Skocz do zawartości
Nerwica.com

PAROKSETYNA (Arketis, ParoGen, Paroxetine Aurovitas, Paroxinor, Paxtin, Rexetin, Seroxat, Xetanor)


Ania

Rekomendowane odpowiedzi

8 godzin temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

Czy można wiedzieć jaki to sposoby na atak paniki ? Odwrócenie myśli , oddychanie przeponowe ?

Unpopular opinion. Ignorowanie występujących objawów przy ataku paniki. Serio. Jak się zaczynało coś dziać, np. w pracy to stwierdzałam po prostu "ok, to tylko atak paniki" i wracałam do rzeczy, którą robiłam w danym momencie. Nie dawałam temu absolutnie żadnej uwagi. Zresztą nie ważne gdzie to się zaczynało dziać, po prostu ignorowałam odczucia z ciała nie przerywając rzeczy, którą robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Catriona napisał(a):

Unpopular opinion. Ignorowanie występujących objawów przy ataku paniki. Serio. Jak się zaczynało coś dziać, np. w pracy to stwierdzałam po prostu "ok, to tylko atak paniki" i wracałam do rzeczy, którą robiłam w danym momencie. Nie dawałam temu absolutnie żadnej uwagi. Zresztą nie ważne gdzie to się zaczynało dziać, po prostu ignorowałam odczucia z ciała nie przerywając rzeczy, którą robię.

To tak jak ja odwracam uwagę , nieraz po prostu rozmawiam z kimś jak jest obok ale nieraz ten napad, te napięcie w ciele i nieraz parcie ciężko jest zatrzymać , odwrócić uwagę bo nie chce odpuścić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Catriona napisał(a):

. Jak się zaczynało coś dziać, np. w pracy to stwierdzałam po prostu "ok, to tylko atak paniki" i wracałam do rzeczy, którą robiłam w danym momencie.

Problem z somatami tego typu (że trzeba do łazienki) polega na tym, że nie da się tego ignorować. To nie jest np. walące serce, na zasadzie „mam zawał… nie, nie mam, to tylko atak, spokojnie” (nie umniejszając osobom, które mają tego typu problemy, bo to musi być straszne). Ta akcja jelit jest naprawdę, naprawdę trzeba do łazienki. Jak sobie powiem, że nie muszę to nie znaczy, że nie będę musiał.

 

Natomiast zdarzało się, że taki atak mijał. W sensie chciało mi się do łazienki, nie poszedłem, stresująca / triggerująca sytuacja mijała i jelita też się uspokajały, i w końcu nie musiałem iść. Ale to rzadko.

 

2 godziny temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

Zastanawialiśmy się z lekarzem czy to natrętne myśli , czy bardziej gad czy po prostu atak paniki.

Ja ten mój stan nazywam atakami paniki, ale raczej niepoprawnie. W moim przypadku (bo w twoim może być inaczej) to jest chyba jakiś flashback z jakiegoś okresu we wczesnym dzieciństwie. Ja mam generalnie emocje dosyć wytłumione, na co dzień mało co czuję. A jak pojawia się ten atak to pojawia się wszystko, jakby mi ktoś podmienił tę część mózgu, która odpowiada za emocje. Podejrzewam że tam jest jakaś dysocjacja i ta część, która wychodzi podczas tych ataków, trzyma wszystkie emocje, które były dla mnie za trudne, gdy byłem dzieckiem – a ta część, która jest normalnie, nie ma do nich dostępu.

 

No ale u ciebie może być inaczej.

 

2 godziny temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

A masz tak że np boisz się zjeść posiłek ze znajomymi wiedząc , że po posiłku czeka was podróż np ?

Miewałem tak. Teraz w sumie ciężko powiedzieć, bo nie jeżdżę już nigdzie ze znajomymi, a jak mamy gdzieś jechać to upieram się, żeby jechać swoim samochodem, i samemu (zawsze mam jakąś wymówkę). Ale tak, przed jakąś stresującą sytuacją nie jem nic oprócz słodyczy (one jakoś to chyba zmniejszają), i staram się nic nie pić (bo jak chce mi się siku w takim stanie to też zwiększa panikę, ale wtedy wszystko ją zwiększa, nawet muzyka z radia).

 

Problem polega na tym, że u mnie te ataki są powiązane z pobytem w łazience dwukierunkowo – czyli taki normalny pobyt w łazience też wyzwala tę przerażoną część mnie. Tyle że w domu, gdy jest bezpiecznie, to najwyżej mi się różne paranoje wtedy włączają ale wiem już, że po prostu tak mam, i że jest bezpiecznie. W busie też się włączają i zastanawiam się, czy sobie nie zamontować kamer dookoła z ekranem na pace – takie kamerki są tanie, ekran też, a czułbym, że mam kontrolę (bo to o brak kontroli chodzi).

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jarek.jarecki88 ale Tobie oprócz paniki i tego uczucia w brzuchu faktycznie dzieje się tak, że musisz iść do toalety? Czy sobie tylko to wkręcasz? Bo ja czasami mam podczas moich ataków takie poczucie, że muszę, a jednak nie muszę. Nigdy mi się nie zdarzyło dostać biegunki "nie do opanowania" będąc na zewnątrz, a jednak czasami tylko coś zabulgota w brzuchu i nakręca się panika. Wtedy stosuję technikę opisaną przez @Catriona. No i paroksetyna oczywiście na kolacje.

Jeśli masz fizyczne objawy IBS to spróbuj też probiotyków. Są też takie dedykowane pod to zaburzenie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

@Jarek.jarecki88 ale Tobie oprócz paniki i tego uczucia w brzuchu faktycznie dzieje się tak, że musisz iść do toalety? Czy sobie tylko to wkręcasz? Bo ja czasami mam podczas moich ataków takie poczucie, że muszę, a jednak nie muszę. Nigdy mi się nie zdarzyło dostać biegunki "nie do opanowania" będąc na zewnątrz, a jednak czasami tylko coś zabulgota w brzuchu i nakręca się panika. Wtedy stosuję technikę opisaną przez @Catriona. No i paroksetyna oczywiście na kolacje.

Jeśli masz fizyczne objawy IBS to spróbuj też probiotyków. Są też takie dedykowane pod to zaburzenie

No właśnie nie . Nieraz załatwiam się na zapas przed wyjściem, ale np  po opuszczeniu domu też ciągle czuje napięcie lekkie parcie , jednak jak już całkowicie się na tym nie skupiam to jakby ulatuje. Brałem probiotyki , ale mi to nie pomagało.

Edytowane przez Jarek.jarecki88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jarek.jarecki88 no to wygląda, że to kwestia interpretacji sygnałów jakie daje organizm. Fałszywie je interpretujesz i myślisz, że musisz nawet gdy nie ma takiej potrzeby. Jeśli byłoby to nie do opanowania to możnaby się zastanowić nad dodatkowymi badaniami albo czymś co mogłoby fizycznie zatrzymać objawy ale... Wygląda na to, że to głowa. 

A jak u Ciebie poziom vit D? Badałeś kiedyś? Ja ostatnio trochę o tym poczytałem, zrobiłem badania i wyszło, że mam spory deficyt. A na głowę to też mocno może wpływać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 15.11.2025 o 00:12, Doktor Indor napisał(a):

Problem z somatami tego typu (że trzeba do łazienki) polega na tym, że nie da się tego ignorować. To nie jest np. walące serce, na zasadzie „mam zawał… nie, nie mam, to tylko atak, spokojnie” (nie umniejszając osobom, które mają tego typu problemy, bo to musi być straszne). Ta akcja jelit jest naprawdę, naprawdę trzeba do łazienki. Jak sobie powiem, że nie muszę to nie znaczy, że nie będę musiał.

 

Natomiast zdarzało się, że taki atak mijał. W sensie chciało mi się do łazienki, nie poszedłem, stresująca / triggerująca sytuacja mijała i jelita też się uspokajały, i w końcu nie musiałem iść. Ale to rzadko.

 

Ja ten mój stan nazywam atakami paniki, ale raczej niepoprawnie. W moim przypadku (bo w twoim może być inaczej) to jest chyba jakiś flashback z jakiegoś okresu we wczesnym dzieciństwie. Ja mam generalnie emocje dosyć wytłumione, na co dzień mało co czuję. A jak pojawia się ten atak to pojawia się wszystko, jakby mi ktoś podmienił tę część mózgu, która odpowiada za emocje. Podejrzewam że tam jest jakaś dysocjacja i ta część, która wychodzi podczas tych ataków, trzyma wszystkie emocje, które były dla mnie za trudne, gdy byłem dzieckiem – a ta część, która jest normalnie, nie ma do nich dostępu.

 

No ale u ciebie może być inaczej.

 

Miewałem tak. Teraz w sumie ciężko powiedzieć, bo nie jeżdżę już nigdzie ze znajomymi, a jak mamy gdzieś jechać to upieram się, żeby jechać swoim samochodem, i samemu (zawsze mam jakąś wymówkę). Ale tak, przed jakąś stresującą sytuacją nie jem nic oprócz słodyczy (one jakoś to chyba zmniejszają), i staram się nic nie pić (bo jak chce mi się siku w takim stanie to też zwiększa panikę, ale wtedy wszystko ją zwiększa, nawet muzyka z radia).

 

Problem polega na tym, że u mnie te ataki są powiązane z pobytem w łazience dwukierunkowo – czyli taki normalny pobyt w łazience też wyzwala tę przerażoną część mnie. Tyle że w domu, gdy jest bezpiecznie, to najwyżej mi się różne paranoje wtedy włączają ale wiem już, że po prostu tak mam, i że jest bezpiecznie. W busie też się włączają i zastanawiam się, czy sobie nie zamontować kamer dookoła z ekranem na pace – takie kamerki są tanie, ekran też, a czułbym, że mam kontrolę (bo to o brak kontroli chodzi).

Właśnie dobrze napisałeś , że tych objawów nie da się tak po prostu olać i nie myśleć. Jak jedzie sie dalej np. głodnym to mała szansa , że będą wzdęcia , przelewania czy inne a po posiłku nasila się lęk albo panika , o której ciężko tak po prostu nie myśleć. Ja stosuje jeszcze oddychanie przeponowe. Ja mam bardziej tak , że przewiduje najgorszy scenariusz czyli nie dobiegnięcie do toalety i tego najbardziej się boję. Wiadomo zawsze można zatrzymać auto / busa / autobus ,ale w przypadku tego ostatniego jest to transport zbiorowy ,więc nie jest to zbyt komfortowe psychicznie.

9 godzin temu, shadow_no napisał(a):

@Jarek.jarecki88 no to wygląda, że to kwestia interpretacji sygnałów jakie daje organizm. Fałszywie je interpretujesz i myślisz, że musisz nawet gdy nie ma takiej potrzeby. Jeśli byłoby to nie do opanowania to możnaby się zastanowić nad dodatkowymi badaniami albo czymś co mogłoby fizycznie zatrzymać objawy ale... Wygląda na to, że to głowa. 

A jak u Ciebie poziom vit D? Badałeś kiedyś? Ja ostatnio trochę o tym poczytałem, zrobiłem badania i wyszło, że mam spory deficyt. A na głowę to też mocno może wpływać

Tak jest, ale wiesz wszystko zależy od właśnie tego gdzie jestem , i właśnie jak interpretuje . Poziom witaminy d i miałem troche poniżej normy , ale potem suplementowałem się . A witamina d nie odpowiada bardziej za zaburzenia nastroju ?  Myślisz , że te napięcie i myśli o braku wc przed opuszczeniem domu da się zwalczyć i mieć wkońcu spokojną głowę ?

Edytowane przez Jarek.jarecki88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jarek.jarecki88 Ja widzę różnicę po ~miesiącu suplementacji dużymi dawkami vit D, że ogólnie jest lepiej pod względem nerwicy.

Pytasz o to czy da się zwalczyć bez leków czy z lekami? ;) Ja bez leków ogólnie nie umiem na dłuższą metę funkcjonować. Z lekami jak najbardziej się da. Kwestia dobrania odpowiedniej substancji i dawki. U mnie spawdza się paroksetyna właśnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

@Jarek.jarecki88 Ja widzę różnicę po ~miesiącu suplementacji dużymi dawkami vit D, że ogólnie jest lepiej pod względem nerwicy.

Pytasz o to czy da się zwalczyć bez leków czy z lekami? ;) Ja bez leków ogólnie nie umiem na dłuższą metę funkcjonować. Z lekami jak najbardziej się da. Kwestia dobrania odpowiedniej substancji i dawki. U mnie spawdza się paroksetyna właśnie

Mi też z lekami funkcjonuje się lepiej , obecnio ciężko wejść mi na jakikolwiek ssri ze względu na dolegliwości żoładkowo jelitowe i nasilenie lęku . Wiem , że na początku nasilają i można wspierać sie benzo , ale były takie jak fluwoksamina , że serio nie dało sie wytrzymać. Paroksetyna dawno temu też ( wtedy nie znałem jeszcze benzo ) . Najważniejsze że pomaga . Mój lekarz upiera się na psychoterapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jurecki 4000 UI dziennie. Można od lekarza załatwić receptę na trochę inny typ leków z vit D. Z parę razy większymi dawkami do brania raz na np. 3 tyg. Ale ja póki co próbuje tym, co jest publicznie dostępne. Większości osób pewnie już 2000 UI będzie służyć ale jak są duże niedobory to warto się najpierw "nasycić". Ale lepiej zrobić sobie badanie żeby nie szukać w ciemno, bo nie każdy ma tak duże deficyty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Abyssus napisał(a):

Mój psychiatra twierdzi, że nie ma sensu dzielić połowy tabletki (10mg) na pół, czy to wchodząc na lek, czy schodząc z niego, bo nigdy do końca nie będziesz wiedział, ile faktycznie tej substancji czynnej zażyjesz.

 

Z drugiej jednak strony ten lek siedzi w organizmie dosyć długo, więc dzieląc jedną tabletkę na 4 w ciągu tych 4 dni jednak zjesz równe 20mg :P Ale nie wiem czy moja logika tutaj jest najbardziej odpowiednia. Na pewno łatwiej się wchodzi i schodzi takimi delikatnymi dawkami. Ale działanie 5mg na dłuższą metę jest prawie żadne więc terapeutycznie - 10mg to minimum jakie działa.

 

2 godziny temu, Abyssus napisał(a):

Czyli bierzesz paro wieczorem? Psychiatra kiedyś przedstawił mi taką alternatywną możliwość, żeby brać lek na noc zamiast rano. Byłem sceptyczny, ale się zastanawiam, czy nie przerpowadzić takiego eksperymentu.

 

Dużej różnicy nie ma (bo senność nadal jest) natomiast mam wrażenie, że nie ma takiego nagłego zjazdu około południa. Dawniej miałem taką ciężką do zahamowania potrzebę snu. A po zmianie na wieczorne przyjmowanie leku nadal jestem śpiący ale mogę to opanować

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leci mi 4 tydzień na 40mg Paro. Z pozytywnych rzeczy nie widzę nic jak do tej pory. Efekty uboczne to wciąż zaciskanie się szczęki, problemy ze snem w nocy i senność o losowych porach dnia (ale to raczej nie zniknie). Niewiele się chce robić, nawet po Pregabalinie, ale może wina jej już zbyt małej dawki. 

Tak czy inaczej nie narzekam na razie na Paro, bo jest zbyt wcześnie. Jakakolwiek poprawa może pojawi się za około 2 tygodnie. Oby poprawa w kwestii lęku, bo tylko na to jej potrzebowałem. Jeśli nie, to walić ten lek 🙄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Abyssus napisał(a):

 

Stoję aktualnie przed pewnym dylematem. Nie do końca jestem zadowolony z tego, w  jakim kierunku prowadzi moje leczenie obecny psychiatra. Zna mnie dość długo, bo od 2019 roku, pomógł mi nieraz, za co niewątpliwie jestem mu wdzięczny. Kiedyś udzielił mi pomocy nawet w niedzielę. Ale mam wrażenie, że ostatnimi czasy bagatelizuje to co do niego mówię i patrzy na mnie wyłącznie przez pryzmat diagnozy, którą postawił przed pięciu laty. Jestem leczony głównie na zaburzenia lękowe, bo też z tym zgłosiłem się do niego w 2019 r. Tymczasem od roku mierzę się też z innymi objawami, anhedonią, poczuciem bezsensu, brakiem motywacji, pustką, a ostatnio też wybudzam się w środku nocy (około 3). Usłyszałem od lekarza, że taką mamy aurę za oknem (w ubiegłym roku tak słyszałem, w tym roku tak słyszę) i zaproponował dołożenie mi do paroksetyny (przepisanej na lęk) bupropionu (BTW nie wiem w jaki sposób takie połączenie akurat miałoby mi pomóc w przesypianiu nocy). Skonsultowałem się z innym psychiatrą, który dostrzegł we mnie obok wysokiego poziomu lęku uogólnionego, także ten wątek depresyjny i zaproponował przejście na SNRI (duloksetynę konkretnie). Lata temu byłem leczony na zaburzenia depresyjno-lękowe mieszane - zoloftem i esci, potem było paro (lęk napadowy i lęk uogólniony). Teraz stoję przed dylematem: zostać przy paro czy przejść na dulo. Spróbuję chyba najpierw z pierwszą opcją - dorzucę ten bupropion i zobaczę jak takie połączenie będzie się sprawować, a jeśli nie będę zadowolony, to może przejdę na snri. Jak u Was sprawdzało się połączenie paro z bupropionem? 

Hej ja mam wlasnie Bupropion z Mirtazapina.Na razie wogole nie czuje nic spokój,jakby nie dzialal Bupropion.(Biore juz 5 ty dzien)Z jednej strony to fajnie nie miec skutkow ubocznych ale to nie ładnie pachnie🤔🤭Boje sie ze wogole na mnie nie dziala.Natomiast Duloksetyne moge tylko polecic,choc wiadomo ,nie kazdemu przypasuje.

Ja rowniez mam zaburzenia lękowo -depresyjne(lęk uogolniony)i teraz wlasnie anchedonia,brak motywacji.

Jeszcze rok temu Dulka dzialala .Dobry lek na lęk uogolniony,ale wiadomo ze nie u każdego dobrze zadziala.Jednak bralam Duloksetyne +Mirta i trzy lata byl spokoj.Nastroj byl, napęd też.

Jest tylko problem ze niektorzy lekow typu SNRI nie toleruja,bo wzmagaja lęki na poczatku kuracji,to powinno przechodzic z czasem.Ale sa tez rozne inne skutki uboczne ktore sa uciążliwe,np.wzmozone pocenie sie ,problemy z cisnieniem itd.Ja jednak uważam ,ze to dobre leki na pobudzenie do aktywnosci,wyciagniecie z anhedoni i braku motywacji.I swietnie tez dzialaja na depresje .Twoj lekarz co ci zaproponowal Bupropion lub Duloksetyne nie jest glupi,bo te leki maja w profilu wlasnie pobudzenie do życia i wiecej energi.Takze zycze powodzenia jesli sie zdecydujesz na któryś z nich.I oby zadzialaly ,tak jak powinny i jakie jest ich przeznaczenie.Osobiscie uwazam ze Duloksetyna jest lepsza.

 

Edytowane przez Lucy32

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Abyssus ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że na lęki które są moim głównym problem, SNRI nie pomogły mi kompletnie. Brałem przez jakiś czas wenlafaksyne i nie dość, że nie pomogła to koszmarem było zejście z niej do 0.

 

Nigdy tego więcej już nie powtórzę. Ale na mnie dobrze działa paroksetyna. Więc każdy organizm reaguje w inny sposób i dopóki sam nie przetestujesz na sobie to się nie dowiesz

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, krzysztof6 napisał(a):

Biorę 30 mg od dwóch tygodni i w sumie nie czuję nic. Zwiększyć do 40 mg czy czekać? 

 

A na jaki problem bierzesz? W kwestiach lękowych już powinno być delikatne działanie. Na początku przyjmowania nie zauważyłeś pogorszenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Happyandsad napisał(a):

 

Czekać. Dwa tygodnie to za krótko. Najlepiej chyba posiedzieć na jednej dawce około 5-6 tygodni. 

 

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

 

A na jaki problem bierzesz? W kwestiach lękowych już powinno być delikatne działanie. Na początku przyjmowania nie zauważyłeś pogorszenia?

Typowe zaburzenia lękowe z somatami ze strony jelit, wysoki puls itp.. Bez depresji. 

Walczę już z 15 lat. Brałem fluo, esci, coaxil, mirtę i inne doraźne w większych dawkach. Bez żadnych efektów.

Mam w domu jeszcze wenle tak btw.

Paro 20 mg zacząłem dokładnie w sobotę 8 listopada. W środę 12 podniosłem do 30 bo widziałem że nie mam żadnych uboków. Jutro minie 2 tygodnie na dawce 30 mg. Od może dwóch dni czuję większe poddenerwowanie, większe źrenice, lekki szczękościsk. Ogólnie lekko nasilone objawy nerwicy. Oprócz ostatnich dwóch dni było troszeczkę lepiej w kwestii lęków. Poczekam ze 3 tygodnie max a jeśli nic nie poczuję to próbuję wenli. 

 

Edytowane przez krzysztof6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak zauważasz negatywne objawy to wbrew pozorom dobrze. Znaczy, że organizm jakoś reaguje, a zazwyczaj na początku właśnie się pogarsza.

 

4 minuty temu, krzysztof6 napisał(a):

Poczekam ze 3 tygodnie max a jeśli nic nie poczuję to próbuję wenli. 

 

To oby paroksetyna zażarła. Bo z wenla to może być większa męczarnia z ubokami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, shadow_no napisał(a):

Jak zauważasz negatywne objawy to wbrew pozorom dobrze. Znaczy, że organizm jakoś reaguje, a zazwyczaj na początku właśnie się pogarsza.

 

 

To oby paroksetyna zażarła. Bo z wenla to może być większa męczarnia z ubokami

Też tak myślę. Wolałbym, żeby paro zaskoczyła bo zawsze wydawało mi się to takim "złotym graalem" wśród SSRI. W sumie to nawet nie wiem jak jest kiedy się antydepresant załączy bo nigdy tego nie doświadczyłem 🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie 5 tydzień się zaczął na 40mg. Dalej problemy ze snem, szczękościsk cały czas i w sumie chyba nic więcej. Może jeszcze na kibelek chodzi się rzadziej przez co brzuch boli czasem. 

Czy zaczęło już działać? Nie wiem. Nie widzę różnicy raczej, ale może powinienem wystawić się na jakieś lękowe sytuacje bardziej aby to sprawdzić. 

Jak na razie odnoszę wrażenie, że na 10mg oraz 20mg byłem dużo bardziej śpiący w ciągu dnia. Oczywiście teraz też przysypiam, ale różnie to bywa i pewnie te problemy ze snem w nocy też mają na to wpływ. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, shadow_no napisał(a):

No jak to jak? Zaczynasz mieć problemy z erekcją, świat Ci obojętnieje, chce Ci się spać ale jednocześnie możesz dużo i nie masz lęków XD

Trochę to bez sensu, ale podnosi mnie na duchu to (po paru latach czytania for polskich i zagranicznych), że nie każdy reaguje tak samo i jest nadzieja, że akurat będę tym szczęśliwcem, któremu ten stan będzie odpowiadał, mimo spłacenia pewnych emocji. Jednym z niewielu przykładów (pozytywnych) dla mnie jest to, że się tak nie wzruszam. Mam to po ojcu, każda wzruszająca scena w filmach lub w telewizji rozkleja mnie na maxa. Akurat ten pozytywny dla mnie aspekt poprawiał się na każdym branym prze mnie antydepresancie. Mam większą tolerancję na tego typu sceny. 

 

1 godzinę temu, Happyandsad napisał(a):

U mnie 5 tydzień się zaczął na 40mg. Dalej problemy ze snem, szczękościsk cały czas i w sumie chyba nic więcej. Może jeszcze na kibelek chodzi się rzadziej przez co brzuch boli czasem. 

Czy zaczęło już działać? Nie wiem. Nie widzę różnicy raczej, ale może powinienem wystawić się na jakieś lękowe sytuacje bardziej aby to sprawdzić. 

Jak na razie odnoszę wrażenie, że na 10mg oraz 20mg byłem dużo bardziej śpiący w ciągu dnia. Oczywiście teraz też przysypiam, ale różnie to bywa i pewnie te problemy ze snem w nocy też mają na to wpływ. 

Obawiam się, że u mnie będzie podobnie i zrezygnuję. Ale myślę pozytywnie, czekamy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×