Skocz do zawartości
Nerwica.com

co myślicie o leczeniu nerwic w szpitalu


Gość monika03

Rekomendowane odpowiedzi

aga8420, Najmądrzejsza na forum się wypowiedziała ,tak masz racje,sama też sie tam wybierasz słyszałam :?:

Ja nie przezywałam zadnego wstydu,upokorzenia,rezygnacji czy desperacji...boże czemu w Polsce wiekszoś ludzi ma takie podejście co w tym strasznego,nie tylko nienormalni sie leczą :D

Nie musze być idealna,wystarczy,że jestem wyjątkowa:)XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem wiekszosc nerwic nie nadaje sie do leczenia szpitalnego. najwazniejsze to znalezc dobrego neurologa ktory pokieruje odpowiednio, na biezaco, leki przez caly czas leczenia. reszte czasu polecam poswiecic na normalne zycie i otwarcie sie na codzienne problemy, starac sie szukac przyczyny na wlasna reke.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najwazniejsze to znalezc dobrego neurologa ktory pokieruje odpowiednio, na biezaco, leki przez caly czas leczenia.

Chyba psychiatre nie neurologa.... :roll:

Poza tym eh przydałby się jakiś psycholog.......a normalne życie...cóż, dla niektórych to cel.....

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ka_Po, Musisz sama zadecydować czy chcesz iść do szpitala....Ja też sama o tym zdecydowałam i nie żałuje,w klinice miałam tez grupową terapie,ale na nią nie chodziłam tylko indywidaulnie....

A w szpitalu się wyciszysz bedziesz pod stałą opieką,być może zmienią Ci leki,oderwiesz się od dziennych problemów,ale musisz być tego pewna :P

Nie musze być idealna,wystarczy,że jestem wyjątkowa:)XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aga8420, Nie nie dawno wyszłam w tamtym tygodniu w czwartek,byłam prawie 6 tyg.pomogło mi bardzo...teraz raz w tygodniu jezdze tam na terapie i jest ok

Co już chcesz ze mna gadac normalnie :?::?::?:

 

---- EDIT ----

 

nie czekaj wyszłam 22.12

Nie musze być idealna,wystarczy,że jestem wyjątkowa:)XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aga8420, to nie jest łatwe....ale każda wizyta u psychologa wiąże się z takim wywlekaniem spraw....można się tego nauczyć...

Poza tym boisz się co powiedzą na to twoi rodzice.....dopuki nie nauczysz się, ze twoje zdrowie jest ważniejsze niż opinia innych ludzi nic sie nie polepszy....

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym znaleźć się w szpitalu - wiedziałabym, że w razie potrzeby ktoś na pewno udzieli mi pomocy, uspokoi. Że dobiorą mi leki, jeżeli to potrzebne, że otoczą fachową opieką. Z dala od tych wszystkich rodzinnych, codziennych problemów i kłótni. Odpoczęłabym i podreperowałabym zdrowie.

looked out the window twice, just to be sure

that no one was standing outside the door

but it's just as calm as it was before

they're all gone now, not there anymore...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że leczenie neriwcy w szpitalu to kompletna pomyłka... (chyba ze na oddziale specjalistycznym). Przemęczyłam się w 'zwykłym' psychiatryku 3 miesiące, a wypisano mnie stamtąd w mniej więcej takim samym złym stanie jak w dniu przyjęcia a na dodatek z uzaleznieniem od benzodiazepin....(na samo wspomnienie az mnie wzdryga)

 

Pozniej trafilam na oddzial specjalistyczny do innego miasta (tzn sama sobie zalatwilam, bo moj poprzedni szpital mial mnie w d....- lekarze stwierdzili ze 3 miesiace to maksymalny czas refundacji mojego pobytu z nfz i ze mnie wypisuja bez wzgledu na to jak sie czulam, a do tego dodali ze i tak wlasciwie nie wiedza co ze mna zrobic) tam dopiero w miare doszlam do siebie, co prawda musze przyznac ze wlasna ciezka praca (nikt nie zrobi niczego za nas), ale poczulam sie odpowiednio zmotywowana, a do tego mniej wiecej zrozumiana (czego o pierwszym szpitalu powiedziec nie moge)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×