Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
poszukujący

moja historia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich ....

 

Mam 24 lata .... od jakiś trzech lat cierpię na ... i właśnie podejrzewam dystymie ale nigdy nie byłem u żadnego specjalisty. W ciągu dnia miewam stany podobne do depresji ... nic mi się nie chce, popadam w dół, który odbiera mi chęć do życia do rozmowy z kimkolwiek i przede wszystkim do działania... za każdym razem gdy się podnosze mówię to samo... biorę się za siebie, jestem młody mogę dużo rzeczy zrobić sam ze sobą ... mogę wszystko ... .tylko, że to wraca i co bym nie zrobił ... mam doła ... nie denerwują mnie ludzie ... tylko ja sam ... nie lubie samego siebie za to że nic nie robie, nic zrobić nie potrafie... mimo, że studiuje pracuje jestem lubiany ... na codzień wśród innych wesoły z poczuciem humoru jednak to tylko taka maska.. wewnątrz jestem nieszczęśliwym człowiekiem ... wiem że mam dużo i drugi na moim miejscu byłby szcześliwy ja nie potrafie ... w wakacje zostawiła mnie dziewczyna ... poległem wtedy całkowicie... dobrze że był Bóg i muzyka ....

 

Piszę kochani do Was bo znalazłem to forum i po przeczytaniu kilku postów pomyślałem że to jest coś dla mnie. Na ogół moi znajomi nie rozumieją czegoś takiego bo nigdy tego nie mieli ... a ja po prostu nie chce już słuchać słów typu : "oj tam bedzie dobrze" albo "co ty gadasz przecież ty jesteś wesołą osobą" tylko rad, wskazówek ... chciałbym poznać opinie ludzi, którzy mają coś takiego ... nie biorę leków , do tego zacząłem palić i trochę popijam ... wiem że to nie jest ucieczka ale mimo to robie tak jak robie i to jest kolejny gwóźć do mojej trumny .. bo na to tez jestem zły na siebie... dużo bym dał żeby zmienić siebie i cieszyć się tym że świeci słońce ... wieje wiatr ... że mam dużo i ...po prostu cieszyć się życiem ... i wreszcie wyjść z tej "nocy w środku dnia"

 

pozdrawiam ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim to co powiem ci na początku:

NIE PIJ - proszę cię postaraj się alkohol odstawić, przynajmniej na razie

Objawy które opisujesz rzeczywiście mogą wskazywać na depresję, twój przypadek jest prawie identyczny jak mój. Ja także w towarzystwie potrafię być miły, wesoły, jednak w moim umyśle jest zupełnie coś innego: pustka, rozerwanie, nieposkładane myśli, smutek, żal do samego siebie, iż dałem się depresji. Ja uczęszczam do psychologa, wybieram się także do psychiatry, ponieważ myślę że nie obejdzie się bez leków. Tobie też radze wizytę u psychologa :-) ... Pozdrawiam ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki z niepiciem jest już lepiej ... gorzej z tymi poradniami psychologicznymi .... nie wiem czy one są na normalny NFZ ... bo większość to prywatni lekarze z tego co się orientowałem, czym się kierujesz wybierając takich specjalistów ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj poszukujący, poszukaj w necie poradni w swojej okolicy, przedzwoń i spytaj się czy przyjmują na fundusz. Większość przyjmuje, ja leczyłam się zawsze na fundusz, nie miałam specjalnych problemów ze znalezieniem specjalistów, gorzej było z czekaniem na pierwszą wizytę, zazwyczaj specjaliści mają napięte grafiki i na tą pierwszą wizytę czeka się nawet ponad miesiąc. Zapytaj też czy będzie ci potrzebne skierowanie do psychologa, często mają takie wymagania, ale nie zawsze, to zależy indywidualnie od poradni.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

 

Problem z wyborem jest ogromny.

Ja przeszukałam neta- wpisując miasto i dobry psychiatra lub psycholog.

Oczywiście wszystko zweryfikuje sama wizyta.

Warto chyba spróbować a potem samo wyjdzie, czy to własciwy lekarz. Gdy coś nie zagra można zmienić.

 

Myślę, że dobrze zrobiłeś pisząc o swoim problemie. Z tego co czytałam źródłem

depresji jest wiele czynników: wewnętrznych

i zewnętrznych. My na początku nie wiem, co nam jest... Boimy się, że to choroba psychiczna, albo wstydzimy, że jakaś depresja...

 

A prawda jest taka, że warto o siebie się zatroszczyć i szukać pomocy nawet gdy to tylko

zwyczajne obniżenie nastroju...

 

I co tu dużo mówić depresja dotyka i babki i facetów... Tylko, że dla kobiet jest trochę lżej,

bo się łatwiej wyżalamy, łatwiej korzystamy z pomocy lekarza/ wenętrzny lekarz w nas drzemie/.

A faceci mają zakodowane, że czuć się słabiej,

że czuć się żle to nie pasuje, to niemęskie...

I trudniej im powiedzieć, potrzebuję pomocy.

 

Ja mam o tyle ,,ciekawy" przypadek, że

męczę się i wciąż planuje moje leczenie,

a mój mąż za moją namową leczy się już rok.

Właśnie depresyjnie... Dostał seronil i coś na spanie. Ale załamuje się, bo jak zaczął odstawiać leki to zły nastórj powrócił.

Czyli jest to pewien proces i musi potrwać...

Teraz mąż dostał szansę bo jest w sanatorium

i pracuje nad swoimi emocjami...

Mam nadzieję że pozna tam metody

i sposoby do walki z depresją...

Mówił, że kseruje- zbiera dla mnie ;) notatki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poszukujący, wspólczuję Ci tego stanu, bo trwanie w nim musi być bardzo przybijające. Ale z każdym kolejnym zdaniem Twojego posta przekonywalam się, że nie jest tak z Tobą źle ;) Piszesz, że dobilo Cię rozstanie z dziewczyną i być może jeszcze jakies inne sprawy i stad ta emocjonalna pustka, brak dobrego nastroju i ta niemoc. Ale zobacz jaki jesteś silny w tej sytuacji, studiujesz pracujesz, potrafisz być wesoly i towarzyski, czyli nie zalamujesz się calkowicie. Wiesz, że jestes w dobrym polożeniu, bo masz 24 lata i wszytsko stoi przed Tobą otworem. To lepiej spróboj sie trzymać tej myśli, zamiast dawać się pograżać negatywnym myślom. "... nie denerwują mnie ludzie ... tylko ja sam ... nie lubie samego siebie za to że nic nie robie, nic zrobić nie potrafie... mimo, że studiuje pracuje jestem lubiany ..." Zobacz piszesz, że nie lubisz siebie za to, że nic nie potrafisz zrobic i jeszcze w tym samym zdaniu wymieniasz co umiesz robić dobrze- pracujesz studiujesz i potrafisz byc towarzyski a to przecież nie blachostka, studia praca wymagają wysilku. Więc nie możesz tak myśleć o sobie, bo jak sam widzisz tak nie jest. Chcesz się z tego wyrwać to nie uciekaj w nalogi, bo tylko pogorszysz swoją sytuację. Wiesz, że masz dużo, doceń to i niech to da Ci silę, żeby się zmienić i móc znów cieszyć się życiem. Do roboty, przelam się zacznij dzialać, zadbaj o swoje szczeście wewnętrze( musisz pamięać, żeby byc dobrym dla samego siebie-czujesz się źle, więc zamiast się ciągle krytykować okaż sobie zrozumienie i sam siebie wspieraj. Każdy ma prawo do zalamania.) i krok po kroku zacznie się ukladać i znów będziesz szczęśliwy. Tego Ci życzę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

widzisz ... bo ja wiem, jak powinno być najgorzej jest wtedy, gdy trzeba przejść z teorii do praktyki ... chciałbym w samym sobie odnaleźć coś co skłoni mnie do pracy (jakiejkolwiek) myślę, że gdybym zajął się czymś konstruktywnym, co miało by jakieś rezultaty widoczne ... byłoby lepiej ... jak Wy sobie poradziliście z tym ... bo przecież takie stany charakteryzują się przede wszystkim Brakiem Działania taką niemożnością zrobienia czegoś ... i chodzi mi o tę motywację ... co Wam "kazało" robić coś ... czy to tylko wpływ samych leków ?

 

P.S. Dzięki kochani za te słowa .... dużo mi dają i wiem, że są też inni z podobnymi problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tą niemożność można przelamać. Czasem poprostu trzeba ruszyć do przodu na silę. Może dobrą motywacją będzie, jak uświadomisz sobie jedną rzecz. Jak biernie trwasz w tym stanie nieszczęścia życie ucieka Ci między palcami. Nic nie zmieni się samo, więc albo Ty coś z tym zrobisz, albo sytuacja będzie się ciagnać, a Ciebie już to męczy przecież. Pomyśl też o tym, że czeka na Ciebie szczęśliwe życie. Szkoda tego zmarnować ;)

(Jeśli chodzi o leki- myślę, że najwięcej zależy od naszej wlasnej motywacji i walki)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj ,

 

ja miałem podobnie ,tylko najgorsze mam już za sobą .Stan beznadziejności trwał jakieś 3 lata.Bezsenność z pół roku.

Nie poszedłem do lekarza ,mija 6 rok i jest całkiem nieźle ale...,choć również mam dużo to nie umiem się z tego cieszyć tak do końca.

Z motywowaniem się jest różnie.To co mi pomogło to postawienie celu i dążenie do niego małymi krokami.Dodam jeszcze ,że pomagały mi zajęcia fizyczne bieganie przed spaniem ,basen .

 

Idź do specjalisty ,bo po co tak długo się męczyć.

pozdr. i powodzenia ,dasz rade...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobnie szczerze mówiąc i nie wiem już sama czy coś mi jest. Czy to jakaś depresja czy coś ? Codziennie mam doła, jestem zła na siebie i na innych. Kiedy mam już z kimś rozmawiać ( choć rzadko to robie ) to też udaje wesołą a tak naprawde nie jestem. Choć mam dni kiedy widać po mnie że coś nie tak. Hmm.. doradze Ci żebyś poszedł do specjalisty? Nie wiem, ja nigdy tam nie byłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×