Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?


miL;)

Rekomendowane odpowiedzi

Belial (lub Beliar) to potężny demon o znaczeniu wywodzącym się z hebrajskiego słowa oznaczającego „bezwartościowy” lub „nieprawy”, początkowo symbolizujący bezbożność i zło w Starym Testamencie, a następnie uosabiany w chrześcijaństwie jako upadły anioł, przeciwnik Chrystusa (Antychryst), władca demonów i uosobienie kłamstwa, zepsucia moralnego oraz buntu, często kuszący ludzi do grzechu poprzez pochlebstwo i manipulację. 
 
Pochodzenie i znaczenie
  • Etymologia: Hebrajskie słowo beli-ya'al (בְּלִי-יָעַל) oznacza „bez wartości”, „niegodny”.
  • Stary Testament: Określenie bezosobowego zła, nieprawych ludzi (np. „synowie Beliala”).
  • Teksty z Kumran: Uosobienie przeciwnika Jahwe. 
 
W demonologii i religii
  • Nowy Testament: Używany jako imię dla przeciwnika Chrystusa (np. w 2 Liście do Koryntian).
  • Chrześcijaństwo: Uważany za Szatana, wodza demonów lub Antychrysta.
  • Apokryfy i literaturA: Występuje jako książę ciemności, anioł buntu, odpowiedzialny za grzechy i nieczystość.
  • Goecja (Lemegeton😞 Wymieniany jako potężny król demonów, zajmujący wysokie miejsce w piekielnej hierarchii, bliżej Lucyfera. 
 
Cechy i rola
  • Manipulacja: Używa elokwencji i pochlebstwa, by zwieść ludzi.
  • Aspekty: Kojarzony z nieprawością, nieczystością, buntem, zepsuciem i kłamstwem.
  • Charakter: Posiada sarkastyczną osobowość, czerpiąc satysfakcję z zadawania cierpienia. 
 
Podsumowując
Belial to postać o głębokich korzeniach w wierzeniach, ewoluująca od abstrakcyjnego zła do konkretnego demona, będącego symbolem moralnego zepsucia, buntu i zwodniczej perswazji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Verinia napisał(a):
Belial (lub Beliar) to potężny demon o znaczeniu wywodzącym się z hebrajskiego słowa oznaczającego „bezwartościowy” lub „nieprawy”, początkowo symbolizujący bezbożność i zło w Starym Testamencie, a następnie uosabiany w chrześcijaństwie jako upadły anioł, przeciwnik Chrystusa (Antychryst), władca demonów i uosobienie kłamstwa, zepsucia moralnego oraz buntu, często kuszący ludzi do grzechu poprzez pochlebstwo i manipulację. 
 
Pochodzenie i znaczenie
  • Etymologia: Hebrajskie słowo beli-ya'al (בְּלִי-יָעַל) oznacza „bez wartości”, „niegodny”.
  • Stary Testament: Określenie bezosobowego zła, nieprawych ludzi (np. „synowie Beliala”).
  • Teksty z Kumran: Uosobienie przeciwnika Jahwe. 
 
W demonologii i religii
  • Nowy Testament: Używany jako imię dla przeciwnika Chrystusa (np. w 2 Liście do Koryntian).
  • Chrześcijaństwo: Uważany za Szatana, wodza demonów lub Antychrysta.
  • Apokryfy i literaturA: Występuje jako książę ciemności, anioł buntu, odpowiedzialny za grzechy i nieczystość.
  • Goecja (Lemegeton😞 Wymieniany jako potężny król demonów, zajmujący wysokie miejsce w piekielnej hierarchii, bliżej Lucyfera. 
 
Cechy i rola
  • Manipulacja: Używa elokwencji i pochlebstwa, by zwieść ludzi.
  • Aspekty: Kojarzony z nieprawością, nieczystością, buntem, zepsuciem i kłamstwem.
  • Charakter: Posiada sarkastyczną osobowość, czerpiąc satysfakcję z zadawania cierpienia. 
 
Podsumowując
Belial to postać o głębokich korzeniach w wierzeniach, ewoluująca od abstrakcyjnego zła do konkretnego demona, będącego symbolem moralnego zepsucia, buntu i zwodniczej perswazji. 

Belial jest przy nim nikim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Verinia napisał(a):

Wypierdalaj stąd. NIkt Cię tu nie chce.

Słodka jesteś tak mówi ten który kocha te które uznają się za królowe i wiedźmy...

Mówiłem ci że ja już się nie boję demonów...

6 minut temu, cynthia napisał(a):

Oho, intelektualista po studiach xD nie wierzę po prostu

To jak z tym zapachem i szczęściem?

Wiem co powiesz... Spierdalaj....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, miL;) napisał(a):

Słodka jesteś tak mówi ten który kocha te które uznają się za królowe i wiedźmy...

Mówiłem ci że ja już się nie boję demonów...

ale tu chodzi o ludzi, którzy uważają cię za chama. Wczoraj mnie zmaniupulowałeś, jak widzę. A inni się tu nie dają jak widzę. Jesteś fałszywy. Jesteś smutnym człowiekiem. Po co tu przyłazisz? Idź tam gdzie Cię chcą, no chyba, że masz tylko wybór wypluwać swoją frustrację na forum. Dużo takich w necie, a inni sie z nich smieją, bo to widać, że zniszczeni ludzie. Takie robale...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Verinia napisał(a):

ale tu chodzi o ludzi, którzy uważają cię za chama. Wczoraj mnie zmaniupulowałeś, jak widzę. A inni się tu nie dają jak widzę. Jesteś fałszywy. Jesteś smutnym człowiekiem. Po co tu przyłazisz? Idź tam gdzie Cię chcą, no chyba, że masz tylko wybór wypluwać swoją frustrację na forum. Dużo takich w necie, a inni sie z nich smieją, bo to widać, że zniszczeni ludzie. Takie robale...

Najpierw każesz zapierdalać i mówisz że jesteś królową wiedźm a potem idź z tąd, itp...

Skoro jesteś wiedźmą to chyba znasz cenę... Buźka!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Verinia napisał(a):

analfabeta

co za przyglup, ide stąd, jeśli on nie wychodzi.

Łatwo jest obrażać innych od przygłupów, życzę dobrych snów..

9 minut temu, cynthia napisał(a):

stąd*

Ale powiedz mi jak to jest z tym zapachem... 

 

Bo to stare jak świat,

Ludzie najczęściej się na to łapią

A potem już leci z górki, wzajemne oskarżenia, itp.

Wiem wstrętny jestem... Bo mówię prawdę, 

6 minut temu, miL;) napisał(a):

Łatwo jest obrażać innych od przygłupów, życzę dobrych snów..

Ale powiedz mi jak to jest z tym zapachem... 

 

Bo to stare jak świat,

Ludzie najczęściej się na to łapią

A potem już leci z górki, wzajemne oskarżenia, itp.

Wiem wstrętny jestem... Bo mówię prawdę, 

Lilith ... Jesteś?

Pierwsza i jedyna Lilith...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie wyjdzie dopóki ktoś będzie mu odpisywał. Ja go ignoruję. Niech pisze sam do siebie.

O tchórz się pojawił...

Wklej sobie coś zabawnego.... Takich jak ty bez jaj i honoru zostawiam mniejszym  Yoma- uba

11 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie wyjdzie dopóki ktoś będzie mu odpisywał. Ja go ignoruję. Niech pisze sam do siebie.

Będziesz miał na barkach w każdym wpisie za twoje chamstwo, co więcej będę cię podbijał bo jesteś ulubieńcem...

Tu spostrzega legionu... Znasz pisma więc znasz znaczenie swej pychy i zaproszenia... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, najlepiej zamknąć, niech plują na innych, a potem zamknąć resztę bo trzeba zamknąć

Ale zamknąć tych niepoprawnych bo poprawnie mogą pluć... 

W sumie to bez znaczenia. To już poszło...

Indor- bez znaczenia... Gdakanie bez argumentów

Cyntia- zapach cytryny lub pomarańczy... Twoja decyzja. Najbardziej intrygująca... Lilith...  Nie przejmuj się wszystkie kobiety na to się złapały. Ale Lilith była najpotężniejsza i to pamiętam..

Veriana- chorągiewka, ale szukająca

A świstak.... Yama-uba! Pokory... Ona przyjdzie w snach 

A mnie możecie zablokować, zabić... A i tak subtelnie połachoczę ego powyższych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 29.12.2025 o 20:30, cynthia napisał(a):

o Wielkim Wybuchu?

Z wielkim wybuchem też jest ciekawa sprawa - fizyka skupiona na obserwowalnym wszechświecie zakłada, że czas istnieje tylko wraz z materią. Ale przecież bezmasowe cząstki elementarne jak fotony i fermiony Weyla prawdopodobnie istniały również przed wielkim wybuchem, bo inaczej co by w nim wybuchło.

I poza znanym fizykom czasem zależnym od materii, grawitacji i przestrzeni musi też istnieć coś bardziej pierwotnego niż ten opisywany przez fizykę czas. Jakkolwiek by to nazwać.

Przed wielkim wybuchem mogły istnieć inne wszechświaty, które można nazwać wszechświatami równoległymi. Dlaczego ilość wszechświatów nie miałaby być nieskończenie wielka.

Najprawdopodobniej nie było okresu, w którym nie istniało nic, w tym bezmasowe cząstki elementarne. Choć ogólnie, samo rozważanie o tym potrafi przyprawić o zwarcie styków. ;)

 

A skoro już jesteśmy przy fizyce, to ciekawa jest kwantowa teoria świadomości Rogera Penrose'a i Stuarta Hameroffa. Że świadomość jest możliwa dzięki mikrotubulom w neuronach i zachodzącym z nich procesom kwantowym.

 

Dla mnie te teorie są ciekawsze niż religijne rozważania o duszy, zmartwychwstaniu, grzechu pierworodnym, niepokalanym poczęciu, odkupieniu, ofierze itd.

W dniu 29.12.2025 o 20:30, cynthia napisał(a):

uwielbiam Cię czytać. Brawo za wiedzę i inteligencję.

Dziękuję za miłe słowa. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę dołączyć się do pochwal @cynthia i też docenić to co psizesz @Kiusiu.

Nie ma dnia, bym nie myślał o tym "jak to wszystko działa". I mimo, że najczęsciej moje rozważania zmierzają ku beznadziei nas jako jednostki. To ciągle mam w głowie teorie związane ze zbiorową świadomością i tym, że wszyscy możemy być w jakiś sposób połączeni ze sobą i z resztą wszechświata/wszechświatów. Religie od tego oddzielam, bo żadna do mnie nie przemawia. Być może trochę buddyzm. Natomiast rozwój fizyki kwantowej myślę, że w niedługim czasie przyniesie kilka ciekawych odpowiedzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Religie od tego oddzielam, bo żadna do mnie nie przemawia. Być może trochę buddyzm.

Buddyzm ma koncepcję anatman, czyli zakłada, że nie istnieje indywidualna jaźń, zaś ego jest tylko złudzeniem. Że "ja" jest nieustannie zmieniającym się konglomeratem wrażeń, wspomnień, cech i predyspozycji - kontinuum ciała i umysłu. I w tym punkcie buddyzm jest zbieżny z podejściem współczesnej psychologii.

To też bardziej do mnie przemawia niż założenia religii takich jak chrześcijaństwo lub podobnych.

Tyle że buddyzm jest raczej filozofią niż religią.

Odnośnie połączenia ze sobą wszystkiego, to z tego co kojarzę, haitańskie voodoo też zakłada, że wszystkie istoty są ze sobą połączone.

 

Poza tym, podczas doświadczenia psychodelicznego również ma się bardzo silne wrażenie, że nie istnieje się jako odrębny byt, tylko że jest się wszystkim, co istnieje, a jednocześnie częścią całości, i że jest się połączonym ze wszystkimi innymi istotami i bytami. Że nic nie jest osobne ani oddzielne. Można mieć wrażenie, że dotarło się jednocześnie do końca i początku czasu i przestrzeni, a przy tym że jest się poza czasem i przestrzenią.

Gdy podczas rytuału ayahuaski słyszysz, że ktoś rzyga, to masz wrażenie, że to jakaś część Ciebie rzyga.

 

Też mam nadzieję, że rozwój fizyki kwantowej pozwoli odpowiedzieć na przynajmniej kilka nurtujących mnie kwestii.

 

Co do Bożego Narodzenia i chrześcijaństwa.

Żydzi nie uznają Jezusa za mesjasza, bo Jezus nie wypełnił mesjańskich proroctw. Takich jak np. odbudowa świątyni jerozolimskiej, przywrócenie sprawiedliwości, nastanie trwałego mesjańskiego pokoju na świecie, zmartwychwstanie umarłych, uwolnienie zniewolonych i powrót wszystkich Żydów z wygnania.

A przy tym Jezus nie pochodził z rodu Dawida i najpewniej nie urodził się w Betlejem, a w Nazarecie.

O spełnieniu wielu pomniejszych proroctw wspomina wyłącznie ewangelia Mateusza, a milczą o tym wszelkie inne źródła.

Chrześcijanie tłumaczą niewypełnienie mesjańskich proroctw tym, że ma ich zdaniem nastąpić paruzja, czyli ponowne przyjście Jezusa. Tyle że pierwsi chrześcijanie, w tym Paweł z Tarsu, byli przekonani, że paruzja nastąpi za ich życia i że w związku z tym oni nie zaznają śmierci (np. 1 Tes 4,17). Bardzo się pomylili. Paruzja nie nastąpiła ani wtedy, ani wcale. I w księgach prorockich nie było mowy o ponownym nadejściu mesjasza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Rolan napisał(a):

Miasto Betlejem było miastem Dawida, w którym się urodził. Maryja i Józef zmierzali tam z obowiązku spisu ludności.

Tak stwierdził tzw. ewangelista Mateusz - jednak wiele wskazuje na to, że Betlejem jako rodzinne miasto Jezusa zostało dodane post factum właśnie przez tego autora. Podobnie jak próba wywiedzenia rodu Józefa od Dawida. Żadna inna ewangelia o tym nie wspomina.

Zresztą właściwie nie wiadomo, o jaki konkretne spis chodzi, bo słynny spis Kwiryniusza miał miejsce w szóstym roku, gdy Jezus miał około dwunastu lat. Bo tak - Jezus urodził się ok. 6-7 roku p.n.e. I w chwili ukrzyżowania nie miał 33 lat. Na pewno było to już po śmierci Heroda Wielkiego. Może namiestnik Syrii Gajusz Sencjusz Saturninus przeprowadzał jakiś lokalny spis pod koniec życia Heroda, jednak też nie ma tu nic pewnego.

W każdym razie, Jezus z Nazaretu najprawdopodobniej ani nie miał związku z rodem Dawida, ani nie urodził się w Betlejem.

Dla tzw. Marka, autora najstarszej z ewangelii, najwidoczniej nie miał znaczenia ani rodowód Jezusa, ani miejsce jego urodzenia, ani dziewictwo Marii, ani zwiastowanie, ani rzekome odwiedziny mędrców ze wschodu i darów od nich - on o tym wszystkim milczy.

 

Za to autor najpóźniejszej z ewangelii, nazwany Janem, włożył w usta Jezusa słowa o tym, że jest jednym z Ojcem, czyli Bogiem, i że zanim Abraham stał się, on już istniał - co z kolei stało się dla chrześcijan podstawą dla tezy o preegzystencji Jezusa i jego boskości.

Tzw. ewangelista Łukasz twierdził, że po narodzinach Jezusa Maria z Józefem zanieśli go do świątyni - co jednak przeczy stwierdzeniom Mateusza, że oni uciekali do Egiptu, o czym z kolei milczy Łukasz.

A problemów synoptycznych jest znacznie więcej. Np. kto szydził z Jezusa na krzyżu, a kto go bronił. I co głosił napis na krzyżu, na którym został ukrzyżowany. I kto znalazł pusty grób Jezusa oraz kogo lub co został(a) w środku. To akurat wątki bardziej pasujące do tematu o Wielkanocy. Ciekawe, że twórcy filmów o Jezusie i scenarzyści spektakli w rodzaju misteriów męki pańskiej próbują łączyć i mieszać wątki ze wszystkich ewangelii i wyciągać z nich średnią zamiast zrobić wierną adaptację tylko jednej z nich. Np. skoro bierzemy wątki i wydarzenia opisywane przez Mateusza, to trzymajmy się tylko jego. Albo skoro bierzemy wątki i wydarzenia opisywane przez Marka, to trzymajmy się tylko jego. Itd.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

Wnioskuję z tego, że ona też była potomkinią Dawida.

To już naprawdę mocno naciągana teza.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

gdy była mowa o Judaszu,

Warto nadmienić istotną rzecz.

Chrześcijaństwo silny nacisk kładzie na kwestię grzechu pierworodnego - stąd skupienie na zbawieniu i dlatego też powstał dogmat o niepokalanym poczęciu NMP itd. Tyle że to pojawiło się dopiero w chrześcijaństwie, bo w judaizmie nie ma pojęcia grzechy pierworodnego. Chrześcijaństwo zakłada, że Jezusowi chodziło o uwolnienie ludzi od grzechu, że jego królestwo jest nie z tego świata itd. Tyle że z ksiąg prorockich nie da się wywnioskować czegoś takiego. Chrześcijańska reinterpretacja świętych ksiąg judaizmu zrobiła sporo zamieszania. Jak i to, że chrześcijanie postrzegają księgi ST przez pryzmat NT i przez pryzmat Jezusa.

 

I inna kwestia, może równie istotna: zaratusztrianizm, tradycyjna perska religia, głosi, że u kresu czasów nadejdzie wysłany przez dobrego boga Ahura Mazdę zbawca Saoszjant, który ma poprowadzić ludzkość do ostatecznej, zwycięskiej bitwy z siłami zła pod wodzą boga-antagonisty Angra Mainju. I który sprawi m.in., że nie będzie już "skalania", czyli grzechu, i pobłażania samemu sobie, że wszyscy ludzie przejdą przez oczyszczający strumień płynnego metalu, i że owo przejście będzie przyjemne dla szlachetnych, a męczarnią dla nikczemników. I że umarli zmartwychwstaną, że powstanie nowy, odrodzony świat, który będzie trwał wiecznie, a ludzie będą nieśmiertelni.

Ponadto zaratusztrianizm zakłada, że dusze ludzi po śmierci trafią przed sąd Mitry i że gdy osądzony okaże się mieć w sobie więcej zła niż dobra, jest strącany do Domu Najgorszego Bytowania vel Domu Najgorszej Myśli, gdzie będzie pod kontrolą Angra Mainju, poddawany cierpieniom. I że gdy skalania duszy się równoważą, trafia do Miejsca Pomiędzy, gdzie nie będzie ani radości, ani smutku, tylko oczekiwanie na odrodzenie świata.

 

Brzmi znajomo?

Najpewniej zaratusztriańskie koncepcje wywarły duży wpływ na powstanie chrześcijaństwa, w tym na koncepcję dualizmu, sądu ostatecznego itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×