Skocz do zawartości
Nerwica.com

Byliście równo traktowani z rodzeństwem?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

Ja tak. Chociaż doświadczenia różne np. czas w domu, nasilenie złych doświadczeń, sytuacja gospodarczo-ekonomiczna przekłada się na doświadczanie czego innego, subtelnych różnic które jednak mogą się przełożyć na zupełnie inna psychikę. Ale o tym nie mówimy, mówimy o równości traktowania przez rodziców lub rodzica, innych opiekunow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Ze względu na ro, że moja mama nie miała tego szczęścia, i już do śmierci swojej mamy była traktowana jako dziecko drugiej kategorii(mo, że to ona zajmowała się nią na starość ), bardzo dbała o to, żebyśmy z siostrą były traktowane bardzo sprawiedliwie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie jedno to subiektywne odczucie, a drugie to rzeczywistość. 

Ja byłem faworyzowany przez ojca, a mój brat przez mamę. Zawsze jemu na więcej pozwalała etc. 

Ale ja miałem specyficzna sytuację w rodzinie, konflikt między rodzicami, posługiwanie się dziećmi, nawet może niekoniecznie świadomie itp. 

Edytowane przez MicMic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam całkiem inne dzieciństwo od młodszego brata o 8 lat. Moje obfitowało w kary siedzenia w pokoju. Musiałam cały dzień w nim siedzieć. Jedynie do WC mogłam. Jedzenie chyba mama mi przynosiła. Byłam dzieckiem. Bardzo bałam się taty..mama mnie nie broniła.

Były też kary cielesne. Byłam bitą pasem tak.mocno że na ścianach zostawały czarne ślady. Raz zostalam skopana przez ojca przez jakąś głupote. Jakoś w gimnazjum zaczęłam.sie stawiać i miałam spokój..moje relacje z rodziną były napięte. Mój brat byl.wuchowywany w spokoju. Właściwie to ja go wychowałam

.spędzałam całe dnie z nim

Brat nie był bity. Jego karą było chowanie kabli do komputera

 Uwielbiał grać

Ojciec nie bił mnie potem, ale często dręczył psychicznie.

 

Gdy już potem miałam około 20 lat a on mnie wkurwial.i chciał mnie uderzyc to zadzwoniłam na policję..opowiedzialam wtedy i przemocy psychicznej. Założono mu niebieską kartę. Tato poszedł mieszkać gdzieś indziej. To był Najpiękniejszy czas. W domu taki spokój, luz... Potem się pogodziliśmy

 Było chwilę fajnie. Ale po czasie znowu się mnie czepiał.i tak jest do dziś. Zwykle łatwo wybaczam. Zdjęli mu nebieska kartę bo powiedziałam im, że to.mojs wina..ojciec.nadal.rpbi w domu gownoburze. Brat jest faworyzowany szczególnie przez mamę. Matka ma ciągle do mnie problemy. Czasem jest miła. Ojciec też. Ale zwykle to ja obrywam bo.mam czelność wyrażać swoje zdanie. Brat prawie się nie udzielam nie mówi co myśli. I zawsze to ja musiałam powiedzieć co.mysle o tym oo tamtym tak samo jest w dalszej rodzinie gdy gadają głupoty lub gdy ktoś się wywyższa. No taka jestem. Może zasluzylam może nie. ale.jako dziecko nie powinnam bać się taty. To wszystko mnie ukształtowało...

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

Były też kary cielesne. Byłam bitą pasem tak.mocno że na ścianach zostawały czarne ślady. Raz zostalam skopana przez ojca przez jakąś głupote.

ja jebie ale pojebane :( Skopana? 😕 Typowy katolik.

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

Moje obfitowało w kary siedzenia w pokoju. Musiałam cały dzień w nim siedzieć. Jedynie do WC mogłam.

co do chuja?

 

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

Zdjęli mu nebieska kartę bo powiedziałam im, że to.mojs wina..ojciec.nadal.rpbi w domu gownoburze.

WTF

 

Straszne jest co pisesz. Twój ojciec powinien w pierdlu siedzieć, sorry. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

Gdy już potem miałam około 20 lat a on mnie wkurwial.i chciał mnie uderzyc to zadzwoniłam na policję..opowiedzialam wtedy i przemocy psychicznej. Założono mu niebieską kartę. Tato poszedł mieszkać gdzieś indziej. To był Najpiękniejszy czas. W domu taki spokój, luz... Potem się pogodziliśmy

 Było chwilę fajnie. Ale po czasie znowu..

Wychodzi na to, że można było się pogodzić ale lepiej dalej trzymać dystans 😟

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

48 minut temu, MicMic napisał(a):

ja jebie ale pojebane :( Skopana? 😕 Typowy katolik.

co do chuja?

 

WTF

 

Straszne jest co pisesz. Twój ojciec powinien w pierdlu siedzieć, sorry. 

On ma takie momenty że jest kochany, a za chwilę robi aferę bo nakruszylam chlebem i się nie odzywa kilka dni.

Na szczęście za 2 lata się wyprowadzam i wiem, że dobrze mi to zrobi

41 minut temu, Nesia napisał(a):

Wychodzi na to, że można było się pogodzić ale lepiej dalej trzymać dystans 😟

 

 

 

Nie potrafię trzymać wobec niego dystansu, bo rodzina jest dla mnie ważna..on nie jest złym człowiekiem. Może był dawno, ale i tak się mocno zmienił. Jednak często wybucha złością. Jakby sobie nie radził z emocjami...

I potrafi przeprosić co jest istotne 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, Verinia napisał(a):

Nie potrafię trzymać wobec niego dystansu, bo rodzina jest dla mnie ważna..on nie jest złym człowiekiem. Może był dawno, ale i tak się mocno zmienił. Jednak często wybucha złością. Jakby sobie nie radził z emocjami...

I potrafi przeprosić co jest istotne 

No, ja też wybucham złością, ale żeby skopać właśną córkę? Aż tak daleko bym się chyba nie posunął. Mógłbym się z kimś przepychać etc. 

To co piszesz to trochę przerażające jednak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

58 minut temu, MicMic napisał(a):

No, ja też wybucham złością, ale żeby skopać właśną córkę? Aż tak daleko bym się chyba nie posunął. Mógłbym się z kimś przepychać etc. 

To co piszesz to trochę przerażające jednak.

on kiedyś duż i pił i imprezowal, moze stad ta agresjia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem starszego brata, którego rodzice uważali za idealnego. Byłem inny, wszystko robiłem wolniej i inaczej niż on - no cóż, bywa - więc dla nich idealny nie byłem, taki trochę wybrakowany. Jak mój brat zginął w wypadku w którym też brałem udział, usłyszałem potem, że szkoda, że nie stało się odwrotnie. W sensie, że ja przeżyłem nie on - ten idealny syn, student medycyny. Nie wiem, ojciec teraz zaprzecza jakoby tak mówił, ale ja to tak pamiętam. W domu była tresura - chyba trochę miałem podobnie jak @Verinia, chociaż mój ojciec nie pił, ale był tyranem. W sumie bałem się go jako dorosły facet, jeszcze jak miałem 35 lat. Teraz jestem z nim pogodzony, on złagodniał, do mojej córki inaczej się zwraca niż do mnie za dzieciaka. Ma już swoje lata i potrzebuje nieraz mojej pomocy. Jest słaby. Potrafię z nim nawet rozmawiać i... teraz już wybaczyłem mu to zjebane dzieciństwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 21.01.2026 o 18:34, linka napisał(a):

Tak. Ze względu na ro, że moja mama nie miała tego szczęścia, i już do śmierci swojej mamy była traktowana jako dziecko drugiej kategorii(mo, że to ona zajmowała się nią na starość ), bardzo dbała o to, żebyśmy z siostrą były traktowane bardzo sprawiedliwie. 

A czy wiedziała co było powodem matka wyrażała otwarcie zal o coś? Zła sytuacja, usiądzie na psyche i dobrze że twoja mama nie powielila wzorca! Bo zwykle nieświadomie się powieli

 

13 godzin temu, którędy_do_lasu napisał(a):

Róznie to bywało, wydaje mi sie, ze siostra była lepiej traktowana.., ale pogodziłam sie z tym juz dawno. Pozostała obawa w dorosłości, czy nie przeniosę tego na swoje córki

 

I jak Ci idzie z tym? Wiesz "za co" tak było czy to po prostu odczucie 

 

 

W dniu 21.01.2026 o 18:44, MicMic napisał(a):

Pewnie jedno to subiektywne odczucie, a drugie to rzeczywistość. 

Ja byłem faworyzowany przez ojca, a mój brat przez mamę. Zawsze jemu na więcej pozwalała etc. 

Ale ja miałem specyficzna sytuację w rodzinie, konflikt między rodzicami, posługiwanie się dziećmi, nawet może niekoniecznie świadomie itp. 

Toksyczna sytuacja w domu... współczuję. Z w tym wykorzystywaniem do manipulacji historia podobna do @Doktor Indor

11 godzin temu, MicMic napisał(a):

No, ja też wybucham złością, ale żeby skopać właśną córkę? Aż tak daleko bym się chyba nie posunął. Mógłbym się z kimś przepychać etc. 

To co piszesz to trochę przerażające jednak.

Tak mój też nie umie opanować złości ale nie bije ani nie bił nas. Jedynie co to z dziadkiem gdy trzeba było za chabety zawlec na łóżko schlanego i leciały bluzgi czy rzeczy Xd A raz wjebal pod sklepem takiemu pijaczkowi bo dziadkowi polewal by miał z kim pić. Byłam świadkiem ale mu wjebal.

 

A ogólnie pasem dostałam za dzieciaka raz na pewno spral mocno i to zapamiętałam. Ale tak co ty opisujesz @Verinia to aż słowa z gardła nie chcą wyjść. Straszne. Wycierpialas się  

6 godzin temu, Dryagan napisał(a):

Ja miałem starszego brata, którego rodzice uważali za idealnego. Byłem inny, wszystko robiłem wolniej i inaczej niż on - no cóż, bywa - więc dla nich idealny nie byłem, taki trochę wybrakowany. Jak mój brat zginął w wypadku w którym też brałem udział, usłyszałem potem, że szkoda, że nie stało się odwrotnie. W sensie, że ja przeżyłem nie on - ten idealny syn, student medycyny. Nie wiem, ojciec teraz zaprzecza jakoby tak mówił, ale ja to tak pamiętam. W domu była tresura - chyba trochę miałem podobnie jak @Verinia, chociaż mój ojciec nie pił, ale był tyranem. W sumie bałem się go jako dorosły facet, jeszcze jak miałem 35 lat. Teraz jestem z nim pogodzony, on złagodniał, do mojej córki inaczej się zwraca niż do mnie za dzieciaka. Ma już swoje lata i potrzebuje nieraz mojej pomocy. Jest słaby. Potrafię z nim nawet rozmawiać i... teraz już wybaczyłem mu to zjebane dzieciństwo.

Te słowa.... musiały zrobić wrażenie mnie by oszolomilo. I to trwałe wrażenie pewnie zawsze będą ci się przypominać. Ale myślę że oni tak powiedzieli bo mieli reakcję szokową. Jak nie mogą w to uwierzyć to tym bardziej. A może każdy z nas w gniewie mówi rzeczy które nie do końca są prawda i z którymi się zgadzamy całkowicie. Niemniej też miałeś strasznie skoro był tytanem :( A starty brata współczuję niezmiernie, nawet jakbym nie uczestniczyła w wypadku to i tak do końca życia by mnie zachodziły myśli irracjonalnego poczucia winy. Że ja żyję a siostra nie. Chyba jesteś osobą która przeżyła najwięcej strat jaką ,,znam" co znaczy że jesteś też najsilniejszą 😮

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Moja babcia chyba miała reakcję szokową bo jak ciocia dostała raka to ona ponoc wolała zajmować się domem i dopilnować porządku bo to było ważniejsze niż w szpitalu być. Wtf bardzo dziwne myślę że to reakcja szokową. Moja mama natomiast to miała w domu tak że była najstarsza z 3, dziadek mocno chulal i pił, zaczepial jak się uczyła, babcię w ciąży nawet uderzył, i ogólnie popychal na ziemię itp. Raz mama miała wylądować w rowie czy pokrzywach, ale nie pytam, A może mojej babci się na starość już pomyliło. Pod koniec życia na 20 lat Alko rzucił. A co do bojek taty i dziadka to dziadek znowu wyzywal takie rzeczy np że trzeba było na gnoj wyrzucić noworodka i tak mógł zrobić. Pamiętam że siostra wtedy aż się rozplakala tak ja te słowa zszokowaly. Oj wspominki wspominki A ile upadków że schodów wchodzenia w drzwi i zbijanie szyby w nich Xd taty i dziadka. A holowanie do domu z lewą do prawa za dzieciaka

Edytowane przez Dalila_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ale myślę że oni tak powiedzieli bo mieli reakcję szokową.

Żadna reakcja szokowa nie tłumaczy takie słowa. Powinni być wdzięczni losowi, że gorzej to się nie skończyło. To pisze z punktu widzenia rodzica. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Nesia napisał(a):

Żadna reakcja szokowa nie tłumaczy takie słowa. Powinni być wdzięczni losowi, że gorzej to się nie skończyło. To pisze z punktu widzenia rodzica. 

Ja myślę że może mocno tłumaczyć szok po stracie dziecka obwinienie drugiego bo żyje za śmierć pierwszego. Potrafię sobie wyobrazić bo w szoku ludzie zachowują się jakby postradali zmysły przecież. Ale nie kłóci się, to moje zdanie, a poza tym nie jestem nawet rodzicem ;) więc lepiej mieć dystans do moich słów 

A Ty jesteś jedynaczką?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako ta starsza siostra miałam wymagania i obowiązki.  Młodszy brat dużo lzej i trzymał się spódnicy mamy. Od zawsze byłam samodzielna i radziłam sobie z wszystkim. Nigdy nie potrzebowałam pomocy rodziców czy to w szkole, problemach czy czymkolwiek. W zasadzie potrzebowałam ale wiedziałam, że mają inne problemy więc nie zwracałam głowy. Nauczona byłam sobie radzić sama. A brat no niestety wiecznie trzeba go było prowadzić przez życie do dorosłości. Nawet wypracowania mu pisałam do szkoły 🤦 Tak więc samodzielność wyniosłam z domu i nie żałuję ale wkurzało mnie długo to, że taki z niego nie ogar a tym samym więcej miał luzu od rodziców i więcej mu pomagali. 

4 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Ja myślę że może mocno tłumaczyć szok po stracie dziecka obwinienie drugiego bo żyje za śmierć pierwszego. Potrafię sobie wyobrazić bo w szoku ludzie zachowują się jakby postradali zmysły przecież. Ale nie kłóci się, to moje zdanie, a poza tym nie jestem nawet rodzicem ;) więc lepiej mieć dystans do moich słów 

A Ty jesteś jedynaczką?

Nie jestem 🙂

Edytowane przez Nesia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Dalila_ napisał(a):

 

Moja babcia chyba miała reakcję szokową bo jak ciocia dostała raka to ona ponoc wolała zajmować się domem i dopilnować porządku bo to było ważniejsze niż w szpitalu być. Wtf bardzo dziwne myślę że to reakcja szokową. Moja mama natomiast to miała w domu tak że była najstarsza z 3, dziadek mocno chulal i pił, zaczepial jak się uczyła, babcię w ciąży nawet uderzył, i ogólnie popychal na ziemię itp. Raz mama miała wylądować w rowie czy pokrzywach, ale nie pytam, A może mojej babci się na starość już pomyliło. Pod koniec życia na 20 lat Alko rzucił. A co do bojek taty i dziadka to dziadek znowu wyzywal takie rzeczy np że trzeba było na gnoj wyrzucić noworodka i tak mógł zrobić. Pamiętam że siostra wtedy aż się rozplakala tak ja te słowa zszokowaly. Oj wspominki wspominki A ile upadków że schodów wchodzenia w drzwi i zbijanie szyby w nich Xd taty i dziadka. A holowanie do domu z lewą do prawa za dzieciaka

No to trochę jednak tej toksyczności zaznałaś. 

Pamiętam, że moja była bardzo długo się zastanawiała, czemu ma różne trudności psychiczne, smutki itp. Jak pytałem o dom rodzinny, to zawsze twierdziła, że było ok i to nie przez to. 

No, ale z czasem zaczęła widzieć pewne rzeczy, więcej czytać, rozmawiać z mądrymi ludźmi (patrz ze mną xd). No i teraz twierdzi, że jednak dom rodzinny mocno wpłynął na nią i jej skłonność do złości, lęku itp. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, MicMic napisał(a):

No to trochę jednak tej toksyczności zaznałaś. 

Pamiętam, że moja była bardzo długo się zastanawiała, czemu ma różne trudności psychiczne, smutki itp. Jak pytałem o dom rodzinny, to zawsze twierdziła, że było ok i to nie przez to. 

No, ale z czasem zaczęła widzieć pewne rzeczy, więcej czytać, rozmawiać z mądrymi ludźmi (patrz ze mną xd). No i teraz twierdzi, że jednak dom rodzinny mocno wpłynął na nią i jej skłonność do złości, lęku itp. 

Nie wiem, nie czuje tego że wpłynął, to takie naturalne dla mnie niewiele przykrości miałam przez to. Tylko jak były dramy bo ojciec przegial np od czasu do czasu. No to każde dziecko się postresuje że rodzice się kloca

Mama wiadomo zawsze insynuacje że zostawi w pizdu a ojciec to raz nawet tak płakał że mi powiedział że się chyba zabije. Nieco się wystraszyłam ale miałam już tak wiem starszej podstawówki 4 6 Max 10 lat

18 minut temu, Nesia napisał(a):

Jako ta starsza siostra miałam wymagania i obowiązki.  Młodszy brat dużo lzej i trzymał się spódnicy mamy. Od zawsze byłam samodzielna i radziłam sobie z wszystkim. Nigdy nie potrzebowałam pomocy rodziców czy to w szkole, problemach czy czymkolwiek. W zasadzie potrzebowałam ale wiedziałam, że mają inne problemy więc nie zwracałam głowy. Nauczona byłam sobie radzić sama. A brat no niestety wiecznie trzeba go było prowadzić przez życie do dorosłości. Nawet wypracowania mu pisałam do szkoły 🤦 Tak więc samodzielność wyniosłam z domu i nie żałuję ale wkurzało mnie długo to, że taki z niego nie ogar a tym samym więcej miał luzu od rodziców i więcej mu pomagali. 

Nie jestem 🙂

No i dzięki temu sobie radzisz że wszystkim. Silną jesteś. W dodatku oparciem jesteś brata że sobie nie zdaje pewnie sprawy ile razy pomagałas ;) byłaś dobra siostra tak jak moja hehe. Pewnie spora różnica wieku skoro Ty tyle obowiązków. Ale często jest schemat ze rodzice zajęci A drugie dziecko zajmuje się mlodszym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×