Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
p3ter

jestem inny. beznadziejny

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Piszę ten post żeby przedstawić moja tragiczną osobowość i bardzo duże zaburzenia myślenia, nastroju, procesów poznawczych, emocji i wszystkiego co najważniejsze w życiu człowieka.

Chodzę do 2 klasy liceum. Nie chce mi się żyć. Czuje się po prostu niedorozwiniętym, wręcz upośledzonym umysłowo i emocjonalnie człowiekiem. Mam wszystko - kochającą rodzinę, w miarę duzo pieniędzy, duży dom. Ale jest mi źle. Nie moge wytrzymać ze swoim myśleniem. Jest ono po prostu tak infantylne, niedojrzałe i zaburzone, że często sam się wstydze swoich myśli. Przyznam się na tym forum do kilku idiotycznych mysli z dnia dzisiejszego. Widzę kartę pamięci do telefonu i myślę o tym czy jej nie zjeść [myśl trwająca zaledwie 1 sekudnę ale była]. Po takiej myśli zastanawiam się czy to ja ją wywołałem czy ona sama siebie i po co to się w ogóle dzieje. Może wyadawac się to śmieszne ale ja z tym po prostu nie wytrzymuję już.

 

 

Mam ogormne problemy z pamięcią, skupianiem się na czymkolwiek. Powoli też z rozumieniem tego co się do mnie mówi. . Z moich ust nie można usłyszeć rozwiniętej wypowiedzi. Jestem ostatnio bardzo lękliwy. Przestraszam się wszystkiego. Nawet bardzo cichego "strzelenia" plastikowej butelki.

 

Nie mam swojego zdania na żaden temat. Nie potrafię prowadzić normalnej rozmowy. Jak widzę jakiegokolwiek czlowieka to myślę o tym jaki on jest mądry, skoordynowany i o tym że on robi pewne czynności automatycznie. Ja za to za każdym razem jak myję zęby myślę o szczoteczce o tym czy umyć włosy czy nie. Nie wiem czemu tak jest. Zawsze starałem się rozwijać we wszystkich kierunkach, uczyłem się dobrze, na siłę rozmawiałem z ludźmi, przemagałem sie chodząc do sklepów i dyskutując na różne tematy.

 

Nie mam wyobraźni. Od dziecka mam niewyraźne, bezsensowne, szare sny. Wszystko zapominam. Jestem strasznie roztrzepany.

 

Od 6 miesięcy chodzę do rożnych lekarzy, psychiatrów, psychoterapeutów. Stwierdzona depresja i nerwica. Leki NIC nie dają. Kiedy jestem na psychoterapii to co do mnie mówi do mnie terapeuta nie dociera do mnie, nie wywołuje żadnych emocji. Mam problemy z odpowiadaniem jego pytania. Boję się rozmowy i ludzi. Jestem strasznie spięty i wręcz "zdrewnialy" podczas terapii. Nie wiem co mam ze soba robić. Mama bardzo chce mi pomóc a ja jej ciągle mówie że niedługo się zabiję bo nie mogę wytrzymać w swoim ciele i ze swoimi myślami. I tak jest autetnycznie.

 

Nie wychodzę z domu, czuje się fatalnie. Nie mam apetytu, wszystko mi śmierdzi i smakuje tak samo. zawalam szkołę.

Rozmowa, wyżalanie się w niczym mi nie pomaga. Czuję sie całkowicie bezradny a najgorsze jest to że jestem świadomy swojego jakiegoś chyba niedorozwoju.

 

Co powiecie?

Pozdrawiam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
najgorsze jest to że jestem świadomy swojego jakiegoś chyba niedorozwoju.
Świadomy, czyli go nie masz ;)

 

Ja powiem tak, trzymaj się psychoterapii chłopie. Rękami, nogami, zębami. Nawet jak teraz do Ciebie nic nie dociera, to tylko taki etap. Inni wyśmiewają swojego terapeutę na początku, jeszcze inni z nim "walczą" na słowa, wyzywają i już nigdy nie wracają, inni tylko płaczą, inni siedzą cicho, inni udają, że wszystko OK i tak można mnożyć.

Ważne jest to, że to tylko etap. Im mocniej jesteś zakopany w swoich problemach, tym każdy etap będzie dłuższy. Wszystko jest do przejścia, z wszystkiego można wyjść ;)

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja powiem tak, trzymaj się psychoterapii chłopie.

Tyle, że ona nic nie daje. Ja czuję, że po niej nie mam żadnych refleksji związanych z tym co psycholog powiedział. Wręcz nie pamiętam co mówił. Raz byłem z mamą na pierwszym spotkaniu to byłem zadziwiony tym ile ona pamięta. Chyba jeszcze jestem niedojrzały na to albo nigdy nie dojrzeje... Bo jak dojrzeć nic nie robiąc cały dzień...

 

Wszystko jest do przejścia, z wszystkiego można wyjść ;)

chyba, że siedziałeś w tym od urodzenia to wtedy nie da rady... Wydaje mi się, że od małego byłem jakiś dziwny, tylko nikt tego nie widział bo ja to świetnie maskowałem.

 

Naprawdę nie wiem co robić. Dziś obudziłem się z dziwnym myśleniem, przestraszałem się jak mnie budzili. Od samego ranka nie mogę się pozbierać. 0 motywacji żeby wstać a jak leżę też czuję się źle...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masz silne zaburzenia depresyjno-nerwicowe. Mam bardzo wiele podobnych objawów. Ja czasem nie mogę sobie przypomnieć, czy daną rzecz zrobiłam poprzedniego dnia, czy mi się to śniło. Czasem już podczas rozmowy zapominam, co ktoś do mnie mówi.

A rano się zawsze "wystraszam" i prowadzę ze sobą wewnętrzny dialog, żeby wstać. Ostatnio boję się rozmów telefonicznych i radia, bo kręci mi się od nich w głowie.

 

Ja też mam wrażenie, że terapia mi nie pomaga, i że właściwie jest coraz gorzej.

 

Ale nie wolno się poddawać. Musisz walczyć, wbrew wszystkiemu. Trzymaj się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja walczę żeby przetrwać kolejny dzień. Sam przed sobą wstydzę się swoich myśli. W prawie każdej sytuacji życia, nawet jak oglądam TV utwierdzam się w przekonaniu, że jest tu coś więcej niż tylko depresja i nerwica. niestety są takie przypadki, że medycyna nie jest w stanie ich opisać... Wydaje mi się, że ja jestem takim przypadkiem...

 

Wiecie co mnie najbardziej przeraża?

Myśl, że mogę żyć jeszcze 50-70 lat i się cały czas, dzień w dzień męczyć ze sobą. Dlatego rozważam samobójstwo... Wiem, że nikt nie jest tego wart ale to jest za długo...

 

[*EDIT*]

 

Aha i jeszcze jedno. Wy w depresji piszecie, że chcecie być tacy/takie jak wcześniej - radośni, szczęśliwi, silni. Ja nie mam czegoś takiego. Zawsze jakoś tam męczyłem się ze sobą i zawsze podejrzewałem, że coś jest nie tak. Zawsze to moze przesada, ale dobrze to było tylko w podstawówce i przedszkolu.

nie wiem czemu czasem mogę edytowac posty a czasem nie (po jakimś czasie mija możlwiosć edycji?)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

widzę, że koniecznie chcesz się utwierdzić w przekonaniu, że jesteś wyjątkowy. wierz mi, jest tutaj wiele osób, dla których przetrwanie kolejnego dnia jest sukcesem. wielu z nas myśli, że nie da się im pomóc.

 

a samobójstwo... nie wypowiadam się. ale piszesz, że rozważasz, tzn że są za i przeciw, więc nie jest tak źle......

 

inna rzecz - 6 miesięcy psychoterapii i leczenia to naprawdę może nie wystarczyć. leczenie to ciężka praca, nie spodziewaj się cudów z dnia na dzień. nikt nie powiedział, że będzie różowo, ale nikt też nie powiedział, że nie będzie lepiej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozważam, może źle powiedziałem... po prostu jak budzę się rano i widzę jakie ja mam myśli, jak się czuję, że wszystkiego się lękam to po prostu mam przed oczami zaciśnięty sznur na mojej szyi. To że nie potrafię sprecyzować żadnej swojej wypowiedzi. To że nie wiem o co mi chodzi. Wszystko mnie dobija. Wstanie z łóżka jest mega sukcesem.

 

Przeraża mnie myśl, że teraz mam nauczanie indywidualne i wszyscy zobaczą, jaki mam problemy z liczeniem, rozumowaniem itp. Wszyscy nauczyciele. Nie wiem po co się na to zgodziłem ale to chyba lepsze niż ciągły lęk przed pójściem do tablicy...

Cały czas boli mnie głowa, mam zawroty jak oglądam TV, wstydzę się za ludzi którzy tam są jak gadają głupoty.

 

Ciągle czuje się winny za to co mam, za to ,że nic do mnie nie dociera...

Jedyne do czego mnie ciągnie to palenie papierosów, chociaż po nich jest jeszcze gorzej.Nawet mi nie smakują, nie wiem po co to robię. Zero perspektyw na życie. Z głową jest coraz gorzej. Teraz przyjedzie mój ojciec, który uważa, że ze mną wszystko jest w porządku tylko potrzebuję tzw "kopa". Ale wiem, że jeśli ja mam problemy ze wstaniem z łóżka, z najprostszymi czynnościami, najnormalniej w świecie nie podołam zadaniom jakie będzie mi dawał. Wg niego ze wszystkiego wyjdę jak razem się pouczymy, pobiegamy, popływamy pogadamy. Tyle że ja nie potrafię rozmawiać! Nic mi to nie daje.

 

Teraz mam dzwonić do wszystkich nauczycieli i umawiać się na lekcje indywidualne... To jest straszne kiedy ja mam problemy z wysławianiem się.

 

Co robić? Czym się zająć jak już nic mi nie wychodzi i nie sprawia przyjemności? Wszędzie czuję się strasznie często nawet w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bierzesz jakieś leki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

myślę, że naprawdę potrzebujesz pomocy specjalisty

myślaleś o leczeniu na oddziale?

 

[*EDIT*]

 

Witam.

Piszę ten post żeby przedstawić moja tragiczną osobowość i bardzo duże zaburzenia myślenia, nastroju, procesów poznawczych, emocji i wszystkiego co najważniejsze w życiu człowieka.

 

Co powiecie?

Pozdrawiam...

już samo początkowe zdanie jest wyrazem tego ze nie masz niedorozwoju uwierz pracowalam z dziecmi uposledzonymi i po pierwsze one nie zdaja sobie sprawy ze swoich niedomagan

po drugie mysle ze twoja samoocena jest "zdeptana" i stad twoje problemy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak, asertin i fluanxol. Nic nie daja

wcześniej był xanax i rispolept, to była masakra, Ripolept bo miałem, niby po asentrze jakieś dziwne stany ale to nie było po niej. Nie spałem, byłem podniecony, wszystko było jakieś lepsze. Jakoś bardzo uwierzyłem, że mogę wyjść z tego gów** jakim jest depresja i miałem gonitwę myśli, wrażenie, że mam ogromne możliwości i w ogóle, że jest już dobrze. Teraz to wszystko przeszło, uświadamiam sobie, że to było dziwne.

 

miałem jeszcze epizod chyba psychotyczny. Zacząłem czytać o zjawiskach paranormalnych, Jezusie, koncu świata i moje rozumowanie poszło ta daleko, że najpierw myślałem, że jestem jedynym, którego podświadomości nie skontrolował Jezus który ma złe zamiary, a potem myślałem że to ja nim jestem...

 

MASAKRA

 

Przeszło ale wolałem tamten stan niż aktualny. Teraz jestem wrakiem człowieka bez marzeń, z resztkami myśli.

 

Coraz realniej myślę aby to wszystko zakończyć. tylko jak poradzi sobie z tym moja rodzina? To jest jedyne co mnie trzyma przy życiu...

 

[EDIT]powiedz mi evelin co mi da leczeni na oddziale? Są tam jakieś "magiczne metody" ?

Wiadomo że nie ma nic poza lekami i psychoterapią... Myślałem o hipnozie ale nie wiem czy to cos da...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje sie podobnie do p3tera. Tez nie wiem jak sobie z tym poradzic. Mam 23 lata. Pierwszy epizod psychotyczny mialam na 1szym roku studiow po marihuanie. Myslalam ze ludzie znaja moje mysli, ze jestem w telewizji. Po paru dniach przeszlo mi samo. Jednak pozostala depresja - na pol roku. Wyszlam z niej dzieki psychologowi.

Jednak okres zdrowia trwal tlyko rok - w pazdzierniku, kiedy zaczely sie studia znowu zaczely sie lęki, strach przed ludzmi, pustka w glowie. Stalo sie to dzien po weselu - nie wiem czy wódka nie zaszkodzila mi i nie uszkodzila czegos w glowie...Wiem tylko ze zawalilam przez depresje 3ci rok studiow. W polowie roku przeszlo mi i poszlam nawet do pracy. W pazdzierniku od nowa zaczelam 3ci rok. Wszystko bylo dobrze przez 2 lata az do marca tego roku. Zerwal ze mna chlopak - wyzwal mnie przy tym i ponizyl.

Najpierw bylam smutna, po 3ech tygodniach zeczyly sie lęki przed ludzmi, przed wychodzeniem na ulice, w szkole stresowalam sie, nie moglam za duzo mowic, czulam pustke w glowie. Trafilam do psychiatry. Dostalam Rispolept na psychoze, poniewaz wydawalo mi sie ze reklamy w internecie dotycza mojego zycia, czulam sie wybrana, chora umyslowo ale w jakims stopniu wybrana. Lek pomogl na te mysli ale pozostala depresja, ogolne poczucie beznadziei zycia, mysli samobojcze. Od dwoch tygodni nie chodze na zajecia - jestem na 4tym roku - niedlugo sesja a ja w tym stanie nie moge sie uczyc...

Czuje sie jak P3ter, nie umiem rozmawiac z ludzmi, caly czas mowilabym o tym jak sie czuje, jestem dziwna i czuje pustke w glowie...

Psycholog mowi ze wzielam nieswiadomie do siebie slowa tego chlopaka i teraz czuje sie gorsza od innych i stad te lęki...

Jutro ide do psychiatry po zmiane lekow na jakies antydepresyjne i przeciwlękowe poniewaz Rispolept nie pomaga mi w tej depresji...

Czuje ze zawale studia i zawiode rodzicow, nic dla mnie nie ma teraz sensu, kazda czynnosc jest dla mnie niepotrzebna, zycie nie ma sensu...

Jak psychika moze nam popsuc wszystkie plany, nasze spojrzenie na swiat...mam dosc wszystkiego, coraz czesciej mysle o smierci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć! szczerze mówiąc nie rozumiem Twojego problemu, nie umiem się wczuć w to co piszesz! Może brakowało Ci miłości rodziców, że czujesz się taki sfrustrowany i zamknięty w sobie! Ale podobnie jak ktoś wcześniej - uważam, że powinieneś chodzić na terapię:) A może zmień specjalistę! Bardzo fajnie, że masz wsparcie Mamy, bo raczej rodzice nie są świadomi tego, że dziecko ma jakieś problemy ze sobą :) Nie myśl o drobiazgach, nie zadręczaj się tak - idź przed siebie!!! Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem w bardzo podobnej sytuacji.

Od końca marca przez lęki nie byłam na uczelni - jetsem na 4 roku.

W jednej chwili wszytsko stracilo sens- nie miałam siły wstać, wszystko mnie przerażało. Dopiero po dwoch wizytach u psychiatry dochodze małymi kroczkami do siebie. Do końca maja mam L4...

Ale wiesz co?

Nie studia są naważniejsze - najważniejsze jest ZDROWIE bo bez tego ani rusz. Więc skup się teraz na tym by opanować to choróbsko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam w prawie ośmioletnim wątku. Co do założyciela tematu to miałem tak samo jak on w zeszłym roku, najbardziej w wakacje 2016 czego teraz żałuje, ale ten rok 2017 narazie zacząłem dobrze. Od października 2016 chodzę na terapię zajęciową dla osób z zaburzeniami rozwoju i muszę Wam powiedzieć, że coraz bardziej jest różowo :). Chciałem odebrać sobie życie, a teraz już nie chce. Według mnie dostałem tej nerwicy wtedy m.in przez to, że tragicznie mi poszła matura i nie chciałem wychodzić rozmawiać z ludźmi. Przez to nie miałem siły iść na jakiś kierunek do szkoły policealnej, ale we wrześniu/październiku 2017 napewno zacznę się kształcić na jakimś kierunku. Jedynie gdzie teraz chodze to na tą terapię, ale nie ma tak że w domu nic nie robię. Otóż ostatnio uczę się nowych rzeczy :).

A tak swoją drogą ciekawe czy ten p3ter jeszcze żyje..........................

Z moich obliczeń wynika, że w tym roku kończy 26 lat

 

Pozdrawiam

 

PS: W tym roku będe miał 20 lat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, że najpierw się nie przedstawiłem zanim to napisałem, ale wtedy u mnie było zero logicznego myślenia, teraz biore leki które mi pomagają, czuje że po nich zaczynam lepiej myśleć, ale ja nie chce sie udzielac na tym forum. Nara

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś wie co tam po ośmiu latach u założyciela tego tematu?. Czy może gdzieś napisał ostatnio z nowego konta tutaj?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×