Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jesteście dobrymi kierowcami?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, Illi napisał(a):

Pytanie po czym poznać dobrego kierowcę ;)

Może po tym, że jak chce coś zrobić, to samochód go słucha 🙂 Tamten chciał rozjechać tego faceta i rozjechał, znaczy dobry jest. Jakby nie trafił to by nie był.

 

Godzinę temu, Illi napisał(a):

Chociaż wiem, że po takich sytuacjach mój organizm dosłownie wytrzesuje z siebie stres. Zawsze kilka godzin po mnie telepie przez jakieś 30 minut. 

Hmm, ja się nie trząsłem, ale chyba byłem przez parę dni przygaszony. Ciężko powiedzieć, bo to było bardzo dawno temu, a parę dni później (po tym wyjeździe) rozstałem się z pierwszą osobą, którą kochałem (mój pierwszy związek taki na poważnie, a nie takie tam chodzenie ze sobą) i bardzo ciężko to przeżyłem, więc tamto wspomnienie trochę się zatarło.

 

39 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ale to dziwne czy to przez to że jesteście z dużych miast macie okazję tyle razy robić rko?

Ten raz, gdy kobieta zmarła mi na rękach, był w środku nocy, w środku lasu, na jakiejś zabitej dechami wiosce. Stąd moje wysłanie kogoś na drogę, żeby prowadził karetkę, bo w życiu by tam sama nie trafiła. Ale sytuacje drogowe zdarzają mi się najczęściej w mieście.

 

Po ostatniej kolizji (ja się zatrzymałem na czerwonym, pan za mną chyba miał ciekawsze rzeczy do oglądania niż droga i zatrzymał się chłodnicą na moim haku) czekaliśmy na policję 4 godziny. Facet się niecierpliwił, robił się agresywny, chciał uciekać, prawie doszło do rękoczynów. Uzbek jakiś czy tam inny, nie pamiętam, ale nie znał żadnego normalnego języka.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

o straszne 😰😰😰 to musiało być dla Ciebie bardzo traumatyczne zdarzenie. Podziwiam Cię jesteś silną osobą że sobie tak dobrze radzisz po takiej traumie

Często się zastanawiałam dlaczego mnie darowano życie i bywało, że przeklinałam ten wybór losu nie widząc w tym sensu. 

 

2 godziny temu, Illi napisał(a):

Pytanie po czym poznać dobrego kierowcę ;)

Zastanawiałam się przez chwilę i stwierdziłam, że potrafi przewidywać na drodze. Jest skoncentrowany, zachowuje kulturę jazdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Zastanawiałam się przez chwilę i stwierdziłam, że potrafi przewidywać na drodze. Jest skoncentrowany, zachowuje kulturę jazdy.

 

1 godzinę temu, Doktor Indor napisał(a):

Może po tym, że jak chce coś zrobić, to samochód go słucha 🙂 Tamten chciał rozjechać tego faceta i rozjechał, znaczy dobry jest. Jakby nie trafił to by nie był

W takich kryteriach jestem dobrym kierowcą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Illi napisał(a):

pierwsze co to pomyślałam o Szczekocinach...

 

4 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Szczekociny były pare miesięcy później

Mam słabość do takich historii. Któryś bezsenny wieczór spędziłam z serią Czarne Dni Kolei na YouTube.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Miałem parę sytuacji bliskich śmierci i żadna mnie nie straumatyzowała. Ostatnia była jak potrącił mnie tir. Wlókł mnie przez jakiś czas a ja byłem pewien, że to już koniec. No ale nie umarłem. Wstałem poobijany, z podartymi ciuchami, otrzepałem się i tyle. Powinienem mieć traumę. Nie miałem. Rozmawiałem o tym wtedy z terapeutką i stwierdziła, że to prawdopodobnie działanie leków.

To jest straszne a ja się pod nosem śmieję. Niestety z kafeterii nie wychodzi się normalnym. Zobacz @libed, można przeżyć konfrontację z tirem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Dla ciebie inni są ważniejsi od ciebie?

 

Powiem szczerze – kolega zabił kobietę, która przechodziła w niedozwolonym miejscu. Uniewinnili go, bo jechał przepisowo i nie mógł w tej sytuacji nic zrobić, ale złamało go to psychicznie. Oczywiście nie wiem, co ja bym czuł w takiej sytuacji, ale tak racjonalnie to nie rozumiem tego. To nie była jego wina, zrobił wszystko co mógł, żeby temu zapobiec. Ja się nie obwiniam o śmierć tej osoby, której nie udało mi się uratować bo wiem, że zrobiłem wszystko najlepiej jak mogłem. Jakbym mógł i umiał wtedy zrobić lepiej, to bym zrobił. Podobnie maszynista, jak potrąci samobójcę – zrobił co mógł, hamował, i tyle. Reszta to nie jego wina. No ale mam wrażenie, że takie racjonalne rozkminy jednak zawodzą, gdy faktycznie dochodzi do takiej sytuacji.

Zdecydowanie są dla mnie inni ważniejsi. W dużym uproszczeniu, ponieważ nie mam weny, aby uzasadniać nie mam zbyt wiele na tle innych sobą do zaoferowania. Zawsze przed tym jak ktoś wsiądzie i chce ze mną jechać to pytam, czy zdaję sobie sprawę z podejmowanego ryzyka. Jeśli odpowiedź jest twierdzącą to proszę wsiadać, drzwi zamykać i zapiąć pasy chyba, że istnieją przeciwskazania to odpuszczam :) Pozostali no cóż staram się uważać nigdy nie wiesz co się może wydarzyć. Inwencja ludzka nie zna granic. 

Bycie kierowcą lub motorniczym, maszynistą wiąże się z takim ryzykiem. Moim zdaniem najgorzej mają maszyniści ze względu na długość hamowania składu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

Moim zdaniem najgorzej mają maszyniści ze względu na długość hamowania składu.

Maszyniści po takich zdarzeniach dostają miesiąc wolnego, albo i więcej, w zależności od przewoźnika. Kiedyś się zastanawiałam na ile to dobre rozwiązanie, bo siedzenie bezczynne w domu i myślenie o tym jeszcze bardziej może człowieka załamać. Nie mówię o tym, że mieliby następnego dnia wracać do pracy, ale mnie osobiście ta bezsilność (bo no nawet jak robił wszystko co mógł żeby zatrzymać skład to się nie da) w połączeniu z bezczynnością by chyba jeszcze bardziej pogrążyły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to nie zasluga leków. ja zadnych leków ani uzywek nie biore a w sytuacjahc awaryjnych mysle racjonalnie i dzialam logicznie. to kwestia rozumu moim zdaniem i strachu jednych paralizuje a inni nie mysla o nim. zdarzylo mi sie kogos reanimowac i wypadek mialem potencjalnie smiertelny wszedl mi pijak pod kola i tak dostal ze az go z butów wyrwalo. nawet miesiac temu uderzylem sarne nie pierwszy raz zreszta ale ja jakos tak zawsze je uderzam ze tylko zderzak cierpi. juz chyba 3 sarny w zyciu zaliczylem. 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Catriona napisał(a):

Maszyniści po takich zdarzeniach dostają miesiąc wolnego, albo i więcej, w zależności od przewoźnika. Kiedyś się zastanawiałam na ile to dobre rozwiązanie, bo siedzenie bezczynne w domu i myślenie o tym jeszcze bardziej może człowieka załamać. Nie mówię o tym, że mieliby następnego dnia wracać do pracy, ale mnie osobiście ta bezsilność (bo no nawet jak robił wszystko co mógł żeby zatrzymać skład to się nie da) w połączeniu z bezczynnością by chyba jeszcze bardziej pogrążyły.

Właśnie słuchałem podcasty jak i czytałem o tym. I są tacy co wracają jakby traktując to w kategorii nic nie mogłem zrobić. Nie zawiniłem to się każdemu mogło wydarzyć. Drudzy rezygnują z zawodu bądź no mają traumy przed każdym przejazdem kolejowym. Zgadzam się z Tobą sam nie wiem to chyba tak indywidualna kwestia, że trudno coś napisać. Jednemu starczy tydzień, drugiemu miesiąc, a niektórzy będą z tym się mierzyć całe życie. 

Edytowane przez Prince of darkness

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×