Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Salix

Na czym według Was polega kobiecość?

Rekomendowane odpowiedzi

Dodam swoje trzy grosze do tego jakże inspirującego tematu.

 

Moim skromnym zdaniem, każda kobieta ma swoją, unikalną "kobiecość", bez wyjątku. Sprowadzanie tej płci do pewnego z góry założonego, wyidealizowanego wzoru, jest z góry skazane na niepowodzenie. Któż takie pojęcie jak "kobiecość" definiuje? Na pewno nie Międzynarodowy Układ Jednostek Miar .. Robi to każdy/a z nas. Tyle ile ludzi, tyle "kobiecości".

 

Poco stwarzać problemy? Powołując do życia "kobiecość", automatycznie rodzi się "nie kobiecość". Następnie dochodzi do porównań, później osądy (pani x z okładki jest kobieca, a Ty droga żono, NIE!), a na końcu utożsamienie (jestem nie kobieca/ kobieca). Problem na problemie, ze zwykłego abstrakcyjnego słówka wymyślonego przez społeczeństwo...

 

Odpowiadam pytaniem na pytanie postawione w temacie: a jakie to ma znaczenie? :D

"Kobiecość" nie istnieje ! Wszystkie (kobiety) jesteście piękne ;) (to że piękno też nie istnieje, to może innym razem :roll: )

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

och, LucidManie ty zawsze potrafisz dorobic taka filozofie do wszystkiego:) chociaz akurat platon zakładal istnienie modeli idealnych...

 

idąc tym tokiem rozumowania nie bylibysmy w stanie mówic o żadnych pojeciach bo wszystko byłoby względne, to jakis fenomenalizm chyba?:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
oj korba, z niecierpliwością czekam jak to sie dalej rozwinie.czuje ze bedzie to material na dobra powiesc;)

 

mam wątpliwości jak to się rozwinie, właśnie mi powiedział, że nie jestem normalna.... chyba coś zaczyna do niego docierać :mrgreen::mrgreen:;)

na powieść to może nie, ale na harlequina to się nada na pewno :mrgreen:

 

[*EDIT*]

 

LucidMan, kobiecość zdecydowanie istnieje, i czasem wcale nie idzie w parze z ładnym wyglądem. Znam dziewczyny, które wyglądają atrakcyjnie, a kobiecości nie mają w sobie za grosz, bo ta kobiecość musi też trochę z wnętrza wypływać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan, do połowy Twojej wypowiedzi się z Tobą kompletnie zgadzam. Dlatego pisałem o subiektywnym, a nawet skrajnie subiektywnym opisie kobiecości, bo może ona przybierać bardzo wiele form i sam nie zawężam własnej oceny do tego opisu, raczej przytoczyłem jeden przykład. Ale zaprzeczać istnieniu kobiecości? O zdecydowanie nie :mrgreen: I te "idealnie" szczupłe, "idealnie" umalowane panie o "idealnej" urodzie widoczne na okładkach większości gazet w ogóle wbrew opiniom niektórych ludzi z kobiecością się nie równają. To wyłącznie trend, który na szkodę przypisaniu go w ramy kobiecości jest okrutnie pospolity i mi osobiście się kompletnie opatrzył. W sumie po chwili namysłu wydaje mi się, że zmierzam ku jednemu. A mianowicie: Każda kobieta jest wyjątkowa, jednak żadna nie powinna zamykać się w ramach obecnej mody, trendów, ale właśnie odwrotnie - poznać siebie i odnaleźć w sobie swoją właściwą kobiecość, która na swój indywidualny sposób wyróżni ją z szarego tłumu.

 

betty_boo, harleqiny są zdecydowanie za krótkie - o wiele lepsza długa, szczęśliwa i wesoła powieść :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

skoro się wszystko dobrze kończy to nie ma o czym pisać hehe ;)

 

u nas trzeba by opisać trwające od wielu miesięcy flirty i podchody, wszyscy by pomarli z nudów, chociaż mnie osobiście to nieustannie kręci :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hehe :D , nie do końca mnie zrozumieliście :P

 

"Kobiecość" oczywiście istnieje, ale jako pojęcie w naszych głowach.. i TYLKO w naszych głowach :D Natomiast nie istnieje w rzeczywistości :P

 

Nie tyle zależało mi na głoszeniu, że "kobiecość" nie istnieje, co na problemach, jakie z niej mogą wyniknąć. A dokładniej na przywiązaniu do pojęcia !!

Posługiwanie się takim pojęciem może być dobre i złe, bo nasza główka zawsze rodzi dualność.

 

Czy ja głoszę fenomenalizm? Jeśli tak, nawet o tym nie wiem :D Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Od filozofii to jest isj :D Ja jestem informatykiem bez tytułu, czyli w sumie nikim nie jestem ;)

Widzę kobietę, to nie pakuję jej do szufladki: "kobieca"/"nie kobieca", "materiał na dziewczynę"/"materiał na koleżankę", "lubi mecze"/"nie lubi meczy". Albo akceptujesz co przynosi rzeczywistość, albo masz problem. Ale to Twój problem nie mój :P

 

Jeszcze 2 lata temu jakby ktoś mi napisał jak ja teraz, to bym mu wzór na "kobiecość" podał nawet. Powiem więcej, starałbym się napisać program, który na podstawie pytań skierowanych do kobiet, stwierdza stopień "kobiecości" :D

Cóż.. mój 4-letni związek, uważany z zewnątrz za wręcz idealny, posypał się jak domek z kart, oczywiście przeze mnie. Brnąłem w ocenach, sądach, porównaniach aż do końca .... Nie mówiąc już o nasilonej nerwicy... Dobra strona końca związku, to początek psychoterapii. Nie przesadzę, jeśli powiem, że to był moment przełomowy w moim życiu.

 

To o czym piszę to moja filozofia życia, która się znacząco zmieniła ostatnimi czasy (2 lata). Jak widać nie biorę jej ni z dupy ni z kapy. Z życia biorę, nie Platona, nie Stalina czy innego guru, lecz ze swojego (poparte nieco teorią książkową :P ). Nie polecam jej nikomu.. Nie dlatego, że jest zła czy dobra, tylko każdy musi odnaleźć swoją drogę.

Rodzi się pytanie, poco to wszystko piszę? Żeby zachęcić do patrzenia na rzeczy trochę z innej strony niż nauczyło nas tego społeczeństwo, religia czy nawet rodzina ;)

 

Reasumując: Nie patrz na "kobiecość", patrz na kobietę!

 

Znowu się rozpisałem, a miałem spać !!

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze piszesz, kolego po fachu ;) w tym znaczeniu to, co napisałeś nabrało sensu... nie no, nie powstrzymam się przed dodaniem swoich 3 groszy :mrgreen:

Nie patrz na "kobiecość", patrz na kobietę!

... i staraj się odszukać jej prawdziwe, schowane pod codzienną maską "ja", bo w nim będzie ukryte to, co przyciąga - to, co nazwano kobiecością :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

korba mnie tez by krecilo wiec pisz juz tego harlequina, ja jestem zainteresowana!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dobra, od dzisiaj zaczynam pisać "Dziennik zalotów" :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wreszccie;) to czekam na pierwszy rozdział. pomyśl jeszcze o jakimś interesującym tytule, bo dziennik zalotow to jakos mało porywajaco brzmi, tak urzedowo...:) jutro poniedziałek wiec mysle ze bedziesz miala co pisac, chyba ze kontakujecie sie tez w weekendy?:)

 

[*EDIT*]

 

czytalaś kiedys "Psychologię miłości" wojciszke? goraco polecam ci te ksiazkę. mysle ze kazdy znajdzie tam cos dla siebie.

 

[*EDIT*]

 

http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96113,2757434.html

 

lin do psychotestu "jaki mężczyzna da ci szczęście"? mi wyszedl rhett butler:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dziennik zalotów to będą tylko notatki do książki - inaczej nie udałoby mi się wszystkiego spamiętać ...;)))))

weekend czy nie - zawsze jest jakiś pretekst, żeby się z sobą skontaktować... a widzisz, właśnie napiszę do niego, czy dotarł już do Warszawy... hiehie

 

Nie czytałam tego, chętnie sięgnę.

 

Haha, mi też wyszedł Rhett Butler. Ni cholery nie przypomina M :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:)))))) to poczytaj jeszcze "psychologie miłości", warto! no i rób te notatki:)

 

ale tak na serio, gdyby M powiedzial ci ze jestes dla niego najwazniejsza , odchodzi od zony (czy maja dzieci?) i wyjezdza z toba za ocean, co bys wtedy pomyslała>? nie bałabys sie ze tobie tez moglbyy to zrobic?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

co bym pomyślała? że przeznaczenie zawsze wygrywa. to jest coś niesamowitego, ta więź, którą z nim czuję, nie do opisania. to nie pozwala mi czuć, że robię coś złego. ta więź jest taka... naturalna, a jednocześnie magiczna (ale bełkoczę, to ta wiosna...)

nie, nie mają dzieci. ale nie wiem, do wyjazdu nad ocean jeszcze daleko, to jest dobry facet, mający bardzo głębokie poczucie odpowiedzialności. tacy faceci nie odchodzą od żon. no chyba że... to ja mu urodzę dziecko, którego on tak pragnie.......

 

to jest wszystko trudne, ja nie bardzo umiem sobie poradzić z miłością, nerwica mi we wszystkim za bardzo przeszkadza. dlatego nie reaguję na niektóre sygnały od niego, bo się boję, a to mi przeszkadza pójść na przód i zawalczyć o szczęście. więc stoimy w miejscu heh.

 

[*EDIT*]

 

a poza tym - ja nie chcę, żeby on miał przeze mnie kłopoty, dlatego wolę, żebyśmy byli w miejscu, w którym jesteśmy i nie posuwali się dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no , korba, powiem ci że to wszystko brzmi naprawde powaznie...

 

ewidentnie tez widac, ze nie jestes mu obojętna... i w dodatku zaczynasz miec naprawde radykalne pomysly - z tym urodzeniem dziecka. to znaczy ze maja problem z zajsciem w ciąże, czy to tylko twoje pomysły na przyszlość:)?

 

faceci chyba rzadko rozwodza sie z "technicznych" względów.

 

myslisz ze on jest nieszczesliwy ze swoja zona?

 

jesli wszystko wyglada tak, jak opisujesz, to wglada na to ze z toba laczy go chyba jakas blizsza więź niz z nią...

 

a jak ty sie czujesz w stosunku do niej ? znasz ja, zazdroscisz jej? nie, chyba nie... nie pasuje mi to do ciebie...

 

nie sadzisz ze jakbys zostala jego partnerka to czar by prysl? że to zakazany owoc cie kusi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie wiem czy mają problem z zajściem w ciążę, ale oni są ze sobą od zawsze (jakieś 12 lat jak nie więcej), to dość dziwne, że nie mają jeszcze dzieci, a ostatnio mi mówił, że bardzo chce...

Nie wiem czy to radykalny pomysł, ja jestem gotowa na dziecko, a nie wyobrażam sobie lepszych genów...;))))))

 

Ja nie wiem, czy oni są szczęśliwi, oni są dziwnym małżeństwem, wszystko u nich jest takie do bólu poukładane, takie... sztuczne...... Nie znam jej, ale jej nie lubię, bo ona na niego wrzeszczy, a na każdym zdjęciu ma minę wielce niezadowoloną, jeszcze nie widziałam jej uśmiechniętej na żadnym zdjęciu, a jak on o niej opowiada, to najczęściej o tym, że jest zła bądź niezadowolona....... Na mnie sama jego obecność działa jak balsam, także z nią musi coś być nie halo ;)))))))

 

Wiesz, to trwa już dość długo, ja w międzyczasie próbowałam zakochiwać się w innych czy też być z innymi, ale to na dłuższą metę się nie udawało. Znam go 2 lata a wciąż jego obecność mnie uspokaja, jego głos zapiera mi dech w piersiach, jego dotknięcie działa jak........mmmm nie, tego się nawet nie da opisać. Nie wiem, czy taki czar może prysnąć.

 

Zakręcone to wszystko jak ruski termos...... :mrgreen:

 

[*EDIT*]

 

Acha i może nie rozwijajmy za bardzo tego tematu na forum, bo źle się z tym czuję i nie chcę, żeby mnie oceniano i obgadywano na czacie. Tu są różni ludzie......, sama rozumiesz....

 

O szczegółach Ci poopowiadać mogę bardziej dyskretną drogą :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja czuje sie zdecydowanie 100% kobietą;:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
program, który na podstawie pytań skierowanych do kobiet, stwierdza stopień "kobiecości" :D

ha ha pewnie by wyszło że jestem mężczyzną! 8)

kiedyś robiłam sobie test pt "jaka jest płeć twojego mózgu" i właśnie wyszło mi że myślę jak facet, ale to wszystko to i tak jest wielki pic na wodę :D

 

rozmawiając ostatnio z kumpelą stwierdziłyśmy że dla nas "kobiecość" to jest stan umysłu, kiedy mamy świadomość swoich gestów, ruchów, swojej siły i swojego oddziaływania na mężczyzn i to jest właśnie kobiecość, niezależna od ubrania, włosów, makijażu itd.

 

poza tym ostatnio odkryłam że samo słowo "kobieta" kojarzy mi się głównie z seksem i macierzyństwem i nie wiem czy to normalne czy mam myślenie zepsute przez reklamy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konfrontując to:

poza tym ostatnio odkryłam że samo słowo "kobieta" kojarzy mi się głównie z seksem i macierzyństwem i nie wiem czy to normalne czy mam myślenie zepsute przez reklamy?
...z wycinkiem:
myślę jak facet
...można dojść do wniosku, że jednak testy na płeć mózgu nie są wielkim picem na wodę :mrgreen:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Robiłam ten test na płeć mózgu i wyszło mi że mózg mam bardziej męski niż damski i że obie półkule pracują u mnie tak samo, minimalnie prawa bardziej :smile: Fajna zabawa ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

moje skojarzenia z kobiecością :

-jakiś szczególny rodzaj empatii, cos więcej niż wrażliwość która przecież tak samo zdaża się u meżczyzn

-jakis szczególny rodzaj mądrości... może mądrosć życiowa? hmm , taka mądrość sprawiedliwa, intuicyjna, nie wiadomo skąd się biorąca, wiecie o co mi chodzi ? :P ( rozumiem że kobiecośc wymaga już też jakiejś dojrzałości ;))

-miłość. też jako niezaadresowane uczucie, postawa do świata. życie ( związek kobiecości z macierzynstwem?)

- skromność, godność. wydaje mi się że bez tego dziewczyna tylko moze wyglądać kobieco jak założy szpilki, umaluje się i zacznie emanować pewnością siebie i swoją seksualnością :)

 

wlasnie... i tu mam problem. kobiecość to takie abstrakcyjne pojęcie ; P można wygladac kobieco, mozna być po brzegi wypełnioną ta duchową istotą kobiecości ale jako kobieta nie przyciągac. ;p ciężka sprawa.

 

moze kobiecość to taki środek ciężkości między punktami opisującymi to co wewnątrz z tym co bardzo zewnętrzne... albo synteza. choć pewnie jedno wpływa na drugie... ; p

 

poddaje się. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kobiecość to cecha osoby płci żeńskiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dla mnie kobiecość to bezwolny, niewymuszony, na poły zakodowany unikalny styl, jaki towarzyszy kobiecie. Wdzięk, inteligencja i skromność to trzy podstawowe jego atrybuty. Kobiecość to oszczędne sięganie po powab, to delikatny zapach mile drażniących nozdrza perfum. To dobry wygląd, ale swobodny, nie cyzelowany.

 

To nieużywanie przekleństw w życiu codziennym (chyba że w wyjątkowej złości), to dyskrecja, poufność, no i posmak tajemnicy, by można było smakować panią na nowo... Kobiecość to także wiedza, jak umiejętnie i ciepło przemilczeć męskie gafy jakich wiele, a do których nie trzeba wracać za wszelką cenę, tak by móc zbudować przyjacielską lub partnerską relację.

 

Kobiecość to bardzo wiele.

Właściwie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się pod tym podpisać. To ma sens 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×