Skocz do zawartości
Nerwica.com

Z życia wzięte...


Rekomendowane odpowiedzi

Hej, 

 

piszę informacyjnie o tym, że umiejętnością jest powściągliwość od niezdawania trudnych pytań, ograniczenia ilości przeprowadzanych analiz sytuacji trudnych. Natomiast sztuką jest skupienie się na codziennych rzeczach, czynnościach i sytuacjach, w których możemy robić swoje. Zrozumienie tej sztuki, nastąpi w zasadzie wyłącznie przez autopsje. 

 

🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A tak ładnie napisałem :D

 

No to inaczej mówiąć, na przykładach. Możemy zadawać sobie trudne pytania typu: dlaczego mi się przystrafiła depresja, natręctwa, a inni tego nie mają, mają znacznie lepszy start, mają wspracie w rodziacach, a ja go nie mam. Czemu mam zawsze pod górę? Mam np. 40 lat i zmarnowany świat, bo nie udało mi się z tym i tamtym, i tamtym...

 

Są to pytania na które nie ma jakieś dobrej odpowiedzi, ale zadawanie takich pytań może mieć negatywny wpływ, np. pozbawiać energii. Analizowanie takich sytuacji może wprowadzać w taką ślepą uliczkę - bezczynności. 

 

Ponad to, właśnie może powodować, że "nie skupiamy się na codziennych czynnościach i sytuacjach", np. zamiast zadbać o siebie - o jedzenie, zdrowie, sport, wypoczynek, ubranie, czas wolny, hobby, zadbać o kogoś, o relacje na której nam zależy. To wspomniane analizowania / zadawanie trudnych pytań - może przysłaniać właśnie taką codzienność, która w przeciwieństwie, może dawać energię ale taką życiową. 

 

Kończąc wg mojej opinii, żeby to zrozumieć trzeba zmienić myślenie z takiego przypominającego ofiarę losu, na w pewnym sensie działanie, skupianie się nie na problemach tylko na codziennści, na rzeczach rozwijających 

 

🙂 

 

 

 

 

Edytowane przez Becareful

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.05.2023 o 23:40, Becareful napisał(a):

Kończąc wg mojej opinii, żeby to zrozumieć trzeba zmienić myślenie z takiego przypominającego ofiarę losu, na w pewnym sensie działanie, skupianie się nie na problemach tylko na codziennści, na rzeczach rozwijających 

To jest niekiedy bardzo trudne. Ale twoja jest bardzo cenna.

 

Życze Ci miłego dnia:⁠-⁠)

John

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 26.05.2023 o 13:40, Becareful napisał(a):

Hej, 

 

piszę informacyjnie o tym, że umiejętnością jest powściągliwość od niezdawania trudnych pytań, ograniczenia ilości przeprowadzanych analiz sytuacji trudnych. Natomiast sztuką jest skupienie się na codziennych rzeczach, czynnościach i sytuacjach, w których możemy robić swoje. Zrozumienie tej sztuki, nastąpi w zasadzie wyłącznie przez autopsje. 

 

🙂 

Pięknie napisane. Właśnie ludzie niektórzy to potrafią, inni jako tako, a jeszcze inni rozdrapują rany. Ja należę do tych ostatnich. Jestem tak nostalgiczna osoba i cierpiącym romantykiem niczym Werter, zatem koniec nie szykuje się dobry, ale też nikt nie wie bo może jednak się taki okazać. Zabijanie pustki wspomnieniami oraz marnowanie życia które nas niszczy przez niszczenie samego siebie uzywkami, nieszanowanie swojego ciała, nie zależy nam na sobie nawet w procencie. Czas płynący obok, czas który dla nas nie istnieje, nie czujemy go. Ale nie wiemy jak się skończy nasza historia, idealne motto ktore sobie wytatuuje - dzisiaj żyjesz, jutro gnijesz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Dalja Właśnie hmm podobne przemyślenie przeze mnie przeszło. 

 

Ogólnie nadano nazwy chorób / stanów - depresja, nerwica, trauma, zaburzenia, itd. Tymi nazwami się posługujemy. Niemiej jednak hm, te nazwy to często doświadczenie z dzieciństwa. Doświadczenia gdzie widziało się często krzywdę mamy, jej cierpienie, przykrość, płacz... Cierpienie ojca, bądź pewnie bardziej agresora. Mogło nastąpić w tym dzieciństwie wrażenia uczestnictwa w pewnej wojnie, walce. Bitew, które rozgrywały się kilka razy w tygodniu. W pozostałe dni wyczekiwanie, niemoc wytrzymania ze sobą, strach. Mogły pojawiać się dodatkowe problemy w szkole z nauką, w kontakcie z rówieśnikami, z wycofaniem, z poczuciem wstydu, nie akceptacją siebie, zamknięciem się w sobie. 

 

Wszystko mogło zostawać stłumione. Pozostawać w środku. Mógł być strach z zaproszeniem kogoś do domu. Mógł rozwijać się coraz większy strach, wręcz lęk, przerażenie. Ciągły niepokój. Wszystko zawsze kończyło się tak samo, czyli bitwą. Nigdy nie mogło się to skończyć, w końcu być dobrze. Chociaż na chwilę wszystko ok. Tylko ciągłe napięcie. Do tego jakoś trzeba funkcjonować, to udawanie w społeczeństwie normalności. Tylko czasami w normalnych sytuacjach jakiś atak lęku, jakiś paraliż - hmm nie wiedzieć czemu - występował. 

 

Jeżeli wraz z dorastaniem jeszcze pojawił się rozwiązania na te problemy typu jakieś używki, uzależnienia od substancji, czy internetu, porno, szukania kogokolwiek, toksycznych relacji, to efekty są zgodne z nadanymi nazwami chorób / stanów. Takie sytuacje, dzieciństwo, problemy z dorastaniem lub brakiem dorastania w dorastaniu trwały całe lata. To są lata. To jest rok, to jest drugi rok, to jest pięć lat, to jest siedem lat, i osiem, już dziesięć lat, teraz dwanaście lat, zaraz piętnaście lata, jeszcze chwila i dwadzieścia lat, może już dwadzieścia pięć lat, może dwadzieścia osiem. To są lata, to są miesiące, dni, to są godziny wyczekiwania, to jest siedzenie i czekanie i czekanie, czekanie czy usłyszysz dźwięk otwieranej klamki do drzwi. Dźwięk kluczy, otwieranego zamka, kogoś za drzwiami. Kogoś kto przyszedł i chce wejść. Czekasz. Już nie wytrzymujesz. To ojciec. A zaraz się dowiesz czy jest pijany. Twoja rola to dbanie o rodzinę, ochrona mamy, ochrona rodzeństwa. 

 

A teraz masz się skupić skoncentrować, pracować, żyć normalnie. Jest 2023 rok. Pójść do pracy, wrócić, zrobić zakupy, posprzątać, zrobić jedzenie, pójść spać. 

 

A Ty jesteś na wojnie. Ta normalność jest tak - dziwna - że nie możesz się do niej przyzwyczaić. Depresja jest naszym budulcem, ona płynie w naszych żyłach razem z krwią. Nerwica, lęki one nas ukształtowały, one nie są obok, one są naszą częścią zwartą w konstrukcji. Mózg jest zbudowany doświadczeniami, on tak pracuje - to jest - jego normalność.

 

Nie zależy nam na sobie nawet w jednym procencie - tak, nie zależy.  

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Becareful napisał(a):

A Ty jesteś na wojnie. Ta normalność jest tak - dziwna - że nie możesz się do niej przyzwyczaić. Depresja jest naszym budulcem, ona płynie w naszych żyłach razem z krwią. Nerwica, lęki one nas ukształtowały, one nie są obok, one są naszą częścią zwartą w konstrukcji. Mózg jest zbudowany doświadczeniami, on tak pracuje - to jest - jego normalność.

 

Nie zależy nam na sobie nawet w jednym procencie - tak, nie zależy.  

 

Ha, wlasnie, to co jest normalne dla nas jest nienormalne dla normalnych, i odwrotnie. Dlatego tez zwykle sie najlatwiej dogadujemy z ludzmi podobnie uksztaltowanymi mozgami, co w zyciu widzieli tą czarniejszą stronę życia. I teraz weźmy kogoś kto tylko slyszal legendy i nie mial stycznosci z brzydkim świstem, czy jego dusza i serce widzi świat tak samo jak ci co mięli styczność? No chyba nie, bo to troche jak taka niewinna ślepota, jedni sa slepi na piękno życia i nie mogą zacząć się nim cieszyć, drudzy są slepi na zlo zycia dlatego umieja sie nim cieszyc. Pytanie czy przejscie tej granicy swiatow jest w ogole do zrobienia, wedlug mnie nie bo trzeba by bylo zapomniec wszystkie doswiadczone wspomnienia, wlozyc czystą płytę ktora nie bedzie tak porysowana, a to no niestety nie jest do zrobienia. A gdyby bylo to nasza osoba moglaby inaczej widziec swiat i z innych rzeczy czerpac i inaczej przejsc przez zycie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale jest coś jeszcze..., ja w (po najsilniejszej fazie) depresji się zmieniłem. Gdy znowu zobaczyłem świat (a chodziłem w najczarniejszej nocy), to zobaczyłem go inaczej. Trochę tak jak dziecko, dla którego wszystko jest nowe, fascynujące i piękne. Zawsze lubiłem zwierzęta ale teraz one lgną do mnie, ostatnio siadła mi na ręce ważka (ładna czarna w zielone paski) i tak sobie razem chodziliśmy ponad godzinę 🙂 Widzę też inaczej ludzi, widzę (nie oceniam) człowieka. Ktoś tu napisał, że inni mają więcej, więcej osiągnęli... a skąd wiecie, że więcej? Bo rodzina, dom, pieniądze, zajbi..a praca? Ale jakim kosztem? czasem w tych wielkich domach dzieją się tragedie, pieniądze spływają cierpieniem innych lub straconym życiem w pogoni za pieniądzem. Ja w chorobie odkryłem, że chodzi o mnie, o tym kim jestem (odkryłem jakim bylem łajdakiem ale też odgrzebałem fajnego gościa jakim kiedyś byłem) i konieczność odpowiedzi na pytanie: kim chcesz być.

Teraz gdy rozmawiam z ludźmi jestem autentyczny, szczery i zawsze pytam czy druga osoba zdjęła maskę bo chcę poznać prawdziwe JA tego człowieka... i (to zaskakujące) ale ludzie zdejmują maski i zaczynają rozmawiać, o sobie, o tym co ich gryzie niszczy. Już dwie dziewczyny tak mi się wyryczały w rękaw, że miałem mokrą koszulę:-)

Czas się obudzić i zacząć naprawdę żyć 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy jest przekraczalna ale wiem, że mi w chorobie i po (bo chyba powoli z tego wychodzę) zmieniło się życie.

Widzę więcej, rozumiem nadal niewiele ale coś pcha mnie w nieznane strefy ludzkiego umysłu i duszy.

Znajomi z pracy mówią mi, że się zmieniłem, że mam coś dziwnego w spojrzeniu, co otwiera ich na szczerość i naprawdę wiele osób, które trzymały się na dystans zaczyna się przede mną otwierać.

Ludzie trzymają w sobie wiele syfu, nie potrafią tego zrzucić z siebie ale chcą o tym przynajmniej pogadać.

Ja zrozumiałem, że można ten syf odrzucić zedrzeć z siebie, to czasem boli bo rezygnujesz z rzeczy które początkowo nawet dają ci namiastkę  przyjemności ale potem trzeba płacić rachunek..

Ja odlepiłem z siebie wiele brudu.. zostało jeszcze trochę ale już jest mi lżej.

I ciągle szukam tej niewidzialnej granicy, którą możemy przekroczyć 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, miL;) napisał(a):

to paradoksalne, ale uważam, że dobro wysługuję się złem i dopuszcza do cierpienia aby powiedzieć "sprawdzam". Albo się obudzimy i zmienimy albo dalej żyjemy w syfie własnego (wielkiego) JA

Cierpienie nadaje szlachetności(pokory) , uciera nosa, daje do zrozumienia, czasami jedna chwila, jedno zdanie które usłyszymy potrafi zmienić całe dotychczasowe życie. To świadczy o słabości ludzkiej. Nie bez powodu Bóg stworzył człowieka tak słabego, po to żeby korzystał z jego pomocy. Jak to się zrozumie, to już jest tylko z górki:) no, ale to tylko moja opinia:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja myślę, że Bóg stworzył nas mocnymi i pięknymi, w światłości i byliśmy światłością bo stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje.., ale my się od niego odwróciliśmy, zapragnęliśmy własnego JA.

I teraz próbujemy wrócić i chyba w cierpieniu najłatwiej dostrzec obecną marność i najłatwiej szukać relacji z Bogiem aby do Niego powrócić..

ale to tylko moje zdanie:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 13.06.2023 o 10:28, Becareful napisał(a):

@Dalja Właśnie hmm podobne przemyślenie przeze mnie przeszło. 

 

Ogólnie nadano nazwy chorób / stanów - depresja, nerwica, trauma, zaburzenia, itd. Tymi nazwami się posługujemy. Niemiej jednak hm, te nazwy to często doświadczenie z dzieciństwa. Doświadczenia gdzie widziało się często krzywdę mamy, jej cierpienie, przykrość, płacz... Cierpienie ojca, bądź pewnie bardziej agresora. Mogło nastąpić w tym dzieciństwie wrażenia uczestnictwa w pewnej wojnie, walce. Bitew, które rozgrywały się kilka razy w tygodniu. W pozostałe dni wyczekiwanie, niemoc wytrzymania ze sobą, strach. Mogły pojawiać się dodatkowe problemy w szkole z nauką, w kontakcie z rówieśnikami, z wycofaniem, z poczuciem wstydu, nie akceptacją siebie, zamknięciem się w sobie. 

 

Wszystko mogło zostawać stłumione. Pozostawać w środku. Mógł być strach z zaproszeniem kogoś do domu. Mógł rozwijać się coraz większy strach, wręcz lęk, przerażenie. Ciągły niepokój. Wszystko zawsze kończyło się tak samo, czyli bitwą. Nigdy nie mogło się to skończyć, w końcu być dobrze. Chociaż na chwilę wszystko ok. Tylko ciągłe napięcie. Do tego jakoś trzeba funkcjonować, to udawanie w społeczeństwie normalności. Tylko czasami w normalnych sytuacjach jakiś atak lęku, jakiś paraliż - hmm nie wiedzieć czemu - występował. 

 

Jeżeli wraz z dorastaniem jeszcze pojawił się rozwiązania na te problemy typu jakieś używki, uzależnienia od substancji, czy internetu, porno, szukania kogokolwiek, toksycznych relacji, to efekty są zgodne z nadanymi nazwami chorób / stanów. Takie sytuacje, dzieciństwo, problemy z dorastaniem lub brakiem dorastania w dorastaniu trwały całe lata. To są lata. To jest rok, to jest drugi rok, to jest pięć lat, to jest siedem lat, i osiem, już dziesięć lat, teraz dwanaście lat, zaraz piętnaście lata, jeszcze chwila i dwadzieścia lat, może już dwadzieścia pięć lat, może dwadzieścia osiem. To są lata, to są miesiące, dni, to są godziny wyczekiwania, to jest siedzenie i czekanie i czekanie, czekanie czy usłyszysz dźwięk otwieranej klamki do drzwi. Dźwięk kluczy, otwieranego zamka, kogoś za drzwiami. Kogoś kto przyszedł i chce wejść. Czekasz. Już nie wytrzymujesz. To ojciec. A zaraz się dowiesz czy jest pijany. Twoja rola to dbanie o rodzinę, ochrona mamy, ochrona rodzeństwa. 

 

A teraz masz się skupić skoncentrować, pracować, żyć normalnie. Jest 2023 rok. Pójść do pracy, wrócić, zrobić zakupy, posprzątać, zrobić jedzenie, pójść spać. 

 

A Ty jesteś na wojnie. Ta normalność jest tak - dziwna - że nie możesz się do niej przyzwyczaić. Depresja jest naszym budulcem, ona płynie w naszych żyłach razem z krwią. Nerwica, lęki one nas ukształtowały, one nie są obok, one są naszą częścią zwartą w konstrukcji. Mózg jest zbudowany doświadczeniami, on tak pracuje - to jest - jego normalność.

 

Nie zależy nam na sobie nawet w jednym procencie - tak, nie zależy.  

 

Mnie często przychodzi na myśl porównanie z budowlą w ruinie. Po każdym ciężkim przeżyciu, trudnych chwilach musimy ciągle na nowo się odbudowywać. Podnosić z gruzów. Inni wznoszą się do góry, rozwijają. My poświęcamy czas na ciągłą odbudowę od fundamentów. Na rozwój brakuje czasu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inaczej dzieci żyja w tych czasach a inaczej kiedy było po PRL gdzie rodzicom było ciężko nie tylko materialnie ale nie posiadali wiedzy jak dbać o dzieci ich potrzeby psychiczne emocjonalne itd często blokowali płacz dziecka wypędzali w poczucie winy. Teraz dzieci mają dużo wszystkiego są przemądrzałe i rządzą rodzicem jak chcą. Ja miałam trudniej w domu ale obecne dzieci nie wiedzą co to krzyk, bicie pasem czy klapsy, teraz tego nie wolno robić. Mam traumy ale staram się co dzień robić coś nowego czymś się zająć, umysł i czuć się potrzebna żeby nie dopadły mnie złe myśli jakie to mam życie przez chorobę, ile zaniedbałam, ile szans zmarnowałam i to ile jeszcze tego czeka na mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Barbecue napisał(a):

Mnie często przychodzi na myśl porównanie z budowlą w ruinie. Po każdym ciężkim przeżyciu, trudnych chwilach musimy ciągle na nowo się odbudowywać. Podnosić z gruzów. Inni wznoszą się do góry, rozwijają. My poświęcamy czas na ciągłą odbudowę od fundamentów. Na rozwój brakuje czasu. 

Dokładnie i ludzie myślą że jesteśmy przegrani bo nic nie dajemy od siebie, jakiś sukcesów które się liczą w ich mniemaniu. Ale oni zapominają o tym by pracować nad sobą a nie nad ego jaki to jestem świetny bo mam garniak, auto, dobrą robotę płatna ileś tys. Ale w środku może być jak ten pustak (nie obrażając nikogo) po prostu wnętrze jest tak skostniałe że ciężko na tym budować i trudno coś rozwalić by na nowo ułożyć jak trzeba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, miL;) napisał(a):

ja myślę, że Bóg stworzył nas mocnymi i pięknymi, w światłości i byliśmy światłością bo stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje.., ale my się od niego odwróciliśmy, zapragnęliśmy własnego JA.

I teraz próbujemy wrócić i chyba w cierpieniu najłatwiej dostrzec obecną marność i najłatwiej szukać relacji z Bogiem aby do Niego powrócić..

ale to tylko moje zdanie:-)

Zgadza się często ludzi chorych uważa się za zbędnych lub też starsze osobę a czemu? Bo są gdzieś słabsze mniej idealne od tych rzekomo zdrowych. Ale nie życząc nikomu nic złego każdego kiedyś choroba dopada lub jakieś nieszczęście wtedy czuję się słabo bezradnie, właśnie jak my, mamy Boga daje nam siły i motywacje by jak Jezus iść na przód mimo bólu, brudu, czy serca które krwawi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, kabe1789 napisał(a):

Zgadza się często ludzi chorych uważa się za zbędnych lub też starsze osobę a czemu? Bo są gdzieś słabsze mniej idealne od tych rzekomo zdrowych. Ale nie życząc nikomu nic złego każdego kiedyś choroba dopada lub jakieś nieszczęście wtedy czuję się słabo bezradnie, właśnie jak my, mamy Boga daje nam siły i motywacje by jak Jezus iść na przód mimo bólu, brudu, czy serca które krwawi

Dzieci nie zapominają tylko nie biorą do siebie. Dzieci lepiej zapamiętują od dorosłych, tylko nie mają świadomości czynu, a z wiekiem ją zyskują i zaczyna się ból. Posprzeczał bym się z Twym kredziarzem🙃

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, DEPERS napisał(a):

Dzieci nie zapominają tylko nie biorą do siebie. Dzieci lepiej zapamiętują od dorosłych, tylko nie mają świadomości czynu, a z wiekiem ją zyskują i zaczyna się ból. Posprzeczał bym się z Twym kredziarzem🙃

Nie wiem jak to zmienić myslałam nad zmianą cytatu ale nie pamiętam gdzie się to zmienia na profilu 😂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×