Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co jest nie tak?


Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry a raczej z uwagi na godzinę dobry wieczór. 

 

Chciałbym zapytać o mój stan, bo już nie wiem co się ze mną dzieje... 

 

Na wstępie zaznaczę (może być to istotne), że ok. 2,5 roku temu leczyłem się z hazardu (odbiło się to na moich rodzinnych relacjach jak i towarzyskich). Wszystko było w porządku, zacząłem układać sobie sprawy w głowie i życiu, czułem znów, że żyje, trwało to ok. roku i się zaczęło... 

 

Na początku mnie nasilenie ale teraz to już jest jakaś farsa, mianowicie przestałem się cieszyć z czegokolwiek, byłem osoba energiczną, aktywna fizycznie, łatwo nawiązywałem kontakty, miałem pasje i hobby, zdobywałem szczyty w górach, teraz nawet nie chce wychodzić z domu, od roku czasu kolegom w dzień, w którym miały odbyć się urodziny na które miałem zaproszenie po prostu odmawiam, wymyślam, że chyba coś mnie bierze, nie chcę nikogo zarazić... Czuję się tragicznie, straciłem chęci do czegokolwiek, żyje z dnia na dzień bez żadnej pociechy, celu w życiu, kompletnie niczego... Wróciły do mnie wszystkie mysli których konsekwencją było moje uzależnienie... Nie radzę sobie z nimi a dodatkowo dochodzą cały czas nowe problemy. Siedzę sam w mieszkaniu przez cały dzień, mój tata wpadnie czasem na kawę czy ktoś z kumpli ale może to źle zabrzmi - modlę się by tak nie było, modlę się też, by nikt ze znajomych nie napisał, nie zadzwonił, żeby nie musieć z nikim rozmawiać... 

 

Zawsze lubiłem słońce, ładną pogodę i czas na świeżym powietrzu - teraz wręcz przeciwnie, odrzuca mnie. Na zakupy idę jak już się ściemni, nie wiem dlaczego, chcę byc jak najmniej zauważalny dla ludzi? Odbija się to również na mnie fizycznie bo czuję się strasznie osłabiony, zmęczony psychicznie i teraz też już fizycznie. Doszło już do tego, że często o 2-3 w nocy po prostu wstając do kuchni czy łazienki, padam na podłogę i płaczę - to pogarsza sprawę bo tłumaczę sobie, że dorosły, silny facet a zachowuje się jak... Chciałbym się znów cieszyć z małych rzeczy... Ten stan może też pogłębia się z tego powodu, że pracuje z domu, nie wiem. Zaczalem miewać myśli samobójcze. 

 

Z jednej strony widzę po sobie, że trwa już to zbyt długo i się nasila i powinienem iść z powrotem do psychologa lub psychiatry a z drugiej mam myśl, że ludzie przecież mają gorzej, że to minie, że sobie wmawiam do głowy... Że psychiatra uzna, że jestem jedną z miliona osób bo każdy ma problemy w życiu...

 

Mam 28 lat, myślałem że całe życie przede mną a mam wrażenie, że już je w całości przegrałem. Moja samoocena pod każdym względem życiowym jest już poniżej zera. 

 

Mam pytanie - czy jest możliwość, że po prostu nie do końca przepracowałem coś w mojej terapii? Czy raczej to wszystko powróciło? Ale, że z siłą wielokrotnie większą? Czy faktycznie może sobie coś wmawiam i to z czasem powinno minąć? 

 

Z góry dziękuję za przeczytanie moich wypocin i wszystkie odpowiedzi.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

leczę się ponad 2,5 roku na silną depresję i natrętne myśli(leki). Nie mam pojęcia jak jest przy hazardzie, ale to bardzo silne uzależnienie. Jeżeli pojawiają się myśli samobójcze, wycofałeś się z życia społecznego, spadła samoocena, to na Twoim miejscu poszedłbym do psychiatry puki masz jeszcze siłę. Jeżeli to początki depresji i ona się rozwinie to (zważywszy na to, że jesteś sam) może nadejść taka chwila, że nie dasz rady gdziekolwiek się zapisać. Ja żałuję, że nie poszedłem gdy choroba zaczęła atakować, poszedłem jak już byłem wrakiem... Leki w końcu zaskoczyły (udało sie w końcu zastosować taki, który zadziałał) i jest coraz lepiej. No i bardzo pomogła mi wiara w Boga (relacja, cicha, intymna). Choroba rozwaliła mi małżeństwo ale ciągle wierzę, że je jeszcze poskładamy. Masz dopiero 28 lat i uwierz mi, że wszystko jeszcze przed Tobą. Zawalcz o siebie - warto. Trzymaj się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, miL;) napisał(a):

Cześć,

leczę się ponad 2,5 roku na silną depresję i natrętne myśli(leki). Nie mam pojęcia jak jest przy hazardzie, ale to bardzo silne uzależnienie. Jeżeli pojawiają się myśli samobójcze, wycofałeś się z życia społecznego, spadła samoocena, to na Twoim miejscu poszedłbym do psychiatry puki masz jeszcze siłę. Jeżeli to początki depresji i ona się rozwinie to (zważywszy na to, że jesteś sam) może nadejść taka chwila, że nie dasz rady gdziekolwiek się zapisać. Ja żałuję, że nie poszedłem gdy choroba zaczęła atakować, poszedłem jak już byłem wrakiem... Leki w końcu zaskoczyły (udało sie w końcu zastosować taki, który zadziałał) i jest coraz lepiej. No i bardzo pomogła mi wiara w Boga (relacja, cicha, intymna). Choroba rozwaliła mi małżeństwo ale ciągle wierzę, że je jeszcze poskładamy. Masz dopiero 28 lat i uwierz mi, że wszystko jeszcze przed Tobą. Zawalcz o siebie - warto. Trzymaj się!

 

Cześć,

 

Na początku dziękuję Ci za odpowiedź. 

Również, życzę ci wszystkiego dobrego i tak jak powiedziałeś, jeśli leki w końcu zaskoczyły - poskładania wszystkiego co masz na celu w całość! 

 

Ja może źle sprecyzowałem swoją wypowiedź - ja z hazardem z końcem mojej terapii się pożegnałem. Nie miałem styczności z psychologami wcześniej więc nie wiedziałem czy terapia mi pomaga czy nie bo w zasadzie nie czułem, żeby pomagała. Po prostu zablokowałem wszystkie konta u bukmacherów zamieniłem adrenalinę przy typowaniu wyników na jakieś "ekstremalne" zajęcia. Wykluczam też, że czuje się tak przez materialne dobra bo nigdy w życiu nie pożyczałem, żeby zagrać ani broń Boże, wynosić jakieś dobra materialne z domu... Byłem tzw miękkim hazardzistom ;)

 

Więc nie szukam winy w tęsknocie za tym bo tak jak napisałem, przez x miesięcy byłem naprawdę szczęśliwy, że to zażegnane, oglądam teraz cały czas mecze, patrzę na kursy i ani mnie nie kusi ani nic z tych rzeczy..

 

Natomiast wróciły do mnie wszystkie mysli, które towarzyszyły temu uzależnieniu, że po prostu przez to zmarnowałem sobie kilka dobrych lat życia pogorszylem stosunki z wszystkimi dookoła, to mnie dobija. W międzyczasie moja jedyna siostra zachorowała na nowotwór (co pewnie też odbiło się na moim stanie psychicznym) ojciec miał dwa zawały ale nie w tym rzecz. 

 

Cały czas zastanawiam się, ponieważ terapeutka mnie informowała, że najgorsze dopiero przede mną i to nadejdzie. Tylko, że nadeszło i trwa to już długi czas, zdecydowanie za długi, tak, że totalnie obrzydził mi ochotę do życia. Już nie wiem sobie wmawiam, że jest coś nie tak, czy faktycznie jest coś nie tak.. czy to właśnie ten efekt, który miał przyjść czy to kompletnie coś innego...

 

Ale posłucham twojej rady i po świętach zapisze się na wizytę bo już dłużej tak nie wytrzymam:)

 

Pozdrawiam i jeszcze raz wszystkiego dobrego! 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×