Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
NLD

Kompulsje kontrolujące są GRZECHEM i wyspowiadajmy się.

Miałeś kompulsje kontrolujące (np. dotykanie ziemi, arytmomania)?  

18 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Miałeś kompulsje kontrolujące (np. dotykanie ziemi, arytmomania)?

    • Tak
      9
    • Nie
      9


Rekomendowane odpowiedzi

Ten rodzaj kompulsji to forma myślenia magicznego. Przypuszczam, że u mnie to NIE był objaw:

1. nerwicy natręctw

2. zaburzenia schizotypowego

3. zespołu Aspergera

Ale mógł być spowodowany prze:

1. uleganie pokusom złego ducha

2. zaburzenia uczenia się pozawerbalnego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie bardzo rozumiem - twierdzisz ze obsesje to grzecH?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słowo "grzech", szczególnie w kontekście zaburzeń psychicznych, zapala mi w głowie bardzo intensywną czerwoną lampkę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niektóre natręctwa (np. dotykanie ziemi, rysowanie magicznych rysunków) są uznawane za przejaw kontrlowania wydarzeń i czarów więc trzebga je wyznać na spowiedzi.

 

Na dodatek, to właśnie uznanie ich za grzech jest najlepszym sposobem na uwolnienie się od nich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiscie czlowiek ma wolna wole i nawet w nerwicy natrectw jej nie traci ale obsesje to element choroby i moim zdaniem nie jest to grzech

Tak swoja droga rozmyslanie o grzechu moze podpadac po skrupulatyzm myslowy i samym w sobie byc obsesja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

buhahahahahaha dajta spokoj bo az sie oplułam ze smiechu .....

 

Ludzie!!!!! to 21 wiek a nie SREDNIOWIECZEE!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grzech istnieje. Trzeba z nim walczyć i go nie popełniać. A właśnie dzieki tej wiadomości kompulsje kontrolujące ustąpiły - uznałem je za grzech i ich nie wykonuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powodzenia w leczeniu jesli myslisz ze to grzech daleko zajedziesz;)

ale skoro Ci to pomaga to chyba kazdy sposob jest dobry ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, iż kompulsje, obsesje nie są grzechem tylko wynikiem choroby. Owszem w wykonywaniu kompusji jest jakieś magiczne myślenie. Myślimy, że jeśli coś powiemy, albo zrobimy to uchroni nas to od jakiś złych wydarzeń. Ale osoba chora nie czyni tych kompulsji ze świadomością że posiada jakomś tajemną moc (okultyzm), którą może wpływać na rzeczywistość. Jest to coś w czym dostrzegamy raczej abosurd i tego nie chcemy robić ale istniejący w nas lęk zmusza nas do powtarzania kompulsji. Obsesje, kompulsje nie są formą okultyzmu. Są one jedynie objawami choroby, której źródła należałoby się doszukiwać w złych nawykach myślowych, przeszłości, trudnych dla nas wydarzeniach. Ale skoro tak już zacząłeś o tych grzechach NLD to masz racje warto wyrzec się okultyzmu. Tylko, że te dwie rzeczy nijak mają się do siebie.

I jeśli ktoś chce na siłe doszukiwać się grzechu w nerwicy natręctw to powiedziałabym, że grzechem może tu być brak ufności do Boga, brak ufności że on nas od wszystkiego złego uchroni. Ale z drugiej strony nie trzeba być chorym na nn aby np. nie umieć zaufać Bogu. W Biblii jest powiedziane abyśmy nasze zmartwienia, troski powierzyli Bogu i już się o nic nie troszczyli sami na własną rękę, bo samo martwienie się w niczym nam nie pomoże. Czyli powinniśmy zrobić wszystko to co możemy, a to na co nie mamy wpływu powierzyć Bogu. I w takim znaczeniu nadmierne martwienie się może być rozumiane jako grzech. A osoby z nn mają szczególne tendencje do ciągłego troszczenia się, martwienia. Chciaż ja wierzę, że Bóg rozumie naszą sytuację i z pewnością choroby - naszych obaw, lęków, stresów nie poczytuje nam za grzech. A z drugiej strony, myślę iż wyspowiadanie się z nadmiernego zamartwiania może pomóc - jeśli ktoś czuje, że tak powinien postąpić, ogólnie wiara w Boga i świadomość, że Jemu możemy powierzyć swoje troski może tu akurat pomóc w leczeniu nn.

Brakiem ufności do Boga może być też myślenie, że Bóg specjalnie nas obciążył nn oraz że przez tą chorobę trafimy do piekła (natręctwa na tle religijnym). Myślę, że Bóg nas kocha i na pewno nie chce abyśmy chorowali i z Jego pomocą powrót do zdrowia może być łatwiejszy. I te natrętne myśli nawet na tle religijnym są wynikiem choroby, jest to coś czego nienawidzimy, nie chcemy zatem te myśli nie oddzielą nas od Boga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieno ludzie, wiara wiarą, ale to tak jakbyśmy sie czuli winni ze coś nam sie śni, a nad snami nikt z nas nie ma raczej kontroli. Zreszta nerwica to choroba "nauczona". Każdy z nas ma jakis podświadomy problem, który ukrywamy w podświadomości, a że jest stłumiony to wychodzi bokiem(leki, obsesje, kompulsje). Wiec postrzeganie tego jako grzech to głupota. To tak jakby ktoś uznał za grzech że wyszedł bez szalika i ma grype.

 

co innego natręctwa na tle religijnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że Bóg nas kocha i na pewno nie chce abyśmy chorowali i z Jego pomocą powrót do zdrowia może być łatwiejszy.

 

logiki mi sie to nie trzyma Bog nie chce bysmy chorowali ale jednak chorujemy bo Bog tak chcial;)( tak samo jak to ze niektorzy umieraja ludzie mowia bog tak chcial)

aa noi zapomnialam w zdrowieniu oczywiscie pomoze nam sam Bog ;) bo przeciez sprawil bysmy mieli chorobe wiec rownie dobrze moze nam pomoc z niej wyjsc;)

 

matko sami sie krecicie w tej regligii ;) byle Boga wybronic;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chorujemy, bo Bóg tak chciał. Choroba prawie nigdy nie jest od Boga. Nie zapominajny kto jest panem tego świata, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no podobno Bog jest panem tego swiata ... wiec chyba wszystko pochodzi od niego? podobno...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paradoks...

zreszta jaki byłby sens istnienia jak odgórnie wszystko było kontrolowane?

coś takiego jak wolna wola by nie istniało bo po co jak z założenia bylibyśmy skazani na to lub na tamto?

Mamy wolna wole, a shit lub inne piekno w życiu jest skutkiem naszych decyzji i wyborów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no podobno Bog jest panem tego swiata ... wiec chyba wszystko pochodzi od niego? podobno...

To jedna z doktryn. Moja jest zupełnie inna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak w ramach wyjaśnienia. Jednak mam świadomość, że każdy ma na każdy temat swoje zdanie.

W każdym razie ktoś kto wierzy w Boga ma i też świadomość istnienia zła - demonów, szatana itp.

Bóg stworzył niebo i ziemię, więc jest Bogiem wszystkiego. Od kiedy sztan został strącony na ziemię powoduje zło. Z Bogiem zwyciężamy zło na świecie. Zresztą na krzyżu Jezus zwyciężył grzech i zło, co oznacza, że każdy kto w Niego wierzy ma zwycięstwo nad zwierzchnościami, czyli złem. Tak więc za całe zło odpowiedzialny jest szatan. Zatem choroby i inne takie są wynikiem działania na świecie zła, a nie Boga. Bóg właśnie dlatego, że dał nam wolną wolę nie ingeruje zawsze we wszystko co się dzieje w naszym życiu jeśli nie damy mu na to zgody. Zatem jeśli pragniemy pomocy Boga w tym aby wyzdrowieć to powinniśmy mu o tym powiedzieć, poprosić. Bóg na pewno nie chce abyśmy byli chorzy. Uwierzyć w Boga oznacza oddać swoje życie Jezusowi, czyli Jego uczynić Panem swojego życia. Sami nie jesteśmy doskonali ale z Bogiem nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Z Bogiem powinniśmy mieć wpływ na świat, dobry wpływ.

W każdym razie wedłu mnie to forum nie jest miejscem do tego aby tu prowadzić jakieś religijne dyskusje. Ale zaś z drugiej strony na pewno wśród nas są osoby, które podobnie jak ja wierzą w Boga. I jeśli w jakikolwiek sposób jesteśmy w stanie zachęcić siebie nawzajem do walki z chorobą to warto o tym mówić. Myślę, że wiara w Boga może pomóc w wyleczeniu. Jednak wnikanie w jakieś teologiczne wątki mija się z celem, bo skupiamy się na tym kto ma racje, a nie na tym jak możemy sobie pomóc.

I podobnie jak nasze obsesje i kompulsje nie są grzechem, tak samo natręctwa na tle religijnym nie są grzechem. Tym bardziej, że ta choroba dotyka i próbuje zniszczyć te sfery naszego życia, które są dla nas najważniejsze. Czym bardziej coś dla nas jest cenne tym bardziej choroba próbuje nam to odebrać. Dlatego osoby wierzące zazwyczaj mają też natręctwa na tle religijnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myśle, że temat taki na forum jest wporządku. Jak ktoś uważa inaczej to przecież nie musi udzielać sie w dyskusji. Pomoc wzajemna przybiera różne formy, niekoniecznie tylko trzeba mowić jak kto sobie radzi z natrectwem.

Często taka rozmowa pomoga w rozwiązywaniu własnych sporów wewnętrznych.

 

Nie zgadzam się ze choroba pochodzi od "zła". Bo skoro tak to my ludzie możemy być bierni w działaniu, bo i tak na nic wplywu nie mamy.

 

Ja uważam że choruje z powodu tego co działo sie w przeszłości i być może z własnych (niestety) niefortunnych wyborów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, że choroba pochodzi od zła nie oznacza, że nie mamy wpływu na siebie i świat w którym żyjemy. Zauważmy, że kiedy Bóg stworzył świat całą ziemię poddał ludziom pod panowanie. Ludzie w wyniku grzechu utracili tą włądzę, którą przejeło zło. Ale dzięki śmierci i zmartwywstaniu Jezusa ponownie Bóg przywrócił nam władzę, moc i zwycięsto nad zwierzchnościami świata, czyli m.in. nad chorobami. Największą, niewytłumaczalną, nielogiczną ale i najbardziej skuteczną bronią jest nasza wiara. W Jezusie mamy wszystko co jest nam potrzebne do życia i pobożności.

 

Mat. 7.7-9

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi otrzymuje, kto szuka znajduje, a kołaczącemu otworzą”

„...o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie da to, co dobre tym, którzy go proszą”

 

Marka 11.22-24

„Jezus im powiedział: Miejcie wiarę w Boga!

Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: „Podnieś się i rzuć się w morze!”, a nie wątpi w duszy, a wierzy, że spełni się to co mówi tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.”

 

Pozwoliłam sobie dodać tutaj te cytaty z Biblii bo według mnie są one bardzo pozytywne. Osobiście mi pomagają!

 

[*EDIT*]

 

To, że choroba pochodzi od zła nie oznacza, że nie mamy wpływu na siebie i świat w którym żyjemy. Zauważmy, że kiedy Bóg stworzył świat całą ziemię poddał ludziom pod panowanie. Ludzie w wyniku grzechu utracili tą włądzę, którą przejeło zło. Ale dzięki śmierci i zmartwywstaniu Jezusa ponownie Bóg przywrócił nam władzę, moc i zwycięsto nad zwierzchnościami świata, czyli m.in. nad chorobami. Największą, niewytłumaczalną, nielogiczną ale i najbardziej skuteczną bronią jest nasza wiara. W Jezusie mamy wszystko co jest nam potrzebne do życia i pobożności.

 

Mat. 7.7-9

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi otrzymuje, kto szuka znajduje, a kołaczącemu otworzą”

„...o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie da to, co dobre tym, którzy go proszą”

 

Marka 11.22-24

„Jezus im powiedział: Miejcie wiarę w Boga!

Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: „Podnieś się i rzuć się w morze!”, a nie wątpi w duszy, a wierzy, że spełni się to co mówi tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.”

 

Pozwoliłam sobie dodać tutaj te cytaty z Biblii bo według mnie są one bardzo pozytywne. Osobiście mi pomagają!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiara to nie wszystko wile osob sie modli jezdzi na pielgrzymki a mimo to chorujemy i nie otrzymujemy tego co chcemy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście prawdą jest to, że chorujemy w wyniku różnych sytuacji z przeszłości. Złych nawyków myślowych, które wypracowały się w nas w wyniku danych doświadczeń albo złych nawyków myślowych które są wynikiem tego, że tak po prostu zostaliśmy wychowani, nauczeni. Chrujemy w wyniku złych wyborów, czy też trudnych zdarzeń, sytuacji. Niektórzy też mają takie skłonności związane z tym, że mamy taką osobowość itp. Czyli czasem sami doprowadziliśmy się do swojej chorby, jednak ja myślę iż na wiele z tych sytuacji wcale nie mieliśmy wpływu, na pewne zdarzenia z przeszłości też. Tym bardziej, iż wszyscy popełniamy błedy... Ale aby się wyleczyć to sami za siebie musimy wziąć odpowiedzialność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czyli czasem sami doprowadziliśmy się do swojej chorby, jednak ja myślę iż na wiele z tych sytuacji wcale nie mieliśmy wpływu, na pewne zdarzenia z przeszłości też. Tym bardziej, iż wszyscy popełniamy błedy... Ale aby się wyleczyć to sami za siebie musimy wziąć odpowiedzialność.

 

[*EDIT*]

 

(odpowiedz do cytatu)

 

troche to nie logiczne , z jednej strony nie mieliśmy wpływu a z drugiej mamy brać za to odpowiedzialność.

 

To tak jakby dziecko zachorowało i matka się nim nie zaopiekowała pomimo tego ze to nie było zależne od dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×