Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Słowianka

Zaburzenia osobowości (cz.I)

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

nie wiem jaka będzie jej reakcja, ale zasugeruję delikatnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
nie wiem jaka będzie jej reakcja, ale zasugeruję delikatnie

 

No myślę, że powinnaś, dla swojego dobra... Albo zmienić psychiatrę, by móc się naprawdę leczyć, dla siebie. Sądzę jednak, że łagodniejszy i lepszy sposób to właśnie powiedzieć jej o co chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie wiem jaka będzie jej reakcja, ale zasugeruję delikatnie

 

No myślę, że powinnaś, dla swojego dobra... Albo zmienić psychiatrę, by móc się naprawdę leczyć, dla siebie. Sądzę jednak, że łagodniejszy i lepszy sposób to właśnie powiedzieć jej o co chodzi.

Dokladnie tak!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to ja jeszcze doniosę na samą siebie. otóż, zmniejszyło się nasilenie myśli o tym, żeby się ciąć, ale na stres nadal to pierwsze jak reaguję - nie miałam ostatnio czym się podrapać to wzięłam wsuwkę z włosów i przejechałam sobie po ręce. nadal też ogryzam skórki, ale staram się przestać...

tak, mówię na psycho jak się czuję, wszystko jest interpretowane w dziwny dla mnie sposób, ale staram się wyciągnąć z tego tyle ile mogę. problem w tym, że stan mi się pogarsza. od tygodnia ciągle płacze, na sesjach, po sesjach, samotnie, na ulicy też już mi się zdarzyło. jestem zupełnie rozbita wewnętrznie. wszystko mnie dobija, każda myśl skręca w złą stronę. nic innego nie robię poza leżeniem i dosrywaniem sobie w myślach jaka to jestem beznadziejna i jak wszystko zawalam...i rzeczywiście zawalam coraz więcej.

uciekam w myśli o śmierci, choć wiem, że nic sobie nie zrobię.

niepokoi mnie jednak ich intensywność, w ogóle boję się o siebie, boję się swoich reakcji.

nie wiem...chyba jestem załamana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
to ja jeszcze doniosę na samą siebie. otóż, zmniejszyło się nasilenie myśli o tym, żeby się ciąć, ale na stres nadal to pierwsze jak reaguję - nie miałam ostatnio czym się podrapać to wzięłam wsuwkę z włosów i przejechałam sobie po ręce. nadal też ogryzam skórki, ale staram się przestać...

tak, mówię na psycho jak się czuję, wszystko jest interpretowane w dziwny dla mnie sposób, ale staram się wyciągnąć z tego tyle ile mogę. problem w tym, że stan mi się pogarsza. od tygodnia ciągle płacze, na sesjach, po sesjach, samotnie, na ulicy też już mi się zdarzyło. jestem zupełnie rozbita wewnętrznie. wszystko mnie dobija, każda myśl skręca w złą stronę. nic innego nie robię poza leżeniem i dosrywaniem sobie w myślach jaka to jestem beznadziejna i jak wszystko zawalam...i rzeczywiście zawalam coraz więcej.

uciekam w myśli o śmierci, choć wiem, że nic sobie nie zrobię.

niepokoi mnie jednak ich intensywność, w ogóle boję się o siebie, boję się swoich reakcji.

nie wiem...chyba jestem załamana.

 

:shock::shock::shock::shock::shock:

Jakbym czytała o sobie!!!!! Jestem pewna, że to reakcja na psychoterapię. Mi jest teraz strasznie ciężko tam chodzić - przez terapię dzieje się ze mną dokładnie to samo co z Tobą :cry: . Nawet przed sesją czuję się beznadziejnie, na sesji ostatnio tylko się trzęsę, a po sesji to już w ogóle jest tragedia... :( Ten ostatni tydzień przeryczałam dzień w dzień, nie wytrzymując sama ze sobą... A tu jeszcze sesja na studiach :evil:

Powiedz, jak jest teraz u Ciebie na psychoterapii? Ja myślę, że właśnie w związku z nią mamy takie stany. I że kiedyś w końcu będzie lepiej... Może to jakiś przełom? Ja już przeżywam kolejną sesję jak to będzie (bo na dwóch ostatnich kompletnie się rozsypałam i tylko się trzęsłam, silne napięcie, rozbicie, szkoda gadać... :oops: ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja ciągle naukę odkładam na potem a do sesji już niewiele..co robić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotna ja też...Za kilka dni mam trudny egzamin...

Wczoraj miałam koszmarny dzień,jeden z najgorszych w życiu...W ogóle ostatnio jest ciężko.Jestem bardzo nerwowa,a moja osobowość paranoiczna nademną panuje...Zaczęłam mieć nawet myśli samobójcze co raczej się u mnie nie zdarza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślisz że to dobre rozwiązanie powiedzieć jej o tym? Jak ona może zareagować? :roll:

 

 

samotna ja uważam ,że powiedzenie o tym co czujesz do swojej pani doktor nie jest chyba dobrym pomysłem.Myślę ,że sama potem będziesz się z tym gorzej czuć a też nie wiadomo jak ona na to zareaguje bo to w końcu też jest normalny człowiek i różnie może się to potoczyć,niekoniecznie z korzyścią dla Ciebie.Wątpie aby ona doszukiwała się jaka jest istota tego problemu,niestety psychiatrzy nie mają tego w zwyczaju,ich interesują tylko objawy konkretne chyba ,że jest jednocześnie psychoterapeutą co się raczej rzadko zdarza.Myślę ,że jeśli masz jakiegoś psychoterapeutę to lepiej jemu/jej to powiedz,więcej będzie z tego korzyści dla Ciebie.A co do samej pani dr radziłabym zmienić lekarza a ją mile wspominać..... ;)

 

Ja swego czasu miałam odwrotną sytuację....mój lekarz bardzo mnie nie lubił,prawie nienawidził,nie wiem do dziś dlaczego...dawał temu wyraz....a ja no cóż...też nie darzyłam go specjalnie jakąś wielką sympatią ,ale w zasadzie nic do niego nie miałam,nawet go polubiłam, w pewnym sensie był dla mnie autorytetem muszę przyznać więc czasem było mi przykro :roll:

 

[Dodane po edycji:]

 

W ogóle ostatnio jest ciężko.Jestem bardzo nerwowa,a moja osobowość paranoiczna nademną panuje...

 

 

słowianka co Ty rozumiesz przez to ? Co to znaczy wg.Ciebie ,że osob.p nad tobą zapanowała? Niezbyt to jasne jest.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja mam jutro ciężki egzamin ustny i już nie wiem, co ze sobą zrobić, nie mogę się skupić, zebrać do nauki, wszystko mnie wkurza, i te myśli, żeby nie iść, rzucić wszystko w cho**rę :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja w ogóle zawalam studia, wszystkie egzaminy i zaliczenia. tak jakbym postawiła na terapię albo jakbym za jej pośrednictwem miała wygodną wymówkę żeby nic nie robić. stan mi się pogarsza, doszły symptomy, lekarz zalecił powrót do leków a od terapeutek się właśnie dowiedziałam, że nie wchodzę w kontakt. muszę to przemyśleć, bo zupełnie nie wiem co się dzieje i dlaczego działam tak, że działam źle.

 

wiem, ze większość ludzi teraz będzie mieć sesje na karku...mnie na każdy dźwięk słowa uczelnia robi się autentycznie słabo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a mnie dodatkowo rodzina straszy że jak nie zaliczę egzaminów to mi przestaną jeść dawać i będę musiała za wszystko co jst w domu płacić i że nie będzie ich interesował mój los. Nic się nie uczyłam bo nie jestem w stanie, mam 6 egzaminów w przyszłym tyg i pracę na 10 stron napisać i już 2 nieudane w tym tyg. próby samobójcze:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kaseina chodziło mi o to,że znowu wszędzie szukam zdrady mojego faceta,jestem podejrzliwa, uważam,że wszyscy mnie oszukują itp...

Joaśka i jak poszło?

Madseason a co Ty na to by wrócić do leków?

Samotna przykro,że rodzina stosuje takie metody "zagonienia" Cie do nauki...

Ja nie miałam prób,ale myśli,w sumie chyba nie byłabym w stanie tak na prawdę się zabić,nie zostawiłabym dziecka...

U mnie już lepiej,jestem w lepszym stanie.Zaliczyłam dziś pierwszy egzamin.W poniedziałek psychiatra.Ciekawe co powie bo moja psychoterapeutka z grupowej miała do niej dzwonić porozmawiać o moim złym stanie psychicznym...

Do psychoterapeutki nie mam ochoty chodzić,nie chodzi o nią bo jest super babką,ale nie chce mi się gadać...Na grupowej ostatnio prawie nic nie mówię...Nie chce mi się....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dostałam 4+ :mrgreen:

Ale jakoś nie do końca się cieszę, bo jadąc w ten mróz przemarzłam i teraz leżę z chorymi zatokami, a niedługo następny egz. przede mną, też ustny :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Słowianka, również gratuluję, najważniejsze, że zaliczone :mrgreen:

 

Paranoja, nie martw się, to nie wyrok, z tym można przecież żyć, trzeba wprawdzie nad sobą trochę popracować, ale wyjdziemy na prostą i będziemy się jeszcze cieszyć życiem, zobaczysz! :smile: Chodzisz na terapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam właśnie dylemat, bo jestem u jednej pani ale są to raczej spotkania niż terapia, bo jedynie raz w miesiącu się spotykamy więc właściwie co mi to daje.

 

ale pojawił się inny pan który mógłby prowadzić terapię ze mną raz w tygodniu. Chciałabym do niego chodzić ale muszę powiedzieć tam, że rezygnuję co jest dla mnie bardzo trudne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paranoja a jesli wolno wiedzieć,jakie konkretnie masz zaburzenia osobowości?

Co do terapii,to Ty chodzisz raz w miesiacu do psychoterapeuty czy psychiatry?Ja chodzę raz w miesiącu do psychiatry,raz w tygodniu do psychoterapeuty(ale ostatnio nie chodzę,straciłam chęci...) i raz w tygodniu na grupową.

Powiem Ci,że jeśli chodzisz raz w miesiacu do psychoterapeuty to mało...Lepiej raz w tygodniu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słowianka, nie ma dokładnej diagnozy bo to było drugie spotkanie więc trudno po dwóch spotkaniach stwierdzić.

Raz w miesiącu chodzę do psychologa u nas na szpital, a ten pan to jest z innego ośrodka, też darmowy.

 

Będę musiała się wziąć w garść i podjąć tą decyzję :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Paranoja, raz w miesiącu to zdecydowanie za mało!!! Dla swojego dobra zrezygnuj z tych comiesięcznych spotkań i zapisz się tam, gdzie jest terapia cotygodniowa.

Ja chodzę raz w tygodniu, a i tak mi się to rzadko wydaje (chociaż teraz jest mi strasznie trudno tam chodzić podobnie jak Tobie, Słowianka, nie mogę sama ze sobą wytrzymać przed, w czasie i po sesji :evil: )

Dziś nie pojechałam, bo jestem chora :( , więc teraz dopiero za tydzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej...właśnie miałam drugą sesję na grupie. niewiele z niej zrozumiałam, ale liczę, że podświadomie przerabiam te informacje. leki biorę od kilku dni, dostałam aurex...ale dzisiaj się spóźniłam po odbiór więc tak oto nadszedł przymusowy odwyk. myślę, że nic się nie stanie przez jeden dzień, ale stan mam nadal daleki od równowagi. a uczelnię nadal zawalam. cóż. sama sobie to robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paranoja zgadzam się z Joaśką.

Byłam u psychiatry.Niedługo ide na kwalifikacje na terapie dzienną.Poza tym mam zalecienie by chodzic na psychoterapie indywidualną 2-3 razy w tygodniu...

Madseason ja ostatnio też jestem w gorszym stanie i niestety też sama sobie to robię...Kurde mam ostatnio dość....A miałam takie dobre nastawienie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Madseason ja ostatnio też jestem w gorszym stanie i niestety też sama sobie to robię...Kurde mam ostatnio dość....A miałam takie dobre nastawienie...

 

:shock: U mnie to samo... Nie wiem, może ta pogoda tak na mnie wpływa, albo sesja na studiach, albo tak po prostu :cry: Z powodu choroby nie pojechałam dziś na terapię i wiem, że będzie mi trudniej jechać tam za tydzień (zawsze tak mam - gdy gdzieś raz nie pójdę w wyznaczonym terminie to potem trudno mi iść tam następnym razem; nie z powodu lęku tylko... sama nie wiem z jakiego powodu :? ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze mną coś się dzieje, coś się dzieje niedobrego, ale powtarzam to od kilku lat i nikt nie słyszy. Nie umiem już sama sobie pomóc, nie umiem już prosić o pomoc bo wszyscy są głusi. Czy muszę się zabić, aby dotarło do was, że naprawdę jest coś nie tak ?! Co mogę jeszcze zrobić, aby zostać zauważoną, aby moje problemy zostały zauważone? Jam mam mówić, pisać? Co mam zrobić, aby doprosić się pomocy, zrobiłam już chyba wszystko…

 

ale kogo to wszystko obchodzi? :( ehh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×