierzę w Ciebie. Pamiętaj, że ta ciężka faza przejdzie i będzie lepiej. Musisz wierzyć w to, że znajdzie się sposób - np dobry lek który w końcu zadziała i wszystko zacznie wyglądać lepiej. Zapomnij o skończeniu z sobą, prosze, bo to najgorsze rozwiązanie ;/ Jesteś bardzo ważny dla wielu osób. Twoje życie też jest bardzo ważne. Może na to samopoczucie zaradzi jakiś dobry specjalista? Może poszukaj kogoś lepszego polecanego? Trzymaj się ciepło i nie poddawaj się ;) Pamiętaj, że my tu na forum jesteśmy z Tobą, nie jesteś z tym sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie, leki mają poprawiać stan nie pogarszać. Może powinieneś skonsultować się z lepszym lekarzem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×